Marketing i Biznes E-commerce Warzywa online w Warszawie? Foodibazar dostarczy je już na początku przyszłego roku

Warzywa online w Warszawie? Foodibazar dostarczy je już na początku przyszłego roku

Blisko 15 milionów Polaków choć raz kupiło produkty spożywcze online. Jednocześnie rośnie świadomość w kwestii zdrowego żywienia. Coraz częściej w sieci szukamy dobrych jakościowo produktów oraz warzyw online od sprawdzonych dostawców. Foodibazar ma być odpowiedzią na ten trend. Już na początku przyszłego roku mieszkańcy stolicy będą mogli kupić świeże warzywa z lokalnych bazarów.

Warzywa online w Warszawie? Foodibazar dostarczy je już na początku przyszłego roku
Finansista, informatyk i marketingowiec. Czyli czym twórcy Foodibazaru zajmowali się wcześniej? Już prawie 15 milionów Polaków choć raz kupiło artykuły spożywcze w sieci Gdzie i kiedy ruszy Foodibazar? Foodibazar planuje zbudować własną, wewnętrzną sieć logistyczną Jaki będzie model biznesowy Foodibazaru?

Kto stoi za Foodibazarem?

Michał Kowalczyk: Za pomysłem Foodibazaru stoją trzy osoby: finansista, informatyk i marketingowiec. Odkąd wykiełkowała w naszych głowach idea Foodibazaru, życie wzbogaciło naszą wiedzę na temat żywienia. Wszystko zaczęło się w roku 2015 ze względu na problemy zdrowotne jednego z nas. Jak w przypadku wielu przewlekłych chorób lekarz zalecił wizytę u dietetyka, aby zmienić nawyki żywieniowe. Dla mężczyzny zbliżającego się do czterdziestki samo stwierdzenie „zmiana nawyków żywieniowych” brzmi abstrakcyjnie, a co dopiero wdrożenie tych wszystkich zasad w życie. Próby jednak były: brak mięsa przez dwa lata, odstawienie nabiału i glutenu, znaczne obniżenie spożywania cukrów prostych, jednak efekty nie były znaczące. Wraz z eksperymentowaniem żywieniowym wzrastała świadomość, czym de facto może być zdrowe żywienie. Chodzi o jakość produktów, a nie o ich wybór. Bazary odkrywaliśmy wraz z rosnącą ich popularnością. Odnowiona Hala Koszyki, gwarna Hala Gwardii, pełen niesamowitych produktów i sprzedawców mokotowski Bazar Olkuska. W marcu 2020 roku przyszła pandemia. COVID 19 całkowicie zmienił nie tylko nawyki żywieniowe, a także tradycyjny handel, zwłaszcza ten na targach i bazarach. Z początku po prostu rozmawialiśmy o tym, jak sami rozwiązalibyśmy problem naszych znajomych sprzedawców, by później pójść o krok dalej i spróbować zrobić z tego biznes. Każdy z nas podszedł do tego ze swojej unikalnej perspektywy. Marcin zajął się analizą biznesową, Krzysztof koncepcją dedykowanej platformy, a ja od strony marketingowej.

Mogą Cię zainteresować

Czym zajmowaliście się wcześniej?

Marcin swoje doświadczenie zdobywał, pracując w City Banku, zajmując się obszarem analiz struktur przychodowo-kosztowych przedsiębiorstw oraz ryzykiem inwestycyjnym. Kolejne doświadczenie zdobyte w firmie konsultingowej Ernst & Young pozwoliło Marcinowi stać się specjalistą w dziedzinie audytu finansowego.

Krzysztof przez pierwsze 10 lat związany był z jedną z największych polskich firm informatycznych Comarch, gdzie jako developer oraz projekt manager realizował strategiczne projekty dla międzynarodowych korporacji. Równocześnie fascynował go świat startupów. Po międzynarodowych doświadczeniach, dołączył do świetnie zapowiadającego się startupu z branży turystycznej, dla którego zrealizował MVP aplikacji mobilnej.

Moje doświadczenie skupia się przede wszystkim na zwiększeniu sprzedaży i rozpoznawalności marek. Jako współzałożyciel i zarządzający jednej z największych niezależnych polskich agencji reklamowych, nagrodzonej 2-krotnie tytułem „Agencji Roku”, wyspecjalizowałem się w dziedzinie komunikacji i marketingu zintegrowanego. Dwudziestopięcioletnie doświadczenie na rynku reklamy i promocji sprzedaży, poparte licznymi nagrodami (Effie, Kreatura, Golden Arrow) oraz realizacja projektów międzynarodowych koncernów takich jak Unilever, Procter&Gamble, Coca-Cola czy Mastercard, pozwoliło mi wyczuwać potrzeby konsumentów i trendy społeczne.

Dlaczego postanowiliście wejść akurat na rynek e-grocery? Jak oceniacie jego potencjał?

Według raportów już prawie 15 milionów Polaków choć raz kupiło artykuły spożywcze w sieci. Pandemia sprawdziła nie tylko elastyczność konsumentów, lecz także sprawność operacyjną liderów rynku e-grocery w Polsce. Usprawnienie wielu mechanizmów oraz procesów zakupowych sprawiło, że obecnie kupowanie żywności przez Internet jest naturalnym zjawiskiem, które będzie zyskiwać z każdym kolejnym rokiem. Z badań wynika, że duża część konsumentów już teraz kładzie większy nacisk na bezpieczeństwo i bliskość sklepu bardziej, niż na ceny, co wspierać będzie wzrost popularności mniejszych, lokalnych formatów. Klienci zaczęli też lepiej planować wyjścia na zakupy tak, aby zmniejszyć liczby wizyt w sklepie i skrócić czas spędzony na zakupach.

Będziecie dostarczać klientom produkty z lokalnych bazarów, a Wasza platforma ma ruszyć na początku przyszłego roku. Jakie regiony będzie obsługiwała na samym początku?

W tym momencie prowadzimy rozmowy z kilkunastoma podmiotami na terenie Warszawy i planujemy wystartować lokalnie. Stolica jest wymagającym rynkiem, który posiada ogromny potencjał wejścia i może dać nam solidne podstawy rozwoju w kolejnych miastach. Docelowo chcemy zaistnieć w największych aglomeracjach w Polsce.

Czy istnieje w Polsce bezpośrednia konkurencja dla Was, która skupia się na targowiskach? Przychodzi mi na myśl projekt Pora na Pola, jednak oni skupiają się na produktach od lokalnych rolników…

Jeżeli chodzi o projekt Pora na Pola, mamy podobne cele, czyli dostarczenie klientom świeżej i zdrowej żywności, jednak koncentrujemy się na innych grupach dostawców. Właściciele bazarów mają już wypracowane pewne schematy zakupowe. Ci, którzy przez lata sprzedawali swoje produkty na targach i bazarach, mają już ugruntowaną markę oraz grupy konsumenckie wśród lokalnej społeczności. Chcemy właśnie tym klientom dać możliwość wyboru zakupów online, a dodatkowo przyciągnąć nowych konsumentów, którym zależy przede wszystkim na jakości kupowanej żywności. Nie zawsze każdy ma czas, aby osobiście odwiedzić targ, a dzięki nam będzie mógł skorzystać z asortymentu nie jednego, a kilku sprzedawców. Z tego, co wiem, jesteśmy pionierami w tego typu rozwiązaniu.

W planach macie zbudowanie własnej wewnętrznej sieci logistycznej. Domyślam się, że jest to niemałe wyzwanie. Możecie powiedzieć o tym coś więcej?

W dzisiejszym świecie, gdzie każdy się gdzieś spieszy, czas jest kluczową wartością. Nie inaczej jest w branży e-grocery, gdzie czas dostawy jest kluczowym czynnikiem konkurowania i poza jakością dostarczanych produktów, najważniejszym elementem procesu zakupowego. Model logistyczny Foodibazaru jest zbudowany tak, aby dostarczać produkty naszym klientom zgodnie z ich oczekiwaniami. Będziemy na bieżąco analizować czas dostawy w zestawieniu z satysfakcją naszych klientów, tak aby dostarczać im najwyższej jakości doświadczenie zakupowe.

Na jakim etapie jest Wasza platforma?

Prace nad silnikiem Foodibazaru rozpoczęliśmy ponad rok temu. Krzysztof, czyli nasz główny programista od początku przekonywał nas, że tego typu aplikację trzeba stworzyć od nowa. Wiedzieliśmy, że żaden istniejący silnik nie odpowiada naszym potrzebom, aby dostarczać wyjątkowe doświadczenia zakupowe konsumentom. Wykorzystując najnowsze trendy rynku e-commerce, spędziliśmy kilkanaście miesięcy na tworzeniu platformy Foodibazar. Najważniejsze, choć i najtrudniejsze dla programistów, było przeniesienie doświadczeń zakupowych z offline do online, jednak już teraz wiemy, że cel został zrealizowany, o czym już w pierwszym kwartale 2022 roku będą mogli się przekonać sami kupujący.

Ruszacie dopiero na początku przyszłego roku, dlaczego już teraz zdecydowaliście się na silną komunikację Waszego projektu w mediach?

Obecnie zależy nam przede wszystkim na edukacji rynku. Chcemy, dotrzeć do świadomości konsumentów, przedstawić nasz pomysł. Już teraz widzimy duże zainteresowanie koncepcją Foodibazaru. Z konkretną kampanią ruszymy jednak w przyszłym roku, gdy wystartuje nasza platforma. Mamy rozpisaną strategię oraz cele i doskonale wiemy, jak dotrzeć do naszych odbiorców.

Jaki jest Wasz model biznesowy?

Wiedzieliśmy, że musimy zbudować zupełnie inny model biznesowy i strumienie przychodów niż liderzy rynku e-grocery. Nie chcemy rywalizować w modelu niskich kosztów, masowych ilości transakcji i promocji cenowych, dlatego naszym priorytetem będzie dostarczenie najwyższej jakości produktów, której gwarancją są sprzedawcy oraz korzystanie z ich unikalnego doświadczenia zakupowego. W naszym biznesie chodzi o jakość produktów, a nie o ich wybór. Zamiast kiepskiej jakości mięsa z sieci handlowej, wysokiej jakości wołowina od rzeźnika. Zamiast trzymanych w chłodni, pozbawionych zapachów i smaku warzyw, soczyste, smaczne i świeże warzywa prosto z targu od sprawdzonych dostawców. Z naszych doświadczeń wynika, że konsumenci nie chcą oszczędzać na zdrowiu, dlatego coraz więcej z nich kupuje w takich miejscach jak bazar Hala Mirowska, Koszyki czy Olkuska.  Po konsultacjach z managerami z branży retail utwierdziliśmy się tylko w przekonaniach, że kopiowanie modelu biznesowego obecnych liderów e-grocery, który opiera się na wysokich inwestycjach w magazyny, logistykę oraz intensywnych promocji cenowych, nie ma sensu. Skoro specjaliści oceniają, że rynek e-grocery może w najbliższych latach urosnąć do wartości 15 mld zł, to z całą pewnością znajdzie się tam miejsce na wyspecjalizowane usługi.

Skąd wzięliście finansowanie na projekt?

Na obecnym etapie pokrywamy finansowanie z własnych środków, jednak wraz z rozwojem projektu nieuniknione jest pozyskanie strategicznych inwestorów. Rozmawiamy obecnie z kilkoma podmiotami, ale cały czas jesteśmy otwarci na dodatkowe opcje podwyższenia kapitału.

Jakie są Wasze dalsze plany?

Ruszamy już w pierwszym kwartale 2022 roku. Zakładamy kilkanaście  tysięcy transakcji w pierwszym roku, zysk w trzecim roku, a zwrot z inwestycji w piątym roku działalności. Mamy bardzo ambitne plany, aby docelowo zrzeszyć wszystkie bazary w Polsce, a z naszych ustaleń wynika, że jest ich ponad 63 i wciąż ta liczba rośnie.

Polecamy również

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl