Marketing i Biznes Biznes Coraz więcej branż ma problemy z dostawami. Czy tylko pandemia jest tego powodem?

Coraz więcej branż ma problemy z dostawami. Czy tylko pandemia jest tego powodem?

Pandemia, przestój w kanale Sueskim, a może zawyżony popyt? Co jest przyczyną problemów z dostawami na całym świecie? Coraz więcej branż boryka się z problemami, a klienci coraz dłużej muszą czekać na różnego rodzaju towary.

Coraz więcej branż ma problemy z dostawami. Czy tylko pandemia jest tego powodem?
Pandemia mocno zweryfikowała model gospodarczy i uwidoczniła znaczenie zależności gospodarczych W Chinach wprowadzono zerową tolerancję dla Covid-19 Producenci i dostawcy momentalnie dostali znacznie więcej zamówień, niż planowali na dany rok Obecnie za przesyłkę kontenera z Chin do Europy zapłacimy aż 10 razy więcej niż rok temu Ever Given w marcu tego roku utknął w Kanale Sueskim

Kilka dni temu sieć obiegła informacja, że IKEA nie nadąża z zamówieniami, a zniecierpliwieni klienci zalali markę falą reklamacji, na które marka nie nadąża odpowiadać. Fabryka marki Stellantis w Tychach, która zajmuje się produkcją samochodów (głównie Fiata 500), na początku września wstrzymała produkcję, bo nie docierają do niej niezbędne komponenty. Podobna sytuacja miała miejsce w polskich fabrykach Volkswagena

Wiele osób zdziwiło się w ostatnim czasie, chcąc kupić rower, okazuje się, że i tu jest problem ze sprowadzanymi częściami, więc wybór trzeba ograniczyć do tego, co znajduje się na stanie sklepów. Osoby, które w 2021 roku zaplanowały budowę domu, mocno zastanawiają się, czy ruszać z życiowymi planami, bo ceny materiałów rekordowo powędrowały do góry. 

Mogą Cię zainteresować

Takich przykładów mogłabym wyliczać bez końca. Jak się okazuje zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw dotykają coraz więcej branż. Niestety, mimo że pozornie może się nam wydawać, że sytuacja pandemiczna normuje się, nie zapowiada się na to, by ta sytuacja miała się w najbliższym czasie unormować. Co tak naprawdę jest przyczyną obecnej sytuacji?  

Pandemia – globalna produkcja zawiodła

Oczywistą odpowiedzią na pytanie dotyczące przyczyn problemów ze światowymi dostawami towarów jest: pandemia. Jednak to dość ogólne stwierdzenie i warto rozłożyć je na czynniki pierwsze. Zaczynając jednak od najbardziej oczywistych, sytuacja epidemiologiczna i pojawiające się w różnych częściach świata ogniska Covid-19 powodują zmiany w funkcjonowaniu portów, z których wysyłane są różnego rodzaju komponenty na cały świat. 

Tomasz Rykaczewski, ekonomista i wiceprezes Zarządu Fundacji Prospekt uważa, że problemy z dostawami w wielu branżach należy analizować z punktu widzenia podaży i popytu w konkretnych branżach. Według specjalisty pandemia i różnego rodzaju obostrzenia w różnych krajach spowodowały mocne rozluźnienie, a w skrajnych warunkach rozbicie łańcuchów dostaw. Wysokorozwinięte produkty są “składane” z podzespołów i elementów dostarczanych od wielu podwykonawców z całego świata. Aby zaburzyć ten proces, wystarczy, że jeden z podwykonawców ma problemy z produkcją np. brak ludzi do pracy, ograniczony dostęp do zasobów, czy nawet czasowe zamknięcie zakładu. 

– Tak rozwinięta produkcja jest dzieckiem globalizacji i szukaniem optymalizacji biznesowej, jednak pandemia mocno zweryfikowała ten model gospodarczy i uwidoczniła znaczenie zależności gospodarczych. Już teraz szeroko dyskutuje się, nad skracaniem tych łańcuchów dostaw – tłumaczy Tomasz Rykaczewski.  

Jak podkreśla serwis gospodarka.dziennik.pl, w Chinach wprowadzono zerową tolerancję dla Covid-19. Co to oznacza? Jeżeli na danym obszarze zostanie wykryty choćby jeden przypadek zakażenia, automatycznie zostaną zamknięte wszystkie porty i terminale przeładunkowe. I dokładnie taka sytuacja miała miejsce w sierpniu, kiedy to zamknięto znaczną część Ningbo, trzeciego największego terminalu kontenerowego na świecie.

Zawyżony popyt

Kolejnym aspektem, na który zwracają uwagę specjaliści, to wzrost popytu. Jak się okazuje, w czasie pandemii zaczęliśmy wydawać więcej. Z jednej strony może się wydawać to nielogiczne, w końcu mamy kryzys, a to raczej nie zachęca do wydawania pieniędzy. Jednak zauważyć trzeba, że przez liczne lockdowny na całym świecie ludzie przestali wychodzić z domów, a co za tym idzie nie wydawali “na mieście”. Pieniądze, które w ten sposób siłą rzeczy zaoszczędzili, postanowili wydać gdzie indziej. 

– Istotnym aspektem jest również mocne zachwianie popytu ze strony konsumentów, którzy zostali zamknięci w domach i nie wydawali pieniędzy na takie aktywności jak np. kultura, turystyka, czy szeroko rozumiana gospodarka czasu wolnego. Te środki nie wyparowały, ale zostały przesunięte na inne branże jak np. motoryzacja, nieruchomości i ich wyposażenie, elektronika. Producenci i dostawcy momentalnie dostali znacznie więcej zamówień, niż planowali na dany rok i byli w stanie realnie obsłużyć przy obecnych zdolnościach produkcyjnych dodatkowo obciążanych lockdownem. Oba te przypadki spowodowały znaczny wzrost cen w wielu branżach oraz wydłużenie realizacji zamówień – komentuje Tomasz Rykaczewski.

Brak kontenerów

Kolejnym czynnikiem, który jest ważny w całym tym zamieszaniu, to brak kontenerów. W momencie, w którym dany ośrodek logistyczny wstrzymuje pracę, wydłuża się czas oczekiwania na przesyłkę. Jednocześnie kontenery, które “oczekują” na wznowienie dostawy, są w tym momencie zablokowane i nie mogą być wykorzystane w innych środkach transportu, czy innych łańcuchach logistycznych. 

Brak kontenerów plus zawyżona podaż skutkuje tym, że ceny za dostawy znacząco wzrosły do góry. Obecnie za przesyłkę kontenera z Chin do Europy zapłacimy aż 10 razy więcej niż rok temu.

Katarzyna W. Gebel z biura prasowego IKEA Retail w Polsce w rozmowie z serwisem bankier.pl powiedziała, że marka w odpowiedzi na obecny kryzys zdecydowała się globalnie na podjęcie nadzwyczajnych kroków, w tym na zakup własnych kontenerów i czarter dodatkowych statków.

Kanał Sueski i powodzie

Pandemia to pierwszy argument, wymieniany przez komentatorów obecnej sytuacji z dostawami na świecie. Niestety w tym trudnym momencie dla branży logistycznej swoje cegiełki dołożyły sytuacje niezwiązane z Covid-19. Pierwszą z nich był statek Ever Given, który w marcu tego roku utknął w Kanale Sueskim. Statek skutecznie zablokował ruch w obu kierunkach kanału na kilka dni, a sam do Rotterdamu (skąd jego towary ruszyły dalej) dotarł z trzymiesięcznym opóźnieniem.

Można pomyśleć, że to tylko jeden statek i tylko kilka dni. Jednak pamiętajmy, że po pierwsze inne statki w tym czasie, również nie mogły pokonać tej drogi, po drugie na samym Ever Givenie znajdowało się 18 tysięcy kontenerów i po trzecie przez Kanał Sueski odbywa się 15 proc. światowego ruchu żeglugowego. Tak więc, choć sytuacja została już rozwiązana, z pewnością dołożyła się do obecnego stanu.

Jak wskazuje serwis 300gospodarka.pl, kolejną sprawą są powodzie, które nawiedziły w ostatnim czasie Azję i Europę. W ich efekcie na jakiś czas zablokowany został Jedwabny Szlak, który biegnie między innymi przez Polskę, a który jest bardzo ważnym kolejowym szlakiem handlowym.

Jak widać, na to, co się dzieje obecnie w logistyce, składa się kilka czynników. Jednak niewątpliwym jest fakt, że to właśnie pandemia najmocniej obciążyła światowy transport. Pozostaje nam przyglądać się tej sytuacji i czekać, aż wszystko wróci do normy. Jednak zapowiadana czwarta fala pandemii i odmiana Delta koronawirusa nie nastraja pozytywnie.

Polecamy również

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl