Wiarygodność blogosfery

10.07.2015 AUTOR: Michał Rusek

Dziś każdy może prowadzić bloga, znajdując swoich mniej lub bardziej wiernych czytelników. Problem w tym, że nie każdy kto to robi, ma do powiedzenia coś, co stanowi istotną wartość, a tym bardziej, co jest prawdziwe i wiarygodne względem szerszego spektrum. Kto więc jest czytelnikiem i jaką wynosi z tego korzyść?

Kim jest czytelnik bloga?

Częstotliwość tworzenia informacji obecnie znacznie przewyższa możliwość jego odbioru przez społeczeństwo. Agresywna selekcja powoduje, że w rzeczywistości do czytelnika dociera zaledwie ułamek treści, która jest tworzona każdego dnia. Łatwo zauważyć, że zmieniają się także tendencje i przyzwyczajenia odbiorców, a portale tematyczne zaczynają konkurować o czytelników nie tylko między sobą, ale również z blogosferą. Przykładowy przedsiębiorca, który poszukuje informacji na konkretny temat biznesowy w danej branży, z reguły nie czyta o niej na stronie autora, który nie osiągnął sukcesu. Przedsiębiorca lubi być na bieżąco i otrzymywać informacje z bezpośredniego źródła, dlatego z reguły preferuje stronę magazynu biznesowego, który zweryfikował swoich autorów pod względem merytorycznym oraz nabytego doświadczenia. Warto więc zastanowić się, jakimi kryteriami wyboru kieruje się czytelnik, poświęcając więcej swojego czasu dla jednego źródła informacji, jednocześnie rezygnując z drugiego? Co sprawia, że dane źródło informacji jest dla niego wiarygodne, a jeśli tak, to w jaki sposób je weryfikuje?

Niska bariera wejścia

Niska bariera wejścia powoduje, że każdy może założyć własnego bloga z minimalną wiedzą na temat praw rządzących siecią. Niestety nie każdy, kto decyduje się pisać, przekazuje komunikat na właściwym poziomie, w obiektywny sposób, a przede wszystkim wiarygodny. Łatwo porównać tę sytuację do zmian rynkowych i ekonomicznych w dowolnej branży, w której w podobny sposób został uwolniony potencjał. Pierwszym lepszym przykładem jest branża fotograficzna, która kiedyś charakteryzowała się wysoką barierą wejścia, w postaci budżetu niezbędnego do prowadzenia działalności. Po pewnym czasie, ceny lustrzanek cyfrowych spadły na tyle nisko, że poziom wejścia do branży stał się ogólnodostępny. Dodatkowo, mnożące się oferty kilkudniowych kursów fotografii rozbudziły ambicje przyszłych artystów. W krótkim czasie na rynku pojawiła się masa ofert sesji fotograficznych w niskiej cenie i równie niskiej jakości wykonania. Przeważająca ilość ofert o niskiej cenie wyparła dobrej jakości fotografów, doprowadzając do upadku wielu firm reprezentowanych przez ekspertów w tej dziedzinie.

Content

W blogosferze dzieje się bardzo podobnie, gdyż prawdziwi eksperci powoli zostają wypierani przez blogerów. Oczywiście, w tym aspekcie istnieje wiele zmiennych, jak charakterystyka branży, czy nawet jej szczegółowa tematyka. Część blogerów swoją twórczością w pełni zasługuje na uwagę czytelników. Te osoby korzystają z medialności narzędzi, by przekazać realną wartość, swoją wiedzę i doświadczenie. Świeża krew wpływa pozytywnie na cały obraz rynku, wywołując swego rodzaju presję na pozostałych kreatorów contentu, wymuszając większe zaangażowanie i bycie na czasie. Niestety, w przypadku większości z nich jest zupełnie odwrotnie, a zamiast korzyści dla czytelnika, znaleźć można jedynie chęć prezentacji samego siebie i podbudowywania ego, co widać szczególnie w blogach modowych. W tym konkretnym przypadku, dominują w nich zdjęcia autorów ubranych w to, co akurat mają w szafie lub przymierzają w przymierzalni. Nie wiadomo, czy popularne selfie, to jeszcze moda, czy już brak fotografa, w postaci koleżanki, która znudziła się przebieraniem i zakupami. Co gorsze, podobnego kroju „autorytety” nie przekazują obrazu branży z szerszej perspektywy, a jedynie swoim własnym mizernym zakresem postrzegania świata. Oznacza to, że każdy, poświęcając tydzień czasu na przeglądanie magazynów modowych i oglądając witryny popularnych kolekcji ubrań, może wyrobić własną opinię i uznać samego siebie za eksperta modowego, umieszczając zdjęcia własne lub pobrane z Internetu. Nasuwa się więc pytanie, czy blogosfera na prawdę jest wiarygodna i mogłaby zastąpić inne źródła informacji? Moim zdaniem, niestety tak, ponieważ blogosfera z reguły pokazuje łatwiejsze wersje tego, co jest wartościowe, a ludzkie lenistwo będące naszą naturalną cechą, aprobuje tę sytuację. Być może jeszcze gorsze jest to, że blogi z jakiegoś powodu stały się modne, tak jak ich czytanie, paradoksalnie w tym samym czasie, gdy społeczeństwo przestaje czytać magazyny i książki.

Czytaj również:

Blogi kosmetyczne nowym wcieleniem marketingu szeptanego

 

Do góry!

Polecane artykuły

04.12.2019

Pakiety Kurierskie dla ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam