Marketing i Biznes Biznes Największa porażka biznesowa? Budowanie firmy w pojedynkę

Największa porażka biznesowa? Budowanie firmy w pojedynkę

Kolejnym przedsiębiorcą, który przyjął moje zaproszenie do cyklu o porażkach w biznesie, jest Tomasz Cichowicz, Dyrektor Zarządzający w BinarApps. Zobaczcie, dlaczego według przedsiębiorcy w budowaniu biznesu najważniejsze jest zaufanie i dlaczego nie warto robić firmy w pojedynkę.

Największa porażka biznesowa? Budowanie firmy w pojedynkę
Dlaczego budując firmę, warto dzielić się obowiązkami? Dlaczego przedsiębiorcy nie chcą opowiadać o swoich porażkach? W biznesie najważniejsze jest zaufanie

Ten materiał jest częścią cyklu poświęconego tematyce porażek w biznesie. W poprzednim odcinku: Kamil Janiszewski (Listonic): nie oszukujcie się w kwestii liczb odnoszących się do wielkości rynku

Co było Twoją największą porażką biznesową?

Myślę, że w takich kategoriach mógłbym rozpatrywać budowanie mojej pierwszej firmy w pojedynkę, łącząc jednocześnie role właściciela i dyrektora zarządzającego. Dotyczyło to software house’u, który przekształciłem później w startup tworzący produkty technologiczne. Miałem dużo ambicji i chęci, by wszystko robić samodzielnie, co nie było dobre dla mnie ani dla organizacji.

Jak sobie z nią poradziłeś?

W tamtym czasie nie byłem świadomy, jakie jest źródło problemów, choć odczuwałem ich wpływ. Gdy otrzymałem ofertę sprzedaży firmy, długo się nad nią nie zastanawiałem i z niej skorzystałem. Teraz uważam, że było to niepotrzebne, a na pewno zbyt wczesne. Z perspektywy czasu i zdobytego doświadczenia wiem, że mogłem z tą firmą zajść dużo dalej.

Mogą Cię zainteresować

Gdyby można było cofnąć czas, co zrobiłbyś inaczej w tym kontekście?

Przede wszystkim poszukałbym partnerów do wspólnego prowadzenia lub zarządzania firmą, aby móc podzielić się obowiązkami i odpowiedzialnością. Mam na myśli osoby, z którymi mamy wspólne cele, razem rozwijamy biznes, mierzymy się z wyzwaniami, uzupełniamy kompetencjami i wspieramy w trudnych momentach. Gdyby nie udało się znaleźć wspólnika, to na pewno bardziej świadomie skalowałbym organizację przez budowanie struktur.

Jakie wnioski wyciągnąłeś z tego doświadczenia?

Dziś wiem, że budowanie i prowadzenie biznesu to nie sprint jednostki. To bardziej kolarski wyścig zespołowy na dużym dystansie. Na początku oczywiście często możliwości są ograniczone i pracujemy samodzielnie lub przy wsparciu jednej, lub dwóch osób. Jednak, gdy tylko pojawiają się możliwości, aby podzielić się obowiązkami, albo zlecić pewne działania „na zewnątrz”, to warto z nich skorzystać. W obecnych czasach wiele usług wspierających biznes jest łatwo dostępnych i bardzo rozbudowanych, przez co łatwiej jest się skupić na działalności operacyjnej, zamiast sprawach organizacyjnych i administracyjnych.

Na jakie „czerwone lampki” warto zwracać uwagę, prowadząc własny biznes?

Jeśli jako zarządzający biznesem nie możesz wziąć dwóch tygodni urlopu, podczas którego Twoja interakcja z firmą ograniczy się do kilku telefonów czy maili, to oznacza, że coś robisz źle. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie masz z kim się podzielić obowiązkami albo nie delegujesz zadań w odpowiedni sposób. W takim przypadku sam jesteś barierą w szybszym i dalszym rozwoju własnej firmy. Odpowiednie zarządzanie czasem, zadaniami i zespołem jest ważne w skalowaniu biznesu. Do tego oczywiście potrzebni są kompetentni pracownicy i wzajemne zaufanie, ale to zupełnie osobna kwestia.

Jak myślisz, dlaczego przedsiębiorcy nie chcą opowiadać o swoich porażkach?

Dzieje się tak, ponieważ nie chcemy ryzykować budowanej latami reputacji, którą możemy jednym komunikatem zrujnować. Porażki wciąż są społecznie postrzegane jako coś negatywnego, a to przecież często bardzo cenne doświadczenie i nauka. Nieudane doświadczenia zaprocentują przy kolejnej próbie, projekcie czy startupie, albo za kilka lat. Historia zna wiele przypadków znanych przedsiębiorców, którzy ponosili porażki na początku swojej drogi lub podejmowali złe decyzje, będąc już dojrzałymi przedsiębiorcami. A mimo to, działają i odnoszą kolejne sukcesy.

Czy powinniśmy wstydzić się swoich porażek?

Absolutnie nie. Sądzę jednak, że czeka nas jeszcze wiele pracy, by porażki były inaczej społecznie postrzegane. Niestety, ale gdy popatrzymy w media społecznościowe, to zdecydowana większość historii tam opisywanych odnosi się do sukcesów i wspaniałych osiągnięć. Dominuje kult doskonałości i piękna. Świat tak nie wygląda, ale chcemy go takim postrzegać i trochę się oszukujemy. Sukcesy to dobre źródło inspiracji, ale to właśnie niepowodzenia uczą najwięcej.

Jaką dasz radę dla młodych przedsiębiorców, którzy stawiają pierwsze kroki w świecie biznesu?

W biznesie ważne jest zaufanie! Sprawia bowiem, że rzeczy dzieją się szybciej i są przyjemniejsze. Aspekt ten jest szczególnie ważny na początku przedsiębiorczej drogi. Kluczowe jest, byście otaczali się takimi ludźmi, którym ufacie i z którymi macie wspólny cel i wartości. Można zmienić strategię, plan działania, udoskonalać produkt, ale wartości to fundament, który powinien pozostać nienaruszony.

Polecamy również

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl