„Ja też jestem CEO“ – czyli z czym musi zmierzyć się start-up, aby efektywnie prowadzić działania PR

21.12.2015 AUTOR: Joanna Stopyra

Masz start-up, jesteś przekonany, że to super pomysł na biznes, który chwyci – bo przecież inaczej byś go nie robił – i chcesz podjąć działania z zakresu Public Relations. Oto 3 rzeczy, które musisz przepracować, aby efektywnie wykorzystać ich potencjał.

Doświadczenie pokazuje, że przychodzi taki moment, w którym start-up, na którymś etapie rozwoju (często już w momencie szykowania się do debiutu na rynku) – odczuwa potrzebę profesjonalnych i regularnych działań PR. W praktyce okazuje się, że potrzeba i gotowość do ich realizacji leżą na dwóch przeciwległych biegunach.

Oto 3 wyzwania przed którymi stają start-upy i ich agencje PR

Wyzwanie numer 1: „Ja też jestem CEO” – czyli próba sił. 

Start-up często jest inicjatywą paczki przyjaciół. W myśl przekonania znamy się, lubimy, mamy te same zainteresowania, nasze kompetencje się uzupełniają – więc zróbmy firmę razem! Jakże często biznesowa rzeczywistość weryfikuje wszystkie te założenia…

Naturalną koleją rzeczy jest ustalenie struktury w firmie, co prawda w przypadku start-upów trudno mówić o kompletnej i sprawdzonej strukturze, niemniej jej zalążki założyciele ustalają bardzo szybko. W myśl dedukcji – ktoś musi być liderem i twarzą biznesu – najczęściej to ojciec start-upu, który był jego głównym pomysłodawcą, ktoś lepiej
zna się na marketingu, ktoś świetnie czuje się w sprzedaży etc. Tworzy się dream team: CEO, CPO, CFO, CMO…

Działania PR’owe są sprawdzianem owego podziału funkcji i bywa, że obnażają jego słabość, bo na przykład CPO też czuję się CEO (ma przecież C w nazwie stanowiska) więc chce, aby znalazło to odzwierciedlenie w komunikacji PR.

Rozwiązanie: Rozpoczynając działania PR warto zadbać o szczerą rozmowę wewnątrz start-upu i przedyskutować, kto będzie główną osobą dedykowaną do kontaktu z mediami. A może będzie ich kilka w zależności od obszaru tematycznego? Dla przykładu, jeśli Twój start-up opiera się na unikatowym narzędziu technologicznym, to osoba odpowiedzialna za jego rozwój, może być dedykowana jako ekspert w tematach stricte technologicznych, niezależnie od głównej komunikacji, której twarzą będzie np. CEO.

Wyzwanie numer 2: Szef wizjoner, który co chwilę zmienia zdanie

Każdy, kto pracował w start-upie, albo ze start-upem z pewnością doświadczył tej charakterystycznej dla nich atmosfery. W żyłach pulsuje świeża energia, w głowach pomysł goni pomysł, a w powietrzu unosi się przekonanie,
że sky is the limit. Motorem tego wszystkiego bardzo często jest szef – wizjoner. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zamiast jasno sprecyzowanej wizji niczym Steve Jobs, ma ich setki, które zmieniają się jak w kalejdoskopie.

Zmęczony zespół ma poczucie, że wykonuje pracę bez sensu i na marne. Pomysły zaakceptowane rano, pod koniec dnia, kiedy są w trakcie realizacji, zostają przez szefa – wizjonera odrzucone, bo przestały pasować do jego wizji, która
też notabene jest już nieaktualna.

Cały proces pracy nad projektem zaczyna się od początku. W sytuacji, kiedy jest on związany np. z jakimś konkretnym świętem, czy ważną dla branży datą, a jego realizacja się opóźnia i jest zagrożenie, że po prostu nie zostanie zrealizowany na czas, to cały wysiłek zarówno zespołu firmy jak i agencji zostaje zaprzepaszczony podobnie
jak szansa firmy na zaistnienie w świadomości odbiorców w istotnym dla niej kontekście.

Rozwiązanie: Idealnym wyjściem jest sprecyzowanie wizji. Prawdziwy szef wizjoner powinien ją mieć i przedstawić zespołowi wraz z wytyczeniem kroków niezbędnych do jej realizacji. Bywa jednak, że wizjonerstwo to styl życia i gonitwa pomysłów, które nawzajem się kanibalizują jest silniejsza niż racjonalne podejście do biznesu. Wówczas optymalnym rozwiązaniem jest wyznaczenie osoby, która obejmie funkcję dyrektora zarządzającego bądź stratega i będzie trzymać rękę na pulsie. Pamiętaj, że każdy Jobs potrzebuje Woźniaka.

Wyzwanie numer 3: Bądźmy jak Amazon – czyli klient na pierwszym miejscu

Kolejny, nierzadki, problem start-upów to fokus na rozwoju usługi i na kliencie – jego pozyskaniu, utrzymaniu i dostarczeniu dobrego serwisu. To zrozumiałe i bardzo ważne, ale nie dowieziesz tego, bez zadowolonych i zaangażowanych pracowników. To, co chcę przekazać świetnie oddają słowa Angeli Aahrendts – businesswoman, która obecnie piastuje stanowisko Senior Vice President w Apple: “ Everyone talks about building a relationship with
your customer. I think you build a one with your employess first”. 

W Twoich pracownikach drzemie siła Twojego biznesu. To oni mogą być jego najlepszymi ambasadorami, bądź największymi hejterami. Jeśli nie czują się wysłuchani i docenieni, nie mają realnego wpływu na to, co dzieje się w firmie i muszą mierzyć się z ciągłymi zmianami wizji – nie będą przekaźnikiem żadnego sukcesu, czy nowinki o Twoim start-upie. Za to na forach z opiniami o firmach możesz spodziewać się żywej dyskusji o tym, jak nieprzyjazne warunki pracy panują w Twoim start-upie prowadzonej przez użytkowników podpisanych jako obecni bądź byli pracownicy. A to właśnie takie fora odwiedzają osoby, które rozważają, czy aplikować do Twojej firmy.

Rozwiązanie: Po pierwsze, słuchaj i nie lekceważ żadnego sygnału. Po drugie, rozmawiaj i angażuj się w życie firmy i Twojego zespołu. Od czasu do czasu, zrób anonimową ankietę, w której zapytasz o to, jak im się pracuje, co chcieliby poprawić. Wyciągnij wnioski z wyników. Deleguj zadania i daj odpowiedzialność. Podkreślaj rolę pracowników w rozwoju firmy i w kontaktach z klientami. To podstawa do budowania silnej wewnętrznie firmy i zdrowej komunikacji, a także atut do zewnętrznych działań PR.

 

Rynek e-commerce w Wielkiej Brytanii

E-commerce w Niemczech – fakty i liczby

Do góry!

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail