Wywiad z Maciejem Białkiem – PIXERS

24.05.2016 AUTOR: Michał Bąk

Od jak dawna związany jesteś z branżą e­commerce, od czego się zaczęło?

branży e-commerce działam już 12 lat. W 2004 roku otworzyłem swój pierwszy sklep, Futurmarket.pl, który upadł po pół roku, bo przeceniłem swoje umiejętności. Wyciągnąłem wnioski i w kolejnym roku otworzyłem GPS24.pl, który przez długi okres był liderem w swojej kategorii. Od 2010 roku rozwijam PIXERS.

Po niewątpliwym sukcesie PIXERS teraz przyszedł czas na kolejny projekt TETREES czyli sklep poświęcony meblom modułowym. Możesz powiedzieć coś więcej?

TETREES poszerza ofertę produktową PIXERS, które do tej pory kojarzone było głównie z dekoracjami ściennymi. Branża meblowa jest jedną z najmniej rozwiniętych w e-commerce, a posiada ogromny potencjał. Fototapeta to kaprys, ale meble muszą pojawić się w każdym mieszkaniu czy biurze. Zdecydowaliśmy, że skoro mamy już wnętrzniarski know-how, dużą bazę klientów i zaufaną firmę kurierską, to warto spróbować. Od początku zależało nam na przeniesieniu do TETREES filozofii, która towarzyszy nam w PIXERS: Ma być pięknie, łatwo, szybko i dokładnie tak jak chcesz. Dlatego też pozwalamy klientom zamienić się w projektantów. To oni projektują poszczególne moduły wybierając spośród kilkuset dostępnych rozmiarów i kolorów, my zobowiązujemy się dostarczyć im meble w rekordowym tempie 10 dni roboczych (to 3 razy szybciej niż średni czas dostawy mebli robionych na zamówienie) oraz dajemy 365 dni na zwrot. Można powiedzieć, że wyznaczamy nowe standardy w branży.

Zatrudniasz wielu specjalistów z różnych branż. Powiedź czy w chwili obecnej jesteście samowystarczalni, czy może nadal outsourcujecie niektóre działania, jeżeli tak to jakie?

W ciągu ostatnich kilku miesięcy PIXERS powiększyło się o specjalistów z górnej półki i mogę powiedzieć, że kolejny rok rozpoczniemy w składzie, którego mógłby nam pozazdrościć każdy sklep internetowy. Choć moglibyśmy wszystkim zajmować się samodzielnie, niektóre rzeczy nadal zlecamy zewnętrznym firmom. Mamy tyle pomysłów na nowe funkcjonalności i produkty, że w zasadzie moglibyśmy już niczego nie wymyślać przez kolejne 2 lata. Niektóre rzeczy mogą poczekać, inne nie. I tutaj pojawia się kwestia, czy lepiej powiększyć zespół o kolejne osoby, czy skorzystać z pomocy firm, które specjalizują się w danych dziedzinach. Za każdym razem analizujemy to zespołowo i decydujemy. W ciągu ostatniego roku zleciliśmy na zewnątrz np. zaprojektowanie naszego nowego bloga, czy nowej aplikacji do drukowania produktów z własnego zdjęcia. Oba projekty ujrzą światło dzienne jeszcze w grudniu.

Co chcesz osiągnąć z nowym sklepem? Rywalizacja z IKEA czy może jakiś inny cel długofalowy?

Tak jak wspomniałem wcześniej, chcę wypełnić niszę w branży meblarskiej i zaoferować coś, czego w tej branży brakowało. Mebli, które można samodzielnie zaprojektować według własnego widzimisię w kilka minut i cieszyć się nimi już półtora tygodnia później. Nie jest też tajemnicą, że wkrótce powiększymy ofertę o kolejne personalizowane produkty. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Nie chcemy być już światowym liderem w dekorowaniu ścian, ale w dekorowaniu całych domów przy pomocy personalizowanych produktów. Jeśli chodzi o porównania do IKEA, to choć pozornie nasza oferta produktowa jest bardzo podobna, to tak naprawdę oferujemy coś zupełnie innego. IKEA powala ci udekorować mieszkanie za nieduże pieniądze i przy pomocy skończonej liczby produktów, które znajdziesz w co trzecim mieszkaniu. My pozwalamy Ci udekorować mieszkanie nieskończoną ilością produktów, które możesz dostosować własnych upodobań.

Wielu czytelników tej publikacji zastanawia się jak ze swoimi produktami wyjść na kolejne, znaczące rynki zbytu. Czy mógłbyś opisać jak wyglądał Twój początek sprzedaży transgranicznej?

Od początku traktowałem PIXERS jako projekt międzynarodowy, więc praktycznie równocześnie z wersją polską ruszyła wersja angielska, francuska i niemiecka. Wybrałem kraje, w których chciałem rozpocząć sprzedaż, zleciłem tłumaczenia wszystkich tekstów i zatrudniłem po jednej osobie do obsługi klientów każdego z nich. Jednocześnie zacząłem inwestować w AdWords oraz wrzucać do sieci ciekawe aranżacje z naszymi produktami, które zapewniły nam prawie bezkosztową promocję. Choć dzisiaj za niektóre rzeczy zabrałbym się inaczej, ogólny sposób działania pewnie by się nie zmienił

Jesteście w wielu krajach. Część języków jest tłumaczona, część wersji językowych ma osobne domeny w tych krajach. Od czego zależy Wasza skala działania na danym rynku. Czy decydująca jest wielkość danego rynku, czy też lokalni konkurenci, którzy się na tym rynku znajdują?

Na skalę działania składa się wiele czynników. Z jednej strony ważna jest wielkość rynku, dlatego tak wiele sklepów decyduje się rozpoczęcie swojej przygody z międzynarodowym e-commerce od stworzenia wersji anglojęzycznej. Ważnym czynnikiem jest też obecność lub nieobecność konkurencji. W Polsce powstają bez przerwy nasze klony, zaś w niektórych europejskich krajach całą poważniejszą konkurencję można policzyć na palcach jednej ręki. Wyciągamy też wnioski z konwersji jaką daje np. Google AdWords lub wizyty użytkowników, którzy natknęli się na publikacje o naszych produktach. Sprawdzamy, gdzie ludzie zachwycają się naszymi fototapetami i gdzie je chętnie kupują i badamy, czy nie warto zwiększyć tam skali działania.

Czy każdy powinien porywać się na globalizację? Czy może są czynniki, które trzeba spełniać w kraju, zanim wyjdzie się na kolejne rynki?

Nie każdy powinien, ale na pewno każdy może spróbować. Sprzedaż w Polsce i za granicą różni się zaledwie kilkoma kwestiami: m.in. koniecznością posiadania odpowiednich wersji językowych. Reszta, mam tutaj na myśli kupowanie ruchu, testowanie i optymalizowanie działań, pozostaje bez zmian. Na pewno łatwiej mają sklepy, które sprzedają produkty na tyle unikalne, że nie mają jeszcze za granicą mocnej konkurencji. Reszta powinna się zastanowić czy warto tracić energię na przebijanie się wśród sklepów z ugruntowana pozycją.

Duży e­commerce, który prowadzisz i work/life balance. Czy coś takiego istnieje w dużej firmie? Mówi się, że duża firma potrzebuje oglądania 24h. Czy to prawda?

Mam to szczęście, że pracuję z ludźmi, którym mogę zaufać, więc zdarza mi się powiedzieć “Wyjeżdżam jutro na tydzień, żeby odpocząć. Cześć.” Oczywiście i tak nie mogę się powstrzymać przed sprawdzaniem poczty, ale śpię spokojnie. Wcześniej miałem duży problem z dawaniem ludziom wolnej ręki, wydawało mi się, że sam zajmę się wszystkim najlepiej, a sklep przestanie sprzedawać, jeśli nie będę osobiście wszystkiego nadzorować. Nic takiego się nie stało 🙂 Teraz wręcz zachęcam do tego, żeby angażować mnie w jak najmniej spraw i działa to na korzyść wszystkich – ja mam więcej czasu na planowanie kolejnych podbojów, a zespół czuje, że ma realny wpływ na rozwój firmy, bo może samodzielnie podejmować decyzje. Żadna firma nie potrzebuje i nie zasługuje na to, żeby poświęcać jej całą dobę. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to powinien przyjrzeć się krytycznie sobie i zespołowi, bo jeden z tych elementów ewidentnie potrzebuje pomocy. Jeśli wytyczyłeś jasne cele, pracujesz ze specjalistami i regularnie sprawdzasz postępy, to o 18 powinieneś być już poza biurem.

Sprzedajecie towar na wszystkie kontynenty, różne strefy czasowe. Jak ogarniacie dostępność konsultantów/sprzedawców w godzinach zamówień każdej strefy czasowej? Czy macie system zmian? Czy raczej 8h system pracy na polskie warunki?

Jeszcze nie wprowadziliśmy systemu zmian, ale mamy coraz więcej zamówień z innych stref czasowych, więc to pewnie kwestia czasu. Większość naszych konsultantów pracuje standardowo od 9 do 17, ale część zdalnych pracuje w różnych porach dnia, co wychodzi nam, na korzyść, bo zaglądają do skrzynek na przykład wieczorem, kiedy ekipa z Wrocławia jest już poza biurem.

Robiąc e­biznes ważne jest nieustanne kształcenie swojej osoby. Jak zdobywasz swoje szlify?

Staram się być na bieżąco z branżowymi newsami, których szukam głównie na zagranicznych serwisach, czytam sporo literatury dotyczącej e-commerce oraz rozmawiam z ludźmi, którzy często inspirują mnie innymi punktami widzenia. Zauważyłem, że zacząłem uczyć się więcej, od kiedy zamiast mówić, skupiam się na słuchaniu. W PIXERS mamy zasadę, że kiedy znajdziemy ciekawy raport, case study, czy news to wrzucamy go od razu do basecampa, żeby reszta zespołu mogła się z nim również zapoznać. Czasami trafiam tam na naprawdę ciekawe linki.

Wywiad ukazał się w ebooku – poradnik dla właścicieli e-sklepów i nie tylko.

 

Czytaj również:

Łączymy startupy i korporacje – rozmowa z Tomaszem Rudolfem (The Heart Warsaw)

Do góry!

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail