Tinder – pozwól sobie na skok w bok

25.05.2016 AUTOR: Dagmara Pakulska

Prawdziwa rewolucja w randkowaniu czy aplikacja kreująca płytką rzeczywistość? W tej kwestii wciąż trwają spory zwolenników i przeciwników Tindera. Jedno jest jednak pewne – to aplikacja, dla której warto zdradzić na chwilę social mediowych gigantów, takich jak Snapchat, Twitter, a nawet… Facebook. Gwarantuję ci, że tego skoku w bok nie pożałujesz.

Jedno przesunięcie palcem w prawo lub w lewo decyduje o tym, czy ktoś jest HOT or NOT. Ruch w tę samą stronę dwóch osób oznacza “match”, czyli możliwość zawarcia znajomości i nawiązania rozmowy z osobą, która znajduje się w okolicy. Dziecinnie proste, prawda? Dla marketerów Tinder stanowi jednak ogromne wyzwanie. Brak oficjalnych formatów reklamowych znanych z innych mediów społecznościowych sprawia, że wszystkie działania marek na Tinderze mają charakter nieco partyzancki. Z drugiej jednak strony to ogromne pole do kreatywnego popisu. Granicę w działaniach na Tinderze stawia marketerom jedynie wyobraźnia. Dlatego Tinder coraz częściej służy nie tylko do nieoficjalnej promocji produktów lub usług, ale również do prowadzenia kampanii społecznych. W dodatku powstają nowe aplikacje inspirowane mechanizmem działania Tindera. To powód, dla którego obok tej aplikacji randkowej nie można przejść obojętnie.

Randka z zombie? Czemu nie!

Podobno prawdziwa miłość nigdy nie umiera. W oparciu o wiarę w te słowa stworzono unikalną kampanię na Tinderze, promującą start 4. sezonu „The Walking Dead”. Do współpracy zaproszono kilka piękności z Nowej Zelandii, których zadaniem było nawiązywanie relacji z użytkownikami aplikacji. Randkowanie trwało w najlepsze, gdy nagle z paniami zaczęło dziać się coś dziwnego… Co takiego wydarzyło się na Tinderze? Dowiedz się już teraz!

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Tinder przez wielu uważany jest za aplikację służącą do poszukiwania partnerów do przygodnego seksu. Ten stereotyp został wykorzystany przy okazji kolejnej kampanii, którą chcę zaprezentować. Na jej potrzeby stworzono fałszywy kobiecy profil na Tinderze. Osoba odpowiadająca za jego obsługę łączyła się w pary z kolejnymi użytkownikami aplikacji, jednocześnie zamieszczając na Tinderze coraz więcej zdjęć, na których jest obecna z innymi partnerami. Jakie było przesłanie tej kampanii i jej efekty? Sprawdź to koniecznie.

Każdy potrzebuje miłości

Tinder został stworzony na użytek singli, którym brakuje drugiej połówki, a nie ulega wątpliwości, że uczucie samotności potęguje najbardziej jeden dzień w roku – walentynki. To właśnie tego dnia swoją akcję na Tinderze zainicjowała marka Domino’s, która chciała, by każdy poczuł się kochany. W tym celu stworzyła pierwszy w historii aplikacji profil marki (a nie fikcyjny profil osobowy) i łączyła się w pary z użytkownikami Tindera, niezależnie od ich płci. Efekt kampanii przerósł oczekiwania jej twórców. Tysiące wzmianek w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych – wszystko to osiągnięto przy niemal zerowym budżecie.

W ślady Domino’s poszła inna znana marka – KFC, która we wrześniu 2015 roku stworzyła na Tinderze dwa profile Kubełka KFC – męski i żeński. Komunikacja marki opierała się na łączeniu w pary z użytkownikami Tindera i zachęcaniu ich do przyjścia na randkę do lokalu w każdy wtorek, gdzie czekał na nich kubełek w promocyjnej cenie. Dzięki temu marka KFC nie tylko weszła w interakcję ze swoją grupą docelową, ale również zapoznała ją ze swoją najnowszą ofertą i wygenerowała duży buzz w sieci przy wykorzystaniu niewielkich nakładów finansowych.

Tinder inspiruje

Mechanizm działania Tindera stał się inspiracją do tworzenia podobnych aplikacji, które służą do nieco innych celów niż randkowanie. Przykładem jest Na4Łapy – nowa aplikacja, która została stworzona dla wielbicieli czworonogów z Gdańska. Za jej pośrednictwem można określić swoje preferencje wyszukiwania, a następnie zaadoptować zwierzę z lokalnego schroniska Promyk. Na4łapy posiada ponadto funkcjonalność szybkiego przekazywania darowizn na rzecz schroniska i oferuje bezpłatny dostęp do kodu programistycznego – w nadziei, że inne miasta i ich schroniska wezmą przykład z Gdańska.

image002

Po sukcesie kampanii rekrutacyjnej agencji TBWA na Tinderze, podczas której za pomocą fikcyjnych profili Toli Boskiej i Witka Ambarasa poszukiwano nowych, kreatywnych dusz do firmy, na rynku zaczęły pojawiać się aplikacje oparte o mechanizm Tindera skierowane do rekruterów i osób poszukujących pracy. Jednym z przykładów jest Filttr. Za jego pośrednictwem kandydat może od zera stworzyć swój profil zawodowy lub zaimportować go z Goldenline lub LinkedIn, pracodawcy zaś umieszczają tam oferty pracy, które wyświetlają się użytkownikowi aplikacji na podstawie zainteresowań oraz dotychczasowego doświadczenia. Za pomocą ruchu palca znanego z Tindera użytkownik decyduje o przyjęciu lub odrzuceniu danej oferty pracy. Inną nowością na rynku jest Jobsquare. Polscy twórcy aplikacji stworzyli ją na modłę Tindera, o czym świadczy analogiczny interfejs oraz podstawowe funkcjonalności. W odróżnieniu od pierwowzoru, z poziomu Jobsquare nie wybieramy jednak osób na podstawie wyglądu, lecz na podstawie wykształcenia, doświadczenia, umiejętności czy np. oczekiwanej stawki za godzinę pracy. Zarówno pracodawcom, jak i potencjalnym pracownikom wyświetlają się dopasowane według algorytmu oferty. Po przesunięciu palcem w lewo lub w prawo – odrzuca się lub akceptuje daną propozycję. W efekcie w prosty sposób Jobsquare umożliwia łączenie w pary pracodawców i pracowników, jak również udostępnia im możliwość kontaktu tekstowego lub telefonicznego.

image004

Tinder to nieograniczone spektrum możliwości. Niezależnie od tego, czy chce się sprzedawać produkty lub usługi, czy też szerzyć ideę kampanii społecznej, należy poważnie rozważyć obecność marki w tej aplikacji. Głównym powodem jej wykorzystania w strategii marketingowej nie powinno być jednak pragnienie stworzenia reklamy przy niewielkich nakładach finansowych, lecz dążenie do wykreowania wyjątkowej akcji, która pozwoli na lepsze zrozumienie potrzeb i oczekiwań grupy docelowej, jak również na jej pozytywne zaskoczenie poprzez podjęcie niestandardowych działań, o których chętnie opowiedzą innym ludziom. To jak, zdradzisz na chwilkę inne portale z Tinderem? 🙂 A może wykorzystasz tę aplikację jako inspirację do stworzenia własnych mechanizmów randkowania z klientami?

DLACZEGO TWOJA FIRMA NIE SPRZEDAJE? KILKATYSIĘCY SŁÓW O TYM JAK SKUTECZNIE SPRZEDAWAĆ OPROGRAMOWANIE DLA BIZNESU ORAZ USŁUGI B2B

Jakich podstawowych błędów unikać, prowadząc firmowy fanpage na Facebooku?

Do góry!

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail