Polska branża tatuażu doczekała się własnego marketplace. Poznajcie TattooArtist

Trzy lata temu Marcin Piekło wraz z bratem  postanowili stworzyć marketplace dla polskiej branży tattoo. Choć są ciągle przed monetyzacją swojego projektu, ich portal zdążył już zgromadzić blisko 1200 kont tatuażystów (w tym prawdziwe gwiazdy branży), i bazę blisko 40 tys. zdjęć prac artystów. Rozmawiamy o projekcie i branży tatuatorskiej.

Polska branża tatuażu doczekała się własnego marketplace. Poznajcie TattooArtist

Fot. Kamil Jurkowski

• Marcina, bohatera tego artykułu, spotkasz na Founders.pl – to zamknięta platforma networkingowa dla przedsiębiorców z warsztatami online.

• Chcesz opowiedzieć nam historię swojego biznesu? Napisz do nas na adres: [email protected]

Jak i kiedy powstał pomysł na TattooArtist?

Głównym pomysłodawcą był mój brat Krzysiek, który jest współtwórcą tego projektu. Podczas jednej z sesji w studiu przysłuchiwał się rozmowie tatuażysty, który zarazem był właścicielem salonu a managerem studia na temat tego, w jaki sposób mogliby wypromować jego i studio. Promowali się tylko na Instagramie i Facebooku, a jedynym wyznacznikiem skuteczności ich reklamy były dla nich lajki co nie do końca przekładało się na nowych klientów. Zaczęliśmy analizować branżę tattoo w Polsce i w efekcie doszliśmy do wniosku, że jest to na tyle interesujący obszar, że warto spróbować swoich sił na tym polu.

Kiedy to było?

Wizja na portal tattoo pojawiła się trzy lata temu. Wtedy, po wstępnych analizach, wystartowaliśmy z prostym blogiem na wordpressie, gdzie publikowaliśmy co tydzień wywiady z tatuażystami. Chcieliśmy w ten sposób sprawdzić, czy będzie to dla nich atrakcyjne. Jednocześnie zaczęliśmy budować kanały social mediowe na Facebooku i Instagramie pod docelową platformę, którą mieliśmy w planach stworzyć. Schemat naszej pracy wyglądał wtedy w ten sposób, że po publikacji na blogu wywiadu z tatuażystą przez kolejny tydzień w kanałach social media pokazywaliśmy zdjęcia jego prac. Działaliśmy tak przez pierwsze dwa lata. W tym czasie równolegle wykonaliśmy badania UX, projekty layoutu, zbudowaliśmy zespół IT i w końcu rozpoczęliśmy prace programistyczne nad serwisem i API pod przyszłą aplikację natywną.

Kiedy ruszył docelowy serwis?

Dokładnie rok temu. Premiera naszej platformy zbiegła się z wybuchem pandemii w Polsce. Serwis w formie testowej odpaliliśmy w marcu 2020 roku. Była to zamknięta beta dla osób tworzących tatuaże, których dość dużą bazę zdążyliśmy zbudować przez wcześniejsze dwa lata. Mieliśmy wtedy 50 tys. fanów na Facebooku i około 3 tys. na Instagramie. Przy czym na Insta byli to głównie tatuażyści, a na Facebooku fani i osoby zainteresowane tatuażem. Sam blog odwiedzało wtedy średnio 3-4 tys. użytkowników miesięcznie.

Ilu użytkowników mieliście w serwisie w wersji beta?

80 artystów tatuażu. Dokładnie tyle wywiadów udało nam się zrealizować przez te pierwsze dwa lata. I to właśnie ci artyści mieli u nas pierwsze konta. Kiedy ruszaliśmy z zamkniętą wersją beta, serwis miał 2 tys. zdjęć tatuażu i niecałe 200 wolnych wzorów.

Jak te statystyki wyglądają dzisiaj?

Kont tatuażystów mamy na dzień 31 marca 1201. Natomiast jeśli chodzi o liczbę zdjęć tatuażów i wzorów, to przekraczamy 40 tys. Liczba unikalnych użytkowników serwisu zaś w ostatnim miesiącu wyniosła 30 tys. To dla nas bardzo duży przyrost, jaki udało nam się osiągnąć w ciągu ostatniego roku i to bez jakiejkolwiek reklamy na szeroką skalę.

Myślisz, że pandemia wam pomogła?

Myślę, że tak. Branża tatuażu była totalnie zamknięta od marca do czerwca. Tatuażyści nie mogli pracować, więc szukali innych aktywności, a nam udało się w tym momencie zainteresować branżę. Jednocześnie udało nam się im pomóc.

W jaki sposób?

Byliśmy jedynym serwisem i w sumie nadal jesteśmy, który w tak krótkim czasie mógł pomóc nagłośnić ich problem, a do tego interesował się nimi jako społecznością. Staliśmy się ich medialną tubą informacyjną.

Branża tattoo bardzo ucierpiała na pandemii?

Tak. Branża tattoo była traktowana tak samo jak branża beauty. Jednak kosmetyczki i fryzjerzy wcześniej mogli wrócić do pracy, co w naszej ocenie jest niesprawiedliwe. No i z perspektywy czasu trochę absurdalne było odmrożenie tej branży na samym końcu. Obecnie została zamrożona na samym końcu co powinno skutkować odmrożeniem tej branży jako jednej z pierwszych.

Dlaczego?

Branża tattoo została potraktowana z pewną dozą niezrozumienia. Pamiętajmy, że w studiach tatuażu dochodzi do przerwania tkanki, więc siłą rzeczy jest to bardzo sterylny obszar. Wszystkie studia na co dzień przestrzegają bardzo restrykcyjnych zasad higieny, które są dużo bardziej zaostrzone, niż te wprowadzone w czasie trwania pandemii. Wprowadzone restrykcje w marcu zeszłego roku, dla branży tattoo nie były żadną nowością. Jednak to punkty o mniejszym rygorze sanitarnym zostały jako pierwsze przywrócone do pracy. Tak, więc mogliśmy pójść do centrum handlowego ale nie mogliśmy pójść do fryzjera czy do salonu tatuażu.

Czym Ty i Twój brat zajmowaliście się wcześniej, zanim tatuaż stał się Waszym konikiem?

Nasz serwis jest od samego początku rozwijany bootstrap’owo, więc cały czas pracujemy również w innych miejscach. Ja mam blisko 15 lat doświadczenia w branży IT, pracowałem m in. w Gratce, Morizonie i Polska Press. Natomiast mój brat ma bardzo duże doświadczenie w branży związanej z marketingiem, PR, promocją i dziennikarstwem. Do tego dochodzą osoby z bardzo dużym doświadczeniem z software house’a, którzy tworzą nasz zespół IT.

Mogą Cię zainteresować

Jaka była reakcja środowiska na platformę tattoo? Tatuażyści, to raczej artyści, którzy skupiają się na sztuce, a nie na biznesowym aspekcie ich działalności.

Mieliśmy bardzo dobry odbiór. Pojawiły się dosłownie pojedyncze głosy krytyki, jednak one przychodziły nie od samych tatuatorów, ale od fanów, którzy zarzucali nam podobieństwa do Tattoodo, których w sumie nie ma żadnych. Natomiast sama branża bardzo dobrze nas przyjęła. Widać to też po opiniach, jakie można przeczytać na naszym Facebooku i ocenach naszej aplikacji natywnej na iOS i Androida, która jest dostępna od marca. Myślę, że dużym plusem jest to, że chcemy skupić się na całej aktywności tatuażystów, nie tylko tej związanej stricte z tatuażem. Tatuażyści bardzo często poza tatuowaniem tworzą również obrazy, grafiki i różnego rodzaju handmade. I tu muszę przyznać, że była to pewnego rodzaju zmiana priorytetów jakie mieliśmy założone.

To znaczy?

Kiedy wybuchła pandemia i branża tattoo została zamrożona, bardzo szybko doszliśmy do wniosku, że pomożemy artystom, stając się pewnego rodzaju marketplace, a nie jedynie serwisem o samym tatuowaniu. Czymś na kształt OLX dla tatuażystów, którzy mogą w tym miejscu wystawiać swoje prace. Spotkaliśmy się z bardzo dobrym odzewem. Jest bardzo dużo osób, które nas wspierają i w pewnym momencie to wszystko samo zaczęło się nakręcać.

Widziałam, że na waszej platformie jest zakładka “sklep” i można tam znaleźć kosmetyki do pielęgnacji tatuażu bezpośrednio od producentów. Planujecie iść w kierunku e-commerce?

Na tym etapie, na którym jesteśmy z pewnością nieprędko, a przynajmniej nie w tym roku, pojawią się funkcjonalności wspierające bezpośrednio firmy z branży tattoo. A tych jest już naprawdę sporo od producentów kosmetyków takich jak SkinProject, Balm Tattoo, LoveInk, Neba, Enjoy Ink, Perfect Skin czy Ninja Ink, których produkty są na równi z popularnymi markami.  Zresztą mało osób wie, że branża posiada własną firmę odzieżową INK4U, której produkty jakościowo mogą konkurować z takimi markami jak np. CROPP. Więc nie zamykamy się na tę drogę, ale to jeszcze przed nami. Zdecydowana część funkcjonalności jeszcze czeka na realizację, pomimo to z częścią firm już współpracujemy, gdyż dostrzegły potencjał w naszym pomyśle i sposobie jego realizacji.

Czy do promocji platformy macie zamiar wykorzystywać influencer marketing? Na polskim YouTube narodziło się paru influencerów z branży jak na przykład Osom.

Tak. Z Osomem już współpracujemy. Mamy w naszym serwisie wszystkie jego odcinki, które publikuje. Co tydzień pojawia się od niego coś nowego. Ale fenomen tej branży polega na tym, że sami tatuażyści, zwłaszcza Ci którzy w dużej mierze odpowiadają za to jak ta scena wygląda, tworzą bardzo ciekawe materiały video. Tomasz Tofi Torfiński, który jest uznawany za jednego z najlepszych współczesnych artystów, tworzy „thINK Different”, cykl rozmów talkshow’owych z innymi tatuażystami. Bardzo profesjonalnie realizowany. Współpracujemy również z Anną Skuzą, która prowadzi bloga Prawo Tuszu i wspiera tatuatorów od strony prawnej czy kultowym już magazynem TattooFest. Tak więc widzimy tu pole do współpracy i staramy się kontaktować z osobami, które są w tej branży znane.

Na TattooArtist można znaleźć prawdziwe gwiazdy branży tattoo, jak np. Dżo Lama, Smyku, Jack Galan czy Piotr Szot. Jak do nich dotarliście?

Instagram to potężne narzędzie. Nie tylko służy do kreowania swojego wizerunku, ale może być też idealnym narzędziem dotarcia „do klienta”. Na początku odbywało się to tak, że sami pisaliśmy do danego tatuażysty, przedstawialiśmy swoją ideę i proponowaliśmy założenie konta na naszym serwisie i testowania, teraz dość często tatuażyści sami zakładają konta i kontaktują się z nami. Dodatkowo,  prowadzimy w atrakcyjny sposób social media, gdzie pokazujemy najlepsze tatuaże, które  codziennie trafiają na TattooArtist.pl.

W opisie projektu czytam, że nie jesteście serwisem bookingowym. Analizowaliście taką opcję, jednak wielu tatuażystów było negatywnie nastawionych do tego. Dlaczego?

Proces zapisywania się na tatuaże jest bardziej skomplikowany niż rezerwacja wizyty u kosmetyczki czy fryzjera. 

Dlaczego?

Bo wymaga konsultacji z tatuażystą. Klient musi pokazać swój projekt, pokazać zdjęcie referencyjne, artysta musi ocenić budowę ciała klienta itp. Tak więc jest w tym procesie tyle różnych elementów, że rezerwacja przez system bookingowy jest niewystarczająca. Kolejna sprawa jest taka, że większość tatuażystów nie ma problemów z tym, żeby zapełnić sobie grafik, bo ich bookingi otwierane są raz na dwa, trzy miesiące, a w przypadku prawdziwych gwiazd w tej branży, to może być nawet raz na rok. Więc tego procesu rezerwacyjnego nie da się w żaden sposób przyspieszyć. Kolejna sprawa jest taka, że tatuażyści lubią mieć kontrolę nad całym procesem i patrzą z dużą nieufnością na tego typu systemy rezerwacji, bo nie widzą w nich korzyści dla siebie.

Tutaj też warto wspomnieć o współpracy jaką nawiązaliśmy z UXPP (User Experience Psychologia Projektowania – studia podyplomowe na SWPS w Sopocie) – gdzie w ramach prac dyplomowych jest opracowywany projekt dotykający powyższego procesu. Sam etap badań/wywiadów, ich skala i metodyczne podejście jest prawdopodobnie pierwszym tak realizowanym projektem w branży tattoo – i ponownie to powiem, tylko dzięki odzewowi społeczności tatuażystów  naszego serwisu mogliśmy sprawnie pomóc studentkom w zgromadzeniu odpowiedniej liczby osób z branży do sprawnego przeprowadzenia badań.

Tatuatorzy na Waszej platformie mogą dodawać zdjęcia swoich prac. Nie ma jednak osobnego konta dla managerów salonów. Czy taka opcja pojawi się w przyszłości?

Zakładając konto branżowe, czyli tatuażysty, można jednocześnie, założyć profil studia. Tak więc konto dla managera również istnieje, z tym że manager nie ma możliwości, założenia konta tatuażysty w jego imieniu. To znaczy, technicznie może to zrobić, jednak konto artysty będzie zupełnie odrębną rzeczą.

Dlaczego akurat tak?

Podjęliśmy taką decyzję na podstawie rozmów z tatuażystami, którzy mówili nam o tym, że zdarza im się zmieniać studia dość często. Problemem było to, że kiedy zmieniali salon, w którym pracowali, ich twórczość tam zostawała, czasem tracili dostęp do kont Instagrama czy FB. Doprowadzało to również do niezadowolenia klientów, bo ktoś chciał wykonać tatuaż u konkretnego artysty, jednak trafiał w nieaktualne miejsce. Natomiast u nas wygląda to w ten sposób, że konto zakłada tatuażysta i ma możliwość, ale nie obowiązek, podpięcia go pod studio. W takiej sytuacji cała jego aktywność zagregowana jest automatycznie pod profil studio. Natomiast, zmieniając miejsce pracy, wystarczy jedno kliknięcie, by jego portfolio, zostało przeniesione do innego studio. Portale społecznościowe nie umożliwiają takiej opcji.

Monetyzacja Waszego projektu dopiero przed Wami. Jaki będzie Wasz model biznesowy?

Nasz model biznesowy jest bardzo prosty. Planujemy wprowadzić abonamenty, coś na kształt subskrypcji za konta w naszym serwisie. I o tym fakcie informowaliśmy od początku wszystkich tatuażystów i nie mieli oni żadnych zastrzeżeń do tego rozwiązania. Spotkaliśmy się z dużym zrozumieniem, że skoro inwestujemy w serwis własne pieniądze to oczywistym jest, że będziemy chcieli, aby przynosił on wszystkim korzyści. Dodatkowo wiemy, że nasz pomysł działa. Wielu tatuażystów informuje nas, że klient trafił do nich dzięki nam. A co będzie, gdy pozyskane środki z abonamentu będziemy mogli przeznaczyć na ogólnopolską promocję? Jesteśmy bardzo zdeterminowani, aby to sprawdzić jeszcze w tym roku.

Zatem jakie największe kamienie milowe stoją przed Wami?

W najbliższym czasie chcemy skończyć drugi etap budowy aplikacji natywnych. W tym momencie można za ich pośrednictwem przeglądać profile, oglądać tatuaże i kontaktować się z tatuażystami, natomiast sam tatuażysta nie ma jeszcze możliwości zarządzania kontami. Rozbudowujemy filtry na platformie, ponieważ nasza baza danych jest już na tyle duża – tak jak wspomniałem ponad 40 tys. zdjęć, że powinniśmy zacząć o tym myśleć. Dzięki nim użytkownicy będą mogli wyfiltrować dane na przykład po cenie tatuażu, liczbie sesji czy tatuażystach z nagrodami. Jesteśmy jedynym serwisem w branży tattoo, który zbierając takie dane bazuje na ich pozyskiwaniu całkowicie i bezpośrednio od użytkowników, a nie pobierając je z Instagrama.

Tak, więc dużo pracy przed nami od strony serwisu i aplikacji ale to nie jest tylko tak, że ograniczamy się tylko do nich. Pod koniec roku udało nam się zorganizować plebiscyt na najlepsze tatuaże roku „Sztosy’20”, które cieszyły się dużym zainteresowaniem w branży z pulą nagród sięgającą 40 tys. zł. Plebiscyt też był odpowiedzią na potrzebę – dotychczasowe konkursy były częścią konwencji tatuatorskich – a te jak wiadomo w zeszłym roku prawie się nie odbyły. W zanadrzu mamy też kilka niespodzianek i akcji, które dopinamy właśnie z partnerami. Myślę, że nasza aplikacja będzie bardzo ciekawym casem o budowaniu marki. Po mały zaczynamy wychodzić z cienia.

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl