Elektryczne latające taksówki podbiją Amerykę? Przyszłość motoryzacji dzieje się na naszych oczach

Bawarski startup Lilium wchodzi na amerykańską giełdę i dokonuje fuzji odwrotnej z Qell Acquistion Corp. Firma z Niemiec podpisała także umowę z Ferrovial, która na Florydzie wybuduje dziesięć vertiportów dla latających taksówek. Niemcy przymierzają się do podbicia rynku elektrycznych latających taksówek.

Elektryczne latające taksówki podbiją Amerykę? Przyszłość motoryzacji dzieje się na naszych oczach

Fot. Materiały prasowe

Elektryczne latające taksówki

Lilium to startup wywodzący się z Monachium, który specjalizuje się w tworzeniu elektrycznych latających pojazdów. Celem firmy jest zrównoważenie ruchu lotniczego i odciążenie zatłoczonych wielkich miast. Tworzone przez Lilium latające taksówki mają możliwość pionowego startu i lądowania, dzięki opatentowanej technologii Ducted Electric Vectored Thrust. Na pokład elektrycznych samolotów może wejść do pięciu osób, a samo sterowanie odbywa się albo ręcznie – przez pilota lub w trybie drona. Latające taksówki mają aż 36 silników odrzutowych, które napędzają maszynę i pozwalają jej na lot, wykorzystując ok. 10% energii z wielowirnikowej konstrukcji, do której stworzenia posłużyły technologie wykorzystywane w helikopterach. Sama latająca taksówka zaś poruszać się może nawet do 490 km/h.

– Naszą wizją jest stworzenie zrównoważonego i dostępnego sposobu podróżowania z dużą prędkością i udostępnienie go każdej społeczności. Obecna infrastruktura transportowa jest zepsuta. Jest to kosztowne pod względem czasu osobistego, wykorzystania przestrzeni i emisji dwutlenku węgla. Dążymy do naszej wyjątkowej technologii odrzutowców elektrycznych, ponieważ jest ona kluczem do samolotów o większej pojemności, mniejszych kosztach transportu, a jednocześnie zapewniających niski poziom hałasu i emisji zanieczyszczeń – mówi Daniel Wiegand, CEO & cofounder Lilium.

Fot. Materiały prasowe
Elektryczna latająca taksówka Lilium Jet.

Pierwszy testowy lot obecnego prototypu Eagle miał miejsce w 2017 r. Maszyny te mają służyć jako latające taksówki, a lot na krótkich, kilkuminutowych dystansach kosztować ma ok. 70 dolarów. Nie jest to zatem usługa dla każdego, lecz ma ona szansę z czasem zrewolucjonizować rynek i przyspieszyć proces elektryfikacji branży lotniczej. 

– Koncept powietrznych taksówek zaczyna wchodzić w fazę rzeczywistego testowania, nie jest to już tylko wizjonerski pomysł. Widać to zarówno po inwestorach, jak i renomowanych markach pracujących nad swoimi maszynami. Nie należy jednak oczekiwać rewolucji w sposobie poruszania się po zatłoczonych miastach. Powietrzne taksówki i podróże z ich wykorzystaniem, na razie będą wymagały specjalnych lądowisk. Cena przelotu ograniczy raczej grupę odbiorców. Wdrożenie zajmie co najmniej kilka lat i oczywiście opiera się na komercyjnych zastosowaniu. Ciekawe są jednak możliwości, jakie mogą dać takie taksówki w transporcie medycznym. Szerzej stosowane mogą pozwolić zamykać całe kwartały ulic dla ruchu samochodowego i oddać miasto pieszym. Pozostaje, poza technicznymi i ekonomicznymi, jeszcze jedno wyzwanie – regulacje. W powietrzu robi się coraz ciaśniej. Za sprawą dronów, których zastosowanie np. w dostawach będzie rosło, zrobi się niebezpiecznie gęsto. Niezbędne są regulacje oraz jakaś forma nadzoru nad ruchem powietrznym. Na razie te prace są mało zaawansowane – twierdzi Michał Leman, managing director w FlixBus.

Obecnie głównym planem Lilium jest komercjalizacja do 2024 r. i wejście wówczas ze swoim produktem na rynek. Długoterminowy plan zakłada zaś, że podróże za pomocą latających taksówek będą mogły odbywać się nawet na 300-kilometrowym dystansie, choć to na razie na większości rynków jest niemożliwe przez wzgląd na panujące przepisy. 

Mogą Cię zainteresować

Latający Uber wchodzi na amerykańską giełdę

Startup z Bawarii dzięki swoim rewolucyjnym planom szybko zainteresował aniołów biznesu i gigantów. Około roku temu do grona inwestorów Lilium dołączyła firma Baillie Gifford zarządzana przez Andriew’ego Telfera, będącego drugim co do wielkości inwestorem Tesli i SpaceX po Elonie Musku. Wówczas Niemcy otrzymali 35 mln dolarów. Do 2020 r. Lilium udało się pozyskać ponad 375 mln dolarów inwestycji, a wartość startupu osiągnęła miliard dolarów, tym samym czyniąc z firmy jednorożca. Jak się okazało był to jednak dopiero początek pozyskiwania finansów przez Lilium.

Pod koniec marca 2021 r. startup z Niemiec ogłosił, że ma zamiar wejść na giełdę Nasdaq poprzez fuzję z Qell Acquisition Corp, którym kieruje Barry Engle – były CEO General Motors North America. Fuzja Niemców z Amerykanami ma też sprawić, iż Engle wraz z byłym CEO Airbusa Tomem Endersem, dołączą do zarządu startupu. Lilium tym samym zapowiedziało pracę nad siedmioosobową latającą taksówką elektryczną, które stały się główną osią firmy. – Jesteśmy niesamowicie podekscytowani, że możemy przedstawić rozwój naszego siedmioosobowego Lilium Jet i ogłosić kolejny etap naszego rozwoju. To potwierdzenie wykonanej przez nasz zespół oraz inwestorów ciężkiej pracy w ciągu ostatnich pięciu lat – podsumowuje Wiegand.

– Cieszymy się, że możemy współpracować z Lilium w celu wspólnego budowania lidera regionalnej elektrycznej mobilności powietrznej. Qell postanowił znaleźć wyjątkową i ambitną firmę technologiczną, ze znacznym potencjałem wzrostu – iw Lilium to znaleźliśmy. Lilium posiada unikalną technologię i jeden z najbardziej utalentowanych zespołów inżynieryjnych i handlowych w lotnictwie elektrycznym. 7-miejscowy Lilium Jet to przełom w transporcie – twierdzi Barry Engle, CEO Qell

Po fuzji wartość połączonej firmy oszacowano na 3,3 mld dolarów. W Lilium pracuje już ponad 400 inżynierów lotniczych, a wybudowana w Monachium fabryka to budynek o powierzchni 3 tys. m². Firma ma zresztą w planach postawienie kolejnego obiektu przemysłowego i zakłada, że będzie w stanie wyprodukować ok. 100 latających taksówek rocznie. Niemcy już teraz podjęli współpracę z liderami konstrukcji samolotów i liderami branży lotniczej. Co więcej – firma podpisała niedawno umowę z hiszpańskim Ferrovial, który ma wybudować na Florydzie 14 wertiportów dla latających taksówek. Niemiecki startup aktywnie prowadzi rozmowy także ze spółkami, które mają postawić taką infrastrukturę również w Europie.   

Rynek latających taksówek będzie wart biliony

W latach 40 ubiegłego wieku Henry Ford zapowiadał, że z czasem nadejdzie era pojazdów łączących w sobie cechy samolotów i samochodów. Wówczas został on wyśmiany, lecz już 20 lat później w popkulturze zaczęły pojawiać się latające samochody. Widać to chociażby po kreskówce “Jetsonowie” czy “Powrót do przeszłości”. Trochę bliższe naszym czasom są zaś latające autonomiczne maszyny AV z Cyberpunka. Wkrótce jednak szybujące po nieboskłonie “samochody” staną się naszą rzeczywistością. Nie tylko niemieckie Lilium jest zainteresowane tym dopiero co powstającym rynkiem. Swoje elektryczne latające samochody zapowiadają też Hyundai, Toyota, Airbus, Boeing, Uber, a nawet… DeLorean (tak, ten DeLorean). To grono pewnie będzie się zresztą tylko i wyłącznie powiększać. Dlaczego? Przez wzgląd na rosnącą niszę w sektorze transportu.

Mogą Cię zainteresować

Ten musi stać się szybszy, swobodniejszy, a co najważniejsze – bardziej ekologiczny. “Stare” pojazdy napędzane paliwem na bazie ropy naftowej stają na celowniku proekologicznych środowisk, które przekonują o ich niekorzystnym wpływie na naszą planetę. W niektórych krajach, jak np. Francja już teraz ograniczane są np. loty międzymiastowe. Kluczowe zatem w tej branży staje się stworzenie alternatywy. Według badania Morgan Stanley Research rynek autonomicznych samolotów do 2040 r. będzie mieć wartość 1,5 biliona dolarów. Jednocześnie rynek ten ma stworzyć produkty czy usługi nie tylko do transportu osób, ale również towarów, przesyłek, czy do zastosowań militarnych. Nawet NASA zainteresowała się segmentem latających pojazdów, kiedy to w 2018 r. sfinansowali konkurs branżowy, który miał przyspieszyć rozwój miejskiej mobilności powietrznej i wzbudzać zainteresowanie oraz zaufanie konsumentów.  

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl