Rynek e-commerce w Wielkiej Brytanii

29.08.2016 AUTOR: REDAKCJA

Bardzo często, wprowadzając innowacje na rodzimym rynku e-commerce, podglądamy to, co dzieje się na Zachodzie. To na ogół dobry trop, pozwalający przewidzieć pewne trendy, które prędzej czy później pojawią się również w kraju nad Wisłą. Dotyczy to nie tylko samego towaru, mody na określone produkty, ale także samej istoty internetowego handlu, która obejmuje: wygląd stron i sklepów, UX, UI, sposoby na promowanie w mediach społecznościowych, sposoby uiszczania płatności, dostarczania produktów i wielu innych aspektów, które napędzają i unowocześniają e-handel, wprowadzając go na poziom państw, w których stał się on znaczącym ogniwem sprzedaży. Dziś zerkniemy jak to wszystko wygląda w Wielkiej Brytanii. Czy Brytyjczycy pomiędzy popołudniową herbatką i ciasteczkiem robią zakupy w internecie? Jak często? Gdzie? Co kupują i czego oczekują od sprzedawców? I najważniejsze dla nas, Polaków – czy warto się na nich wzorować?

Wzrosty sprzedaży online

W 2015 roku wzrost sprzedaży online był na poziomie 16,2%. Perspektywa na koniec tego roku szacuje, że powiększy się on o dalsze 14,9%, więc uogólniając: potencjał e-commerce w Wielkiej Brytanii jest ogromny. W 2015 roku aż 77% Brytyjczyków, którzy korzystają z Internetu dokonało zakupów online. To sprawia, że brytyjski e-commerce znajduje się w czołówce europejskich rynków.

Zacznijmy od obiecujących konkretów: populacja Wielkiej Brytanii to blisko 65 milionów ludzi, z czego aż 92% używa Internetu. Można więc zaryzykować stwierdzeniem, że to spore pole do popisu dla osób, które chcą rozpocząć ekspansję właśnie na Wyspy. Dalsze ekspertyzy również są obiecujące: 77% Brytyjczyków dokonuje zakupów online, co stanowi w 2015 roku wzrost o 15,2%, a przewidywania na 2016 są jeszcze większe (13,5% w 2014, 15,2% w 2015 i ~16,8% w 2016).

Rynek e-commerce w Wielkiej Brytanii

e-commerce key on a white keyboard closeup. E-commerce concept image.

Królują sklepy wielobranżowe

Główne e-sklepy, które są najpopularniejsze w Wielkiej Brytanii to przede wszystkim internetowe sklepy wielobranżowe: ebay, Amazon, Argos, John Lewis, Marks&Spencer, sklepy z „modą”, czyli ubraniami i dodatkami: Asos, Next, a także Ikea, czyli sklep meblowy i B&Q z asortymentem dla domu i ogrodu. Przeciętny Europejczyk zna min. 5 z podanych tu sklepów i co ciekawe – korzysta z nich mniej lub bardziej regularnie.

A co takiego najchętniej wrzucają do swojego e-koszyka Brytyjczycy? Nie są wcale „inni” od większości europejskich internetowych kupujących. Wybierają odzież, książki i elektronikę. Ten trend utrzymuje się praktycznie w całej Europie. Co ciekawe – średnia wartość koszyka zaczyna… spadać! W 2014 roku Brytyjczycy średnio wydawali prawie 81 funtów (80,65£), a rok później 78,74 funta, co stanowi 2,37% spadek.

Nam, Polakom, wydawać by się mogło, że na rynku brytyjskim jest dosłownie WSZYSTKO, co może interesować kupujących. Że nawet najdziwniejsze i najbardziej osobliwe branże znajdują tam dla siebie miejsce, co w Polsce dopiero nieśmiało się kształtuje. Tymczasem czy Brytyjczycy kupują tylko u siebie?

Anglicy także kupują w zagranicznych sklepach

Ponad połowa, a dokładnie aż 58% konsumentów brytyjskich dokonało w 2015 roku zakupów za granicą, co sprawiło, że brytyjski e-commerce stał się liderem jeśli chodzi o handel transgraniczny. Brytyjczycy na ogół wybierają sklepy z USA, Chin i Niemiec.

Jeśli zaś chodzi o logistykę, to wśród metod dostaw króluje dostawa do domu, a jeśli chodzi o metody płatności, to wygrywa karta kredytowa. Bezapelacyjnie dostarczanie przesyłek do domu jest najczęściej wybieraną opcją, na którą decydują się Brytyjczycy. Zgarnęła ona aż 91%. Co ciekawe, odbiór w sklepie stacjonarnym, dzięki wzrastającej popularyzacji i popularności metody click-and-collect, to aż 47%, a odbiór we wskazanym punkcie, głównie z powodu niższych kosztów tej metody, to 22%. Czy więc pod tym względem e-handel brytyjski różni się znacząco od naszego? My również preferujemy dostarczanie paczek przez pocztę i firmy kurierskie, ale popularyzacja paczkomatów oraz wygoda z ich korzystania zaczyna być coraz popularniejszą opcją wyboru.

Preferencje dotyczące płatności

Jeśli zaś chodzi o metody płatności, to karta kredytowa zgarnęła niemal połowę odpowiedzi. Aż 49% Brytyjczyków uiszcza opłaty za swoje e-zakupy właśnie w ten sposób.  Niewiele mniej, bo 40%, zgarnął PayPal i inne tego typu usługi. Płatności natychmiastowe również u nas cieszą się rosnącym poparciem i użyciem. Szybkie przelewy zaś, to jedynie 5%. PayPal dużo bardziej cieszy się popularnością wśród osób, które lubią dokonywać transakcji międzynarodowych.

Strategie mobilne

A co z trendem „mobile first”? W Polsce w momencie rozpoczynania działalności w internecie, wszyscy z wszystkich stron nakazują: Skup się na rozwijaniu mobilności. Postaw na RWD, na proste ścieżki zakupowe, dostosowane pod smartfony i tablety. Coraz śmielej wchodzimy w świat m-commerce, który mocno bazuje właśnie na połączeniach mobilnych. W Wielkiej Brytanii jest podobnie. Zarejestrowano tam prawie 75 milionów połączeń mobilnych, co odpowiada 115% populacji. Można więc śmiało wyciągnąć wniosek, że tak… m-commerce to znacząca część handlu internetowego na Wyspach Brytyjskich, a przy okazji to trend, który będzie mocno wzmacniał się, bo coraz więcej osób przy pomocy smartfonu, laptopa czy tabletu chce „załatwić” dużo spraw, w najwygodniejszym dla siebie momencie dnia.

Jeśli chodzi o m-commerce, to 60% brytyjskich sklepów internetowych działa już w tej płaszczyźnie, rozpoczynając sprzedaż na kanałach mobilnych. Co prawda – jak na większości rynków – mają jeszcze sporo do poprawy, ale ponad połowa to już całkiem niezła część internetowego e-tortu.

W Wielkiej Brytanii 30% całego ruchu e-commerce pochodzi właśnie z urządzeń mobilnych i dzięki temu wynikowi to właśnie brytyjski m-commerce jest liderem. 70% ruchu „mobilnego” to smartfony, a 30% należy do tabletów. Przy czym warto tu zaznaczyć, że w dobie coraz większych ekranów telefonów oraz powszechności ich użycia, popularność smartfonów wydaje się więc oczywista. W przypadku m-commerce dobrym sposobem na popularyzowanie „mobilnej” metody robienia zakupów sporym ułatwieniem, który „robi robotę” są dedykowane aplikacje ułatwiające cały proces. W Polsce zaledwie 8,3% użytkowników wybiera urządzenia mobilne do e-zakupów. Różnica jest kolosalna, ale przewidująca zmiany.

A co Brytyjczycy najczęściej kupują przez urządzenia mobilne? W odróżnieniu do „reszty” Europy – na szczycie nie są akcesoria i ubranka dziecięce. To „rządzi” m.in. w Polsce, Francji, Holandii i Hiszpanii. W Wielkiej Brytanii mobilnie kupowane są rzeczy do ogrodu i z branży Zrób to sam, także przedmioty określone jako „hobby” i te, związane ze zwierzakami domowymi. Warto jeszcze dodać, że zakupy z urządzeń mobilnych częściej „wpadają” wieczorem, ok. godziny 20-21. Mobile first, płatności natychmiastowe, social media i video content to potęga, która mocno zdeterminuje to, co w e-handlu nastąpi w najbliższym czasie. Cała sztuczka polega na tym, by obserwować trendy na rynkach, które najmocniej determinują e-handel i wdrażać je zanim zrobi to najpoważniejsza konkurencja.

Reklama w e-commerce

Czas zerknąć na reklamę. Podobnie jak na innych, europejskich rynkach, wydatki, a właściwie inwestycje w reklamę online rosną każdego roku. Jeśli rok temu stanowiły one niespełna 24%, tak szacuje się, że w 2019 będą wynosiły prawie 58%! Oznacza to, że coraz więcej właścicieli e-biznesów dostrzega potencjał w reklamie digital, a w budżetach na promocję wydatki na promocję online mają swoje miejsce. Dodajmy: coraz większe.

Dlaczego tak się dzieje? Cóż, pojawienie się w Internecie ze swoim e-biznesem jest proste i można wręcz powiedzieć, że łatwe. Natomiast przebicie się – cóż, tu zaczynają się schody. Jeśli jesteś monopolistą, który jako jedyny sprzedaje/produkuje jakiś asortyment, długo możesz cieszyć się promocją, która tworzy się w sposób oczywisty: wystarczą dobre słowa kluczowe, dobre opisy i przy pomocy Google klienci sami do Ciebie trafią. Gorzej, gdy otwierasz kolejny sklep z butami, elektroniką, kolejny sex shop, czy sklep z zabawkami dla dzieci. Tu konkurencja jest ogromna. I jeśli chcesz się przebić, to prędzej czy później zwrócisz uwagę na inwestycję w reklamę.

Co czeka brytyjski e-commerce? Przede wszystkim zderzenie z oczekiwaniami klientów. Zakupy online edukują, a my żyjemy w świecie coraz lepiej rozeznanych w tym kupujących. Smart shoperzy szukają nie tylko najniższych cen. Ba, coraz częściej sama cena nie jest najważniejsza! Liczy się każda wartość dodana, zaczynając od dobrych zdjęć, pełnych opisów, fajnie i zachęcająco prowadzonych kanałów socialowych, a kończąc na wyjątkowej obsłudze klienta. E-klient wie, że ze swoim portfelem może zrobić wszystko i jeśli nie zostanie „dopieszczony” w sklepie A, to w sklepie B, C i D mogą to zrobić. Dodatkowo oczekuje, że otrzyma darmową dostawę, będzie miał szereg opcji płatności do wyboru i szacunkowe (chociaż coraz częściej powinno być ono GWARANTOWANE) określenie daty dostawy. Spore wymogi, jak na np. jednoosobowe sklepy, w którym właściciel jest jednocześnie BOKiem, Social Media Mangerem, pakowaczem, magazynierem i osobą, która nadaje paczki. Spore, ale… do wykonania!

Dodatkowo Brytyjczycy coraz częściej zwracają uwagę na personalizowanie ofert. Prawda jest taka, że każdego dnia „w Internecie” zostawiamy mnóstwo klików, które zapisane jako „ciasteczka” dają nam obraz tego, czego szukamy. Ten potencjał powinny wykorzystać firmy, by możliwie jak najdokładniej dotrzeć do oczekiwań, gustów i zachowań klientów. Tym się wygrywa i zgarnia śmietankę. Poza tym, współcześni brytyjscy e-klienci oczekują kreatywności w reklamach, szczególnie tych mobilnych. Reklamy na smartfonach ich po prostu wkurzają, więc skoro już się pojawiają, to byłoby super, gdyby odpowiadały faktycznym zainteresowaniom. To też da się zrobić. Dla właścicieli e-sklepów powstają kolejne rozwiązania, ułatwiające im pracę, dotarcie do klientów, utrzymywanie się na rynku i promowanie marki. AdWords, Google Zakupy, Facebook – to tylko te najpopularniejsze rozwiązania, które warto brać pod uwagę. Poza tym dochodzi również kampania SEM, bo zgodnie z tym, co ogłosiło Adobe: stawki CPC spadły w Europie o 4%, a współczynnik konwersji wzrósł o 14% w 2015, przez co reklamy tekstowe oraz PLA stały się po prostu bardziej opłacalne. Dobrze zorganizowane i zaprojektowane kampanie to już wymóg, bez którego traci się – i czas, i pieniądze, i klientów. Widać, że nakłady na reklamę są opłacalne, bowiem sprzedają i przyciągają klientów do e-sklepów.

źródła:

http://www.retailresearch.org/onlineretailing.phphttp://fr.slideshare.net/wearesocialsg/2016-digital-yearbookhttps://www.similarweb.com/country_category/france/shoppinghttp://itworks.agency/current-ecommerce-average-order-values/http://www.postnord.com/globalassets/global/english/document/publications/2015/en_e-commerce_in_europe_20150902.pdfhttps://www.twenga-solutions.com/pl/insights/mcommerce-europa-2015/http://internetretailing.net/2016/02/consumers-demand-more-relevant-ads-if-they-are-to-engage-during-me-time-study-finds/?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+internetretailingnet+%28InternetRetailing.net+-+news%2C+analysis+and+insight%29

[wpautbox authorid=”182″ hide=”latest_tab”]

Czytaj również:

E-commerce w Niemczech – fakty i liczby

Cztery aspekty skutecznego mailingu, o których musisz pamiętać

Wywiad z Robertem Marczakiem – Landingi.pl

Do góry!

Polecane artykuły

19.08.2019

Jak odnieść sukces w biznesie? Zainwestuj w motywację ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam