Marek Cieśla kolejny raz rozbije kickstarter? “Mamy zaplecze i doświadczenie, którego inni mogą nam pozazdrościć”

16.10.2017 AUTOR: Marta Wujek

Mówią o nim kickstarterowy zawodowiec,  mistrz Kickstartera. Marek Cieśla przedsiębiorca, inwestor, współtwórca Wooleta, a od początku tego roku, również prezes zarządu marki. Zrealizował wiele projektów na Kickstarterze, zganiając w sumie setki tys. dolarów. Cieśla nie traci na sile i po raz kolejny wybiera się po swoje. Planuje kilka akcji na ulubionej platformie crowdfoundingowej. Najbliższa, jeszcze w tym roku, będzie dotyczyła kolejnej wersji portfela, Woof Glow. Postanowiliśmy zapytać Marka Cieślę o nowy produkt i przy okazji dowiedzieć się czegoś o Kickstarterze.


Przypomnijmy kilka lat temu, Woolet odniósł spektakularny sukces na Kicstarterze. Inteligentny, ultra cienki portfel zdobył ponad 300 tys. dolarów. Cel początkowy twórców produktu (czyli 15 tys. dolarów) został osiągnięty już po dwóch dniach!

Czym Woof Glow różni się od Wooleta?

Woof Glow jest to wersja “Basic” będzie miała mniej funkcjonalności niż Woolet. Jest skierowana do młodszego klienta, choćby poprzez dodanie funkcji selfie, które będzie można sobie robić naciskając na przycisk w portfelu.

Skąd pomysł na portfele Woof Glow?

Do tej pory posiadaliśmy w ofercie produkty Premium, które ze względu na cenę, sprzedawały się w dużej mierze w kanale bezpośrednim (eCommerce), bez możliwości uderzenia w rynek retailowy czy dystrybucyjny. Marże, które te kanały wymagają, są na tyle duże, że musieliśmy szukać nowych rozwiązań do rozwoju naszej marki. Dlatego pomyśleliśmy o zrobieniu wersji, która będzie gwarantowała rozwój w tym kanale sprzedaży. Po wizytach w Chinach udało nam się, znaleźć partnerów, którzy na podstawie naszej technologii oraz wzoru produktu, wyprodukowali pierwszą partię, w pełni poza Polską.

Jak w tym momencie wygląda zainteresowanie produktem?

Obecnie, pod kątem sprzedaży, rośniemy średnio 6 proc. każdego miesiąca i jest to zazwyczaj sprzedaż eCommerce, bezpośrednia ze sklepu. Coraz większa świadomość marki pozwoliła nam zmienić trend sprzedaży i pomimo ceny, Polska stała się drugim, zaraz po Stanach, miejscem gdzie sprzedajemy nasze produkty. Pod względem reklam skierowanych na markę, widać ze świadomość marki rośnie jeszcze szybciej. To pozwala nam na tworzenie nowych modeli w ramach umów agencyjnych, drop-shipping, dystrybucyjnych oraz marketplace jak Amazon Prime.

Na FB napisał Pan, że znów szykujecie się do Kickstartera…

Tak, szykujemy się do kilku Kickstarterów.

Z jakimi produktami?

Pierwszy będzie Woof Glow, potem w nowym roku Woolet Howl, a później The Slip.

A z najbliższego Kickstartera na co dokładnie przeznaczycie pieniądze?

Ten który będzie w tym roku, ma na celu pokazać, że jesteśmy wstanie dowieźć produkt do backersów. Chcemy dać gwarancje dosłania produktu do miesiąca po zakończeniu kampanii. Te pieniądze pójdą na zwiększenie produkcji w Chinach i zbudowanie nowego portfela o nazwie “The Slip”, czyli jeszcze cieńszego portfela dla millenialsów jak i zbudowanie mocniejszej sprzedaży w Australii i Japonii.

A o jaką kwotę tym razem chciałby Pan powalczyć?

Tym razem budżetowo, będziemy celować  w 20 tys. dolarów, natomiast jeżeli zbierzemy pięć razy więcej, to nie obrazimy się. Ta kampania nie jest tak ważna, jak produkt, który ma wystartować na początku 2018.

Jaki będzie ten produkt?

Będzie to portfel, który będzie miał wbudowany jeden z najbardziej zaawansowanych czujników ruchu. Będzie można go kontrolować poprzez telefon, przy pomocy gestów. Na ten projekt rzeczywiście chcemy zebrać bardzo dużo.

kickstarter
Fot. mat. pras.

Nie jest to pierwszy Pana projekt – można się spodziewać kolejnych?

Obecnie mocno koncentruję się na Woolet, a dokładnie na generowanie jego trakcji. Moim celem jest wygenerowanie ponad 10 mln USD rocznie ze sprzedaży w ciągu dwóch lat. Natomiast jeżeli chodzi o inne projekty, to pomagam dzielić się wiedzą w ramach mojej firmy konsultingowej – MIMIGroup i tam jest parę projektów, które czekają albo są realizowane przez Kickstarter.

Kickstarter – to nie pierwszy raz. Czy są jakieś rzeczy, które Pan zmienił podczas przygotowań, w stosunku do poprzedniego razu?

Tak, przeprowadziliśmy kilka kampanii na Kickstarter, mamy zaplecze którego inni mogliby nam pozazdrościć i doświadczenie w sprzedaży produktów i usług, które jeszcze nie są standardem w sprzedaży. Jednak prawdę mówiąc są to te same zasady prowadzenia kampanii Kickstarter, Pre-launch, otwierania nowego biznesu. Przykładem jest ostatnia moja inwestycja w Barber House, gdzie udało się osiągnąć zysk operacyjny już po 4 miesiącach od otwarcia zatrudniając 11 Barberów. To wszystko było możliwe, gdyż wiedzieliśmy jak sprzedać usługę, zanim zostanie ona udostępniona.

Dlaczego akurat Kickstarter – są przecież też inne platformy?

Uważam że jest to najlepsza platforma.

Dla wszystkich?

Na pewno dla nas. Potrafimy konwertować reklamami, co nie udało nam się przy Indiegogo. Mamy zbudowane zasięgi i bazy setek tysięcy Kickstarterowiczów, którzy chętnie wspomagają inne projekty. Dodatkowo mamy parę asów w kieszeni, o których nie będę mówił i co ważne – partnership z największą firmą do kampanii na Kickstarter – FundedToday.  W Polsce współpracujemy z PolakPotrafi i Wspieram.to gdzie realizowaliśmy projekty, ale na mniejszą skalę, biorąc pod uwagę pozyskane budżety.

To dla kogo jest Kickstarter, a dla kogo nie?

Kickstarter zwykle jest dla firm produktowych lub tych, które chcą wypuścić gry, ale mają za sobą duże nazwiska. Często można traktować platformę jako wyrzutnię do przedsprzedaży, czyli to co my teraz chcemy zrobić z Woof Glow.

A jak należy się przygotować do Kickstartera?

Aby się przygotować do Kickstartera, dobrze jest dobrać produkt, który będzie namacalny. Dużo lepiej pokazać grę planszówkę, niż grę na komputer. Jak już będzie produkt, to powinien on jeszcze się czymś wyróżniać. Druga rzecz to marka i społeczność. Nie idziemy na Kickstartera wierząc, że rynek wewnętrzny Kickstartera da nam finansowanie. Te czasy odeszły.  Obecnie projekt może utrzymać się na pierwszej stronie maksymalnie trzy dni i po chwili może być na piętnastej stronie platformy, gdzie nikt go nawet nie zobaczy. Trzeba zadbać wtedy o PR i parę innych rzeczy, które zwykle bezpośrednio tłumaczymy startupom. 

Jakie to rzeczy?

Trzeba zadbać o PR jak i generowanie ruchu z wysoko specjalizowanych stron o wysokim PageRank. Jednocześnie trzeba dostarczyć dużej konwersji podczas pierwszych 3 dni od rozpoczęcia kampanii

Mówił Pan kiedyś, że jedynie mały proc. wszystkich firm, które próbują na Kickstarterze odnoszą sukces. Jak Pan uważa, z czego to wynika?

Sukces można osiągnąć albo zaniżając cel, który się chce osiągnąć albo posiadając wsparcie influencera, który udostępnia nam swoją społeczność, która jest konwertowana podczas kampanii. Większość ludzi stawia za wysokie cele i nie buduje społeczności, dlatego nie jest wstanie zrealizować tych celów. Gdyby przyszedł do mnie CD Projekt i powiedział, że chce zrobić Witcher 4, to myślę że 4 mln USD zbiorę dla nich bez wydawania złotówki. Oni po prostu spełniają te kryteria.

Co jest tym razem Waszą mocną stroną? Dlaczego się uda?

Naszą mocną stroną jest rozpoznawalność marki oraz krótki czas dostarczenia nagród – przed świętami. Dodatkowo współpracujemy z FundedToday oraz inwestujemy w PR w sposób, który nikt nie robił do tej pory. Wysyłamy sample do prasy, aby wszyscy mogli sobie przetestować, co dodatkowo zwiększy widoczność i wiarygodność podczas kampanii. To powinno się przełożyć nie tylko na dobry wynik, ale i na sprzedaż innych produktów w naszym sklepie.

Do góry!

Polecane artykuły

22.09.2020

Comarch e-Sale, jako e-commerce na dobry ...