Influencer marketing, czyli marketing w świecie adblocków

24.04.2018 AUTOR: Radek Borzym

Wraz ze zmieniającymi się nawykami społeczeństwa zmieniają się sposoby, z których korzystają marketingowcy próbujący sprzedać nam swoje produkty. Od zawsze podążali oni za zmianami technologicznymi dostosowując produkowane przez siebie reklamy do nowych mediów. Wraz z upowszechnieniem się się drukowanej prasy w drugiej połowie XIX wieku od razu zaroiło się na jej łamach od przeróżnych ogłoszeń pochodzących od przedsiębiorców pragnących sprzedać swoje produkty. Kiedy tylko pod strzechy domów trafiły pierwsze, zmniejszające potrzebę wyjścia do kina, czarno-białe odbiorniki telewizyjne zaraz za nowym medium podążyły reklamy. Podobnie było z Internetem. Już pierwsi użytkownicy tego medium musieli odganiać się od setek naprzykrzających życie reklam pop-upowych.

Po powstaniu Adblocka marketingowcy zmuszeni zostali do zmiany taktyki. Użytkownicy dostali w ręce narzędzie, dzięki któremu mogli się odseparować od zalewającej Internet fali spamu. Zaczęli korzystać z pożądanych przez siebie treści bez potrzeby konsumowania różnorodnych komunikatów reklamowych. W większości krajów Europy co czwarta osoba korzysta z Adblocka.

Specjaliści od marketingu w zaistniałej sytuacji zmuszeni zostali do wymyślenia nowych metod pozwalających na dotarcie do użytkowników sieci. Jednym z nich stał się marketing influencerski. W końcu jeżeli internauci mogą odgrodzić się od niechcianych komunikatów i stykać się tylko z treściami, których pragną, to najlepszym sposobem na dotarcie do nich będzie bezpośrednie wplecenie reklam w treści, z których korzystają. Takich reklam Adblock nie wykryje. Metoda ta wiąże się także z wieloma dodatkowymi korzyściami, które sprawiają, że marketing influencerski prawdopodobnie wykształciłby się także w świecie, w którym nie powstałyby narzędzia umożliwiające blokowanie niechcianych reklam.

Sam termin „influencer marketing” to typowa, paskudnie brzmiąca kalka z języka angielskiego, gdzie influencer oznacza osobę wpływową, kogoś kto ma możliwość przekonywania innych.

Na czym polega Influencer marketing?

Firmy zajmujące się marketingiem zdawszy sobie sprawę, że nikt nie ufa tworzonym przez nie przekazom, a przeciętny człowiek otoczył się grubą warstwą obojętności odgradzającą go od reklam, zmuszone zostały do znalezienia nowych sposobów na skłonienie ludzi do kupowania. Od zawsze lubiły one korzystać z usług różnorodnych celebrytów.

Jednak w XXI wieku coraz mniej osób traktuje na poważnie opinie sportowców, czy aktorów. Zamiast ekspertów od wszystkiego, większość osób woli słuchać osób opinii, które posiadają głęboką wiedzę dotyczącą wybranego odcinka rzeczywistości. Z tego też powodu coraz większą popularność zdobywają internetowi twórcy tworzący treści skupiające się wokół wybranej tematyki. Ciężko znaleźć dziedzinę, która nie byłaby reprezentowana przez chociażby kilku pasjonatów. Internauta ma do wyboru materiały stworzone przez osoby pasjonujące się przykładowo filmami, grami komputerowymi, czy średniowiecznym uzbrojeniem.

Firmy korzystające z marketingu influencerskiego liczą, że uda im się skraść zaufanie, którym cieszą się twórcy treści internetowych. Fani twórców darzą ich wyjątkową estymą, dlatego też marki chciałyby skorzystać na ich wysokiej pozycji społecznej, żeby wypromować swoje produkty. Coraz więcej przedsiębiorstw widzi potrzebę stosowania marketingu influencerskiego. W 2017 roku w samych Stanach Zjednoczonych firmy wydały na tę formę promocji na samym tylko Instagramie ponad miliard dolarów. Przewiduje się, że suma ta ma się podwoić do 2019 roku.

Marketing influencerski ma przynosić aż jedenaście razy wyższy zwrot z inwestycji niż inne formy marketingu internetowego, będąc przy tym jednocześnie od nich tańszym. Dodatkowo ma on posiadać bardziej długofalowe pozytywne skutki po zakończeniu kampanii związane ze zwiększonym zaangażowaniem konsumentów. Dobrze jest jednak podejść do tych danych ze zdrowym sceptycyzmem ponieważ powstały one w celu promowania platformy poświęconej marketingowi w oparciu o influencerów.

Kolejną zaletą tej metody promocji jest jej relatywnie niska cena. W porównaniu z telewizją, osobistości internetowe oferują bardzo korzystny stosunek ceny do jakości usług. Przedsiębiorstwo nieposiadające dużych nakładów finansowych może dzięki tej metodzie pozwolić sobie na dotarcie do dużego grona potencjalnych klientów. W niektórych przypadkach mogą to być setki tysięcy osób. W środowisku zdominowanym przez tradycyjne media nie byłoby to możliwe, mniejsze firmy miałyby trudności z przebiciem się. Kolejną zaletą jest to, że coraz więcej osób kupuje przez Internet, dzięki czemu przedsiębiorstwa zaczęły szukać form marketingu, które docierałyby do ludzi w środowisku, w którym robią zakupy. Współpraca z sieciowymi autorami oferuje firmom sposobność na szybkie zaistnienie w Internecie.

Dlatego też z tej metody korzystają zarówno małe jak i duże firmy. Początkujące przedsiębiorstwa widzą w niej szansę na wybicie się na tle konkurencji, na zaistnienie na rynku. Średnie korzystają z niej ponieważ mogą zaoszczędzić dzięki korzystnemu stosunkowi ceny do zasięgów. Zaś wielkie, funkcjonujące od wielu dekad korporacje widzą w marketingu influencerskim szansę na szybkie przejście transformacji w epokę digitalną.

Marketing influencerski dzieli się na dwa rodzaje. W pierwszym z nich daną firmę promują twórcy spontanicznie i bez zachęty ze strony jej przedstawicieli. Są to najczęściej fani danej marki. Dobrym przykładem mogą być autorzy, którzy recenzują udane filmy swojego ulubionego reżysera, albo osoby, które odkryły niezależną grę komputerową i postanowiły podzielić się swoimi przeżyciami. Przedsiębiorstwa nie mają zbyt dużej kontroli nad tą formą promocji swoich produktów, dzieje się ona w dużej mierze niezależnie od ich poczynań. Co najwyżej mogą one wysyłać darmowe próbki produktów licząc, że przypadną one komuś do gustu.

Drugi rodzaj marketingu influencerskiego polega na korzystaniu z płatnych usług twórców, którzy w zamian za sfinansowanie ich działalności reklamują produkty liczących na promocję firm. Finansowanie może być tutaj rozumiane na rozmaite sposoby. Czasem firmy korzystają z wynagrodzenia w formie barterowej, a czasem płacą grubymi pieniędzmi za możliwość dotarcia do potencjalnych klientów. Niektóre firmy ofiarowują autorom, z którymi współpracują możliwość zdobycia ekskluzywnych informacji lub inne okazje pozwalające na zwiększenie zasięgów.

Influencerzy oraz mikro influcencerzy

Najwięksi influencerzy posiadają wielomilionowe rzesze fanów i niekoniecznie musi istnieć jakaś większa różnica w ich rozpoznawalności w porównaniu z rozpoznawalnością osób, które zdobyły sławę offline. Takie osoby często posiadają całe zespoły, które zarządzają ich mediami społecznościowymi. Firmy, które skorzystają z usług takiej gwiazdy muszą liczyć się z poniesieniem znacznych kosztów finansowych, ale w zamian za nie otrzymają okazję na dotarcie do olbrzymiej rzeszy potencjalnych klientów. Nie zawsze jednak osoby podążające za takimi znanymi autorami są ich głębokimi fanami. Często ich angażowanie jest powierzchowne, do tego nie stanowią jednolitej grupy co sprawia, że część pieniędzy wydanych na dotarcie do nich jest z góry zmarnowana. Kolejnym problemem z takimi wysoko profilowymi influencerami jest to, że nie ma ich zbyt wielu i nie zawsze tematyka, która się zajmują pokrywa się z produktami, czy możliwościami finansowymi danej firmy.

Dlatego też ostaniami czasy na popularności zaczęli zyskiwać mikroinfluencerzy. Skupione wokół ich społeczności są nie tyko bardziej jednolite, ale także bardziej zaangażowane. Nim dana osoba posiada większą widownię, tym jej zaangażowanie spada. Użytkownicy Instagrama posiadający mniej niż tysiąc fanów otrzymują lajki w 8% przypadków. Osoby posiadające poniżej dziesięciu tysięcy fanów otrzymują lajki w w 4% przypadków. Ci, którzy mają poniżej stu tysięcy fanów otrzymują lajki z częstotliwością 2.4%. Zaś osoby, których widownia mieści się w przedziale od miliona do dziesięciu milionów otrzymują polubienia zaledwie w 1.7% przypadków.

influence marketing

http://markerly.com/blog/instagram-marketing-does-influencer-size-matter/

Zakłada się, że za mikroinfluencerów uchodzą osoby posiadające od pięciuset do dziesięciu tysięcy fanów w mediach społecznościowych, chociaż oczywiście definicja jest płynna i w dużej mierze zależy od opinii pytanej osoby.

Mikroinfluencerzy cieszą się także świetnym poziomem zaufania. 82% zapytanych konsumentów powiedziała, że zaufałaby rekomendacji jednego z nich. Uznawani są przez internautów za osoby cieszące się większym zaufaniem, wiedzą, oraz posiadające lepsze umiejętności w wyjaśnianiu tego w jaki sposób działa rekomendowany produkt.

Ich kolejną przewagą nad bardziej znanymi kolegami są niskie koszta. W 97% przypadków biorą poniżej pięciuset dolarów za jeden post sponsorowany na Instagramie. Na Facebooku 97% bierze poniżej tysiąca dolarów za puszczenie w świat wiadomości sponsorowanej, a na Twitterze 96% życzy sobie poniżej setki dolarów za jedno twittnięcie.

Mniejsi autorzy są uznawani za bardziej autentycznych. Samodzielnie tworzą pojawiające się na ich kontach w mediach społecznościowych treści oraz nie poddają je piarowemu filtrowi, przez jaki niechybnie przeszłyby treści stworzone na potrzeby przedsiębiorców, czy celebrytów. Częściej odpisują oni na pojawiające się pod ich postami komentarze, zachowują także lepsze relacje ze swoimi odbiorcami. Dodatkowo trzeba wziąć pod uwagę, że algorytmy wielu portali społecznościowych takich jak Facebook, czy Instagram preferują w kolejności wyświetlania posty użytkowników witryny nad tymi stworzonymi przez przedsiębiorstwa

Znalezienie odpowiednich mikroinfluencerów wymaga czasu i wysiłku. Żeby tego dokonać potrzeba poświęcić wiele godzin na wyszukiwanie odpowiednich osób po słowach kluczowych, czy hastagach. Można wykonać pracę ręcznie, zwłaszcza że może to pomóc w zrozumieniu sposobu myślenia osób, do których adresowana ma być dana kampania marketingowa. Możliwe jest także zawierzenie jednej z popularnych platform wspomagających w wyborze odpowiedniego kreatora. Istniej takich multum.

Dobrymi przykładami zagranicznych platform tego typu mogą być: Upfluence,Revfluence, Blogmint, BrandBacker, Content BLVD,Exposely, FameBit,Find Your Influence, Grapevine Logic, czy TapInfluence.

Jeżeli chodzi o platformy influencerskie działające na terenie naszego kraju, to należy tutaj wymienić chociażby: WhitePress, ReachaBlogger, Influencers.Club, Influ, SnapStars, InfluBe, SocialNation.

Obojętnie, czy dany autor został odnaleziony przy pomocy platformy, czy własnoręcznie, to należy mu się dokładnie przyjrzeć. Dzięki temu możliwe będzie uniknięcie zostania oszukanym przez fałszywego influencera (o tym później). Dodatkowo ułatwi to wybranie osób, których profil najlepiej odpowiada potrzebom danej kampanii. Wybór odpowiednich twórców jest krytycznym elementem, jeżeli dana firma chce maksymalnie skorzystać z możliwości jakie daje jej marketing influencerski. Dzięki temu uda jej się zaoszczędzić pieniądze poprzez eliminację niepasujących do danej kampanii osób oraz sprawić, że przekaz stanie się bardziej jednolity i spójny. Zawsze dobrze jest jeżeli dany influencer poruszał już w sposób bezpośredni tematykę, która ma być motorem przewodnim danej kampanii.

Warto także zacząć swoje poszukiwania od sprawdzenia jacy twórcy są już fanami danego przedsiębiorstwa. Być może odpowiednie osoby do reklamowania danego produktu znajdują się na wyciągnięcie ręki i wystarczy po nie sięgnąć? Takie osoby będą bardziej entuzjastycznie promować daną markę, dzięki czemu kampania zyska na autentyczności. Warto więc jest zainwestować trochę czasu i dokładnie przeszukać wszystkie polubienia danego twórcy i sprawdzić, czy nie wspominał już w swoich postach o produkcie/przedsiębiorstwie, które ma być promowane.

Po stworzeniu listy potencjalnych osób, które nadają się do wzięcia udziału w planowanej kampanii marketingowej należy z nimi się skontaktować i zaproponować im współpracę na dogodnych warunkach. Warto tutaj operować w kategoriach długofalowych. Jeżeli dany kreator zostanie zaangażowany we stałą, trwającą przez długi czas współpracę, to jego relacja z daną firmą stanie się pozytywna i z większym zaangażowaniem będzie promował jej produkty.

Widownia takiego twórcy częściej będzie się stykała z materiałami marketingowymi danej marki. Dlatego też warto jest zadbać o korzystne warunki współpracy dla danego influencera, zwłaszcza że są oni tańsi i skuteczniejsi w porównaniu z innymi formami marketingu internetowego.
Innym rodzajem marketingu influencerskiego jest namawianie zadowolonych klientów do promowania danego przedsiębiorstwa. Może to przybierać różne formy. Część firm prosi klientów o u swoich udostępnianie swoich zdjęć zrobionych podczas korzystania z danego produktu. Inne namawiają ich do zostawiania pozytywnych komentarzy oraz recenzji.

W jaki sposób przedsiębiorstwa przekonują klientów do tworzenia promujących je treści? W tym celu kuszą ich różnymi przecenami na produkty, czy kartami podarunkowymi. Czasem wystarcza też obietnica udostępnienia wygenerowanych przez użytkowników treści przez konto firmy w mediach społecznościowych.

Influencer marketing, a millenialsi i generacja Z

Marketingowcy najczęściej próbują w swoich wysiłkach skupiać się na próbach dotarcia do młodszych pokoleń. Mają one najczęściej więcej pieniędzy do wydania niż starsze generacje, są bardziej otwarci na nowe doznania, a firmy liczą, że uda im się zamienić ich w dożywotnich klientów. Zakłada się, że wydają oni dwieście miliardów dolarów rocznie.

Millenialsi oraz pokolenie Z są bardziej aktywne w mediach społecznościowych niż ich rodzice i dziadkowie, dlatego też przedsiębiorstwa decydują się na wykorzystanie serwisów społecznościowych jako środka pozwalającego na dotarcie do tych grup.

38% millenialsów ufa twórcom internetowych treści. 44% z nich wypróbowało, a 30% kupiło produkt zarekomendowany przez influencera. Celebryci cieszyli się niższym poziomem zaufania. Reklamowany przez nich produkt wypróbowało tylko 36% millenialsów, a jego właścicielami stało się 20%. Więcej z nich ufa autorom treści internetowych niż markom. Ponad 44% jest bardziej skłonna zaufać ich rekomendacjom niż treścią reklamowym produkowanym przez firmy.

Tym ufa tylko 37% respondentów. Generacja Z jest o 20% bardziej skłonna ufać influencerom niż millenialsi. Prawdopodobnie wynika to z ich młodego jeszcze wieku i z czasem poziom ich zaufania spadnie. 

Kolejną różnicą pomiędzy millinialsami z generacją Z, jest to że ta ostatnia częściej przegląda oraz udostępnia treści sponsorowane. Najmłodsze osoby są bardziej skłonne do tagowania swoich znajomych w postach utworzonych przez przedsiębiorstwa. Różnica w udostępnianiu treści sponsorowanych wyniosła 3% (42% przeciwko 39%). Zaś w tagowaniu przyjaciół różnica wyniosła 6%(25% przeciwko 19%).

Młodzi najczęściej podążają za twórcami działającymi na YouTubie. Az 70% z nich posiada ulubionych autorów na tej właśnie platformie. Na drugim miejscu jest Facebook, przy czym istnieje tutaj duża różnica pomiędzy obiema generacjami ludzi młodych. 71 % millenialsów ma swoich ulubionych facebookowych autorów, to samo tyczy się tylko 57% członków generacji Z. Na trzecim miejscu znajduje się Instagram. 52% najmłodszych osób posiada ulubionych twórców na tej platformie, to sam tyczy się 57% millenialsów. 40% wolnego czasu przedstawiciele generacji Z spędzają na YouTubie. Preferują dłuższe klipy, zwłaszcza jeżeli oglądają filmy, które należą do następujących kategorii: komedia, rozrywka, polityka i gotowanie. Krótkie wideo króluje zaś w modzie, pielęgnacji ciała oraz w materiałach instruktażowych.

influencer marketing

https://www.tubefilter.com/2017/05/23/fullscreen-report-generation-z-millennials/

95% przedstawicieli generacji Z korzysta z YouTube’a, 69% z Instagrama, 67% z Facebooka, tyle samo, że Snapchata. 52% spędza czas na Twitterze, a 37% korzysta z Google Plus. Pinterest ma 33% zwolenników.

47% millenialsów uważa, że media społecznościowe mają wpływ na ich decyzje zakupowe. 60% zakupiłoby produkt zasugerowany przez youtubera, a 40% stało się właścicielami produktu zasugerowanego przez twitterowego influencera.

Młodsza generacja nie cierpi tradycyjnych form przekazu reklamowego. Aż 84% z nich nie może znieść reklam umieszczanych w telewizji, gazecie, czy radiu. 58% jest w stanie znieść treści marketingowe, jeżeli dzięki temu wspomaga swoich ulubionych twórców i jeżeli są one przedstawione w atrakcyjny sposób. W kontekście wspierania kreatorów 80% millenialsów może wytrzymać pietnasto-sekundową przerwę reklamową, a ponad połowa wytrzyma nawet trwającą minutę treść sponsorowaną. 87% nie ma nic przeciwko product placmentowi w treściach, kiedy to autor recenzuje produkt otrzymany od sponsora oraz informuje o fakcie sponsoringu.

Influencerzy w Polsce

Wszystkie trendy z zachodu, prędzej czy później pojawią się także i w Polsce. Tak samo ma się z modami marketingowymi. W tym wypadku przyszły one szybko ponieważ nie ma żadnych barier utrudniających ich recepcję. Polscy internauci korzystają z tych samych mediów społecznościowych, co ich zachodni pobratymcy, kopiują tych samych wpływowych autorów, i chcą zarabiać tak samo jak i twórcy, których kopiują.

Już 53% Polaków podjęło decyzję zakupową na podstawie opinii autora, któregoś z ulubionych kont w serwisach społecznościowych, bądź blogera.

Przejawem rosnącego zapotrzebowanie na influencerów może być powołanie do życia organizacji pod nazwą Polskie Stowarzyszenie Influencerów i Osób Aktywnych w Mediach Internetowych (PSIOAMI). Jej celem jest promowanie interesów twórców treści internetowych. Organizacja już od samego początku popadła w konflikt z internautami.

W branży modowej w Polsce przyznawane są nagrody dla influencerów specjalizujących się w tej tematyce  znane jako Beauty Influencer Awards.

W Polsce najpopularniejsi celebryci dzielą się na następujące kategorie: trenerki fitness i piosenkarki, dziennikarze, politycy lewicy, celebryci telewizyjni, sportowcy, raperzy, kulturyści i politycy prawicy, gamerzy, vlogerzy i idole młodzieży.

influencer marketing

https://ircenter.com/influencerzy-na-facebooku-na-przelomie-2017-i-2018/

Przykładem polskiej kampanii marketingowej z udziałem influencerów może być ostatnio prowadzona kampania Netii. Zaangażowani youtuberzy reklamowali promocję na pakiet Internetu połączonego z telewizją. Każdy z nich nagrał na swoim kanale filmik zachęcający do skorzystania z oferty. W kampanii uczestniczyli: Theunboxall, Ponki, Kuba Klawiter, Topowa Dycha, Poszukiwacz, Kolega Ignacy, Magda Bereda, Bartek USA, Mamiko, AbstrachujeT, Dla pieniędzy, 5 sposobów na, Sprytne babki, Historia bez cenzury oraz Kapitan Alien. Celem akcji marketingowej była próba dotarcia Netii do osób, które nie mają styczności z przekazami reklamowymi rozpowszechnianymi za pomocą tradycyjnych środków takich jak telewizja.

W Stanach Zjednoczonych autorzy, którzy zamieszczają w swoich kanałach społecznościowych treści sponsorowane muszą w stosowny sposób je oznaczyć. W naszym kraju przepisy są w tej sprawie nieprecyzyjne i nie zawsze wiadomo w jakim stopniu dotyczą one influencerów.

Fałszywi influencerzy

Wiele osób widząc pieniądze będące w byciu influencerem zakłada fałszywe konta, których celem istnienia jest zwabienie niczego niepodejrzewających specjalistów od marketingu i pozyskanie od nich pieniędzy w zamian za promowanie dla nich produktów. W tym celu kupują fałszywych fanów, dzięki którym ich konta sprawiają wrażenie dużo bardziej popularnych niż są w rzeczywistości. Istnieją firmy, które za godziwą gotówkę są w stanie dostarczyć całych rzesz wirtualnych fanów, którzy zostawiają wirtualne komentarze i dają wirtualne lajki.

W zeszłym roku Instagram zbanował kilka takich ferm fanów: Instagress, InstaPlus oraz PeerBoost. Fałszywy influencer płaci za widownię, a resztą zajmuje się już bot. Komentarze zostawiane przez sztuczną inteligencję nie należą do najbardziej wyszukanych i jeżeli zastanawialiście się kiedyś dlaczego niektóre osoby zostawiają bezwartościowe treści w stylu „Ale super”, to istnieje duża szansa, że ich autorem nie jest człowiek.

Prężąc w ten sposób muskuły, których w rzeczywistości nie posiada, infleuncer jest w stanie wyłudzić większe środki na reklamę, niż mógłby zrobić to bez fałszywego wsparcia. Ktoś mógłby powątpiewać, czy firmy marketingowe, które rzekomo odnajdują się w mediach społecznościowych jak ryby w wodzie nie dadzą się złapać na sztuczkę z fałszywymi zwolennikami.

influencer marketing

http://mediakix.com/2017/08/fake-instagram-influencers-followers-bots-study/#gs.zci2V8U

Żeby to sprawdzić firma marketingowa Mediakix założyła dwa fałszywe konta na Instagramie. Jeden należał do modelki, a drugi do podróżującej fotografki. Zdjęcia z pierwszego należały do wynajętej modelki i zostały zrobione podczas sesji trwającej jeden dzień. Drugie konto zostało zapełnione stockowymi zdjęciami z różnych miejsc świata, z których część przedstawiała tyły głów stockowych blondynek, który miały udawać niedoszłą gwiazdę Internetu.
Następnym krokiem był zakup fałszywych fanów. Trzeba było do tego podejść z umiarem, dlatego też firma początkowo kupowała tylko po parę tysiący zwolenników dziennie. Potem jednak odkryła, że może dodawać ich po piętnaście tysięcy dziennie i nikt się do tego nie przyczepi. Fani nie należeli do najdroższych. Tysiąc zwolenników kosztował pomiędzy trzema, a ośmioma dolarami. Za komentarze płaciło się dwanaście centów, tysiąc lajków szedł po cenie wynoszącej od czterech do dziewięciu dolarów.
Średnio pod każdym zdjęciem pojawiło się pomiędzy pięcioma setkami, a

dwoma i pół tysiąca lajków oraz od dziesięciu do pięćdziesięciu komentarzy. Po przekroczeniu bariery dziesięciu tysięcy fanów, fałszywi influencerzy stali się gotowi na zawojowanie świata marketingu. Wkrótce udało im się pozyskać czterech sponsorów. Po dwóch na każdy profil. Modelka stała się dumną promotorką strojów kąpielowych oraz artykułów spożywczych, zaś stockowa fotografka zyskała sponsorów w postaci producenta napojów alkoholowych oraz artykułów spożywczych. W obu przypadkach firma odpowiadająca za artykuły spożywcze była ta sama. Fałszywi influencerzy otrzymali wynagrodzenie w formie pieniężne oraz bartelowej .

influencer marketing

http://mediakix.com/2017/08/fake-instagram-influencers-followers-bots-study/#gs.zci2V8U

Influencer marketing a jego wady

Z punktu widzenia firm problem z marketingiem influencerskim jest taki, że powołując grupę niezależnych osób promujących ich produkty, tracą kontrolę nad kontekstem, w którym pojawia się jej marka. Uzależniają się także od od popularności danego influencera i w razie utraty przez niego zaufania społecznego odium maże spaść także na korzystające z jego usług przedsiębiorstwo.

Głównym problemem związanym z fenomenem marketingu influencerskiego jest uzależnianie się niezależnych twórców od swoich sponsorów. Dzięki Internetowi rzesze ludzi znalazły możliwość nieskrępowanego udzielania się za pomocą nowego medium. Zaoferowało ono większy pluralizm i różnorodność niż oferowały tradycyjne media. Uzależnienie twórców od sponsoringu biznesu może niestety odwrócić ten trend. Autorzy obawiając się utraty środków na życie mogą zacząć iść na ustępstwa wobec swoich sponsorów, omijać niewygodne dla nich tematy i dostosowywać publikowane przez siebie treści do potrzeb marek, z którymi współpracują.

Będąc autorem treści sieciowych nie będzie opłacało się być zanadto krytycznym w stosunku do firm ponieważ może to w przyszłości spowodować nieotrzymaniem ofert współpracy. W ten sposób biznes jest w stanie pośrednio sprawować kontrolę nad osobami posiadającymi szeroką widownię. Usiłuje doprowadzić do sytuacji, w której to pozytywno-neutralne nastawienie do niego i ignorowanie jego przewinień stanie się standardem. Można tutaj przytoczyć paralelę związaną z grami wideo. Korporacje dzięki kupowaniu reklam i strategii przydzielania materiałów ekskluzywnych zapewniły sobie, że gry przez nie produkowane będą praktycznie zawsze dostawać pozytywne oceny w prasie, z wyjątkiem sytuacji, w których nie będą działać, lub wywołają wyjątkowo negatywne reakcje ze strony graczy.

W dłuższym czasie doprowadzi to do erozji zaufania, które influencerzy budowali przez długie lata. Ludzie zorientują się, że przestali być oni tacy niezależni jacy byli na początku. Marki porzucą wtedy współpracę ze wpływowymi członkami społeczności i znajdą sobie jakiś nowy modny sposób na reklamowanie swoich produktów. Pozostawią po sobie autorów w gorszym stanie niż ich zastały.

Zresztą same określenie influencer dobitnie pokazuje, co agencje reklamowe tak naprawdę myślą o autorach treści internetowych. Nie są oni dla nich żadnymi artystami, ani niezależnymi autorami, tylko narzędziem służącym do wywierania wpływu na nieświadomych konsumentów zmęczonych ciągłym zalewem spamu. Są sposobem na obejście mechanizmów obronnych, które wytworzyła w sobie przeciętna osoba żyjąca w XXI wieku. Sposobem na doczepienie się do już wytworzonych relacji opartych na zaufaniu. Tylko kwestią czasu jest kiedy influencer marketing podważy zaufanie, którym cieszą się twórcy treści internetowych.

Już teraz zresztą widać tego pierwsze przejawy. Według niedawno przeprowadzonego badania ponad połowa millenialsów w ostatnim czasie zmniejszyła swój poziom zaufania do influencerów. Wraz ze wzrostem częstotliwości postów sponsorowanych wykrusza się zufność osób podążających za swoimi ulubionymi kreatorami. Potęguje to zwłaszcza fakt, że nie wszyscy wyjawiają fakt współpracy z markami, co w oczywisty sposób rodzi nieufność i podejrzenia o korupcję. Nim więcej takich przypadków, tym bardziej czepi główna zaleta internetowych twórców: autentyczność. Wpływ na to mają także próby rozpoczęcia kariery influencera przez przeróżnych karierowiczów, którzy szukając sposobu na wzbogacenie się, zakładają swoje kanały w mediach społecznościowych nie posiadając pasji do omawianych przez siebie zagadnień. Często też posiłkują się pomocą botów, co zawyża liczbę ich fanów i utrudnia oddzielenie wartościowych treści od tych powstałych z cynicznych pobudek.

Będąc autorem treści sieciowych nie opłaca się być zanadto krytycznym w stosunku do firm ponieważ może to w przyszłości spowodować nieotrzymaniem ofert współpracy. W ten sposób biznes jest w stanie pośrednio sprawować kontrolę nad osobami posiadającymi szeroką widownię. Usiłuje doprowadzić do sytuacji, w której to pozytywno-neutralne nastawienie do niego i ignorowanie jego przewinień stanie się standardem. Można tutaj przytoczyć paralelę związaną z grami wideo. Korporacje dzięki kupowaniu reklam i strategii przydzielania materiałów ekskluzywnych zapewniły sobie, że gry przez nie produkowane będą praktycznie zawsze dostawać pozytywne oceny w prasie, z wyjątkiem sytuacji, w których nie będą działać, lub wywołają wyjątkowo negatywne reakcje ze strony graczy.

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail