Marketing i Biznes Biznes Szymon Janiak (Czysta3.VC ): na porażkach buduje się fundamenty swojej wiedzy i zaradności

Szymon Janiak (Czysta3.VC ): na porażkach buduje się fundamenty swojej wiedzy i zaradności

Zgodnie z zapowiedzią z zeszłego tygodnia, zapraszamy Was na pierwszy wywiad z cyklu, w którym  rozmawiamy o porażkach w biznesie. Pierwszą rozmowę przeprowadziłam z Szymonem Janiakiem, współtwórcą i Partnerem Zarządzającym funduszu Czysta3.VC. jesteście ciekawi, jakie błędy biznesowe popełnił Szymon i jakie wyciągnął z nich wnioski?

Szymon Janiak (Czysta3.VC ): na porażkach buduje się fundamenty swojej wiedzy i zaradności
Biznes to sinusoida ciągłych wzlotów i upadków Początki robienia biznesu z osobami reprezentującymi odmienne kultury uświadomiły mi, jak mało wiem o otaczającym mnie świecie W biznesie najważniejsi są klienci i stały przypływ gotówki W Polsce ludzie wytykają porażki jako symbol niekompetencji Róbcie to, co Was interesuje i sprawia Wam przyjemność

Co było Twoją największą porażką biznesową?

Szczerze mówiąc, było ich tak wiele, że ciężko zbudować hierarchię i wskazać tę jedyną. Biznes to sinusoida ciągłych wzlotów i upadków. Generalnie jednak unikam sformułowania porażka, ponieważ ma ono niezwykle negatywne nacechowanie. Staram się używać określeń typu błąd czy lekcja, bo każde takie wydarzenie powoduje, że zdobywam wiedzę, wyciągając kolejne wnioski. Pamiętam np. jak polecieliśmy kiedyś do Chin, a dokładniej do Shanghaiu na wydarzenie dla producentów elektroniki. Celem było znalezienie partnerów biznesowych. Gdy dotarliśmy na miejsce, okazało się – ku naszemu zdziwieniu – że nikt nie mówił tam po angielsku… A dodatkowo mieliśmy tam prelekcję… Trzeba było znać mandaryński lub lokalny dialekt. Wydało mi się to tak oczywiste, że nawet przez sekundę nie myślałem o tłumaczu. Błąd perspektywy. Od tamtej pory zawsze robię głębszy research przed dalekimi podróżami.

Jak sobie poradziłeś z tym błędem?

Powyższy przykład nie przerodził się w depresję i wiadro łez (śmiech). Zawsze staram się podchodzić do tego typu sytuacji racjonalnie, tj. po opadnięciu emocji, zastanawiam się, co należało zrobić inaczej, ale przede wszystkim, na co powinienem zwrócić uwagę na przyszłość. Kluczowe, by pojawiły się operacyjne wnioski. Co do zasady – grunt to nie przejmować się tego typu wydarzeniami, nawet gdy wydają się trudne czy frustrujące. Trzeba skupić się na kolejnych działaniach.

Mogą Cię zainteresować

Gdyby można było cofnąć czas, co zrobiłbyś inaczej w tym kontekście?

Inżynieria wsteczna zawsze wydaje się banalnie prosta. Należało przed wylotem dokładnie zbadać specyfikę eventu, dowiedzieć się więcej o harmonogramie i nieco głębiej przeanalizować lokalne zwyczaje ponad to, że należy się kłaniać i trzymać oburącz wizytówkę, zapoznając się z nią.

Jakie wnioski wyciągnąłeś z tego doświadczenia?

To akurat było dla mnie ciekawe, bo początki robienia biznesu z osobami reprezentującymi odmienne kultury uświadomiły mi, jak mało wiem o otaczającym mnie świecie. Pierwsze wyjazdy do USA czy Japonii były pewnego rodzaju szokiem kulturowym i okazywało się, że znana mi paleta działań zupełnie się tam nie sprawdzała. W efekcie nierzadko robiłem z siebie na początku idiotę, ale później uczyłem się jak dziecko – poprzez obserwację i doświadczenia. To były niezwykle wartościowe przeżycia, które są niezbędne do budowania biznesów w międzynarodowej skali. 

Na jakie „czerwone lampki” warto zwracać uwagę, prowadząc własny biznes?

Prawda jest taka, że każdy biznes jest nieco inny i moje obecne doświadczenie, jako współzałożyciela funduszu venture capital, to potwierdza. Analizujemy 1500 spółek rocznie, więc uważam, że jest to wystarczająca próba do wyciągania wniosków. Banalne stwierdzenie: w biznesie najważniejsi są klienci i stały przypływ gotówki. W sektorze VC nie ma jako takich klientów, a przychody są na początku, gdy zbierze się środki od inwestorów i w drugim etapie życia funduszu, kiedy wychodzi się z inwestycji. Nie ma prawd uniwersalnych. Z mojej perspektywy trzeba przede wszystkim zwracać uwagę na ludzi, którzy nas otaczają, ponieważ mają na nas znaczący wpływ i to oni stanowią trzon każdej firmy. Jeśli nie będziemy uważnie ich dobierać, może to krytycznie wpłynąć na możliwości naszego rozwoju.

Jak myślisz, dlaczego przedsiębiorcy nie chcą opowiadać o swoich porażkach?

Jest to kwestia kulturowa. W Polsce ludzie wytykają porażki jako symbol niekompetencji. Jeśli poniosłeś porażkę, to jest to świetny powód do tego, by Cię wyśmiać i podkreślić Twoją ignorancję. Jest to zatem powód do wstydu. Brak tutaj zrozumienia, że to właśnie na owych porażkach buduje się fundamenty swojej wiedzy i zaradności. Jedynym wyjątkiem są osoby, które bezrefleksyjnie powtarzają te same potknięcia, co nie powinno się wydarzać. Takie postrzeganie rzeczywistości bardzo ją zniekształca. Media piszą o sukcesach, ludzie się tym karmią i myślą, że tak działają najlepsi. W praktyce jednak jest to ten bardzo obrazowy czubek góry lodowej.

Czy powinniśmy wstydzić się swoich porażek?

Jest to pytanie retoryczne. Powinniśmy dążyć do tego, by nieustannie uświadamiać, jak wygląda rzeczywistość. Biznes zbudowany na narracji ciągłego sukcesu jest dokładnie tym samym zjawiskiem co retuszowanie zdjęć na Instagramie, od którego powoli się odchodzi, bo z szerszej perspektywy niesie za sobą więcej szkody niż pożytku. Fałszywe wyobrażenie przedsiębiorczości czy nawet etatowej pracy jest powodem wielu niepotrzebnych rozczarowań. Niestety przekłada się ono często na sposób funkcjonowania firm. Popełniłeś kosztowny dla spółki błąd i to po wielu latach? Jesteś zwolniony. Moja perspektywa? Nigdy więcej go nie popełnisz, dzięki temu stałeś się lepszym managerem. Ponadto porozmawiajmy, co możemy zrobić, by nigdy nie zdarzyło się to w przyszłości i to najlepiej w szerszym gronie, by transferować wiedzę w oparciu o własne doświadczenia.

Jaką dasz radę dla młodych przedsiębiorców, którzy stawiają pierwsze kroki w świecie biznesu?

Róbcie to, co Was interesuje i sprawia Wam przyjemność. Wtedy kłopotem nie jest liczba poświęcanych godzin czy generowane z tego zyski. Jednocześnie przygotujcie się na to, że czeka Was ciągły rytm wzlotów i upadków, a kiedy już osiągniecie „sukces” i dotrzecie do celu – różnica będzie tylko w skali problemów. Warto nauczyć się doceniać codzienność i samą drogę, którą podążamy.

Polecamy również

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl