Marketing i Biznes Biznes Damian Strzelczyk (Tutlo): 6 lat temu marzyliśmy o zdobyciu kilkuset klientów. Dziś mamy ich 20 tys.

Damian Strzelczyk (Tutlo): 6 lat temu marzyliśmy o zdobyciu kilkuset klientów. Dziś mamy ich 20 tys.

W 2015 roku, kiedy jeszcze nikt nie spodziewał się, że nauczanie zdalne stanie się powszechne, powstało Tutlo, platforma do nauki języka angielskiego. Od konkurencji wyróżniają się tym, że lekcje odbywają się na żądanie. Inaczej mówiąc: uczysz się wtedy, kiedy masz na to czas. Po latach wracamy do Tutlo i rozmawiamy z Damianem Strzelczykiem, o tym, co przez ten czas wydarzyło się w jego firmie i jak rozwinął się ten projekt.

Damian Strzelczyk (Tutlo): 6 lat temu marzyliśmy o zdobyciu kilkuset klientów. Dziś mamy ich 20 tys.
Czy Tutlo nadal jest startupem? Nauka nowych języków w wesji beta Największy fuckup Tutlo Jak pandemia wpłynęła na rozwój Tutlo?

Tutlo powstało w 2015 roku. W 2017 roku rozmawialiśmy przy okazji wywiadu dla serwisu Marketing i Biznes. Mówiliście wtedy, że macie 500 aktywnych użytkowników, a ich ilość wzrastała o 20 proc. każdego miesiąca. Jak dziś wyglądają te statystyki?

Damian Strzelczyk, Tutlo: Nasza platforma wciąż rośnie w siłę każdego miesiąca. Zdecydowana większość to użytkownicy indywidualni, którzy stanowią ponad 83% wszystkich klientów. 17% to firmy i ta pozornie niewielka liczba, wiele dla nas znaczy. Bo to oznacza, że firmy kładą większy nacisk na elastyczne benefity dla pracowników, takie, które są dopasowane do ich potrzeb. Łącznie w tej chwili mamy prawie 20 tys. uczniów, czyli tyle ile mieszkańców liczy Chełmno lub Sokołów Podlaski!

Tutaj przeczytasz nasz wywiad z Damianem Strzelczykiem z 2017 roku: Polskie Tutlo to Uber do nauki języków. Receptą na sukces jest dobry pomysł i umiejętność skalowania biznesu

Na ilu rynkach działacie?

W Tutlo nie ma ograniczeń. W tej chwili wiodący jest dla nas rynek polski, ze względu na to, że tu właśnie zaczynaliśmy naszą działalność. Ale tak jak wspomniałem, nieważne, gdzie mieszkają nasi użytkownicy – każdy może korzystać z naszych usług. A co więcej, przy lekcjach z native speakerami nie ma konieczności znajomości języka polskiego. Nasze ceny są również bardzo konkurencyjne w porównaniu do szkół spoza Polski, dlatego takie rozwiązanie może być bardzo ciekawe dla naszych zagranicznych klientów. 

Mogą Cię zainteresować

Ile osób pracuje dziś w Tutlo?

Nasz zespół stale rośnie, z czego niezmiernie się cieszymy. W tej chwili mamy 144 osoby w back office, czyli całkiem spore zaplecze ludzi, których pracy nie widać, a jest ona ogromna. Co więcej, współpracujemy z 520 polskimi nauczycielami, a także 290  lektorami zagranicznymi – native speakerami. To już prawie 1000 osób!

Czy nadal nazywacie się startupem?

Nazywanie startupem firmy zatrudniającej ponad 1000 osób byłoby lekkim nadużyciem. Nie jesteśmy już startupem, ale mamy cały czas startupową atmosferę, a tym bardziej startupowy state of mind. Bardzo nam zależy na szybkim działaniu, elastyczności i dobrej zabawie. Jednocześnie staramy się być dwa kroki do przodu, kreować trendy i co ważniejsze, trafiać w potrzeby naszych klientów.

W 2017 roku mówiliście również o planach wprowadzenia na platformę możliwości nauki kolejnych języków, poza angielskim. Jakich języków można się dziś uczyć z Tutlo?

Cały czas pracujemy nad poszerzaniem naszej oferty. W tej chwili inne języki są w fazie beta, ale już wkrótce będzie można się ich uczyć w Tutlo. Zmiany są motorem sukcesu, jak to mówią, dlatego nie ustajemy we wprowadzaniu nowości i usprawnień. Jedną z nich są lekcje grupowe online, które uzupełniły naszą ofertę lekcji indywidualnych. To znakomite rozwiązanie dla tych, którzy nie do końca komfortowo czują się w lekcjach 1:1.

Od 2015 roku trochę czasu minęło, domyślam się, że w Waszym biznesie wiele się wydarzyło. Jak z perspektywy czasu podsumujecie rozwój Tutlo? Osiągnęliście zakładane cele, a może zrobiliście więcej, niż chcieliście?

6 lat temu nawet nie marzyliśmy o tym, żeby nasza platforma liczyła 20 tys. klientów. Naszym marzeniem było kilkuset klientów. To pokazuje, jak wiele pracy wkładamy w rozwój. Jeśli mówimy już o realizacji celów, to oczywiście nie możemy pominąć kwestii naszego zespołu, o którym już wspomnieliśmy. Jesteśmy bardzo dumni z tego, jaki super zespół udało nam się zbudować. W tym momencie to blisko 1000 osób, które każdego dnia są zaangażowane w rozwój Tutlo.

A jaki był największy fuckup?

Ta część naszej pracy jest nieunikniona, niezależnie od tego, jak bardzo byśmy chcieli. Działamy online, dlatego największa awaria, to właśnie ta dotycząca serwerów. Z tego powodu platforma nie działała przez 3 dni. Był to bardzo trudny okres, ale co jest ciekawe – nie spowolniło to naszej sprzedaży. 

Jest coś, co zrobilibyście dziś inaczej?

Z biegiem czasu uczymy się, jak podejmować decyzje, jak działać szybko, żeby efekty były jak najlepsze. To, co, może niekoniecznie zrobilibyśmy inaczej, a szybciej, to wchodzenie na rynki zagraniczne, żeby w pełni wykorzystać potencjał naszej platformy.

Pandemia koronawirusa przyspieszyła rozwój wszelkiego rodzaju usług dostępnych online. Znów odwołując się do naszej rozmowy z 2017 roku, mówiliście wtedy o konkurencji, która już wtedy była bardzo duża, jednak w tamtym czasie nikt nie dostarczał możliwości lekcji języka obcego na żądanie, poza podobnymi projektami w USA i Chinach. Jak to wygląda dziś?

Praca zdalna, czy hybrydowa wymusiły rozwój nauczania online nawet w szkołach, które przed pandemią uczyły tylko w klasie. Edukacja jedynie online była niekiedy wręcz niemożliwa do wyobrażenia. Jednak jak widać, wiele się przez ten czas zmieniło. My jednak nie boimy się konkurencji, mamy 6 lat doświadczenia w uczeniu online, świetną kadrę i ludzi, którym na tym projekcie zwyczajnie zależy.

Skoro mówimy o pandemii, jak ten trudny okres wpłynął na rozwój Waszego biznesu?

Nasz biznes stale ewoluuje. Niezależnie od pandemii. Obserwowaliśmy oczywiście zachowania konsumentów. Wiemy, że w czasie pandemii, social media przeżywały iście złoty wiek. Dlatego postanowiliśmy to wykorzystać i z ogromnym powodzeniem wskoczyliśmy na TikToka. Pracujemy również nad nowymi produktami, które już niedługo ujrzą światło dzienne. A wszystko po to, żeby jak najlepiej trafiać w potrzeby naszych klientów

Jakie są Wasze dalsze plany?

Planów mamy wiele, jednak jednym z tych kluczowych założeń dla nas, jest wejście na rynki zagraniczne. To pozwoli nam zdecydowanie rozwinąć nasz biznes. Wiemy, że mamy dobry produkt, którego jakości jesteśmy pewni, dlatego chcemy zdobywać rynki zagraniczne.

Polecamy również

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl