Import z Chin, czyli jak zacząć, żeby nie stracić? Najciekawsze informacje

13.04.2017 AUTOR: Jan Kulofski

Import z Chin to nie lada wyzwanie. Mam nadzieję, że wielu ten artykuł może skłonić do refleksji. Lepiej nie uczyć się na swoich błędach, tylko na cudzych, a ja jestem osobą która widziała wielu którzy popełnili te błędy, również sam je popełniłem nie raz.

Dzisiejszym tematem będzie początek przygody z importem z Chin. Większość produktów pochodzi z Chin i tutaj powstaje zasadniczy problem, wszystko na rynku już jest. O ile, zamawiamy towar bezpośrednio z fabryki, bez uprzedniego R&D, jesteśmy zdani na handel tym samym towarem co inni. Niestety, ale w tym momencie podaż wielokrotnie przekracza popyt, dlatego również musimy znaleźć tam coś, na co znajdziemy niszę. Problemem nie jest znaleźć produkt, problemem jest oczywiście znaleźć klienta. Handel z Chinami trwa już od wielu lat i z roku na rok jest coraz gorzej. Chiny jako eksporter kończą się, a gospodarka musi się przestawić z eksportu na konsumpcję wewnętrzną, więc jeżeli chcemy myśleć o imporcie, to jest to ostatni gwizdek.

Import z Chin – jak zacząć tą przygodę?

Przede wszystkim musimy znaleźć odpowiedni dla nas asortyment. Z doświadczenia wiem, że pierwszą opcją dla większości zazwyczaj będzie elektronika. Spotkałem już bardzo dużo osób proszących mnie o ofertę na elektronikę i mogłem się łatwo domyślić, że taka osoba dopiero zaczyna przygodę z importem. Marże na elektronice są zazwyczaj rzędu 3% więc pokazuje to skalę konkurencji. Wielkie “polskie firmy” typu Manta, Pentagram czy Kruger and Matz oraz wszelacy importerzy elektroniki, już robią swoje na rynku, więc dopóki nie działamy na całych kontenerach, to niestety nasz produkt, o ile jest taki sam, nie jest on konkurencyjny. Weźmy na przykład powerbanki. Ile takich powerbanków jest już w Polsce, chociażby na ukochanym przez importerów Allegro? Ile osób będzie chciało kupić dokładnie ten sam powerbank? W takim przypadku możemy zająć się własnym designem, bo czym jest owy powerbank? To po prostu bateria zlutowana z odpowiednimi komponentami w zalewie z plastiku. Gdy mamy zupełnie nowy produkt, jesteśmy w stanie konkurować z całą masą innych powerbanków.

Import z Chin – Alibaba to nie tylko fabryki

Gdy mamy pomysł na produkt produkt, to zapewne naszym podstawowym narzędziem będzie Alibaba, więc zastanówmy się trochę nad tym.  Alibaba, to serwis łączący importerów z fabrykami lecz to, że jest tam napisane, że to jest to fabryką, to nie znaczy, że tak faktycznie jest. Fabryki na tym serwisie to również pośrednicy, czy też tak zwane trading companies. Pośrednik nawet nie posiada najczęściej towaru, po prostu zamawia on więcej, więc będziemy zdani na korzystanie z jego usług. Większość firm na Alibabie to pośrednicy, dlatego wszyscy mają ten sam towar. Dla chińskiej firmy nie jest to problem otworzyć konto na Alibabie, a tak naprawę prawdziwym zwycięzcą jest alibaba, która dzięki swojej renomie zarobi zawsze.

Chiny to również kraj w którym korzystanie z pośrednika będzie czymś co nas spotyka na każdym kroku. Gdy pojedziemy do Chin, naturalnym będzie również to, że jeżeli nie będziemy znali chińskiego, to jesteśmy zdani na nich. Żaden Chińczyk, o ile nie jest to dobry przyjaciel, nie zrobi niczego za darmo. Chiny to, w przeciwieństwie do tego co twierdzi opinia publiczna, kraj dzikiego kapitalizmu. Zasada Miltona Friedmana “No free meals” sprawdza się w tym przypadku do bólu.  Nie ważne czy chodzi o kupno biletu, wynajmu nieruchomości, czy też handlu z fabrykami. Czasami korzystanie z pośredników jest rzeczą dobrą, gdyż Chiny to zjawisko skali. I nikt nie będzie z nami rozmawiał w przypadku kupna 50 powerbanków. W takim przypadku zdani jesteśmy na pośrednika.

Import z Chin – nie ufaj nikomu

Mieszkając w Shenzhen mogłem sprawdzić każdą fabrykę elektroniki, dane mi było zobaczyć było co najmniej wątpliwe moralnie, jak nie przerażające. Fabryki kabli, które są małym wynajętym magazynem gdzieś na uboczu, gdzie w brudnych i wilgotnych warunkach produkty przetrzymywane są na ziemi. W przypadku elektroniki, nie jest to większy problem ale w przypadku ubrań już na przykład tak. Na Alibabie, nie jesteśmy w stanie tego niestety sprawdzić.  

Niska cena naszych produktów idzie również w parze z niską jakością. W pamięci zapadła mi jedna sytuacja, kiedy właściciel “fabryki” a raczej małej manufaktury narzekał, że miasto go ściga z powodów środowiskowych. Moje pytanie było następujące: czy używasz cyny ołowiowej, czy bezołowiowej? Odpowiedział bez zastanowienia, że ołowiowej bo jest tańsza.

Produkty te, są dostępne w Europie jako bezołowiowe, bo przechodzą przez urząd celny i są w naszych domach. Takich produktów są tysiące jak nie dziesiątki tysięcy. Nikt tego nie jest w stanie sprawdzić. Kłamstwo jest praktyką niezwykle popularną w handlu z Chinami, więc nie dajmy się nabrać na praktyki w stylu “nasza firma robi dla BMW albo dla Rolexa”.  Dopiero po zobaczeniu fabryki i długoletniej współpracy możemy zaufać fabryce, lecz nadal sugerowałbym ograniczoną ostrożność. Możemy przez przypadek sprzedać rakotwórczy produkt, bo chcieliśmy zarobić na taniej komórce z Chin. Oni się takimi rzeczami zazwyczaj się nie przejmują.

Freight forwarder, Cło i branding

Po tym, jak upewnimy się, że nasz produkt “oficjalnie” spełnia normy, to będziemy musieli zająć się kolejnym pośrednikiem, czyli freight forwarderem. Transport np. lotniczy, sprowadza się głównie do wielkich firm typu DHL, ale nie będą one z nami rozmawiać gdy zamawiamy paletę towaru. Więc wybranie dobrego pośrednika jest również istotnym elementem. Tutaj dobry pośrednik może nam wiele pomóc, gdyż zarówno polskie firmy jak i chińskie mają swoje pozytywne I negatywne strony, ale to zostawiam już importerowi.

Ostatnim etapem jest oczywiście zapłacenie cła bądź innych opłat. Tutaj też możemy się również potknąć, bo musimy się upewnić czy wywóz danego towaru spełnia wszelkie normy i czy jego wywóz jest w ogóle legalny. Na myśl przychodzi mi historia jednego importera, kiedy to kontener zapalniczek został zatrzymany i zawrócony do Chin, a importer musiał zapłacić za jego import jeszcze raz do Chin w efekcie cały kontener poszedł na śmietnik. Tym przypadku nasuwa się złota rada – zero naiwności.

Ostatnim etapie możemy już przystąpić do sprzedaży, nasz produkt może trafić do klienta. Musimy oczywiście to opakować i udowodnić, że nasz produkt się czymkolwiek różni od oferty konkurencji. Po tym wszystkim pieniądze zostają u nas, a my możemy uznać, że nasz deal został dokonany.

Jak widzicie z roku na rok, import z Chin staje się coraz trudniejszy, a w tych czasach importerzy występują zazwyczaj w roli salesmenów, jednak nadal można na tym zarobić duże pieniądze. Już niedługo wymiana handlowa może się zamienić. I to my możemy stać się eksporterem do Chin, jednak do tego czasu jeszcze długa droga. W razie uwag, wątpliwości bądź pytań zapraszam do kontaktu na [email protected]

Czytaj również: 

O tym, dlaczego zakupy w subskrypcji są klapą w Polsce…

Wywiad z Kamilem Paśko (Lepsza Praca.pl) – okazuje się, że nie każdy może zostać headhunterem!

Od partnera afiliacyjnego do multimilionera. Wywiad z Robertem Grynem – założycielem Codewise – człowiekiem wartym 100 mln dolarów

Do góry!

Polecane artykuły

07.11.2019

Kontrolki – rzeczy, które musisz mierzyć ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam