Marketing i Biznes Luźne Zmiana pracy po 50. roku życia? Ograniczenia sami sobie tworzymy w głowie!

Zmiana pracy po 50. roku życia? Ograniczenia sami sobie tworzymy w głowie!

Dagmara Kuśmierczyk dziś ma 56 lat, a w wieku 54 lat postanowiła zmienić branżę i poświęcić się zupełnie innej dziedzinie. Dziś nie żałuje podjętej decyzji i mówi, że w nowym zawodzie wreszcie jest szczęśliwa i z radością wstaje rano i idzie do nowej pracy. Pani Dagmara jest pierwszą bohaterką naszego cyklu pt. Pivot po 50. roku życia, w którym będziemy przedstawiać sylwetki osób, które po 50. roku życia zdecydowały się zmienić swoją drogę zawodową.

Zmiana pracy po 50. roku życia? Ograniczenia sami sobie tworzymy w głowie!

Fot. Materiały Prasowe

Od kilku lat narastało we mnie poczucie, że ta praca nie sprawia mi żadnej radości, ani satysfakcji Czułam takie „zmęczenie materiału”, że wiedziałam, że muszę znaleźć coś innego, więc zaczęłam poszukiwania pracy Bilscy dali mi duże wsparcie Mam ogromną satysfakcję, że odważyłam się na zmiany, że zawalczyłam o siebie, o lepsze, bardziej satysfakcjonujące życie Nie bójcie się, zmiany są dobre

Jak wyglądała Pani droga zawodowa przed 50. rokiem życia?

Większość życia zawodowego pracowałam jako księgowa, zajmowałam się kadrami, a ostatnie moje zatrudnienie przed zmianą, to praca w firmie konstrukcyjno-budowlanej, gdzie zajmowałam się ewidencjonowaniem magazynu.

Kiedy postanowiła Pani przebranżowić się i co wpłynęło na tę decyzję?

Od kilku lat narastało we mnie poczucie, że ta praca nie sprawia mi żadnej radości, ani satysfakcji. Czułam się kompletnie wypalona. Zastanawiałam się, co innego mogłabym robić. W pracy chciałam mieć bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. Zastanawiałam się nad fryzjerstwem, bo to zawsze mnie pociągało, ale obawiałam się, czy to nie za późno na naukę nowego zawodu, nie byłam do końca przekonana. Odpowiedź sama do mnie przyszła. Pewnego dnia byłam na szkoleniu. Po skończonych zajęciach wyszłam z budynku i spojrzałam na miejsce naprzeciwko. Przypomniałam sobie, ze w tym lokalu był kiedyś sklep jubilerski, w którym pracowałam krótko pod koniec lat osiemdziesiątych. Wróciły wspomnienia i uświadomiłam sobie, że uwielbiałam tę pracę. Wtedy już wiedziałam, że chcę pracować w handlu. To był koniec marca, ale musiałam dostać jeszcze przysłowiowego „kopa”, żeby ruszyć z miejsca. Tym „kopem” była niekorzystna dla mnie decyzja ówczesnego szefa. Jeszcze w tym samym dniu przeczytałam ogłoszenia  o pracę w handlu i rozesłałam aplikacje. Wszystko rozegrało się w tydzień i miałam nową pracę. Zaczęłam pracować w sklepie z butami i torebkami. To był strzał w dziesiątkę, nie żałowałam ani przez chwilę. Po roku zmieniłam miejsce pracy, pracuję teraz w sklepie z elegancką bielizną damską, w miejscu, gdzie od 10 lat się zaopatrywałam.

Mogą Cię zainteresować

Czy zaistnienie w nowym zawodzie było dla Pani wyzwaniem?

Nie było to dla mnie trudne. Pracowałam kiedyś w sklepie, co prawda krótko i do tego bardzo dawno, ale lubię ludzi i ławo nawiązuję kontakt. Reszty się nauczyłam podczas szkoleń i pracy.

Dlaczego akurat handel?

Lubię ludzi i bezpośredni kontakt z klientem daje mi prawdziwą frajdę, a jeszcze jak klient wychodzi zadowolony, to jest ogromna satysfakcja.

Co dziś należy do Pani obowiązków zawodowych?

Bezpośrednia obsługa klienta, a w tym profesjonalny brafitting, czyli odpowiedni dobór biustonosza, przyjmowanie towaru, dbanie o czystość i wystrój sklepu.

W jaki sposób przygotowywała się Pani do podjęcia tej decyzji? Trudne było znalezienie pracy?

Tak, jak już mówiłam wcześniej, nie odczuwałam satysfakcji z wykonywanej pracy. Prawdę mówiąc, nie mogłam się już doczekać emerytury. Czułam takie „zmęczenie materiału”, że wiedziałam, że muszę znaleźć coś innego, więc zaczęłam poszukiwania pracy. Pierwszym moim krokiem było zrobienie aktualnego zdjęcia i stworzenie CV. Następnie zaczęłam przeglądać ogłoszenia i wybrałam te, które mi odpowiadały. Rozesłałam aplikacje.

Z pewnością analizowała Pani wszystkie za i przeciw, zanim podjęła Pani taką decyzję. Co było po stronie minusów?

Po stronie minusów była niepewność, czy dam sobie radę w nowym miejscu, ale przede wszystkim, czy ktoś w ogóle będzie chciał mnie zatrudnić, w końcu miałam już 54 lata. Nie wiedziałam, czy ktoś się zainteresuje zawodowo kobietą w tym wieku. No i pracę przecież miałam i to całkiem dobrze płatną. Bardzo trudno wtedy jest zrezygnować z tego co jest, mimo że uwiera jak kamień w bucie.

Czy miała Pani wsparcie ze strony swoich bliskich w podejmowaniu decyzji o zmianie branży?

Na szczęście miałam wsparcie bliskich. Mąż co prawda był trochę powściągliwy, jeśli chodzi o entuzjazm co do zmian, sam przepracował w jednej firmie ponad 40 lat, ale wspierał mnie. Syn mówił, że wiek nie ma znaczenia, że zawsze mogę coś zmienić, przebranżowić się, bo najważniejsze, żeby praca dawała satysfakcję.

A czy zdarzyło się Pani usłyszeć, że w tym wieku, to już nie czas na takie zmiany?

Nie, ani razu tego nie usłyszałam, ale też nie mówiłam o tym w szerszym gronie, rozmawiałam tylko z najbliższymi, a oni mnie wspierali.

Jak podjęta decyzja o zmianie drogi zawodowej wpłynęła na Pani życie? Inaczej mówiąc, co dał Pani nowy zawód?

Z radością rano wstaję, bo kocham tę pracę. Mam ogromną satysfakcję, że odważyłam się na zmiany, że zawalczyłam o siebie, o lepsze, bardziej satysfakcjonujące życie. Moja samoocena bardzo się podniosła. Jestem po prostu szczęśliwa.

Co powiedziałaby Pani osobom po 50. roku życia, które marzą o zmianie drogi zawodowej, ale boją się podjąć taką decyzję?

Nie bójcie się, zmiany są dobre. Ja bałam się bardzo, ale też miałam świadomość, podskórnie to czułam, że to jest dobre. Ile razy w życiu odważyłam się opuścić swoją strefę komfortu, zawsze było to dla mnie z korzyścią. Ograniczenia sami sobie tworzymy w głowie. Zupełnie niepotrzebnie. Jeżeli się obawiacie, czy warto, to wyobraźcie sobie swoją wymarzoną pracę tak, jakbyście już ją miały i zastanówcie się, jak się z tym czujecie, a jak czujecie się z dotychczasową pracą.

Polecamy również

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl