Marketing i Biznes Founders Czy Raisemana zmieni oblicze polskiego crowdfundingu?

Czy Raisemana zmieni oblicze polskiego crowdfundingu?

Raisemana to nowa platforma, która łączy twórców gier, muzyki, filmów i aplikacji z osobami chcącymi wspierać konkretne projekty z rynku digital goods. Jej użytkownicy posługują się tzw. maną, czyli walutą bazującą na technologii blockchain. Co jeszcze wyróżnia narzędzie stworzone z myślą o wspieraniu projektów małych spółek, startupów i niezależnych artystów?

Czy Raisemana zmieni oblicze polskiego crowdfundingu?
Dlaczego twórcy platformy nie stawiają na wspieranie firm czy studiów, tylko konkretnych projektów? Jakie przewagi konkurencyjne wynikają z zastosowania technologii blockchain? Co skłoniło pierwszego twórcę do założenia kampanii na nowej platformie crowdfundingowej?

O wprowadzaniu innowacyjnych rozwiązań rozmawiamy z Kamilem Stankiem, CEO spółki Raisemana.com i współtwórcy Codeaddict. A praktyczne aspekty realizowania kampanii na nowej platformie przedstawia Patryk Jasiński z True Games.

Co odróżnia projekt Raisemana od innych platform crowdfundingowych?

Kamil Stanek: Naszą największą przewagą jest blockchain, z którego korzystamy w działaniu platformy. Rozwijamy technologię, dzięki której twórcy mogą stokenizować swoje projekty. Każdy token, który pozyskują wspierający jest odzwierciedleniem udziału w przychodzie netto, czy nagrodzie proponowanej przez projektodawcę w konkretnej kampanii. W zupełnie nowy sposób podeszliśmy także do przedmiotu wsparcia – na Raisemana wsparcie pozyskiwane jest na konkretne projekty, a nie na całe studia, firmy, spółki czy nawet szeroko rozumianą działalność wybranego twórcy. Zdajemy sobie sprawę z tego, że wspierający nie muszą wierzyć we wszystkie dzieła projektodawcy. Dlatego stworzyliśmy formę wsparcia przeznaczonego na jeden konkretny pomysł. Daje to także wspierającym bardziej transparentną i bezpośrednią ekspozycję na przychody netto ze sprzedaży ukończonego produktu.

Naszym celem było stworzenie miejsca dla mniejszych spółek i ekip twórców, którym daleko do giełdy, aby miały możliwość pozyskiwania finansowania dla swoich projektów. Na platformie Raisemana dajemy im tę możliwość w bezpiecznym środowisku i na transparentnych zasadach.

Zobacz też

Użytkownicy rozpoczynający współfinansowanie projektu otrzymują manę, która stanowi odpowiednik tokenu. Do czego uprawnia jej uzyskanie?

KS: Mana jest odzwierciedleniem wysokości udziału w przychodach netto oraz nagrodach proponowanych w danej kampanii, w zamian za udzielone wsparcie finansowe. Na ten moment nasz własny „coin”, czyli mana, nie jest wprowadzony do obrotu poza platformą Raisemana. Nie ma więc możliwości spieniężenia many poza naszym środowiskiem. Uprawnia ona do odebrania benefitu w postaci revshare (przychód netto) lub w innej formie wskazanej przez projektodawcę.

Czy podczas tworzenia platformy wzorowaliście się na zagranicznych serwisach crowdfundingowych, które bazują na technologii blockchain?

KS: Na pewno nie uniknęliśmy zerkania w stronę Kickstartera. Jest to świetny przykład platformy crowdfundingowej, która odniosła sukces i cieszy się niesłabnącą popularnością. Z ciekawością śledzimy też projekty, które tam się pojawiają. Bardzo dużo nauczyliśmy się także z polskiego podwórka, obserwując CrowdConnect, czyli platformę naszego partnera – INC. Dzięki temu zobaczyliśmy, jak duże zapotrzebowanie i zainteresowanie budzą w naszym kraju crowdfunding i crowdinvesting. Poza tym ciągle śledzimy sytuację na rynku NFT. Ten segment rozwija się bardzo dynamicznie, a projektem, któremu bacznie się przyglądamy jest Foundation. Z kolei na giełdach kryptowalut interesującym projektem jest Coinbase.

Powróćmy jednak do Waszego projektu. Jak przebiegała praca nad tworzeniem platformy?

KS: Zdecydowanie największym wyzwaniem była część regulacyjna. Prowadzimy innowacyjną działalność, więc rozstrzygnięcie wielu kwestii trwało trochę dłużej, niż przewidywaliśmy. Trzeba też pamiętać o tym, że projekt rozmiarów Raisemany składa się z bardzo wielu zależnych od siebie elementów, takich jak marketing, PR, programowanie, kwestie prawne, techniczne i wiele, wiele innych. Wszystko to musiało zadziałać w jednym miejscu i czasie, aby platforma mogła wystartować.

Codeaddict jest znane ze stosowania nieszablonowych rozwiązań. Czy podczas projektowania platformy crowdfundingowej udało się wdrożyć kilka z nich?

KS: Najciekawszym technologicznie elementem platformy jest powiązanie tokenu z udziałem w przychodzie z projektów. Stworzyliśmy oparte na blockchain rozwiązanie, które pozwala zapewnić bezpieczeństwo i niepodważalność transakcji w środowisku crowdfundingowym w sposób niespotykany dotąd na polskim rynku. Udało nam się dostarczyć platformę, która pozwala korzystać z mocy zdecentralizowanej sieci nie tylko użytkownikom zaawansowanym technologicznie.

Czy w najbliższej przyszłości internauci mogą się spodziewać wdrożenia innowacyjnych funkcjonalności w obrębie platformy?

KS: Nie ma innej możliwości – chcemy wciąż się rozwijać. Kierunek, w którym zamierzamy podążać jest jednak ściśle związany z innymi zależnymi, takimi jak np. obrót wtórny tokenami, czyli możliwością łatwego, lecz uregulowanego obrotu podczas realizacji założeń kampanii danego projektodawcy. Pierwszym krokiem będzie jednak sprawdzian, czy społeczność rozumie wszystkie aspekty platformy.

Jak postrzegasz przyszłość rynku crowdfundingu w Polsce? Czy kolejnym etapem jego rozwoju będzie dywersyfikacja uwarunkowana rodzajem finansowanych projektów?

KS: Zdecydowanie. Powiedziałbym nawet, że to już się dzieje. Dywersyfikację widać chociażby na  naszym przykładzie – skupiamy się mocno na rynku digital goods. Na naszej platformie próżno szukać projektów typu alkohol, DIY, restauracje. Zajmujemy pozycję na rynku, skupiając się na projektach technologicznych lub takich, których dystrybucja odbywa się online.

Spójrzmy teraz na platformę z punktu widzenia założyciela kampanii, której celem jest pozyskanie finansowania na produkt z obszaru digital goods. Spółka True Games to pierwszy twórca gry, który zdecydował się na zrealizowanie projektu przy udziale środków zebranych na platformie Raisemana. Co skłoniło Cię do podjęcia tej decyzji?

Patryk Jasiński, CEO w True Games: Większość polskich spółek gamedevowych poszukuje finansowania na rynku kapitałowym, głównie za pośrednictwem crowdfundingu inwestycyjnego. Tego typu finansowanie ma wiele zalet, natomiast w przypadku spółki powoduje utratę udziału w kapitale zakładowym przez dotychczasowych akcjonariuszy. Inwestor nie może natomiast wesprzeć konkretnego projektu, tylko inwestuje w całą spółkę. Jako True Games zależało nam na wsparciu konkretnej gry – Nightclub Manager: Violet Vibe. Chcieliśmy również uniknąć tzw. rozwodnienia. Wtedy pojawiła się Raisemana ze swoją ofertą wsparcia konkretnych projektów przy wykorzystaniu technologii blockchain. Postanowiliśmy nawiązać współpracę oraz wystartować z pierwszą kampanią w ramach platformy.

Czy już wcześniej mieliście jakieś doświadczenia w tworzeniu gier współfinansowanych przez użytkowników platformy crowdfundingowej?

PJ: Jest to nasza pierwsza przygoda z crowdfundingiem, ale liczymy na to, że nie ostatnia. Cieszymy się, że wspólnie z platformą Rasiemana.com możemy przecierać szlaki w obszarze nowych źródeł finansowania dla projektów artystycznych. Mamy w swoim pipelinie wydawniczym kilka kolejnych produkcji. Nie wykluczamy, że nasi fani i inwestorzy będą mogli je wesprzeć w kolejnych kampaniach.

Zobacz też

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl