Uber dla przesyłek, nowe automaty paczkowe i pivoty branży delivery. Jak rynek dostaw rozwinął się w pandemii

Okres pandemii koronawirusa to dla branży e-commerce prawdziwe wyzwanie, a przy tym ogromna szansa na rozwój. Rok 2020 zostanie zapamiętany, jako rok dostawców wszelkich przesyłek. Jak branża poradziła sobie w tym specyficznym czasie? Jak się rozwinęła? I wreszcie, jakie rozwiązania pojawiły się na polskim rynku? 

Uber dla przesyłek, nowe automaty paczkowe i pivoty branży delivery. Jak rynek dostaw rozwinął się w pandemii
Jak pandemia wpłynęła na rynek e-commerce? Jak w 2020 roku zmieniła się branża delivery? Czym jest problem komiwojażera? Jakie problemy rozwiązuje polski Uber dla przesyłek? Michał Wnęk, którego spotkasz na founders.pl, opowiada o Connect Trans - platformie łączącej spedytorów bezpośrednio z firmami transportowymi przy pomocy geolokalizacji

Zacznijmy od garści suchych faktów. Bartłomiej Hadasik z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach w artykule Analiza makroekonomiczna sektora e-commerce w obliczu pandemii covid-19 z użyciem metody PEST/PESTEL (Poszerzamy Horyzonty – Tom XX, cz. I) wskazuje, że wartość polskiego rynku e-commerce zwiększyła się z 35 mld zł w roku 2016 do 50 mld zł w roku 2019, co daje ponad 40-procentowy wzrost. 

Tak więc do 2019 roku polski e-commerce dynamicznie się rozwijał. Potem przyszedł 2020 rok, a wraz z nim pandemia, która tylko przyspieszyła ten rozwój i w najbliższych latach będziemy mogli spodziewać się jeszcze wyższych wskaźników w tym obszarze. Według badania Izby Gospodarki Elektronicznej opublikowanych w raporcie e-Commerce w czasie kryzysu 2020, (o którym również wspomina Hadasik w swojej pracy) wynika, że 45 proc. ankietowanych podczas pandemii wolało robić zakupy online, a 7 na 10 z nich uważa zakupy w sieci za najbezpieczniejszą formę. 

Coraz więcej kupujemy online i coraz więcej narzędzi mamy do dyspozycji

Naturalnym jest, że na tak zwiększone zapotrzebowanie rynek musiał konkretnie zareagować. Jednak zwiększenie liczby dostawców to za mało. Rozwój branży e-commerce jest tak silny, że potrzeba nam nowych rozwiązań technologicznych, które sprostają nowym oczekiwaniom klientów. Tak też się stało. Na polskim rynku pojawiło się sporo nowych rozwiązań logistycznych – obejmujących zarówno dostawy na terenie całego kraju, jak i w granicach jednego miasta.

Dobrym przykładem jest liczba automatów paczkowych, które sukcesywnie pojawiają się w naszym kraju. Jeszcze do niedawna takie usługi świadczył jedynie nasz rodzimy InPost. Dziś ta oferta jest znacznie większa i cały czas pojawiają się informacje o nowych graczach na tym rynku. Tu przeczytasz więcej na ten temat: Paczkomaty na każdym rogu. Orlen, Allegro, AliExpress i Cleveron chcą uruchomić automaty paczkowe w Polsce.

Delivery pivotuje

Według raportu Share of Stomach, przygotowanego przez Deliveroo, 8 na 10 klientów w okresie pandemii zamawiało jedzenie z dostawą do domu z taką samą częstotliwością jak przed pandemią lub częściej. 20 proc. użytkowników w 2020 roku skorzystało z takiej formy dostawy posiłków po raz pierwszy. Natomiast 65 proc. respondentów w okresie pandemii wydawało na takie usługi znacznie więcej pieniędzy. 

Branża delivery szybko dostrzegła również miejsce dla siebie w nowych obszarach. Do tej pory kojarzono ją głównie z dostawą posiłków z restauracji. Jednak specyficzny okres, który cały czas trwa, dostarczył nowych potrzeb ze strony klientów. I tak przykładowo firma Glovo w lutym 2021 roku ogłosiła, że weszła we współpracę z producentem napojów alkoholowych, zgodnie z podpisaną umową za pośrednictwem aplikacji będzie można zamawiać również trunki alkoholowe. 

Pojawiają się też inne pomysły, spoza branży typowo gastronomicznej. Glovo w styczniu tego roku zapowiedziało, że w Rumunii i Hiszpanii będzie dostarczać testy na koronawirusa, które można wykonywać w domowych warunkach. Natomiast Wolt oraz Bolt w okresie świątecznym ruszyli z akcją dostarczania choinek pod drzwi klientów.

Delivery szuka nowych obszarów, nowe firmy interesują się delivery

W kwietniu zeszłego roku w branżę dostaw jedzenia wszedł Bolt, który do tej pory kojarzony był z branżą komunikacyjną. Żabka podpisała umowę pilotażową z Uber Eats. Natomiast Dr Oetker kupił niemiecki startup Flaschenpost, który zajmuje się dostawą napojów do klientów. Jak widać przetasowania na rynku są dość spore i w różnej skali. To pokazuje, jak dużo dzieje się na tym rynku, że wciąż nie jest on ustabilizowany i cały czas prężnie się rozwija. Mniejsi i więksi ostro rozpychają łokcie, by jak najwięcej wykroić z tego tortu.

Warto zwrócić uwagę, że skutkiem zamieszania na rynku, wywołanego pandemią, są również zupełnie nowe modele biznesowe. Doskonałym przykładem jest tutaj wspominane już Deliveroo, które 1 lutego tego roku ogłosiło, że wprowadza w Wielkiej Brytanii abonament. Od teraz Anglicy – płacąc niecałe 4 funty miesięcznie – mogą korzystać z bezpłatnych dostaw przy kwotach powyżej 25 funtów. 

Problem komiwojażera i Uber dla przesyłek

Branża e-commerce to nie tylko automaty paczkowe, dostarczanie przesyłek i posiłków na terenie miast. To również logistyka związana z transportem towarów na większych odległościach, trasport całotirowy i całobusowy. Ten obszar ogólnie pojętej branży transportowej boryka się z problemem komiwojażera. Co to znaczy? Nie wdając się w szczegółowa matematykę i próbę wyjaśniania skomplikowanych algorytmów, problem ten można w uproszczony sposób wyjaśnić, jako sposób na znalezienie i zaplanowanie najbardziej optymalnej drogi dostawy produktów, przy jak najmniejszym koszcie. 

Zagadnienie to spędza sen z powiek logistyków. Jednak i w tym obszarze w ostatnim czasie pojawiło się na rynku ciekawe rozwiązanie. Connect Trans, bo o nim mowa, istnieje na polskim rynku od czerwca zeszłego roku. Jednak jego twórcy pracowali nad rozwiązaniem od dwóch lat, a sam pomysł na firmę pojawił się cztery lata temu. Czym zajmuje się ta firma? Jej rozwiązanie roboczo nazwałam Uberem dla przesyłek i w zasadzie, jak się przekonacie, to bardzo dobre porównanie.

Czym jest Connect Trans?

Connect Trans to cyfrowy spedytor budujący własną sieć transportową składającą się z jednej strony z załadowców i z drugiej strony z przewoźników, których łączy poprzez geolokalizację. Model firmy powstał po to, by skracać łańcuch pośredników poprzez parowanie ich bezpośrednio. W tym celu wykorzystywana jest platforma transportowa i aplikacje mobilne dostępne na iOS i Androida. Model biznesowy Connect Trans to pobieranie opłat od każdego zrealizowanego przejazdu. 

W jaki sposób Connect Trans rozwiązuje problem komiwojażera? Platforma łączy dostawców i przewoźników bezpośrednio, omijając długi łańcuch pośredników, co już skraca samą drogę ale również pozwala przewoźnikom wyeliminować tak zwane puste kilometry. Przewoźnik, wracając do bazy, za pośrednictwem platformy, może znaleźć zlecenie przewozu, który pokrywa się z jego drogą powrotną. 

Jednak, to nie jedyne problemy, jakie rozwiązuje platforma. 

– Nasza platforma pozwala na eliminację niskich stawek na rynku, co również związane jest z dużą liczbą pośredników, im ich więcej, tym końcowa stawka dla przewoźnika niższa; częsty brak płatności ze strony załadowców, niestety w tej branży bardzo często dochodzi do nadużyć; eliminujemy puste kilometry, a tym samym pośrednio dbamy o środowisko – dodaje Michał Wnęk.

Cyfryzacja branży transportowej

Pomysł na Connect Trans powstał cztery lata temu. Michał Wnęk zdobywał swoje doświadczenie począwszy od pracy jako spedytor po prowadzenie własnej firmy transportowej a także spedycyjnej. Przedsiębiorca na podstawie własnych obserwacji doszedł do wniosku, że cały sektor prędzej czy później będzie podążał w kierunku cyfryzacji. Tak powstał pomysł na firmę, którą Michał prowadzi ze wspólnikiem, który ma duże doświadczenie w wielu sektorach rynku. Connect Trans docelowo ma być prawdziwym marketplace ogólno transportowym.

– Jeszcze w tym roku chcemy za pośrednictwem naszej platformy oferować przewoźnikom, poza zamawianiem ładunków oraz faktoringiem również ubezpieczenia i dostęp do urządzeń telematycznych. Dodatkowo w naszej ofercie już niebawem pojawią się karty paliwowe większości stacji, tym samym – jako jedyni na rynku – będziemy mieć kompleksową ofertę z tym związaną – tłumaczy Michał Wnęk.

Potencjał polskiej branży transportowej

Przedsiębiorca podkreśla przy tym, że branża transportowa w Polsce ma ogromny potencjał. Jak się okazuje, polscy przewoźnicy realizują 30 proc. wszystkich ładunków realizowanych w Europie. Pandemia według Michała Wnęka nie odcisnęła wielkiego piętna na sektorze, wręcz przeciwnie – napędziła cyfryzację i obudziła zainteresowanie inwestorów tym obszarze w ujęciu rozwiązań digitalizujących. Jako przykład podaje inwestycję 160 mln dolarów w jednego z liczących się graczy działających w tym samym sektorze.

Choć delivery, dostawa zakupów na terenie miast i międzynarodowa dostawa ładunków, to zupełnie różne sektory ogólnie pojętej branży dostaw, to widać we wszystkich tych gałęziach jeden trend, który umocniła pandemia: wszechobecna cyfryzacja. Wszystko wskazuje na to, że branża stoi u progu dużych zmian, które zostały rozpoczęte, jednak można się spodziewać, że jeszcze dużo się wydarzy. 

Sukces firmy Connect Trans, która – choć funkcjonuje zaledwie od zeszłego roku – ma już na swoim koncie kilka tysięcy klientów (a pula ta cały czas rośnie), kilka znaczących partnerstw z dużymi graczami na rynku, potwierdza ten trend i zapotrzebowanie branży na nowe rozwiązania technologiczne. Warto też dodać, że kierowcy korzystający z rozwiązania, jak podkreśla Michał Wnęk, bardzo ciepło przyjęli stworzone aplikacje, co pokazuje że użytkownicy rzeczywiście potrzebują takich rozwiązań.

 

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl