Marketing i Biznes Start-up zone GetDressed. Z jednej z platform zostaliśmy odrzuceni ze względu na wiek. Mieliśmy wtedy po 18 lat

GetDressed. Z jednej z platform zostaliśmy odrzuceni ze względu na wiek. Mieliśmy wtedy po 18 lat

Czy uruchamianie startupu mocno uderza w życie prywatne, czy będziesz walczyć o niego za wszelką cenę, z czego najtrudniej Ci zrezygnować… Te i inne niełatwe pytania zadaliśmy właścicielom polskich startupów. Zapraszamy na cykl „Marketing i Biznes”. Tym razem przepytaliśmy Agnieszkę Pałkę, CEO GetDressed.

GetDressed. Z jednej z platform zostaliśmy odrzuceni ze względu na wiek. Mieliśmy wtedy po 18 lat

Na nasze pytania odpowiada Agnieszka Pałka, CEO GetDressed, narzędzia dobierającego ubrania w pasujące do siebie komplety (inteligentny stylista).

W jaki sposób sfinansowałeś start swojego startupu / działalności?

Sam pomysł na GetDressed zrodził się 3 lata temu. Przez większość tego okresu bootstrapowaliśmy projekt, co oznacza że staraliśmy się wykonywać całą pracę bez dodatkowego wkładu finansowego. Bazowaliśmy na naszych kompetencjach, rozwijaliśmy zakres naszych umiejętności, inwestowaliśmy w GetDressed czas i środki. Po 1,5 roku pracy zaaplikowaliśmy do programu “Otwarte Platformy Startowe”, do akceleratora “Start In Podkarpackie”. Tam dostaliśmy sumarycznie ponad 70 tys. złotych w formie usług zewnętrznych. Pozwoliło nam to zaprojektować MVP rozwiązania, na którego rozwój PARP przyznał nam 1 MLN złotych grantu w grudniu 2020 roku.

Kiedy (albo: czy) osiągnęliście BEP?

Break Even Point jeszcze przed nami. Specyfika naszej sytuacji jest taka, że jedyne osoby u których się zapożyczyliśmy, to nasz zespół. W tym roku z dużym prawdopodobieństwem spłacimy cały ten dług. Jeśli wszystko ułoży się pomyślnie, w tym roku osiągniemy próg rentowności. 

– Z jednej strony brak pieniędzy, z drugiej motywacji. Takim momentem był sierpień 2019, kiedy nie dostaliśmy się do pierwszej z platform. Zostaliśmy odrzuceni z powodu niewystarczającego doświadczenia. Mimo że w projekt 7 osób włożyło 1,5 roku swojego życia, tworząc technologię sztucznej inteligencji, która dobiera ubrania, jedynym kryterium, dla którego zostaliśmy odrzuceni, był nasz wiek – obecnie mamy 20 lat, GetDressed zaczynaliśmy 3 lata temu.

Kiedy zaczyna brakować pieniędzy… Czy mieliście taki moment i jak sobie z nim poradzić? Zarówno finansowo, jak i mentalnie…

Z jednej strony brak pieniędzy, z drugiej motywacji. Takim momentem był sierpień 2019, kiedy nie dostaliśmy się do pierwszej z platform. Zostaliśmy odrzuceni z powodu niewystarczającego doświadczenia. Mimo że w projekt 7 osób włożyło 1,5 roku swojego życia, tworząc technologię sztucznej inteligencji, która dobiera ubrania, jedynym kryterium, dla którego zostaliśmy odrzuceni, był nasz wiek – obecnie mamy 20 lat, GetDressed zaczynaliśmy 3 lata temu. Tego samego popołudnia byłam przekonana, że dłużej już tak nie pociągniemy i być może to moment, by odpuścić i iść dalej. W takiej sytuacji mentalnie ratują dobrze dobrani wspólnicy. Nasza trójka jest bardzo różna, nasze charaktery się uzupełniają. Myślę, że właśnie to pomogło nam wtedy podnieść się mentalnie i podjąć decyzję, by iść dalej. Ja, Marcel Spisak oraz Daniel Mika stanowimy absolutne przeciwieństwa. Gdy ja z Danielem dyskutujemy o czymś cali w emocjach, Marcel jest w stanie spojrzeć ze spokojem na sytuację. Usiedliśmy za jego namową przy stole, by szukać rozwiązań. Wówczas zadaliśmy sobie pytanie: jak możemy zarobić na tej samej wartości, którą chcemy dawać naszym odbiorcom już teraz, bez gotowego produktu. Tworząc oprogramowanie, które pomaga lepiej się ubrać czy podejmować trafniejsze decyzje zakupowe. Odpowiedź okazała się być całkiem oczywista. Możemy dzielić się wiedzą ekspercką z tej dziedziny, którą zdobywaliśmy od stylistów od samego początku. Zaczęliśmy organizować szkolenia z zakresu dobierania ubrań. Tym samym walidowaliśmy hipotezy dot. potrzeb naszych person, a jednocześnie zarabialiśmy pieniądze. W przeciągu tygodnia zaaplikowaliśmy do kolejnej platformy. Tam nas przyjęto.

Gdyby ktoś zaoferował Ci milion złotych – w jaki sposób byś je zagospodarowała?

To zabawne pytanie, bo właśnie w grudniu 2020 roku dostaliśmy ten milion. Zagospodarowaliśmy go inwestując  w nasz zespół, rozwój drugiego produktu oraz działania marketingowe. Gdybyśmy dostali kolejny milion, zainwestowalibyśmy go prawdopodobnie we wsparcie sprzedaży, szczególnie przy użyciu sztucznej inteligencji, poszerzenie zespołu o kompetencje związane z rozwojem infrastruktury, designem, IoT oraz modą. Zdecydowanie również w budowanie kultury organizacji oraz w zespół, który jest z nami od początku. Kolejnym krokiem byłby nasz pierwszy produkt typu IoT dla branży fashion. Mamy wiele produktów, które uwzględniamy w naszej długofalowej strategii. Branża mody wydaje się być mocno zdigitalizowana, ale nie do końca tak jest. Wiele firm nie wie jak bardzo sztuczna inteligencja rozumiejąca gust człowieka może zmienić i usprawnić sposób funkcjonowania ich biznesu.

Z czego najtrudniej było Ci zrezygnować poświęcając się biznesowi?

Wydaje mi się, że nie zrezygnowałam ze zbyt wielu obszarów w moim życiu tylko ze względu na biznes. Decydując się na podejmowanie pracy, zakładanie firmy i fundacji jednocześnie będąc w szkole średniej, dokonywałam świadomych wyborów i wiedziałam z czym się one wiążą. Wielu wspaniałych przedsiębiorców, których spotkałam na swojej drodze odradzało mi toksyczne rezygnowanie z siebie czy z relacji z ludźmi, którzy są dla mnie ważni. Postacie takie jak Executive Coach – Artur Rzepecki, czy CEO Project: People – Beata Mosór-Szyszka pokazali mi ścieżki budowania firm, w których lider dba o siebie, by być w stanie dbać o swój zespół i o biznes. Moją osobistą misją jest tworzenie takich miejsc pracy, w których ludzie będą spędzali jakościowy czas. Które będą wydłużać życie, zamiast je skracać. Tym samym, mimo że dziesiątki coachów i guru mówią, by rezygnować ze szczęścia dla sukcesu, ja idę nieco inną drogą. Dokąd mnie zaprowadzi? Prędzej czy później się dowiemy. 

Czy był taki moment, kiedy przekroczyłaś granicę i sfera prywatna zaczęła być zagrożona?

Były momenty, kiedy trzeba było robić 2,5 etatu w tygodniu. Pewnie jeszcze będą, ale moi bliscy wiedzą, że czasem znikam, bo jasno ich informuję, że coś dużego się zbliża. Jakieś wyzwanie, trudniejszy czas. Warto mieć w takim momencie oparcie również w ludziach, z którymi na co dzień się nie pracuje. Początkowo moim głównym błędem było utrzymywanie relacji jedynie z ludźmi z którymi w sposób pośredni lub bezpośredni pracuję. Obecnie mam dużo osób, które są dla mnie jak “zawory bezpieczeństwa”. Oni są spoza firm, w których pracuję i mogą mi przypomnieć, że na świecie są inne rzeczy, większe niż praca.

Czy oddałabyś kontrolę nad Twoją firmą, jeśli tylko pojawiłby się inwestor, który chciałby ją kupić?

Nie. Mam świetnych wspólników, fenomenalnych współpracowników, jasno określoną strategię rozwoju, którą regularnie aktualizujemy. Wydaje mi się jednak, że inwestor, który przejmuje kontrolę i staje się głównym ciałem decyzyjnym, jest coraz bardziej mityczną postacią. Aniołowie biznesu coraz częściej chcą partycypować w podejmowaniu decyzji lub wręcz śledzić rozwój firmy z dystansu. Nas, docelowo najbardziej interesowałaby współpraca partnerska z inwestorem. Podejmowanie decyzji wspólnie, opierając się o dane. 

Czy jest coś co czujesz, że powinieneś robić w swoim biznesie, ale tego nie robisz?

Praca nad marką osobistą i większa dostępność dla moich współpracowników, większe skupienie na rozwoju kultury organizacji… no myślę, że lista mogłaby być całkiem długa. Organizacja, to żywy organizm. Ma swoje środowisko zewnętrzne: klientów, odbiorców, użytkowników, czy partnerów oraz środowisko wewnętrzne: pracowników, wartości, procesy, czy kulturę. Wierzę, że w dobrych firmach to w jaki sposób lider dba o świat zewnętrzny i wewnętrzny musi być zbalansowane. Czy u nas jest? Myślę, że nie. Zależnie od etapu naszego rozwoju, przechylamy się w jedną lub w drugą stronę. To naturalne. Natomiast mam w tyle głowy dążenie do balansu. Takie podejście jest bardzo uwalniające. Nie będzie idealnie, jeszcze długo. Ale ciągle będziemy coraz bliżej spójności.

– Wielu inwestorów uważa, że dobry startup to całkiem niezły pomysł i świetny zespół. Ja zdecydowanie tak uważam. Nasz zespół jest fenomenalny i gdyby przyszedł kryzys, postawiłabym wszystko na jedną kartę, by ratować zespół, relacje z klientami, czy odbiorcami. Czyli ratować ludzi.

Czy byłabyś w stanie postawić wszystko na jedną kartę i w momencie kryzysu ratować swój startup za wszelką cenę? Czy jest tego wart?

Ludzi. Ratowałabym ludzi. Wielu inwestorów uważa, że dobry startup to całkiem niezły pomysł i świetny zespół. Ja zdecydowanie tak uważam. Nasz zespół jest fenomenalny i gdyby przyszedł kryzys, postawiłabym wszystko na jedną kartę, by ratować zespół, relacje z klientami, czy odbiorcami. Czyli ratować ludzi. Jak na statku, złoto z dna można spróbować wyłowić. Jednak drugi człowiek powinien zawsze być pierwszą pozycją na liście. Nasz zespół, nasi partnerzy, czy klienci są warci natychmiastowego ratunku. 

Najtrudniejsza sytuacja z jaką musiałaś się zmierzyć uruchamiając lub prowadząc biznes? W jaki sposób rozwiązałaś problem?

Decyzje o zmianie produktu, do którego się przywiązywaliśmy zawsze były bardzo trudne. Niestety fakty pozostają nieubłagane. Świat może nie chcieć produktu, który wydaje nam się być genialny. Otwartość na pivoty, często drastyczne zmiany produktu i modelu biznesowego, to coś czego przyszło nam nauczyć się z czasem. Warto już na samym początku, gdy w głowie kiełkuje nam pomysł przykleić sobie gdzieś mały napis: JA =/= KLIENT. To, że nam się wydaje, że coś jest potrzebne pozostaje w sferze wyobrażeń. Wyjście do klienta, zadawanie pytań, przeprowadzanie wywiadów, badań, eksperymentów. Jedynie podejście otwarte na dane i fakty może przybliżyć nas do odwagi do zmiany.  

Czy był moment, w którym chciałaś wrócić na etat i dać sobie spokój z robieniem biznesu?

Pewnie. Myślę, że większość osób taki ma, pewnie co jakiś czas. Warto wtedy zastanowić się, czy zajmuję się właściwymi zadaniami w firmie, którą współtworzę. Być może biorę na siebie obszary, w których mam lepszych ludzi ode mnie, które nie są zgodne z tym, co chcę robić w życiu, które są nieważne, nie rozwiązują żadnych istotnych problemów. Tu zdecydowanie polecam książki “Esencjalista”, autor Greg McKeown, “Zaczynaj od Dlaczego” Simona Sineka i “The Leadership Challenge”, autor Barry Z. Posner. Jest wielu liderów, którzy w pewnym momencie mają dość. Warto szukać przyczyn wypalenia i odpowiadać na zdiagnozowane problemy. Kluczowym jest dbanie o własne zdrowie psychiczne, otwartość na korzystanie z psychoterapeutów, którą na szczęście moje pokolenie już ma.

Ile biznesów Ci nie wyszło, zanim wypalił ten docelowy?

Ten jest pierwszy. Nie wiem, czy mogę już powiedzieć że “wypalił”. Chętnie spotkam się za rok, by o tym opowiedzieć. 🙂  

Jeśli chcesz się zmierzyć z pytaniami z serii”12 trudnych pytań do startupów”, napisz do nas na [email protected]

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl