Marketing i Biznes Social media Adam i Agata rzucili wszystko, kupili stary dom na wsi, założyli bloga i kanał na YouTubie. Dziś Wiejskie Inspiracje to ich sposób na życie

Adam i Agata rzucili wszystko, kupili stary dom na wsi, założyli bloga i kanał na YouTubie. Dziś Wiejskie Inspiracje to ich sposób na życie

Malownicza wieś w powiecie grójeckim, a na jej krańcu stary dom, w którym mieszka Adam i Agata. Kilka lat temu postanowili rozstać się z miastem na dobre, kupili stare siedlisko rolnicze, założyli bloga i kanał na YouTubie i tak zaczęła się ich przygoda i sposób na życie, czyli WiejskieInspiracje.pl. Rozmawiamy z blogerami i YouTuberami, którzy wybrali życie z dala od zgiełku miasta i korporacji, udowadniając, że można żyć inaczej.

Adam i Agata rzucili wszystko, kupili stary dom na wsi, założyli bloga i kanał na YouTubie. Dziś Wiejskie Inspiracje to ich sposób na życie
Jak powstał pomysł na kanał "Wiejskie Inspiracje – ogród, kuchnia, zdrowie"? Jak Adam i Agata dywersyfikują swój projekt? Ile trzeba mieć widzów, żeby zacząć zarabiać na YouTubie? Chcesz założyć kanał na YouTubie? Przeczytaj rady Adama i Agaty

Wszystko zaczęło się od podróży, które miały być ich sposobem na życie. Jednak Agata była wtedy związana jeszcze zawodowo, więc wyjeżdżał tylko Adam. Od zawsze marzyli jednak o życiu na wsi. Kiedy brat Adama kupił dom poza miastem, pomyśleli, że może i oni powinni wreszcie postawić ten krok. Adam miał doświadczenie w budowaniu biznesów online, więc niewiele myśląc, założył kanał na YouTubie i zaczął na nim pokazywać ich poszukiwania wymarzonego domu.

Jak się okazało, bardzo szybko zyskali wierną publiczność, a ich kanał rozszerzał się tematycznie. I tak początkowo pokazywali poszukiwania domu, potem jak go remontują, aż wreszcie jak uprawiają warzywa, owoce, zioła i po prostu, jak żyje się na wsi. Dziś kanał Wiejskie Inspiracje to ich sposób na życie i źródło utrzymania.

Jak to się stało, że wylądowaliście na wsi?

Adam Jakubiak: Nasz plan na życie był taki, że chcieliśmy podróżować. Jednak Agata wtedy była zaangażowana w swój rozwój zawodowy, więc właściwie tylko ja wyjeżdżałem. Wtedy też założyłem swój pierwszy kanał na YouTubie (Cooking Van – Podróże Kulinarne), na którym opisywałem swoje podróże. Po jakimś czasie mój brat kupił dom na wsi i to nas zainspirowało. Ponieważ, zawsze marzyliśmy o tym, by docelowo wylądować na wsi, stwierdziliśmy, że po co czekać. Zacznijmy szukać. Ponieważ mieliśmy już doświadczenie w prowadzeniu kanału na YouTubie, dodatkowo ja prowadziłem wcześniej wiele biznesów online, stwierdziliśmy, że na bazie szukania domu i przeprowadzki z miasta na wieś, również zbudujemy projekt.

Czyli pomysł na kanał Wiejskie Inspiracje był pierwszy, potem dom?

Adam: Tak. Pomysł pojawił się, zanim znaleźliśmy dom, zanim zaczęliśmy jeździć po wsiach w poszukiwaniu wymarzonego miejsca, już założyliśmy kanał na YouTube i bloga.

Skoro nie było jeszcze domu, co wtedy opisywaliście?

Adam: Pokazywaliśmy ten proces od samego początku. Od powstania pomysłu, do przeprowadzki i do tego, jak dziś wygląda nasze życie. Zanim znaleźliśmy nasz wymarzony dom, zdążyliśmy zebrać całkiem sporą publiczność, która śledziła naszą drogę i kibicowała nam. Wielu naszych widzów dawało nam znać w komentarzach pod flmami, że również ropoczęli poszukiwania domu czy działki i że jesteśmy dl nich inspiracją. To była dodatkowa motywacja dla nas.

Ile trwały poszukiwania?

Adam: Pół roku. Przejrzeliśmy wszystkie możliwe serwisy internetowe z ogłoszeniami. Ostatecznie wsiedliśmy w auto i zaczęliśmy jeździć po okolicy, bo jak się okazuje, nie wszyscy ogłaszają się w internecie, chcąc sprzedać dom.

Czyli Wasz dom znaleźliście bezpośrednio, nie w sieci?

Adam: Tak. Jeżdżąc po okolicy, trafiliśmy po prostu na tabliczkę z napisem: sprzedam. Potem jeszcze przez 3 miesiące szukaliśmy, ale ostatecznie zostaliśmy przy tym wyborze.

Wiele osób marzy o tym, by uciec z miasta i osiedlić się na wsi. Jednak Wy poszliście krok dalej, bo nie postawiliście na budowę własnego domu, a postanowiliście odremontować stary dom, a w zasadzie osadę rolniczą. Dlaczego?

Agata Mikołajczyk: Na początku braliśmy pod uwagę również kupno działki i budowę nowego domu. Jednak zawsze marzyło nam się stare siedlisko, zadrzewione i zakrzewione na odludziu, w totalnym buszu i to marzenie ostatecznie wzięło górę.

Adam: Tak jak mówi Agatka, braliśmy pod uwagę wszystkie możliwości, jednak z podejściem, że to, co nam się najbardziej spodoba, na to się zdecydujemy. I tak było. Trafiliśmy na siedlisko, które było i stare i nie aż tak zaniedbane, żeby nie dało się w nim zamieszkać, było na odludziu, bo najbliższych sąsiadów mamy w odległości 150 metrów. To było to.

Wracając do Waszego kanału na YouTubie. Od początku myśleliście o uprawianiu własnych warzyw, owoców i ziół, czy może na kanale chcieliście pokazywać odnawianie starej osady, a potem przyszedł pomysł również na ogród?

Agata: Chcieliśmy kupić taki dom, w którym będzie się dało żyć, ale chcieliśmy też skupić się na ogrodzie. Tak więc najważniejsze dla nas było to, żeby siedlisko miało dużą działkę, gdyż chcieliśmy mieć ogromny ogród.

Adam: Dodam w kontekście Twojego pytania, że na początku nie analizowaliśmy dokładnie, jaka będzie tematyka naszego kanału. Życie to zweryfikowało. W naszych planach słowem przewodnim była wieś, a to, co się dziś kryje pod tym słowem, ewoluowało w trakcie. Tak więc zaczęło się od szukania domu, przez przeprowadzkę na wieś, a później doszły automatycznie takie tematy jak: remont, ogrodnictwo, zwierzaki, kulinaria i to wszystko zespoliło się w jeden wspólny kanał, który cały czas jest pod egidą wsi.

Skąd wiedzieliście, jak prowadzić kanały czy social media? Wynika to z Waszego poprzedniego doświadczenia zawodowego, czy może działacie intuicyjnie?

Adam: Nigdy nie pracowałem na etacie. Od kiedy tylko pojawiłem się na rynku pracy, zawsze prowadziłem własne firmy. Miałem po drodze kilka spółek. Nie mam wykształcenia związanego z biznesem internetowym ani doświadczenia zawodowego w tym kierunku, więc każda firma, którą budowałem, to były moje własne pomysły i moja własna praca. Każdą z nich sam musiałem wypromować, więc siłą rzeczy musiałem się nauczyć obracać w świecie reklamy, w taki sposób, żeby to było skuteczne. Stopniowo biznes tradycyjny przenosiłem do sieci, zajmowałem się też szkoleniami biznesowymi. To jest ciągła nauka, to się nigdy nie kończy. Do tej pory kupuję różnego rodzaju kursy, szkolenia, książki i czerpię z nich wiedzę.

Agata: Ja z kolei jestem z wykształcenia projektantem instalacji sanitarnych, a dodatkowo interesuję się dość szeroko budownictwem, zwłaszcza jednorodzinnym. Przez wiele lat pracowałam w firmie projektowej i zarządzałam tam grupą projektantów. To doświadczenie przydało się również w naszym domu, przy późniejszych remontach. Mniej działam w internecie, ale za to bardziej w projektach i realizacjach budowlanych. Stąd też dość dobrze się uzupełniamy.

Dziś żyjecie tylko z Wiejskich Inspiracji?

Adam: W tej chwili zajmuję się tylko tym, nie tylko dlatego, że Wiejskie Inspiracje bardzo mocno się rozwinęły, ale też z powodu obecnej sytuacji. Przed pandemią prowadziłem biznes związany z branżą eventową i ta firma w obliczu kryzysu padła. Tak więc obecnie zajmujemy się tylko Wiejskimi Inspiracjami i cały czas staramy się ten projekt dywersyfikować tak, żeby nasze przychody nie były uzależnione jedynie od reklam na YouTubie i blogu.

W jaki sposób dywersyfikujecie swój projekt?

Adam: Zaczęliśmy niedwno zarabić na YouTubie. Na blogu korzystamy z tradycyjnych metod, czyli umieszczamy banery reklamowe, współpracujemy też z różnymi firmami na zasadach płatnych i barterowych. Tworzymy również artykuły sponsorowane. Kolejną rzeczą są grupy na Facebooku, które prowadzimy i tam również umieszczamy reklamy, głównie przez wartościowe treści. Jesteśmy właścicielami jednej z największych grup ogrodniczych na Facebooku, która liczy ponad 320 tys. osób, więc jest to ogromny potencjał.

Uprawiacie warzywa, owoce i zioła w ekologiczny sposób. To jest dziś w modzie, ludzie szukają dziś takiej żywności. Lokalny Rolnik, Pora na Pola, to projekty w tym obszarze, które bardzo szybko się rozwijają. Myśleliście, żeby pójść tą drogą?

Agata: Początkowo nie mieliśmy takich planów. Naszym celem była samowystarczalność. Dziś bierzemy to również pod uwagę. Nie jest to nasz główny cel, ale jest to jeden z naszych planów.

Adam: Można powiedzieć, że zostaliśmy do tego zmuszeni, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, przez naszych odbiorców. Prowadząc Wiejskie Inspiracje, które dziś w głównej mierze odkrywają tajniki ogrodnictwa, mogliśmy się tego spodziewać. Jest to pewnego rodzaju poradnik, dla osób, które chcą rozpocząć swoją przygodę z ogrodem. Nasi widzowie nas obserwują i naśladują. Wiele osób pisze do nas, że zainspirowani naszą przygodą również kupili dom na wsi i zaczęli uprawiać ziemię. Natomiast wśród naszych odbiorców są również osoby, które nie mają możliwości posiadania ogrodu, więc szukają dobrego źródła warzyw i owoców. Takie osoby, widząc w naszych odcinkach, w jaki sposób uprawiamy ogród, że nie używamy chemii, sztucznych nawozów i środków ochrony roślin, chcą od nas kupować nasze zbiory. Powiedziałaś, że nasz ogród jest prowadzony w sposób ekologiczny, ale to nie jest ekologiczna uprawa.

Jak to?

Adam: Jeśli nasze gospodarstwo byłoby prowadzone w sposób ekologiczny, oznaczałoby to, że moglibyśmy używać oprysków, ale innego rodzaju, a my nawet tego nie robimy. Wszystkie rośliny uprawiamy w 100 proc. w naturalny sposób. Jest to naturalny, czysty ogród. Tak więc pojawiają się pytania, czy można od nas te nasze zbiory kupić. Takich zapytań jest już tak dużo, że zaczęliśmy o tym myśleć.

A co z transportem?

Adam: Na naszym kanale nie mówimy, w jakiej konkretnie wsi mieszkamy, jednak mówimy w którym powiecie, czyli grójeckim. Osoby, które się do nas zwracają z takimi prośbami, są z okolicy, więc nie jest to problem. W tym roku już oficjalnie uruchomimy detaliczny handel rolniczy, więc jest to kolejna dywersyfikacja naszego projektu. Natomiast perspektywicznie myślimy również o produkowaniu przetworów i własnych mieszanek herbat. Wtedy będę myślał o zbudowaniu sklepu online.

Czyli również e-commerce? 

Adam: Tak, jak najbardziej. Zresztą kolejną planowaną odnogą naszego biznesu jest internetowy sklep z odzieżą ogrodniczą, więc i w e-commerce wejdziemy. Bardzo zależy nam na tym, by nasza dywersyfikacja była jak najmocniejsza, po to, by w sytuacji, kiedy jedna z gałęzi naszej działalności zacznie sobie gorzej dawać radę, inne mogły ją podnieść.

Ile trzeba mieć widzów, żeby zarabiać na kanale na YouTubie?

Adam: W mojej ocenie 10 tys. subskrypcji na kanale daje już przychód, który jest odczuwalny w domowym budżecie. Oczywiście mówię o sytuacji, w której publikujemy regularnie i dość często. Nasi widzowie dla przykładu wręcz dopominają się o codzienne „dobranocki” dla nich. Duża częstotliwość publikowania filmów wpływa na wzrost subskrypcji i ilość reklam.

Kto jest Waszym głównym odbiorcą?

Adam: Analizując statystyki, widzimy, że mężczyźni i kobiety oglądają nas w podobnym stopniu. Są to ludzie zazwyczaj między 30 a 50 rokiem życia. Większość z nich jest z Polski, a konkretnie z woj. mazowieckiego, ale mamy również widzów z zagranicy, z Holandii, Niemiec, Irlandii, USA, Włoch, a nawet Chin. Oczywiście to w głównej mierze Polacy, którzy wyemigrowali. Są to też osoby interesujące się rolnictwem, a na drugim miejscu osoby, które uprawiają slow life, które marzą o odizolowaniu się od miasta i wyprowadzce na wieś.

Kilka kanałów, blog, wiele gałęzi biznesowych, uprawianie ogrodu, remont starego domu… Jak znajdujecie na to czas? 

Agata: Nasza doba jest zdecydowanie za krótka.

Adam: Ktoś kiedyś powiedział: czy rolnik, czy papież, doba każdego trwa 24 godziny. Myślę, że to jest kwestia organizacji czasu. Poza tym pamiętaj, że nie pracujemy etatowo, więc nie tracimy czasu na zwykłą pracę. Dzięki temu możemy rano wyjść do ogrodu, zrobić w nim wszystko, co tylko się da, wrócić wieczorem, zjeść obiadokolację i zajmować się do późnych godzin tym, co w internecie.

Ile czasu trwa wyprodukowanie jednego filmiku?

Adam: Nasze filmy się wydłużyły. Kiedyś robiliśmy odcinki 10 – 15-minutowe, jednak nasi odbiorcy pisali do nas, że to dla nich za krótko. Tak więc teraz standardowy film ma od 30 do 40 minut. Następnie wszystko zależy od tematu, jaki przedstawiamy. Przykładowo w jednym z filmów pokazywaliśmy montaż szklarni, który sam w sobie zajął nam dwa dni i tyle trwało nagranie. Później montaż, który trwał około 12 godzin plus renderowanie i wgrywanie na YouTube. Tak więc jakbym miał wszystko zsumować, to produkcja tego akurat filmu zajęła nam łącznie 4 dni. Natomiast są też filmy, które wymagają bardzo długiego procesu nagrywania i wtedy nagrywamy przez miesiąc, bo na przykład pokazujemy jakiś proces ogrodniczy. Tak było w przypadku budowy grządek podwyższonych, które budowaliśmy przez 1,5 miesiąca. Tak więc to jest kwestia długości nagrania plus 1-2 dni na montaż, jeden dzień na działania reklamowe i jak ja to nazywam obróbki internetowe.

Jak wygląda Wasza konkurencja?

Adam: Kanałów rolniczych jest dużo. Samych ogrodniczych już mniej. Ogrodnictwa naturalnego, takiego jak my prowadzimy, jest bardzo mało. Natomiast, jeśli mielibyśmy poszukać kanałów, które pokazują i trochę ogrodnictwa, rolnictwa, życia na wsi, kuchni itp., to takich kanałów znaleźlibyśmy dosłownie kilka. Tak więc konkurencję mamy niewielką, a zdecydowaną większość znamy prywatnie i bardzo się z nimi lubimy. A wiadomo – prywatnie jesteśmy bezkonkurencyjni (śmiech). Oczywiście żartuję. Natomiast mówiąc poważnie, to jest specyficzne środowisko, nas nie oglądają standardowi użytkownicy YouTube, więc nie musimy się obawiać konkurencji.

Co masz na myśli?

Adam: Widz, który nas ogląda, w jakiś sposób utożsamia się z nami. Ten sam widz w 80 proc. przypadków ogląda również naszą konkurencję i on wszystkie te kanały lubi i wszystkie mu się podobają. To nie jest widz, który polubi nas, więc będzie hejtować konkurencję. Nie, on lubi nas i lubi naszą konkurencję, bo wszystkie kanały w tym obszarze prezentują sposób życia, którym on się interesuje. To jest bardzo fajne, bo dzięki temu nie spotykamy się z hejtem.

Mogą Cię zainteresować

Czyli można powiedzieć, że razem z konkurencją się uzupełniacie?

Adam: Tak. Każdy z nas robi podobne rzeczy, ale każdy na swój własny sposób. Tak więc wracając do pytania o konkurencję, na tym polu nie musimy się martwić. Gdybyśmy mieli porównywać się z kanałami ogrodniczymi, to owszem jest tam dużo więcej i dużo większych kanałów, z którymi nwet nie rywalizujemy, aczkolwiek gdzieś tam już zaznaczamy swoją pozycję. Ostatnio robiłem na naszych grupach ogrodniczych ranking. Pytałem użytkowników o to, jakich influencerów ogrodniczych lubią i polecają. Jak się okazało, zaczęliśmy się pojawiać w odpowiedziach, jako jeden z 11 – 12 kanałów, które wymieniano.

Oglądacie konkurencję?

Agata: Oczywiście! I to nie dlatego, że chcemy wiedzieć, co robi konkurencja, tylko dlatego, że oni mają te same problemy w życiu co my. Oni też muszą wyremontować dom, posadzić pomidory, walczyć ze szkodnikami, zrobić gnojówkę z pokrzywy, która im też śmierdzi. To są nasze życiowe problemy, więc oglądamy, bo ich lubimy, bo szukamy rozwiązań naszych problemów i bo chcemy się zainspirować. Tak jak wspomniał Adam, z częścią z nich znamy się też osobiście. Albo się komentujemy – i jest to najniższy próg znajomości – albo już mieliśmy okazję odwiedzać się wzajemnie i nagrywać wspólne filmy.

Czyli można powiedzieć, że weszliście w pewną niszę na YouTubie. W jakim stopniu był to Wasz świadomy wybór?

Adam: Bardzo świadomy. Kiedy pojawił się pomysł na poszukiwanie domu na wsi i założenie kanału wokół tematu życia na wsi, szukaliśmy podobnych projektów. Wtedy, te kanały, które są dziś dużo większe od nas, były raczkujące. Tak więc zdawaliśmy sobie sprawę z tej niszy i świadomie w nią weszliśmy. Wiedzieliśmy też, że widzowie nas dobrze przyjmą, gdyż jesteśmy zwykłymi ludźmi, którzy uciekli z miasta. Nie jesteśmy popularnym celebrytą, który pokazuje uroki na wsi, a jednocześnie ma mnóstwo pieniędzy na to, by realizować taki styl życia. Ludzie widzą, że skoro zwykły przeciętny śmiertelnik wyprowadził się na wieś, skoczył na głęboką wodę, bez większych pieniędzy kupił starą chałupę, którą remontuje i mu to wychodzi, to im także może się to udać. Choć przeprowadzka na wieś nie jest naszą główną ideą.

A co nią jest?

Adam: Chcemy zarażać ludzi zdrowym podejściem do żywienia, bo uważamy, że obecnie nasze miastowe jedzenie jest na bardzo złym poziomie. Chcemy pokazywać, że nawet jeśli nie można pozwolić sobie na dom z ogrodem, to na balkonie można także uprawiać warzywa. Jesteśmy zwolennikami idei w miastach, na rzedmieściach, a czasem nawet na wsiach: zamieńmy trawniki na warzywniki. Chcielibyśmy też inspirować konwencjonalnych rolników do tego, by odchodzili od chemii. Tak więc można powiedzieć, że Wiejskie Inspiracje to nasza misja szerzenia zdrowego podejścia do żywienia. A jeśli da się przy tym zarobić, to super. Mogę powiedzieć, że spełniłem swoje marzenia: znalazłem coś, co kocham, zacząłem to robić i zarabiam na tym.

Czyli nie czujesz, że chodzisz do pracy?

Adam: Nie. Owszem czasami ciężko się rano zwlec z łóżka, bo pracujemy bez użycia maszyn rolniczych, czyli wszystko robimy ręcznie. Po powrocie z ogrodu często siedzimy do późnych godzin nocnych nad montażem filmów. Jednak kiedy znów rano wstaję, mimo zmęczenia, cieszę się, że idę do ogrodu. To nie jest, jak chodzenie do korporacji i stres, że idę tam, bo muszę.

Czy w Waszym obszarze tematycznym jest jeszcze miejsce na podobne kanały?

Agata: Absolutnie tak. Myślę, że ten rynek jest nieograniczony. Jeśli ktoś fajnie się pokaże, ma w sobie zadzior, który przyciąga do niego ludzi, to czemu nie. Ostatnio pojawiła się moda na Instagramie na profile, na których ludzie pokazują, jak remontują stare domy. Obserwujemy, że jest tego bardzo dużo. Zresztą sami założylismy drugi kanał poświęcony tylko remontom i majsterkowaniu: Sam Zrobię do Domu i Ogrodu.

Adam: Miejsce jest i jest go dużo. Natomiast, jeśli interesuje mnie uprawa pomidorów i obejrzę 5 filmów na 5 kanałach i w każdym z nich usłyszę to samo, to już 6 nie obejrzę. Jednak jeżeli pojawi się ktoś, kto będzie miał tę samą tematykę, ale ta osoba sama w sobie będzie interesująca, to nie ważne, czy będzie powielać wiadomości, ludzie będą oglądać jej kanał, bo będą chcieli oglądać właśnie ją. Dla takich osób zawsze znajdzie się miejsce w sieci. Przykładowo my osobiście poznaliśmy dziewczynę z kanału To Się Nie Uuuda. Razem z mężem kupiła 130-letni dom, który remontują. Ta dziewczyna prowadzi swój kanał w tak specyficzny sposób, że pomimo że jest podobny do innych tego typu, to totalnie wyróżnia się na tle pozostałych i to jest właśnie klucz do sukcesu.

Załóżmy, że planuję założenie kanału. Jakie dalibyście mi trzy rady?

Adam: Pierwsza rada jest techniczna. Nie trzeba dziś inwestować nie wiadomo jak wielkich pieniędzy w sprzęt, aby robić dobre jakościowo filmy, bo nawet telefon potrafi zrobić dziś dobry film. Nie trzeba kupować aparatów i kamer za dziesiątki tysięcy złotych i mikrofonów za tysiące. Jednak od początku warto robić materiały wysokiej jakości, mam tu na myśli to, że jeżeli nagrywasz już telefonem, to nie rób tego z ręki. Nawet jeśli masz tylko dwie subskrybcje, a jedna z nich jest od mamy, a druga od taty, to warto od samego początku o tym myśleć, bo nigdy nie wiadomo, kiedy to „pyknie” i będziesz mieć tych subskrypcji dużo.

Druga rada – nie sil się na robienie czegoś tylko dla pieniędzy, lub tylko dlatego, że jest to oglądane. Poszukaj czegoś, co lubisz, ba, wręcz kochasz robić i właśnie to zacznij robić. Nie patrz na początku na pieniądze – one przyjdą z casem. Jeśli po 12 godzinach ciężkiej pracy przy tym, co kochasz, w ogóle nie czujesz zmęczenia, jeśli następnego dnia znów chcesz wstać i to robić, jeśli nie wyobrażasz sobie innego zajęcia i jeśli robiąc to, nie czujesz, że pracujesz – to jest właśnie to, czego szukasz. Nikogo nie ogląda się tak chętnie jak pozytywnych ludzi z pasją, nawet jeśli jest to tylko pasja do życia.

Trzecia rada – nie poddawaj się. Początki z blogowaniem czy filmowaniem są trudne. Czasem nawet znajomi nie chcą oglądać tego, co robisz. Nie szkodzi. W końcu znajdzie się całe wielkie grono osób, które stwierdzi, że nie ważne co pokażesz w filmie – oni i tak czakają na kolejny odcinek.

Przyda Ci się zasada DDD – Decyzja, Działanie i Determinacja. Jeśli te trzy D pojawią się w takiej kolejności – prędzej czy później osiągniesz swój sukces. I zawsze się doszkalaj, szukj informacji i inspiracji. Jest w sieci wiele porad jak rozwijać bloga, kanał, czy social media. By jednak mieć wyniki – trzeba z nich korzystać i wdrażać. Samo przeczytanie porady czy obejrzenie filmiku nic nie daje. Trzeba porady zastosować w praktyce.

Wspomniałeś, że warto wchodzić we współpracę z innymi YouTuberami. Dlaczego?

Adam: Jest to jedna z metod, która może zwiększyć naszą popularność w bardzo krótkim czasie. Warto szukać kogoś, kto jest w naszej branży bardziej rozpoznawalny od nas. Można wprost prosić o pomoc, jednak taka metoda jest mało efektywna. Najlepiej jest zaproponować wywiad z taką osobą, albo nagranie wspólnego odcinka na jakiś ciekawy temat, który zainteresuje danego youtubera. Można też rzucić mu chellange. Dobrym przykładem z naszego podwórka jest Jarek Ogarek, który prowadzi kanał rolniczy z zacięciem kabaretowym. On zawsze miał większy kanał od nas, jednak nie były to jakieś zawrotne liczby. Natomiast w pewnym momencie nagrał wspólny odcinek z Cyber Marianem, który jest marką samą w sobie. I tym sposobem Jarek Ogarek z dnia na dzień potroił liczbę subskrypcji. Warto zabiegać o taką współpracę, jednak trzeba pamiętać o tym, żeby nie być w tym nachalnym, gdyż to zniechęca.

Co jeszcze warto robić?

Adam: Warto prowadzić inne social media, poza YouTubem, by móc gdzieś swoje filmy promować. Można oczywiście robić to płatną reklamą, jednak my do momentu, do którego doszliśmy, a mamy na YouTubie ponad 14 tys. subskrypcji, doszliśmy organicznie, nie wydaliśmy na to ani złotówki. Zajęło nam to 2,5 roku. Podstawowe kanały informacyjne dla nas to Facebook i Instagram. Warto też mieć bloga.

Dlaczego?

Adam: Blog zrobiony na własnej domenie i własnym serwerze, to jest podstawa, bo nikt nigdy nam go nie zamknie. Zdarza się, że konto na Facebooku zostaje zablokowane, konto na YouTubie zostaje skasowane, a blog jest nienaruszalny. Dzięki niemu i poprzez niego w takiej sytuacji mamy szansę odbudować swoją społeczność. Pamiętajmy, że social media nie są nasze, więc budując markę, warto mieć coś swojego.

Czy jest coś, czego nie warto robić?

Adam: Nie ma sensu robić głupot na YouTubie. Lepiej jest robić coś wartościowego, co będzie trwało dłużej, jednak będzie trwalsze, niż liczyć na złote strzały, które często są też jednorazowe. Systematyczną pracą można osiągnąć sukces, wolniej, ale jednak. Dobrą metodą jest zaproszenie na końcu filmiku do subskrypcji. Warto to przypominać. Natomiast prosić o to nachalnie, kilkakrotnie w jednym filmiku, wręcz błagać, wymuszać żebrolajki – tego nie warto robić. Czego jeszcze nie robić? Nie dawać w 10-minutowym filmie 10 reklam. Małą łyżeczką też można się najeść, a dużą chochlą można się zadławić. No i nie można zepsuć sobie marki, co niestety można dość łatwo zrobić.

Jak można zepsuć markę?

Adam: Jeżeli damy na swoim kanale za dużo reklam, to zniechęcimy tylko do oglądania. Natomiast jeżeli ktoś zrobi coś niezgodnie ze swoimi wartościami, w internecie widzowie nazywają to sprzedaniem się, to straci reputację. Można to zrobić przez raptem jedną niewłaściwą współpracę. Straconej reputacji można nie odbudować przez lata.

Jakie są Wasze dalsze plany?

Adam: Jak się robi to, co się kocha, jeśli udało się dojść do poziomu, na którym zaczęło się na tym zarabiać i do tej pory sprawia nam to satysfakcję, to plany na przyszłość mogą być tylko jedne: robimy to samo dalej!

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl