Marketing i Biznes Biznes Biznes powinien być etyczny – przynosić zysk, ale przede wszystkim zmieniać świat na lepsze

Biznes powinien być etyczny – przynosić zysk, ale przede wszystkim zmieniać świat na lepsze

Dmitrij Żatuchin to CEO software house'u DO OK, którego roczny przychód przynosi zysk na poziomie 2,4 mln euro. Dmitrij zaczynał jako programista, stworzył serwis monitorujący działania stron WWW, był podwykonawcą największych agencji kreatywnych w Polsce, a obecnie wspiera startupy jako anioł biznesu i członek Estonian Business Angels Network.

Biznes powinien być etyczny – przynosić zysk, ale przede wszystkim zmieniać świat na lepsze

Masz bardzo bogatą historię zarówno jako programista, jak i przedsiębiorca. W 2007 r. założyłeś pierwszy serwis monitorujący działanie platform – Czytodziala.pl. I funkcjonowało to przez trzy lata. Możesz coś o tym opowiedzieć?

Dzięki, ale bez przesady. Z każdym rokiem czuje, że umiem mniej i odkrywam coraz to nowe obszary do nauki. Czytodziala było pierwszym produktem, który stworzyłem z zespołem kolegów ze studiów i bardziej doświadczonym kolegą z pracy – Tomkiem Karwatką. Wtedy byliśmy w Janmedia. Serwis był trochę klonem amerykańskiego pingdoma, który przetrwał do dziś, skoncentrowanym na lokalnym rynku tj. np. Gadu-Gadu, nasza-klasa.pl. Przez pewien czas mieliśmy kilku korporacyjnych klientów m.in. Leroy Merlin czy Kolporter i nawet starczało na ZUS. (śmiech) Tomek słusznie widział potencjał w e-commerce, ja z kolei wiedziałem, że technologiczne rozwiązania w modelu SaaS mogą mieć dużą wartość przy proporcjonalnie mniejszej skali kapitału ludzkiego. Równolegle każdy z nas był zaangażowany co bardziej w działalność operacyjną w agencjach, tj. Divante i Internetworks, no i przez brak fokusu – first things first, one thing at a time – temat zamarzł i trafił do venture incubatora, gdzie finalnie zgasł zupełnie. Oboje spędziliśmy następnie wiele lat w usługach, próbując wciąż kolejnym produktami, ale już osobno.

Mogą Cię zainteresować

Po raz pierwszy funkcję CEO pełniłeś w Internet Works, to był 2008 r. Jak wspominasz tamte czasy? Co od tamtej pory zmieniło się w branży IT?

IW było agencją, w której nauczyłem się, co to są w ogóle relacje z klientami, zespołem i poznałem smak odpowiedzialności. Czasy dużej nieświadomej niekompetencji u mnie, tolerancji na ryzyko, stresu i ogromnej nauki poprzez doświadczenie i błędy. W branży IT właściwie wszystko “powstawało” – lokalnie spotkania, jak np. Barcamp, Grillit, Clearweb, Aula, pierwsze sukcesy – Livechat, GG, NK, Ceneo… Popularyzował się e-commerce, bankowość internetowa i ebooki – Nexto. Przy wielu głośnych dziś firmach czy markach pracowałem, często w roli specjalisty-szaraczka lub podwykonawcy. Po zagranicznych klientów nie sięgało się tak jak dziś, o ile nie było za oceanem wspólnika czy nie miało się właściciela na zachodzie. Nie umieliśmy w branży IT challengować klientów, sprzedawać strategicznie, konsultować. To była też pierwszy kryzys, który pamiętam i po nim tak naprawdę powstało wiele firm, w tym DO OK.

Często dzieliłeś się swoją wiedzą, czy to jako mentor na Startup Weekend, czy jako wykładowca w Wyższej Szkole Handlowej we Wrocławiu. Jesteś też founderem Edustation.pl – platformy e-learningowej. Skąd w Tobie ta wspomniana chęć dzielenia się wiedzą?

Lubię pomagać czy być pożyteczny. Lubię też się rozwijać. A to jest jedno z narzędzi, by to osiągnąć. Myślę, że zaczęło się dawno temu w dzieciństwie, kiedy chętnie tłumaczyłem w klasie innym matematykę czy sam czerpałem od starszych znajomych doświadczenie i wiedzę. To jest super mieć taką możliwość, bo dzielenie się w dialogu z innymi bardzo rozwija. Wtedy można zauważyć własne braki czy złapać inną perspektywę. Niestety łatwo jest popaść w zarozumiałość, co mi się też zdarzało, a przez to zniechęcić. Dzisiaj wiem, że im bardziej słuchamy i słyszymy, tym bardziej pomagamy drugiej osobie.

Od ok. 2020 r. jesteś aniołem biznesu, a w 2021 r. zostałeś członkiem Estonian Business Angels Network. Opowiesz coś o projektach czy startupach, w które zainwestowałeś?

W 2019 r. poznałem Priita, foundera estońskiego startupu allies.digital. To usługa i platforma łatająca “talent gap” w IT, łącząc potrzebujące firmy z krajów nordyckich z dostawcami usług IT. W grudniu tegoż roku zdecydowałem się zainwestować i pomóc rozwinąć jego biznes. Obecnie jest już po kolejnej rundzie, do której dołączyli zarządzający Pipedrivem. W międzyczasie ponownie nasze drogi z Tomkiem Karwatką się zeszły, tym razem w produkcie z jego stajni – MeetSales. To innowacyjna platforma wspierająca sprzedaż zdalną, za pomocą technologii, oszczędzając tym samym sporo energii obu stronom. Zdecydowałem się dołączyć jako jeden z pierwszych aniołów przed rundą VC, bo uwierzyłem w Tamarę i Kubę, którzy prowadzą ten projekt oraz w ekipę doradzającą aniołów i bracia Karwatka. EstBAN to z kolei ogromna szansa na naukę, networking, i kontakt ze zmieniającymi świat startupami.

Jak wygląda świat aniołów biznesu? Czy sam kiedyś korzystałeś z ich dofinansowań?

Dopiero poznaje ten świat. Zwykle to ludzie z ogromnym doświadczeniem życiowym, to zarówno wyszkoleni inwestorzy oraz biznesmeni, jak też osoby, które wypracowały majątek w pracy jako specjaliści, menedżerowie, czy realizując opcje w exicie i podjęły decyzję o rozpoczęciu swojej kariery inwestycyjnej. Inwestycje w startupy to “zajęcie” wysokiego ryzyka, coraz szybszego tempa w decyzyjności i wyższych kwot. 10 lat temu w Polsce kwota 50 tys. zł była taką startową rundą na MVP, dzisiaj typowy start to 250 tys. euro. Mnie skorzystać z finansowania zdarzyło się raz – przy Edustation właśnie.

Teraz Twoją główną firmą jest DO OK S.A., której jesteś CEO. Z tego, co mi wiadomo, to powstała ona jednak w 2010 r., czyli ma już 11 lat. Jak wyglądały początki? Była to na początku działalność do kontraktów B2B i rozliczania się fakturami?

W marcu 2010 r. z jednym programistą wystartowałem “software house”, który przez pierwsze sześć miesięcy nazywał się codcoders, a we wrześniu zmieniłem nazwę na DO OK. Robiliśmy zlecenia jako podwykonawcy dla agencji kreatywnych głównie z Warszawy. Początki to wynajęte mieszkanie trzypokojowe, współdzielone z inną agencją i dużo pracy w koleżeńskiej i stresującej atmosferze – bo klienci nie odpuszczali – z mnóstwem momentów integracyjnych.

Obecnie DO OK jest na poziomie 2,4 mln euro przychodu rocznie, większość Waszych klientów to firmy zza granicy, głównie z rynku nordyckiego. Dlaczego skoncentrowałeś się akurat na nich?

Trzy rzeczy:

  • dojrzałość mentalna – mądry i stabilny rynek klientów dbających nie tylko o zyski i ryzyka, ale też efekty swojej działalności na otoczenie,
  • kultura biznesu – co oznacza dla nas ogromną szansę na zbudowanie długoletnich relacji partnerskich, transparentność i work-life balance,
  • konkurencyjność i rozwój – czyli dostęp do czołówki innowatorów, szczególnie w dziedzinach zrównoważonego rozwoju poprzez technologię, jak i zwiększenie konkurencyjności naszej firmy na tle innych.

Z tego, co mi wiadomo, to odmówiłeś nie tak dawno zlecenia z “przyczyn etycznych” – możesz rozwinąć ten wątek? Co to znaczy, aby “klient był etyczny”?

Jednym z kryteriów wyboru klienta jest efekt, jaki działalność wywrze na odbiorcach usług czy produktów tegoż klienta. Dla nas to “positive impact” oraz cele zrównoważonego rozwoju. Wyobraźmy sobie zapytanie o zbudowanie systemu dystrybucji źródeł energetycznych. Jeśli klientem byłaby kopalnia węgla, to odmówimy – uważam za nieetyczne, wysoce szkodliwe, doprowadzać świadomie do pogorszenia stanu zdrowia obywateli w potrzebie energii. Jeśli budujemy taki sam system dla dystrybutora odnawialnych źródeł energii – cieszymy się i świętujemy ten fakt, że mamy zaszczyt pracować z taką marką. Decyzja jest wciąż subiektywna i wynika z kultury w naszej firmie. Osoby konsultują na każdym etapie sprzedaży z innymi w firmie, zadając odpowiednie pytania wyjaśniające klientom, by mieć wystarczająco danych do podjęcia takiej decyzji o odrzuceniu klienta.

W Inwestorzy.tv powiedziałeś, że kraje nordyckie tworzą biznes z myślą o zrównoważonej przyszłości Ziemi – co to znaczy?

Odpowiedzialny biznes to taki, który buduje, a nie niszczy. Daje dobry przykład innym i jest etyczny. Przy niezmiennym założeniu bycia zyskownym. Różnica jest w “po co”. Ma być zyskowny, ale nie po to, by jedynie wypełniać kieszenie właścicieli, tylko po to, by również móc potęgować pozytywny wpływ na otoczenie.

Opowiedz coś na koniec o Waszej platformie IoT – DoConnect, jak działa i do kogo jest skierowana?

DoConnect to platforma zapewniająca użyteczną analitykę danych z urządzeń IoT dla branży tj. discrete manufacturing, energy, czy logistyki. Kierujemy ją przede wszystkim do małych i średnich firm, których wyzwaniem dzisiaj jest wiedza na temat sposobu wykorzystania ich produktów przez konsumentów, a także wprowadzenie innowacyjności w swoim procesie podejmowania decyzji. Obecnie oferujemy zarówno łączność od urządzenia do sterowania poprzez aplikację mobilną, jak i analizę danych przesyłanych w locie.

 

 

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl