Marketing i Biznes Biznes Czy połączenie narzędzi no-code, AI oraz procesów to droga do topowej agencji w Polsce? Odpowiada Igor Subocz [zu.agency]

Czy połączenie narzędzi no-code, AI oraz procesów to droga do topowej agencji w Polsce? Odpowiada Igor Subocz [zu.agency]

W jaki sposób nowe technologie, takie jak AI oraz narzędzia no-code, mogą zapewnić strategiczne przewagi konkurencyjne dla firm? Czy ich procesowanie to ścieżka do topowej agencji w Polsce? Na te oraz inne pytania odpowiedział Igor Subocz, co-founder i strateg odpowiedzialny za rozwój agencji design&no-code, zu.agency.

Czy połączenie narzędzi no-code, AI oraz procesów to droga do topowej agencji w Polsce? Odpowiada Igor Subocz [zu.agency]
Ponad 80% treści w Internecie jest tylko tłem, które nie dostarcza żadnej wartości, a stanowi szum informacyjny, który rozbija uwagę użytkowników. No-code daje możliwość iteracyjnego tworzenia prototypów w znacznie krótszym czasie niż tradycyjne metody. Era inicjowania interakcji przez użytkownika dobiega końca. Teraz to treści muszą „wyjść” do niego. Do konwersji musimy go przekonać my. Narzędzia NLC (no/low-code), są idealnym rozwiązaniem m.in. dla startupów i scaleupów, gdyż koszt i czas utworzenia MVP są znacznie mniejsze.

Prowadzisz firmę? Weź udział w nieformalnym spotkaniu przy piwie dla przedsiębiorców

Sprawdź szczegóły wydarzenia

Jesteś założycielem zu.agency, gdzie tworzycie zarówno od zera, jak i też wspieracie istniejące marki na wielu płaszczyznach. Czy możesz opowiedzieć, co stanowiło inspirację do powstania Twojego biznesu?

Historia zu.agency sięga dalej niż jej oficjalny wpis w KRS, który odzwierciedla zaledwie dwa lata działalności pod tą marką. Początkowo było to przedsięwzięcie mojej wspólniczki i prywatnie narzeczonej, Ani, znane jako Zwracamy Uwagę, które istniało przez pięć lat.

Ania zbudowała solidne portfolio klientów, oferując im tworzenie stron internetowych oraz szerokie wsparcie graficzne. W tym samym czasie pracowałem w korporacji, wprowadzając na rynek polski nowe marki. To doświadczenie dało mi unikalny wgląd w organizacyjne problemy, z jakimi borykają się firmy — także te o dużym rozmiarze — zwłaszcza w zakresie marketingu, procesów i narzędzi.

Następnie nadszedł 2020 i zamknięcie gospodarki, a po roku przyszły cięcia w wielu działach, co dotknęło również mnie osobiście. Jednocześnie i paradoksalnie, Ani zaczęło brakować czasu, by sprostać rosnącej liczbie zleceń. Jednak w tak niepewnym okresie, jakim był grudzień 2020 roku, trudno było podjąć decyzję o rozwoju firmy, zwiększeniu zatrudnienia czy wynajmowaniu biura. W marcu 2021 zdecydowaliśmy, że idziemy razem. To było (zu)chwałe.

W pierwszej fazie wzrostu dużą rolę odegrały moje mocne strony: łatwość w nawiązywaniu relacji, kompetencje strategiczne oraz doświadczenie w marketingu i sprzedaży. Podjęliśmy wyzwanie — utworzyliśmy nową markę pod akronimem zu.agency. Rekrutowaliśmy do zespołu utalentowanych ludzi, a to był bodziec do stworzenia tego, czym dzisiaj jest zu. Ich świeże spojrzenie i apetyt na wyzwania spotkały się z potrzebami klientów i ich największymi problemami.

Dużo dyskutowaliśmy, snuliśmy wizje jak wspaniale mogłoby działać procesy i czego dziś najbardziej potrzebuje nasz idealny Klient. Podejmowaliśmy się eksperymentów, testując nowe narzędzia i zdobywając wiedzę na temat nowych technologii. W efekcie zagłębiliśmy się w świat no-code i sztucznej inteligencji, zachowując jednocześnie nasze korzenie w dziedzinie topowego designu.

Prowadzisz biznes? Dołącz do nieformalnych spotkań dla przedsiębiorców, Founders Beer

W zu.agency działacie głównie w oparciu o narzędzia no-code w procesie projektowania i tworzenia produktów cyfrowych. Jakie korzyści to niesie, a jakie potencjalne ograniczenia są z tym związane?

Na wstępie muszę zaznaczyć, że używamy narzędzi no-code i wsparcia AI w każdym obszarze swojej działalności. Zarówno w pracy kreatywnej, jak i procesach wewnętrznych.

Już sam fakt posiadania spójnych procesów jest często wyróżnikiem (zwłaszcza w branży kreatywnej), a zaangażowanie do nich narzędzi no-code i sukcesywne automatyzowanie, to prawdziwy game-changer dla organizacji.

Uwalniamy dzięki temu mnóstwo czasu, który możemy poświęcić na obszary strategiczne i kreatywne, czyli te, w których człowiek nie zostanie zastąpiony jeszcze bardzo długo. To z punktu widzenia naszych klientów wartość nie do przecenienia.

Dziś zaprojektowanie i wdrożenie sporego serwisu dla partnera Microsoft czy platformy konsultacji medycznych nie jest projektem rozpisanym na lata, a na miesiące. Dzieje się to bez utraty jakości i funkcjonalności, za to z korzyścią dla wizerunku marki, designu i doświadczeń użytkownika.

Co jednak stanowi ograniczenia dla narzędzi no-code? Ograniczeń z dnia na dzień jest coraz mniej, bo skalowalność i elastyczność tych narzędzi rośnie. Na pewno dobrze jest zachować czujność i jeśli budujesz coś długoterminowo warto postawić na narzędzia, które są sprawdzone i mają ugruntowaną pozycję na rynku – takie jak np. Webflow czy Bubble.

Z innej strony no-code nie jest odpowiedzią na każdy projekt. Aplikacje są ograniczone w zakresie tak zwanych natywnych integracji. Z jednymi można sobie poradzić, wykorzystując inne narzędzia no-codowe, np. Zapier. Jeżeli natomiast integracja nie jest możliwa do osiągnięcia tą drogą, wówczas potrzebny będzie wykwalifikowany programista do napisania fragmentu kodu. Wciąż jednak fragmentu – nie całej aplikacji czy strony.

Czy prototypowanie przy użyciu narzędzi no-code może obniżyć koszty produkcji produktów cyfrowych? Jak to się odnosi do tradycyjnych metod prototypowania?

Zdecydowanie tak i to jedna z kluczowych zalet tego rozwiązania. No-code daje możliwość iteracyjnego tworzenia prototypów w znacznie krótszym czasie niż tradycyjne metody. Pozwala na eksperymentowanie, szybkie wprowadzanie zmian w projekcie, ewentualną zmianę kierunku rozwoju produktu, wykonanie pivotu czy uniknięcie kosztownych błędów w późniejszych fazach produkcji i wprowadzaniu produktu na rynek.

Możemy szybko utworzyć MVP, przetestować różne funkcjonalności i sprawdzić, czy grupa docelowa widzi wartość w produkcie. Nawet jeżeli końcowa wersja powstanie od początku do końca rękami programistów, to zanim to nastąpi wiemy, czy propozycja wartości i model biznesowy znajdują uznanie na rynku.

Jakie są najważniejsze procesy i narzędzia, które agencja design&no-code wykorzystuje w swoim funkcjonowaniu? Jakie korzyści płyną z takiego podejścia?

Naturalnie dążymy do tego, by praca projektantów i developerów była efektywna, bo ma to bezpośredni związek z kondycją firmy, ale przede wszystkim chcemy dać zespołowi swobodę wyboru narzędzi i uwolnić tym pokłady kreatywności, które doprowadzą nas do obranego celu.

Do pracy projektanta potrzebne są narzędzia klasyczne, jak np. pakiet Adobe, jednak do robienia danych projektów korzystamy także z narzędzi takich jak Cavarly, Midjourney czy Stable Diffusion, by utworzyć coś niepowtarzalnego, a jednocześnie niewymagającego lat pracy do osiągnięcia oszołamiającego efektu.

Dla przykładu spójrz na nasz projekt Hipostazy. Brief od klienta to cytując: „Wols, Mathieu, trochę Beksińskiego, irracjonalizm zmieniający się w racjonalizm, budynek-organizm, nieskończone światy”. Bez tych narzędzi dochodzenie do spójnej wizji pomiędzy pomysłodawcą a projektantem, to byłaby istna rzeź niewiniątek. Tu wykorzystanie przez projektanta AI na poziomie moodboardu oraz do utworzenia animacji generatywnej, dało nam możliwość utworzenia całej identyfikacji wizualnej w zaledwie kilku iteracjach.

Nasi developerzy pracują z kolei głównie z wykorzystaniem Webflow. Ich doświadczenie w designie, UX/UI oraz tworzeniu animacji, pozwala im wykorzystać pełnię potencjału do tworzenia stron internetowych i aplikacji webowych. Co istotne, Webflow jest świetnie zintegrowane z Figmą, która stanowi podstawowe narzędzie do projektowania assetów, makiet i gotowego interfejsu. To kolejne dobrodziejstwo połączenia narzędzi no/low-code.

Narzędzia no/low-code idealnie nadają się również do automatyzacji, przykładem jest tu ClickUp wykorzystywany przez nas do zarządzania organizacją oraz wspólną pracą z klientem. Jesteśmy w stanie połączyć go z wieloma innymi narzędziami. Jeden zautomatyzowany łańcuch daje efekt kilku-kilkunastu godzin pracy człowieka w każdym miesiącu.

I w ten sposób możemy odpowiedzieć na pytanie o korzyści. One są realne i namacalne. Z jednej strony realizujemy najbardziej wymagające wizje dzięki kreatywności, eksperckości i narzędziom, zaś z drugiej jesteśmy w pełni transparentni i klient wie, jak sobie radzimy z jego projektem, bo na to pozwalają narzędzia. Układ idealny dla obu stron.

Prowadzisz biznes? Dołącz do nieformalnych spotkań dla przedsiębiorców, Founders Beer

W jaki sposób nowe technologie, takie jak AI oraz narzędzia no-code, mogą zapewnić strategiczne przewagi konkurencyjne dla firm?

W poprzednim pytaniu sporo zostało już powiedziane, jeżeli chodzi o kwestie operacyjne, wykonawcze i te dotyczące automatyzacji procesów. To niewątpliwie daje przewagę strategiczną względem konkurencji.

Nie zapomnijmy jednak o elementach stricte biznesowych, np. przedstawiając inwestorom prototyp, który przeszedł już weryfikację, zwiększamy szansę na sukces w pozyskiwaniu finansowania do dalszego rozwoju produktu.

Narzędzia NLC (no/low-code), są idealnym rozwiązaniem m.in. dla startupów i scaleupów, gdyż koszt i czas utworzenia MVP są znacznie mniejsze, zapewniając tym samym większą elastyczność w dostosowaniu do rynku. A wiemy, że w sukcesie produktów, zwłaszcza cyfrowych, kluczowe są timing i market fit.

Tradycyjne metody prototypowania najczęściej wiążą się z wyższymi kosztami oraz dłuższym czasem realizacji, jednocześnie rynek funduszy inwestycyjnych coraz krytyczniej patrzy na „genialne pomysły”, które w żaden sposób nie zostały zweryfikowane.

W kwietniu brałeś udział w warsztatach mentoringowych z Frankiem Georgiewem, które przyczyniły się do wypracowania strategii rozwoju zu.agency. Jakie były kluczowe refleksje, które wyniosłeś z tego spotkania oraz jakie cele udało się osiągnąć dzięki tym warsztatom?

Bezpośrednio w mentoringu uczestniczyła Ania jako CEO zu i to na niej skupiał się program. Mówię program, bo to nie było spotkanie, tylko codzienna, miesięczna praca nad kluczowymi elementami układanki, którą jest życie Foundera, funkcjonowanie firmy, określanie celów i sposobów ich egzekucji.

Franek ma olbrzymią wiedzę o biznesie i strategii. Jednocześnie jest świetnym słuchaczem, który celnie wskazuje niespójności i zagrożenia, zanim jeszcze zdążymy je zauważyć. Ciekawy jest punkt wyjścia, w którym najpierw skupiamy się na sobie, dopiero później na biznesie. Co ważne – wszystko odbywa się w bardzo merytorycznej, transparentnej i pozbawionej frazesów formie.

Po skończeniu programu jesteśmy bardziej świadomi swoich mocnych stron, wiemy, po co idziemy, jak tam dojdziemy i jakie narzędzia nam w tym pomogą. Z perspektywy 2,5 miesiąca mogę stwierdzić, że i my, i zespół, i cała firma funkcjonujemy po prostu lepiej. Odkryły się przed nami nowe szanse i jesteśmy gotowi z nich skorzystać.

Każdemu founderowi życzymy takiej dawki inspiracji i wiedzy, a z tego, co wiem, Franek zbiera nową drużynę, więc jest ku temu okazja 🙂

Jesteś autorem w magazynie Koncept, gdzie publikujesz artykuły dotyczące marketingu, rozwoju biznesu, trendów rynkowych oraz brandingu. Czy można zatem powiedzieć, że czujesz w sobie wewnętrzną potrzebę dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniem ze światem? Jakie jeszcze inne pozytywy czerpiesz, pełniąc tę funkcję?

Zawsze lubiłem dużo mówić i dzielić się wiedzą oraz przemyśleniami. To, że młodzi ludzie mogą dzięki mnie zwrócić uwagę na istotne aspekty własnego rozwoju, zmian na rynku pracy i znaleźć w tym co mówię inspirację – stanowi dla mnie wielką wartość.

A do nich właśnie mówię, pisząc dla Konceptu. To jedno z większych, o ile nie największe, czasopismo uniwersyteckie. Czuję odpowiedzialność za to, żeby młodzi ludzie, wchodząc na rynek pracy byli świadomi, by otwierali firmy, które mają szansę przetrwać, by zwracali uwagę na ryzyka i zagrożenia oraz dostrzegali szanse.

Ale Koncept to nie jedyna formuła, w której się realizuję. Ostatnio dołączyłem do kapitalnej inicjatywy Bartka Szczepaniaka – Talent Network, gdzie trafiłem do zacnego grona mentorów. Bardzo liczę na to, że ta inicjatywa żywo przełoży się na rozwój kompetencji kluczowych w dynamicznie zmieniającym się świecie biznesu, marketingu i technologii.

Jakie są najważniejsze trendy w dziedzinie designu i tworzenia produktów cyfrowych, na które powinniśmy zwracać uwagę w najbliższym czasie?

Co tu dużo mówić – ludzie przestają reagować na obrazy statyczne. Jesteśmy przebodźcowani, docierają do nas setki tysięcy banerów i reklam internetowych. Ponad 80% treści w Internecie jest tylko tłem, które nie dostarcza żadnej wartości, a stanowi szum informacyjny, który rozbija uwagę użytkowników.  

Uwaga użytkowników to dzisiaj najważniejsza waluta. Konkurencja nie zamyka się już teraz tylko w obszarze danego segmentu rynku, czy nawet kategorii. Teraz każdy konkuruje o uwagę oszołomionego i przytłoczonego użytkownika. 

Zatem zarówno komunikacja i design, jak i produkty cyfrowe takie jak strony internetowe, muszą być naprawdę angażujące i wyróżniać się z tłumu. Stawiamy na personalizację, angażującą interaktywność, dzięki czemu pobudzamy zainteresowanie względem komunikatów i witryn, które tworzymy dla klientów. Era inicjowania interakcji przez użytkownika dobiega końca. Teraz to treści muszą „wyjść” do niego. Do konwersji musimy go przekonać.

Mówiąc jednak nieco o samych trendach designu, ostatni raport popełniony przez Dribbble jest spójny z moimi obserwacjami, jak również przyjętą przez zu.agency drogą – rządzą na niej animacje generatywne i 3D, AI, brutalizm, surrealizm, okraszone nostalgią i abstrakcją.

Warto zajrzeć na nasze BehanceInstagram, gdzie prezentujemy ostatnie projekty takie jak wspomniane Hipostazy, czy też identyfikację dla wydarzenia „Marketing w Kulturze” organizowanego przez Instytut Kultury Miejskiej.

Prowadzisz biznes? Dołącz do nieformalnych spotkań dla przedsiębiorców, Founders Beer

Jak agencja zu.agency przewiduje swoją przyszłość w kontekście rozwoju nowych technologii? Jakie są główne cele i plany na najbliższe lata?

Design & no-code agency. Supported by AI. Driven by creativity.” – to nasze DNA.

Z definicji przyswajamy nowe technologie i innowacje. Jednocześnie potrafimy odsiać to, co jest dla nas zbędne. Łatwo jest wpaść w pułapkę adaptowania do pracy tysięcy narzędzi, przez co brakuje potem czasu na realną pracę, a optymalizacja przestaje być optymalizacją i zaczyna przypominać biurokratyzację.

zu.agency mocno stawiamy na doskonałość, w tym procesową, i innowacyjność. Jednocześnie zmierzamy do bycia agencją awards winning. To ambitne, może nawet trochę zuchwałe, ale tacy jesteśmy — zuchwali. Tylko tak możemy tworzyć topowy design i robić najlepsze narzędzia dla klientów.

Celem na najbliższe 3 lata jest stworzenie wizerunku topowej i rozpoznawalnej agencji w Polsce, natomiast nasz BHAG, to agencja awards winning o zasięgu globalnym. Egzekucja tego celu przebiegnie poprzez skalowanie zu w oparciu o kompetencje i efektywność, a nie o liczbę osób w zespole. Jednocześnie stworzymy zestaw komplementarnych usług do naszego core business.

Chcemy rozwijać talenty, mieć w zespole tylko najlepszych projektantów i deweloperów, dawać klientom wartość, której nie uzyskają nigdzie indziej. Chcemy ich inspirować do wykorzystania rewolucji, która dzieje się na naszych oczach. Tylko tak zająć należne sobie miejsce na rynku.

Zapraszam każdego, by dołączył do nas i skorzystał z next-level designu gwarantowanego przez topowych projektantów wykorzystujących AI do ucieleśniania najśmielszych wizji oraz deweloperów dających wartościowy produkt bez rozwlekania tego w czasie.

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl