Wywiad z Barbarą Stawarz

10.03.2016 AUTORZY: Barbara Stawarz, Michał Bąk,

Przychodzi ekomersiak i mówi, że chce zrobić opisy, słyszałem, że content marketing jest teraz modny. Jak najprościej powiedzieć, że same opisy to nie content marketing, jak pokazać różnice między zwykłym tekstem a czymś co można nazywać content marketingiem.

Szczerze mówiąc to nie widzę sensu, żeby robić z tego problem. Jeśli wspomniany ekomersiak wie, że potrzebuje dobrych, unikatowych opisów, które będą zbudowane na języku korzyści, a nie będą armią przymiotników, to znaczy, że czuje temat i wie jak sprzedawać więcej. Nie każdy przedsiębiorca musi być zapoznany z teorią marketingową. Powinna mu wystarczyć wiedza gdzie, do kogo, pójść z danym tematem, żeby było dobrze, a reszta jest w rękach agencji.

Jeśli natomiast chodzi o różnicę między zwykłym tekstem (i w ogóle treściami), a content marketingiem, to jest to kwestia strategii. W content marketingu treści mają cele do realizacji, wskaźniki pomiaru, są tworzone pod konkretny cel. A same treści to… po prostu treści. Content nie jest równy content marketingowi.

Dużo się mówi ostatnio o roku content marketingu, większe firmy tworzą wręcz oddziały skupione tylko na tym segmencie marketingu. Nie boisz się, że będzie tak jak z SEO czy innymi metodami, że to sztucznie pompowana bańka?

Tak jest ze wszystkim i we wszystkich branżach. Zawsze będzie robiona fuszerka i będzie dobra robota. Tutaj znowu pojawia się kwestia tego, żeby wiedzieć do kogo iść z danym tematem. Ale też jest to kwestia budżetu – nie mówię, że zawsze musi być drogo, żeby było dobrze, ale jeśli ktoś konkuruje ceną, a nie np. marką czy najwyższą jakością, to powinniśmy spojrzeć na to realnie. W cenę usług contentowych wpisane jest doświadczenie, know how, ryzyko, marka itd. W praktyce jest to dobry warsztat copywritera/grafika/kreatywnego, korekta, project manager itd. itd.

Nie uważam też, żeby SEO było sztucznie pompowane. Nie brakowało na rynku firm, które zdzierały z nieświadomych przedsiębiorców nieprzyzwoite pieniądze za założenie profilu firmowego na Facebooku. Wszędzie zatem znajdziemy takie przypadki – w SEO, social media czy content marketingu.

Co do obaw to ja w content marketing wierzę. Wierzę dlatego, że jest to najbardziej autentyczna, najmniej irytująca, a wręcz najbardziej sensowna forma marketingu. Dlaczego? Bo jest wartością dla konsumenta. Bo odpowiada na potrzeby grupy docelowej. I nie da się zadbać o to, by do Sieci trafiał tylko wysokiej jakości content. Na content marketing wciąż może sobie pozwolić niewiele firm. Dziś content marketing to luksus.

Content marketing, czy jesteś wstanie pokazać dane, statystyki aby zachęcić użytkowników do wdrążenie go w swoich firmach?

Jest cała masa badań, danych i wskaźników. Nawet nie sposób wszystkie przedstawić. Odsyłam do tekstu, w którym przedstawiliśmy sporo danych http://www.contentking.pl/blog/cala-prawda-content-marketingu-liczbach-2/. Tego typu liczby zazwyczaj pożądane są przez marketerów, którzy wiedzą, firma w której pracują powinna inwestować  w content marketing, ale potrzebują przekonać jeszcze szefa. No i oczywiście przydatne są w prezentacji dla klientów przez samą agencję. Natomiast jeśli chodzi o case’y i liczby to niestety zazwyczaj jest to owiane tajemnicą. W grupie roboczej w IAB (content marketingowa grupa) udało się nam jednak zebrać wiele ciekawych polskich case’ów z liczbami. Już niedługo publikacja!

Czy małe firmy mają szanse produkować content i rywalizować ze swoimi dużymi odpowiednikami czy odpowiednich budżetów, aby te działania miały sens?

Nie będę czarować – im większy mamy budżet, tym bardziej efektowny (i efektywny) content marketing możemy zrobić. Blog jednak jest bardzo skutecznym narzędziem, podobnie jak dobrze prowadzone i dopasowane kanały w social media, i to od nich warto zacząć działania content marketingowe w mniejszej firmie.

W E-commerce czy widzisz content marketing w segmencie B2C?

Oczywiście. Zaczynając od opisów produtków opartych o storytelling, po blog, inspiracje związane z produktem, recenzje produktów i opinie klientów itd. itd. Powiedziałabym, że nawet łatwiej w B2C docierać do konsumenta, bo zazwyczaj nie jest to tak skomplikowany proces zakupowy jak w przypadku B2B.

Wiele firm, także tych dużych w naszym kraju niestety lekceważy ten temat.
Moim zdaniem najważniejsi gracze znają temat, a na pewno go nie ignorują. Jak uświadomić? Edukować, czyli robić dobry content marketing 😉

 

Czytaj również:

#14 Prasówka e-commerce – blisko 46% internautów korzysta z płatności online, Zapakuj.to zmienia się w Packhelp

Historia sukcesu firmy Szkla.com

 

Do góry!

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail