Marketing i Biznes E-commerce Mobee Dick zgarnęło 2,2 mln złotych i szykuje rewolucyjne rozwiązanie UX dla serwisów e-commerce

Mobee Dick zgarnęło 2,2 mln złotych i szykuje rewolucyjne rozwiązanie UX dla serwisów e-commerce

Monika Mikowska na przestrzeni lat zbudowała silną markę osobistą. Dziś jest postrzegana jako specjalistka w zakresie rozwiązań mobile i UX. Swoje doświadczenie przeniosła również na płaszczyznę biznesową i  9 lat temu zaczęła budować firmę Mobee Dick, która wśród swoich klientów ma znane marki nie tylko z Polski. Całkiem niedawno Mobee Dick zgarnęło 2,2 mln złotych dofinansowania od NCBR. Rozmawiamy z Moniką o tej inwestycji, samej firmie i jej planach na przyszłość.

Mobee Dick zgarnęło 2,2 mln złotych i szykuje rewolucyjne rozwiązanie UX dla serwisów e-commerce
Specjalizację Mobee Dicka ukierunkowałam na User Experience Design, aby wypełnić lukę na rynku Aby móc zająć się tym, co mnie fascynowało i pasjonowało musiałam założyć nową firmę Przez pierwsze 3 lata mieliśmy biuro w domu – pamiętam, że bardzo się tego wstydziliśmy Dziś mamy 40-osobowy zespół, dwa biura i celujemy w 6,8 miliona przychodu netto na koniec 2021 roku Projekt autorskiego narzędzia umożliwiającego automatyczną analizę UX serwisów e-commerce

Mobee Dick to firma projektowo-badawcza, specjalizująca się w badaniach i projektowaniu użytecznych produktów i usług cyfrowych. Specjaliści Mobee Dick razem z mBankiem zaprojektowali bramkę płatniczą, paynow, z TUiR Warta – kalkulatory ubezpieczeń online, razem z OLX zaprojektowali treści w nowym odświeżonym serwisie i aplikacji, a takim klientom jak Bank BNP Paribas czy Allegro zapewniają dedykowane zespoły projektowe do bliskiej i ciągłej współpracy z ich zespołami UX. Mobee Dick ma też w portfolio kilku klientów międzynarodowych tak jak np. Adobe Inc. czy również saudyjski bank Banque Saudi Fransi.

Firma działa na rynku od 9 lat. Wykorzystuje iteracyjne metodyki projektowe, dostarcza biznesowi wymiernych korzyści z wdrażania myślenia projektowego w organizacji i ułatwia procesy cyfrowej transformacji. Mobee Dick pomaga przedsiębiorcom wprowadzać na rynek nowy produkt lub usługę lub istniejący, który wymaga gruntownej zmiany; pogłębiać i uzupełniać wiedzę na temat grupy docelowej, czy budować i rozszerzać zespoły projektowe.

Mogą Cię zainteresować

Skąd Twoje zainteresowania obszarem UX?

Zaczęło się od bloga jestem.mobi, na którym pisałam o Pięknych, Prostych i Praktycznych (3P) rozwiązaniach mobilnych, a potem te Piękne, Proste i Praktyczne rozwiązania sama chciałam projektować. W 2012 zauważyłam niszę na polskim rynku.

Jaka to była nisza?

Nad Wisłą działało wtedy mnóstwo firm wyspecjalizowanych w dewelopmencie rozwiązań mobilnych, ale praktycznie nie było firm wyspecjalizowanych w ich projektowaniu tak, aby nie były “mniejszą wersją” strony internetowej. Dlatego specjalizację Mobee Dicka ukierunkowałam na User Experience Design, aby wypełnić lukę na rynku i wyznaczyć standard. 

Czym zajmowałaś się zanim założyłaś MobeeDick?

Pracowałam na etacie w agencji interaktywnej Janmedia jako Dyrektor ds. New Business. 

Jak wyglądały początki MobeeDick?

Mój ówczesny pracodawca nie był skłonny oferować usług w segmencie rozwiązań mobilnych, którym ja od lat byłam zafascynowana. Po kilku nieskutecznych próbach zmiany tego stanu postanowiłam w końcu odejść z etatu. Aby móc zająć się tym, co mnie fascynowało i pasjonowało musiałam założyć nową firmę, bo nie było takiej, do której po prostu mogłabym wówczas wysłać swoje CV i tam się tym zajmować. Okres wypowiedzenia umowy o pracę skończył mi się 1 września 2012 roku i w ten dzień teoretycznie wystartowałam z nową firmą, Mobee Dick.

Czyli szybko przeszłaś od pomysłu do realizacji swojego planu

Tak. Start mojej firmy wspomogłam dwoma wydarzeniami: wystąpieniem na konferencji Internet Beta 2012 oraz publikacją na blogu jestem.mobi “Mapy polskich firm mobilnych”, wśród których oczywiście znalazł się świeżo upieczony Mobee Dick. Za pośrednictwem relacji nawiązywanych na konferencjach, pojawili się pierwsi klienci. Firma została zarejestrowana formalnie 2 miesiące później w listopadzie 2012 roku, tuż przed wystawieniem faktury pierwszemu klientowi. Czyli – szybko poszło! Ale inaczej nie mogło pójść – firma od razu powinna przyciągać klientów, gotowych płacić za jej usługi, w innym przypadku pomysł na nią jest nietrafiony. 

Jak wspominasz tamten okres?

Początki firmy wspominam z rozrzewnieniem. W pierwszych miesiącach działania Mobee Dicka starałam się sprawiać wrażenie, że stoi za mną kilkuosobowy zespół, a prawda była taka, że ja byłam jedyną osobą poświęcającą firmie swój cały dzień roboczy, a nawet więcej! 

Jak sobie zatem radziłaś?

Projekty realizowałam z udziałem freelancerów. Minęło kilka miesięcy, zanim zatrudniliśmy na stałe pierwszego projektanta oraz zanim współzałożyciel firmy, Mirek, odszedł z etatu i dołączył do mnie na full time. Przez pierwsze 3 lata mieliśmy biuro w domu – pamiętam, że bardzo się tego wstydziliśmy i dążyliśmy do tego, aby jak najszybciej dorobić się własnego. O ironio, jak inny jest dzisiaj stosunek do pracy w domu (śmiech).

Ile się zmieniło od tamtego czasu?

Końcówka roku 2012 to ja jedna na full time na pokładzie Mobee Dicka, biuro w domu i 11 499 zł przychodu netto na koniec pierwszego roku działalności. Dziś mamy 40-osobowy zespół, dwa biura w Katowicach i Warszawie i celujemy w 6,8 miliona przychodu netto na koniec 2021 roku. Robi to na mnie duże wrażenie – ludzie mają tendencję do przeceniania, ile mogą zrobić w jeden rok, ale nie doceniają, ile mogą osiągnąć w 10 lat. 

Niedawno informowaliście, że dostaliście wsparcie od NCBiR w wysokości  2,2 mln złotych. To Wasze pierwsze finansowanie zewnętrzne?

Tak. Do tej pory finansowaliśmy się wyłącznie ze sprzedaży usług do naszych klientów. Nie mieliśmy i nie mamy żadnego inwestora. Współpraca z NCBiR to jeden ze sposobów na skalowanie naszego biznesu.

Na co przeznaczycie tę kwotę?

Na projekt autorskiego narzędzia umożliwiającego automatyczną analizę UX serwisów e-commerce. Narzędzie to będzie umożliwiać szybką korektę elementów obniżających całościowy wynik serwisu internetowego. Szacujemy, że dzięki niemu konwersja analizowanego e-commerce w zależności od jakości wdrożenia, branży oraz statusu początkowego może wzrosnąć o minimum 15%. Jeśli uda nam się zrealizować te założenia, wprowadzimy na rynek nowe przełomowe rozwiązanie.

Z perspektywy czasu: czy popełniłaś jakieś błędy biznesowe, przed którymi warto ostrzec innych, początkujących przedsiębiorców?

Z perspektywy czasu za swój największy błąd uważam bycie pracownikiem we własnej firmie. Dopiero po około 4 latach po starcie firmy, zorientowałam się, że “firma to ja” i dopiero wtedy zaczęłam pracować nad delegowaniem poszczególnych zadań, przygotowywaniem procesów i starannym zatrudnianiem kadry managerskiej. To jest przecież niezbędne do skalowania, czyli obsługi większych projektów, zarządzania dużymi zespołami, generowania z roku na rok większych przychodów.

A co było strzałem w dziesiątkę?

Było ich więcej niż jeden. Bo jeden strzał w dziesiątkę nie wystarcza na długo, więc co jakiś czas trzeba mierzyć i strzelać do tarczy. Wymienię naszych kilka najważniejszych strategicznych “strzałów”:

  • Decyzja, że nie będziemy agencją full service i skupiamy się tylko na oferowaniu usług z zakresu szeroko rozumianego UX. Na samym początku mieliśmy bowiem aspiracje do świadczenia usług deweloperskich oraz konsultingowych z zakresu marketingu mobilnego.
  • Decyzja, że przestajemy się ograniczać wyłącznie do realizacji projektów aplikacji mobilnych i sięgamy po projekty dużych serwisów internetowych, usług cyfrowych, a nawet fizycznych urządzeń.
  • Konstatacja, że “UX-a nie da się zlecać”, więc strategię sprzedaży przestawiamy z pogoni za projektami trwającymi kilka miesięcy na pozyskiwanie kontraktów długoterminowych (trwających minimum 1 rok).
  • Gotowość do pracy w siedzibach naszych klientów – przed pandemią pracowaliśmy w 6 biurach (2 naszych i u 4 naszych klientów).
  • Złożenie wniosku o dofinansowanie NCBiR.

W tym roku mierzymy do kolejnej dużej tarczy. Jeśli strzelimy w dziesiątkę, na pewno zaprosisz mnie do kolejnego wywiadu u Was! (śmiech)

Jak oceniasz dojrzałość polskich przedsiębiorców pod kątem wykorzystywania narzędzi UX? To już trend, czy wciąż trwa edukowanie rynku?

Gdybym miała odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem, to powiedziałabym, że moda na UX minęła już swój szczyt. To już nie jest nowość, to już nie jest usługa premium, Dla bardzo wielu firm zwracanie uwagi na potrzeby użytkowników i projektowanie w orientacji na nie, stało się już powszechne. Ba!, kultura organizacji wielu firm nierzadko została zorientowana na design i postawiła potrzeby klientów w centrum swojej uwagi. 

Czyli Wasi klienci wiedzą, o co chodzi?

Wiele korporacji, które stanowią główną grupę naszych klientów, mają swoje działy UX, znają i wykorzystują narzędzia, i nieprzerwanie szukają sposobów na skalowanie swoich zasobów, na przykład rozbudowują swoje zespoły, czy szukają narzędzi automatyzujących część pracy. Na rynku cały czas pojawiają się nowe narzędzia, kreowane są też nowe usługi, na które rośnie zapotrzebowanie, na przykład UX Writing. 

W każdym roku na rynku pojawia się też coraz więcej absolwentów studiów i kursów dot. UX, mniej lub bardziej gotowych do pracy w zawodzie. Choć w wielu miejscach rola UX Designera została sprowadzona wyłącznie do klepania setek makiet…

No właśnie dziś UX Designer oznacza zdecydowanie więcej niż kilka lat temu, pojawiają się nowe specjalizacje…

W mediach od lat co jakiś czas powracają dyskusje, podejmujące próbę zdefiniowania różnic pomiędzy UX, Product Design, Design Thinking czy Service Design. Na ich temperaturze grzeje się popularność branży, w której działamy. Technologia się rozwija, rynek jest coraz bardziej zatłoczony, dzieje się dużo, nie zawsze “z głową”. Wobec powyższego edukowanie rynku cały czas trwa.

Nasza specjalizacja, choć pozornie wąska, wymaga interdyscyplinarnych umiejętności  od umiejętnego analizowania potrzeb biznesowych, wyznaczania właściwych KPIs, przez udział w sesjach badawczych, prace koncepcyjne nad kształtem produktu i architekturą informacji, wreszcie prototypowanie i przygotowanie projektu do wdrożenia deweloperskiego. Potencjał, ale i wymagania są ogromne, a więc poprzeczka, która zawieszona jest liderom tej branży, z roku na rok podnosi się coraz wyżej. 

Niemniej, od lat wszystko budujemy na jednym i tym samym fundamencie: kluczem jest, było i będzie rozumienie zmieniających się potrzeb klientów i umiejętność ciągłego dopasowywania się do nich, przy równoczesnej optymalizacji parametrów biznesowych. 

Jakie są Wasze dalsze plany?

Większa specjalizacja, ekspansja za granicę, bliska współpraca z uznanymi, międzynarodowymi partnerami. Prowadzę również rozmowy w sprawie M&A… Najlepsze nadal przed nami!

Polecamy również

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl