To miała być tylko instalacja artystyczna. Majtki z Sosnowca powstały naprawdę!

13.01.2018 AUTOR: Marta Wujek

Pewnego dnia na jednej z opustoszałych kamienic w Katowicach pojawiła się instalacja artystyczna. Dawna witryna sklepowa została obklejona… majtkami. Cała szyba w majtkach, majtkach z Sosnowca. Zero informacji. Tylko mała kartka z napisem: wkrótce otwarcie. Ludzie szybko zaczęli się interesować. Przychodzili pod kamienicę i robili zdjęcia. Nieświadomi, że z okna naprzeciwko obserwuje ich autorka tej instalacji. Autorka która z kolei była zupełnie nieświadoma, że jej próba zwrócenia uwagi na pewien problem, majtkowy żarcik już niebawem przerodzi się w całkiem niezły biznes. Postanowiłam porozmawiać z Weroniką Twardowską i zapytać ją o co chodzi z tymi majtkami.


Dlaczego majtki?

Zawsze chciałam stworzyć coś, co mogłabym sprzedawać ludziom. Koszulek, bluz czy skarpetek jest cała masa, a majtki w mojej ocenie to nisza. No i całe szczęście, że przyszedł mi go głowy pomysł z tą instalacją, która w samym zamyśle nie miała mieć żadnego dalszego ciągu, to miał być po prostu żarcik.

Czyli tworząc te instalację nie miałaś z tyłu głowy najmniejszego pomysłu, na przekucie tego w biznes?

Na samym początku absolutnie nie! To wisiało na witrynie przez pół roku. To było naprzeciwko mojego mieszkania w Katowicach. Widziałam tę witrynę z okien swojego mieszkania. Bardzo często siedziałam na parapecie, patrzyłam na ulicę i obserwowałam jak ludzie się zatrzymywali przy tej instalacji, robili sobie zdjęcia i się śmiali.

To po co zrobiłaś te instalację, jaki był cel?

Ta kamienica byłam opuszczona i bardzo mocno zaniedbana. Takich budynków w Katowicach jest bardzo dużo i właśnie od tego się zaczęło. Chciałam zwrócić uwagę na to, że miasto które się rozwija, ma na głównych ulicach mnóstwo sypiących się kamienic. Ulica Kościuszki, na której powstała instalacja, to była kiedyś bardzo prestiżowa ulica. Budynki te były kiedyś zabrane prywatnym osobom, a za czasów komunizmu przejęło je państwo, w tym momencie często  nie wiadomo czyje to jest. Całe kamienice stoją puste i niszczeją. W centrum miasta powstała ogromna galeria, która zabiła wszystkie mniejsze sklepiki. Moja instalacja poza tym, że miała być żartem – w kwestii doboru tego, co to będzie – to miała przede wszystkim zwrócić uwagę na problem, na to że miasto umiera!

Majtki z Sosnowca

 

To twoja pierwsza tego typu manifestacja?

Nie, kiedyś starałam się również zwrócić uwagę na problem reklam w przestrzeni miejskiej. Jeszcze studiując na ASP miałam za zadanie zrobić projekt jakiejś kampanii społecznej. Razem z koleżanką wymyśliłyśmy projekt „Katowice bez reklam”. Chodziłyśmy po mieście i ściągałyśmy banery reklamowe, biegałyśmy z nożyczkami i odcinałyśmy to co się dało.

Nie bałyście się, że ktoś Was złapie?

Nie czuję  jakbym zrobiła coś złego, w moim odczuciu większą krzywdą jest to, że to występuje w przestrzeni miejskiej. Z banerów, które wtedy zdobyłyśmy, zrobiłyśmy bardzo długi dywan, który położyłyśmy przed Urzędem Miasta gdzie są takie piękne schody… to był swego rodzaju czerwony dywan, jak do pałacu tyle, że z śmieciowych reklam. (śmiech)

A dlaczego Majtki z Sosnowca?

Miałam wcześniej pomysł odnośnie samych witryn w opustoszałych kamienicach, ale nie wiedziałam co to będzie. Myślałam też o Sklepie z Czosnkiem. Sklepy nakierowane na jeden charakter sprzedaży mnie cieszą, mają coś w sobie romantycznego. Majtki przyszły przy okazji rozmów ze znajomymi na jednej z imprez. Ja osobiście nie mam nic wspólnego z Sosnowcem, jednak jest to miasto, które jest kojarzone w Polsce i na Śląsku. To miasto ma coś w sobie. Zawsze jak dzieje się coś złego na Śląsku, to zawsze jest to Sosnowiec. Nie jest to duże miasto, a zawsze coś się tam dzieje.

Majtki z Sosnowca

Chciałaś odczarować złą opinie tego miasta?

Może tak. Muszę przyznać, że jak ruszyłam z moim projektem bałam się sprzedawać moje majtki w Sosnowcu. Nie wiedziałam jak ludzie zareagują. Jakby nie patrzeć słowo majtki jest trochę nacechowane negatywnie, słowo bielizna ma już lepszy wydźwięk. Więc naprawdę bałam się jak zareagują mieszkańcy Sosnowca. Ale reakcja była pozytywna. Pierwszym miejscem, w którym sprzedawałam majtki w Sosnowcu, był lokal moich znajomych, w którym sprzedawali zupy.

Majtki w lokalu z zupami?

Tak (śmiech). Mieliśmy małą obawę, że majtki przejdą zapachami z kuchni, więc zaczęłam pakować je w słoiki. Więc pierwsze majtki w Sosnowcu były sprzedawane w słoikach w lokalu z zupami. Pierwsza seria rozeszła się jak ciepłe bułeczki! Teraz myślę, by podziałać z Urzędem Miasta w Sosnowcu, ale nie wiem czy to wypali.

Majtki z Sosnowca

Z Urzędem Miasta?

Tak, aczkolwiek wiem, że Urzędy różnie podchodzą do majtek (śmiech). Przykładem może być współpraca z jednym z Katowickich festiwali. Jest to festiwal finansowany z funduszu miasta Katowice i przy okazji tej imprezy zamówiono również moje majtki. Nazwa mojej firmy to AFTER PANTY, więc można powiedzieć, że neutralna. Jednak na samej fakturze widniała nazwa towaru: Majtki z Sosnowca. Komuś z Urzędu to się nie spodobało – no bo jak to, Urząd zamawia majtki!?

Opowiedz coś o imprezach, które organizujesz. Naprawdę wszyscy biegają w majtkach?

Pierwsza impreza była pod koniec sierpnia. Do tej pory odbyły się  Imprezy w Majtkach w Chorzowie i dwie w Katowicach.  Tak naprawdę dopiero się rozkręcamy. Nie tylko ja organizuję te imprezy. Ja zajmuję się stroną majtkową i marketingową, a od strony muzycznej mam zaprzyjaźnionych DJ-ów. Nasz plan jest taki, żeby zrobić trasę imprezową, najlepiej nad morzem. Ale wciąż nad tym pracujemy. Teraz planujemy Centralną Polskę oraz Warszawę. Organizując pierwszą imprezę miałam takie nastawienie, że po prostu będę reklamować swoje produkty. Nie chodziło mi o to, żeby ludzie biegali w majtkach. Koniec  końców ja i moi znajomi biegaliśmy w majtkach, a reszta ludzi była zdziwiona. Tego dnia do klubu rzeczywiście można było przyjść bez spodni.

Będzie w Warszawie Impreza w Majtkach?

Będzie, będzie. Jestem w trakcie rozmów. Może uda mi się wszystko zorganizować jeszcze przed sezonem, np. pod koniec wiosny.

Majtki z Sosnowca

Nie bałaś się reakcji ludzi na taką propozycję?

W Katowicach było mi łatwo zorganizować taką imprezę, bo ludzie mnie tam znają. Nie raz organizowałam różne wydarzenia, przykładowo w mojej kawalerce odbywały się koncerty pt. koncert na łóżku, koncert w kartonie, czy właśnie w majtkach.

W kawalerce?

Tak, w kawalerce. Robiłam scenę na łóżku, wynosiłam meble, wstawiałam nagłośnienie. Niejednokrotnie przychodziło nawet 60 osób! Na tych imprezach często bywali właściciele różnych knajp i bohema artystyczna Katowic, było mi łatwo znaleźć miejsce na imprezę w majtkach.

Skończyłaś ASP. Jesteś z Katowic, mieszkasz w Warszawie, robisz majtki z Sosnowca…

Tak się to wszystko potoczyło. Obecnie mieszkam w Warszawie, przyjechałam tu z moimi dwoma przyjaciółkami. Poza tym Katowice są super, ale jest to zbyt małe miasto jak dla mnie. Warszawę wybrałam też z tego powodu, że chciałabym podziałać tu fotograficznie. Obecnie większość czasu i energii zabiera mi moja firma, ale drugą moją pasją jest fotografia. Tak więc szukam w Stolicy dla siebie przestrzeni w tym temacie. Mój biznes jest taki, że mogę pracować z każdego miejsca na ziemi. Niebawem planuję wyjazd na dwa miesiące w góry, a potem może gdzieś dalej pojadę… Zobaczymy. Mam dostawcze auto, pakuję wszystko do niego i jadę gdzie mnie majtki poniosą.

Majtki z Sosnowca

Co studiowałaś na ASP?

Skończyłam ASP, na kierunku projektowanie graficzne. Natomiast kompletnie nie interesowała mnie i wręcz wkurzała praca przed komputerem przez cały dzień. Dlatego nie poszłam w tym kierunku dalej. Zajęłam się za to fotografią.

Nigdy nie miałaś nic wspólnego z marketingiem?

Nie.

Pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy, kiedy zobaczyłam filmik promocyjny Majtek z Sosnowca to: genialna akcja marketingowa!

Nigdy nie studiowałam, ani nie miałam nic do czynienia z marketingiem. Jednak pamiętajmy, że w czasach Internetu cały czas obserwuje się różne case’y. Więc po stworzeniu instalacji i po reakcjach ludzi na to co zrobiłam, gdzieś tam podświadomie przyszło do mnie, że można zrobić bardzo fajną kontynuację biznesową.

Instalacja wisiała pół roku zanim zaczęłaś działać. Jak wyglądały pierwsze kroki?

Największym problemem było znaleźć szwalnię. Okazało się, że do bielizny trzeba mieć specjalne maszyny. Musiałam kupić maszynę, bo większość szwalni takiej nie miało. Teraz składając zamówienie w szwalni, wypożyczam im moją maszynę. Poza tym większe szwalnie przyjmują jedynie bardzo duże zamówienia. Kiedy zaczynałam szyć, nie wiedziałam czy to się uda, więc nie chciałam od razu zamawiać przykładowo 1000 sztuk majtek. Zwłaszcza, że są to droższe majtki w porównaniu do takich zwykłych, bo trzy-pak moich majtek musiałby kosztować 150 złotych. Niestety szyjąc w Polsce nie jestem w stanie obniżyć znacząco moich kosztów, tak żebym ja była zadowolona i aby cena była atrakcyjna. Ale też są to specjalne majtki! Produkowane z pasją (śmiech)

Szwalnie są takie drogie, czy materiały?

To i to. Sam materiał i uszycie to 1/3 ceny, a przecież to nie koniec kosztów. Zastanawiam się więc czy nie zacząć sprowadzać materiału. Moje majtki szyte są z bambusa. Materiał kupuje u producentów, ale oni ściągają go z Chin, dlatego zastanawiam się nad zmianą na tym polu.

Majtki z Sosnowca

A sama uszyłaś choć jedną parę? Czy Ty nie szyjesz?

Zdarzyło mi się. Byłam nawet na kursie szycia. Więc coś tam potrafię, ale ja nie jestem od tego.

Rozumiem, że Ty wolisz szaleć z projektowaniem?

Na początku myślałam, że będę szaleć z kolorami i wzorami. Jednak teraz obrałam sobie jedną drogę. Idę w kierunku czarnych majtek z różnymi napisami na gumkach. Czarna dzianina jest najbardziej trwała. Więc bawić się będę głównie gumą, a od czasu do czasu będę wypuszczać limitowane kolekcje ze wzorami. Niebawem pojawią się majtki w disco pierogi i ogórki. Poza tym mam też pomysł na jeszcze jedną gałąź mojej firmy.

Jaką?

Stanie się to kiedy będę już na to gotowa, by zamówić szycie przykładowo w Turcji. Chciałabym zrobić dużą partię majtek i nastawić się na sprzedaż hurtową. Zakładam, że sprzedaż moich śmiesznych majtek będzie najprawdopodobniej sezonowa. Zdecydowanie widzę to po minionym okresie świątecznym, który był bardzo dobry. Poza tym moje majtki jako gadżet na prezent, mogą się w którymś momencie znudzić. Natomiast widzę niszę na rynku takich trochę zwykłych ale nie do końca kolorowych majtek. Kto wie, może i uda się je produkować hurtowo w Polsce!

Majtki z Sosnowca

Zrobiłaś Majtki z Sosnowca, Majtki Stołeczne, Majtki Prezesa… coś jeszcze?

Majtek Stołecznych już nie będzie, bo teraz chcę zrobić Majtki z Radomia. Poza tym mam Gryfne Batki – co po śląsku znaczy fajne majtki. Możliwe, że jak posiedzę w górach to zrobię Zbójnickie Gacie albo Gacie na Zimę – jeszcze nad tym myślę. Poza tym mam: Majtki do Zdjęcia, Majtki Janusza (w planach też i Grażyny), majtki z napisem Twoja Kolej. Cały czas wymyślam (śmiech). Zamysł mam taki, by co 1,5 – 2 miesiące wychodziła nowa seria.

Czyli teraz kolej na Radom?

Tak, właśnie dziś jadę do Radomia w celu researchu. Zastanawiam się jeszcze czy będą to Majtki z Radomia, czy Majtki Chytrej baby. Zobaczymy jak zainspiruje mnie Radom.

Planujesz w przyszłości otworzenie sklepu stacjonarnego?

Myślałam o tym. Jednak ostatnio doszłam do wniosku, że to wszystko powinno działać na zasadzie happeningu. Chciałabym promować i sprzedawać moje majtki przy okazji różnych imprez i wydarzeń, a poza tym myślę o wynajmowaniu małych lokali na weekendy. Widziałam, że w Warszawie są takie możliwości. No i oczywiście przez Internet. Sprzedaje je również w kilku sklepach stacjonarnych. Są to sklepy z designem, prezentami itd…

Jak dostałaś się do tych sklepów? Jak to wygląda?

Na początku miałam problem. Im głośniej robiło się o moich majtkach, tym łatwiej było je sprzedać. Początki są zawsze najtrudniejsze, bo ludzie nie wiedzą skąd jesteś – choć mam w nazwie Sosnowiec i nie wiem czy to pomaga – i co to za produkt. Fizycznie wygląda to tak, że rozsyłam swoją ofertę mailowo, ewentualnie umawiam się na spotkania. Natomiast nadal nie wiem jak zabrać się za kontakt i próbę wejścia do hurtowni, czy większego sklepu w przypadku moich dalszych planów. Ale to jeszcze  przede mną.

Ile pieniędzy potrzebujesz na ten moment, żeby nabrać wiatr w żagle?

Właśnie staram się o kredyt. Na ten moment potrzebuję dużo więcej niż to co zainwestowałam do tej pory. Dostałam ostatnio ofertę ze szwalni w Turcji, mają atrakcyjne ceny, ale trzeba zamawiać większe partie. Nie chcę wchodzić w szczegóły.

A ile zainwestowałaś do tej pory?

Pożyczyłam od rodziców 20 tys. złotych. Niestety nie będąc po żadnych studiach związanych z biznesem, czy zarządzaniem oraz nie posiadając ogłady z portfelem, bardzo duża część tej kwoty poszła na wpadki. Coś źle zamówiłam, miałam inny pomysł, który nie wyszedł, nie przemyślałam zakupów itd.. Więc w mam dużo rzeczy, które leżą i czekają na swój czas. Teraz już się tego nauczyłam i to co zamawiam jest w 100 proc. wykorzystywane.

Majtki z Sosnowca

Utrzymujesz się z firmy?

Czasami mam zlecenia fotograficzne, ale w głównej mierze, od 3 miesięcy, utrzymuje się głównie z majtek. Fajnie daje radę. A jeśli uda mi się doprowadzić do końca kilka współprac, które są w fazie dogadywania, to będzie super.

Jakich współprac?

Planuje zrobić Majtki na Okres, Majtki Grozy. Brałam udział w kampanii Kubeczka Menstruacyjnego firmy Selenacup, sprzedają swój produkt w Rossmanach i drogeriach. Padła propozycja kolaboracji. Myślimy o pakiecie z Majtkami na Okres. To na razie faza planowania, ale mam nadzieję, że wyjdzie.

Sama instalacja w Katowicach wisiała pół roku. A od sprzedaży pierwszych majtek do dziś ile czasu minęło?

Firmę założyłam w marcu zeszłego roku.

Co dla Ciebie jest najtrudniejsze w budowaniu firmy?

Może powiem najpierw o pozytywnych rzeczach (śmiech).

Proszę.

Najbardziej pozytywną rzeczą jest to, że taki projekt daje mi wolność. Cokolwiek nie wymyślę sobie nawet i z pozoru głupiego – mogę to zrobić! To jest super, bo ja w swojej sztuce zawsze odchodziłam od norm i zasad. Zawsze szłam po bandzie. A tu mnie nic nie ogranicza. Oczywiście nie każdemu się to spodoba, ale sporo osób to lubi.

A problemy?

Szycie w Polsce i jego koszty. Świadomość, że jest to droga rzecz, której produkcja jest bardzo kosztowna. Więc to jest największy problem i wyzwanie, jak to wszystko ustawić w taki sposób, by było to rentownie. Poza tym zdarza mi się powiedzieć do siebie, gdy mam zły dzień: „Co ja robię? Skończyłam ASP i sprzedaję Majtki z Sosnowca!? Przecież to jest niepoważne!” (śmiech). Więc ciągle trzeba pracować nad pewnością siebie i nad tym, by się nie poddawać.

Majtki z Sosnowca

Masz w zanadrzu jeszcze jakieś szalone pomysły?

Miałam, ale ktoś mnie ubiegł. Chciałam zrobić automat z majtkami. Jednak okazało się, że na Lotnisku Chopina w Warszawie postawiono automat ze skarpetkami! Poza tym zastanawiam się czy nie zrobić jakiejś witryny w Warszawie. No i jest jeszcze jeden pomysł. Marzy mi się kupienie malutkiej przyczepy, która byłaby malutkim obwoźnym sklepikiem z majtkami. Taki majtkotruck! Mam dość duże auto, więc pociągnęłoby taką przyczepę. Jeździłabym po Polce w trasę z Imprezą w Majtkach, a za sobą ciągnęłabym malutki sklepik z majtkami. Brzmi dziwnie, co nie?

A jak twoi rodzice zareagowali na biznes majtkowy?

Mój tato powiedźmy, że jest sponsorem i mecenasem Majtek z Sosnowca! Jest bardzo zaangażowany i bardzo mi pomaga. Poza tym sam łazi w moich majtkach, zresztą był ich pierwszym testerem! Przy okazji tej rozmowy, chciałabym z tego miejsca bardzo mocno podziękować moim rodzicom z pomoc i wsparcie. Majtki z Sosnowca powstały dzięki nim i ich otwartości. Ich wsparcie daje mi ogromną wiarę w ten projekt.

 

 

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail