Content w branży dziecięcej

01.12.2016 AUTOR: Marta Bąk-Kamińska

Przygotowując materiały do tego tekstu wyodrębniłam trzy najważniejsze punkty. Tworząc content marketing dla branży dziecięcej opieraj się na edukacji, inspiracji i motywacji. Potem zaczęłam rozmawiać z mamami. Okazało się, że dla nich jest jeszcze jeden, bardzo istotny element, ale pozwól, że o nim napiszę za moment. Tworzenie wartościowego contentu w takim obszarze e-commerce wymaga szczególnej troski i zaangażowania – zupełnie jak z rodzicielstwem. I niezależnie, czy tworzysz go pod młodych rodziców, czy pod tych „zaprawionych w boju” – możesz przy pomocy trzech, no okej – czterech sprawdzonych sztuczek, „wychować sobie” nie tylko lojalnych klientów, którzy zostaną z Tobą, chociaż branża ta jest bardzo mocno obsadzona, ale i Twoich własnych handlowców, marketingowców, specjalistów od sociali, ambasadorów marki. Dlaczego? Bo jeśli zadowolisz klienta, to on poleci Cię dalej. Poznaj content w branży – najciekawsze inspiracje.

Zacznijmy od teorii: ta „dziecięca” część e-commerce jest bardzo mocno obsadzona. Polskich sklepów jest ogrom, a łatwość kupowania na zagranicznych rynkach, w tym tych bardzo dalekich, amerykańskich i azjatyckich, jest na tyle uproszczona i bezproblemowa, że coraz więcej rodziców sięga do handlu transgranicznego. Może i muszą uzbroić się w cierpliwość, bo czas oczekiwania na przesyłkę znacznie się wydłuża, ale jeśli zależy im na jakości, dostępie do nowości, których u nas jeszcze nie ma, a także – mimo opłaty za wysyłkę – na niższych cenach – są w stanie poczekać te 2-3 tygodnie na paczkę. To ich również motywuje do tego, by robić dużo większe zakupy…

Jest o co grać. Jeśli chodzi o dzieci: ich zdrowie, komfort i rozwój, potrafimy rozpruć portfel, rozwalić świnkę-skarbonkę, wyciągnąć ostatnią skarpetę z oszczędnościami, nie wspominając już o koncie w banku. Niezależnie, czy to pierwsze dziecko, czy kolejne – liczy się to, by było najszczęśliwsze. Dane mówią same za siebie: 96% rodziców przyznaje, że ich dzieci mają wpływ na to, co kupują. I potem okazuje się, że w rękach najmniejszych znajdują się miliardy złotych.

Zerknijmy na statystyki: w 2013 roku w Polsce urodziło się około 370 tysięcy dzieci. Rok później – 375 tysięcy. Trudno mówić o znaczącym wzroście demograficznym, ale ponoć „pracujemy nad tym” i w porównaniu do roku 2003, kiedy to urodziło się zaledwie 351 tysięcy dzieci, jest postęp. Dzieci najczęściej rodzą się latem – od lipca do sierpnia i przeważają chłopcy: na 100 chłopców rodzi się 95 dziewczynek. Współczynnik dzietności: 1,2 – jeden z najniższych w Europie. A statystyczna matka ma ponad 27 lat. Tyle, jeśli chodzi o dane, którymi bombarduje nas m.in. rząd.

Jeśli zaś chodzi o branżę, to rynek „dziecięcy” jest całkiem niezłym kąskiem. Kąskiem, wartym 9 milionów złotych. I oczywiście nie ma się co łudzić, że cała ta suma leży w rękach jednej firmy, bo nowych, dziecięcych sklepów i e-sklepów ciągle przybywa. Analizy dowodzą, że jeśli chodzi o ubrania i obuwie dla dzieci – będą kolejne wzrosty. Można więc zaryzykować prognozą, że rynek ten trzyma się całkiem dobrze. A, i jeśli 9 mln złotych sprawia, że kręci Ci się w głowie, to może dodam, że w 2014 roku reklamodawcy przeznaczyli sto siedemdziesiąt milionów złotych na promocję medialną produktów dla dzieci. Jest o co grać. Tylko jak to zrobić?

Dochodzimy wreszcie do wskazówek. Edukuj, inspiruj, motywuj – to na początku

Edukowanie w każdym content marketingu jest częścią bardzo ważną, a tu ma wymiar wręcz potężny. Edukowanie może w bardzo dobry i prosty sposób sterować potrzebami. Otwierasz umysł rodziców, którzy jak mantrę powtarzają: „Chcę dla mojego dziecka wszystkiego, co najlepsze”. Zdrowe, bezpieczne jedzenie, kosmetyki do pielęgnacji bez chemii, zabawki bez dodatków toksycznych i do tego takie, które stymulują rozwój, a nie doprowadzają do nadpobudliwości. Co dalej? Książeczki bez przemocy, ubranka – modne, ładne, wygodne. Meble, wyposażenie ogrodu, bezpieczne, wygodne i mobilne wózki, foteliki… Wyliczać można bez końca. Ale rodzice muszą wiedzieć dlaczego warto zaglądać na etykietę owocowego musu, dlaczego należy szukać w zalewie popularnych marek tych, które faktycznie wspierają rozwój. Muszą wyraźnie widzieć plusy i minusy kolejnych rozwiązań, także edukacja ponad wszystko.

Content w branży dziecięcej – Edukacja rozbudza potrzeby

Edukacja pozwala na wyrobienie nawyków i przy okazji ruchu – jeśli rodzice zauważą, że to u Ciebie znajdują się najważniejsze informacje, przydatne wiadomości, newsy – będą zerkali w jedno miejsce, zamiast w kilka(naście) – do Ciebie. Dodatkowo młodzi rodzice, a szczególnie mamy, chętnie udostępniają tego typu content w mediach społecznościowych, otwierając przed Tobą szanse na kolejnych potencjalnych klientów. Wszelkie informacje, które zawierasz w postach edukacyjnych, mogą być tworzone ogólnie, ale też na zasadzie łączenia ich z asortymentem. To proste. Uczysz, że najlepsze kosmetyki do pielęgnacji delikatnych ciałek miały mało lub najlepiej były zupełnie pozbawione chemii – podawaj linki do konkretnych produktów, które masz u siebie. Idzie sezon jesienny i zimowy – potrzebna jest ochrona twarzy przed zimnem i wiatrem – o, tu nasz produkt. Pokaż, że mobilny wózek, który z łatwością zmieści się w bagażniku nawet Fiata 500 otworzysz jednym ruchem, nawet mając dziecko na rękach. Bezpiecznie, szybko, bezproblemowo. W tym obszarze dobrze jest także słuchać głosów rodziców. Ci nowi, świeżo upieczeni, mają ogrom pytań i wątpliwości. Ci „zaprawieni w boju” także – one wynikają naturalnie z potrzeb.

content branża dziecięca

źródło: babyland.pl

I co ciekawe – dwa kolejne elementy content marketingu w branży dziecięcej, czyli motywacja i inspiracja, bardzo mocno łączą się z wiedzą. To razem tworzy całość.

Content w branży dziecięcej – inspiracja sprzedaje

Tu również budujemy potrzeby, szczególnie, gdy całość pokazana jest estetycznie i daje nadzieję, że każdy z nas może z niej skorzystać. Jak to zrobić? Wystarczy uruchomić dwa bardzo inspirujące serwisy społecznościowe, czyli Instagram i Pinterest. To one są kopalnią pomysłów. Świetnym rozwiązaniem jest łączenie czegoś nowego, czymś, co ma każdy w domu. Organizery na waciki, patyczki i pieluszki z pudełek po butach? Przewijak DIY wykonany z najtańszej komody z Ikea? Zabezpieczenia anty-dzieciowe? Świetnie! Możesz to wszystko zrobić w domowym zaciszu, ale jeśli masz dwie lewe ręce, nie masz czasu, ochoty, chęci, to zerknij do nas mamy i organizery, i przewijaki i nawet ochraniacze na kontakty, szafki itp.

A co z motywacją? Czy to tylko domena wyznawczyń Ewy Chodkowskiej? Niekoniecznie. Motywacja z inspiracją tworzą silny oręż. Zastanów się do czego możesz próbować motywować rodziców. Wygodny i bezpieczny wózek, z którym można biegać? Wspomniane już organizery, które pomogą utrzymywać porządek? A może np. wielkie promocje, wyprzedaże i obniżki, które pozwolą na zaoszczędzenie czasu, nerwów i pieniędzy? Może motywacja do tego, by dla świętego spokoju zająć się prezentami na Mikołajki, Boże Narodzenie, Wielkanoc i Dzień Dziecka wcześniej? Odpowiednio dobrana treść wzbudza potrzebę. Nagle, widząc post na fejsie, odbierając newslettera z ofertą, w głowach wielu rodziców rodzi się: „Właściwie… to nie jest zły pomysł”.

Content w branży dziecięcej

źródło: bobowozki.pl

Content marketing w branży dziecięcej, poza tymi trzeba bardzo ważnymi elementami, potrzebuje jeszcze czegoś… I to jest właśnie to, co uzmysłowili mi rodzice, z którymi rozmawiałam. Emocje i relacje.

Emocje są potrzebne, bo „uderzasz” do osób, które nie widzą świata, poza swoją pociechą. Relacje z kolej pozwalają im poczuć, że Ty również, nawet jeśli jesteś osobą bezdzietną, też chcesz tego. Posty, w których edukujesz, nie są wzięte z pseudo-naukowych stron, tylko mają faktyczne poparcie w nauce, doświadczeniu, w medycynie czy psychologii. Przepisy na posiłki są zdrowe, kosmetyki faktycznie skuteczne i bezpieczne, że trójkołowy wózek naprawdę sprawdzi się w mieście, a fotelik powinien być zabezpieczony tak, a nie inaczej. Relacje to również „zrzucenie” na konsumentów wielu obowiązków. Szczególnie łatwo można to zrobić przy pomocy mediów społecznościowych. Bardzo często to tam ludzie dzielą się opiniami i wnioskami, pomagają sobie, a Ty zyskujesz obsługę klienta na wysokim poziomie. Nie bez powodu „public relations” ma w sobie ten drugi element. Relacje sprzedają i sprawiają, że klient staje się lojalny, że przekazuje pozytywny feedback dalej, że robi za darmo robotę handlowca, marketingowca i osoby z BOK.

Edukuj – nie tylko, by przekazać wiedzę, ale także by „uzależnić”, chociaż to brzydkie słowo, od Twoich wartościowych treści. Inspiruj, by pomóc, a także by kierować ruchem bezpośrednio do Twojego asortymentu. Motywuj, by uruchomić potrzeby. Dołóż do tego emocje, by dać rodzicom zrozumieć, że wiesz, czym dla nich jest ich skarb. I buduj relację. By potencjalny klient, który przypadkiem – mniejszym lub większym, trafił do Ciebie, stał się klientem lojalnym. Tak buduje się bazy, tak tworzy się społeczności wokół danego brandu. Tak się sprzedaje w branży, która ciągle prężnie i mocno się rozwija.

Te trzy elementy są sprzymierzeńcem przy tworzeniu contentu w branży dziecięcej. Trzeb się nimi kierować, bowiem rodzice poszukują wiedzy, kierują się dobrem swoich dzieci, czyli emocjami, a czasem po ciężkim dniu po prostu potrzebują motywacji.

Źródła: Gus oraz http://www.jakoscobslugi.pl

10 kroków do Twojego sukcesu w e-commerce. Czyli jak zbudować skuteczny biznes w Internecie?

Kto i kiedy korzysta z rabatów w e-sklepach?

Do góry!

Polecane artykuły

04.12.2019

Pakiety Kurierskie dla ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam