Pamiętacie 99 problems Jay-Z? To właśnie ten utwór zainspirował mnie do powstania tego artykułu. W ciągu niespełna 6 lat prowadzenia działalności gospodarczej popełniłem setki błędów. Tak, mówię to świadomie, codziennie popełniam błędy, które jak się podsumuje to wyjdzie potężna lista.

Artykuł ten dedykuję przedsiębiorcom, startupowcom, którzy szczególnie pomogli w rozwijaniu mojej małej organizacji. To oni spowodowali, że dziś wyszedłem z problemów, które zgotowałem sobie na własne życzenie.

Z racji tego, że są to moje błędy na różnych etapach prowadzenia firmy, dlatego niektóre punkty mogą wzajemnie się wykluczać.

1. Brak kontroli cashflow

cashflow

To jeden z elementarnych błędów jakie bardzo długo popełniałem. Jak było dobrze nie patrzyłem na to, co dzieje się w finansach firmy, jak było źle, często było za późno na niektóre decyzje. Często powodowało to, że nie wiedziałem o wielu kosztach w firmie, a często osoby, które ze mną współpracują nie liczą się tak bardzo z kosztami, jak ja sam. To właśnie brak kontroli cashflow spowodował, że kiedyś był czas gdzie widziałem na minusie kilkadziesiąt tysięcy złotych.

2. Brak kontroli pracowników

Nie kontrolowałem pracowników, nie mieliśmy statusów prac, nie raportowaliśmy. To spowodowało, że traciliśmy gigantyczne jednostki czasowe, a tym samym bardzo duże pieniądze. Kontrola pracownika nie musi mieć charakteru korporacyjnego, jestem daleki od trzymania za rękę na każdym kroku (ba, bardzo lubię samodzielność) ale controling nadaje spokój i harmonię w organizacji, delikatnie nadzorowane jednostki czują się pewniej, gdy mają statusy, muszą raportować swoje działania.

3. Brak planu generowania leadów

Gdy jesteś jednoosobową działalnością i masz określone grono klientów, nie jest Ci to potrzebne, natomiast, jeżeli chcesz się rozwijać w kierunku przynajmniej kilkuosobowej działalności (zwłaszcza w b2b) musisz koniecznie mieć plan generowania leadów. Dlaczego jest to takie ważne? Możesz estymować moce przerobowe i manipulować intensyfikacją działań sprzedażowo-marketingowych gdy pracy jest mniej i macie jeszcze luźne moce. Ja zbyt późno określiłem sobie plan generowania leadów od tego jak je pozyskiwać, po to jak je klasyfikować i wpuszczać do lejka sprzedażowego.

4. Brak planu lejka sprzedażowego

Brak lejka sprzedażowego był kolejnym bólem, który dość niedawno rozwiązałem. Do tej pory każdy lead był u mnie w jednym miejscu. Każdego „ścigałem” z tą samą intensywnością, bez względu na jakim etapie „dogrzania” i zainteresowania się znajdywał.

5. Jestem na nie

Jestem na nie, czyli negowanie wszystkich propozycji jakie przychodziły do firmy. Bez względu czy to od zespołu, od kontrahentów czy od kogokolwiek innego. Nie wiem co było przyczyną, że tak reagowałem, ale chyba bojaźń w stosunku do zmian.

6. Jestem na tak

Przeciwieństwem wyżej wymienionego etapu był etap, w którym zbyt często i ochoczo byłem na tak. Chyba chciałem odkupić lata bycia na nie i robiłem wszystko na „tak”. Konsekwencja tego była taka, jak w filmie z Jimem Carrey-em „Jestem na tak” (swoją drogą zachęcam bardzo ciekawy film) zasiałem destabilizację.

7. Chwytanie wielu srok za ogon

Byłem w tym naprawdę mistrzem, działałem na wielu polach, prowadziłem i nadal prowadzę portal marketingowy, sprzedawałem gadżety na Euro, a w międzyczasie rozwijałem szkółkę szachową. Za bardzo uwierzyłem, że mogę być Richardem Bransonem i mieć 400 rentownych spółek.

8. Robienie niekomercyjnych rzeczy, w godzinach roboczych

Dziś dla projektu marketingibiznes.pl, coraz bliżej aby osiągnąć owiany tajemnicą wskaźnik BEP (break even point) ale nie zawsze tak było. Realizowałem całymi dniami projekt, a właściwie różne projekty, które były nierentowne, a nawet nie miały określone biznesplanów, czy nawet modeli biznesowych.

9. Konferencje, występy, jeżdżenie po kraju

prelegent

Wiesz jak bardzo mnie to życie prelegenta wkręciło? W ciągu 2016 roku udało mi się być w ponad 20 miastach Polski na konferencjach, meetingach i innych wydarzeniach branżowych. Dopiero niedawno zdałem sobie sprawę, że jestem słabym prelegentem i nie powinienem niekomercyjnie występować na scenie.

prelegent2

10. Zbyt dużo generowanych leadów na małą organizację

Ten punkt jest rozszerzeniem punktu o braku polityki generowania leadów. Był taki czas, w tym roku, że przez swoją głupotę wygenerowaliśmy więcej leadów niż faktycznie potrzebowaliśmy, to była masakra, nie byliśmy w stanie nadążać z odpowiedziami na komunikację z klientami, co powodowało, że ludzie od nas odchodzili, zanim jeszcze do nas przyszli ;). Ile można czekać na wycenę?

11. Tak późno zacząłem uczyć się być przedsiębiorcą

Oh, to chyba jeden z najważniejszych moich błędów i biję się w pierś, bo dopiero teraz to zmieniam. Zacząłem dużo rozmawiać z bardziej doświadczonymi przedsiębiorcami, omawiać z nimi różne cease study, wyciągać wnioski z błędów, ale też powołałem projekt „uniwersytet”, który mówi, że w każdy dzień weekendowy muszę poświęcić określoną liczbę czasu na naukę. Chcę uczyć się także w tygodniu i staram się czytać prawie codziennie, ale z ręką na sercu, nie zawsze mi to wychodzi.

12. Pieprzony konsumpcjonizm

Oj tak, Polska jest młodym gospodarczo krajem, trochę z kompleksami i ja też im kiedyś ulegałem. Chciałem mieć różne „gadżety”, jadać na mieście, pić w weekendy Jack-a Danielsa z colą (swoją drogą wyeliminowałem prawie do zera picie alkoholu). Konsumpcjonizm sprawiał, że wydawałem setki złotych miesięcznie na rzeczy, bez których z pewnością mogłem się obyć. Te pieniądze mogłem przeznaczyć na zakup książek. Obecnie koszt literatury, które muszę nabyć to około 2000-3000 zł, koszt sprzętów do firmy, które muszę nabyć do firmy to 5000-6000 zł. Oszczędność na konsumpcjonizmie pozwoliłaby mi pokryć kilka takich inwestycji. Wiem, że nie jest łatwo siedzieć na dupie w domu, gdy cały świat się bawi, ale wiem dobrze, że jest to jedna z dróg do sukcesu.

13. Nie da się (tak mi wmówiono)

Nie da się. To nie jest do zrealizowania. Tak mi wmówiono, bo ten ktoś czegoś nie zrobił, albo on tego nie potrafi, on tego nie przeszedł. Wiesz, że ja w te głupoty uwierzyłem. Byłem mało pewny siebie i łykałem takie rzeczy jak pelikan.

14. Chcieliśmy robić wszystko

Zanim dowiedzieliśmy się co chcemy robić w firmie z branży interaktywnej robiliśmy wszystko. Od wdrożeń sklepów po kampanie AdWords. Konsekwencja? Bardzo rozproszone usługi spowodowały, że bardzo ciężko było nam zebrać zespół profesjonalistów, mieliśmy ogromne problemy z realizacją niektórych zadań, dlatego, że nie mieliśmy odpowiednich kompetencji. Robienie wszystkiego od SEO do PPC, social media i copywritingu nie jest drogą do sukcesu w branży interaktywnej, a coraz bardziej będą wypływały firmy skupione na wysokiej specjalizacji w wąskiej niszy.

15. Ja nie deleguję, jestem terminatorem

Ile razy byłem w pułapce myślowej, że ja nie deleguję? Oczywiście bardzo często. Chciałem wszystko w firmie robić sam. Wyobrażasz sobie człowieka, który i nadzoruje projekty i jest jednocześnie sprzedawcą? Nie jest to realne. Nie da się robić wszystkiego na 100%. W książce Leszka Czarneckiego, autor opisał proces delegowania zero-jedynkowo. Wyobraź sobie, że Ty wykonasz zadanie na 100%, a każdy Twój człowiek na 80%. Gdy masz Dwóch ludzi to zrobią to 1,6 lepiej niż Ty. Siła firmy tkwi w delegowaniu, a nie robieniu wszystkiego samemu.

16. Szukam inwestora, tylko właściwie po co?

Tak, ja też wyobraziłem sobie, że skoro mam trakcje, nowego klienta raz na 2-3 tygodnie to koniecznie muszę mieć inwestora. Aby jeszcze bardziej przyspieszyć rozwój firmy, tylko po co? Jeżeli ona zacznie rosnąć zbyt szybko, to się wyłoży podczas tego biegu, nie utrzyma tempa, albo walniemy o sufit rozwoju i w konsekwencji się roztrzaskamy.

17. Pivot – zbyt późno do tego dorosłem

Wiesz co było jedną z najważniejszych rzeczy jakie zrobiłem w 2016? Pivot. Z agencji, która świadczy wszystkie usługi staliśmy się agencją content marketingową. Robimy naprawdę treści na najwyższym poziomie i piszemy setki tysięcy znaków w każdym miesiącu (dla nas oraz naszych klientów). Pytanie czemu tak późno się „przekształciłem” skoro robimy to na naprawdę wysokim poziomie, a podpisywanie nowych umów nie ma dla nas problemów?

18. Czas jest jak woda, przecieka przez palce

czasoprzepieprzacz

Wbij sobie do głowy, że czas, a nie pieniądze są najważniejszą jednostką. Wszelkie rozpraszacze jak przeglądanie memów, lajkowanie pościków na fejsie to czasoprzepieprzacze. Wiem, że gdyby ktoś wypłacił mi 15 zł za godzinę, którą zmarnowałem siedząc przed komputerem to pewnie teraz kupiłbym sobie nowe meble do biura.

19. Work-Life Balance, a co to takiego?

Ja naprawdę uwierzyłem, że można pracować non stop, a wrzucanie na facebook-a informacji jaki jesteś pracowity, że siedzisz w biurze do późna, lub nocujesz tak jak ja to szczyt ambicji. Tak nie jest, nie pracuj dużo, a mądrze. Ja z racji tego, że spodziewam się dziecka, chcę ogarnąć organizację bym o 18 najpóźniej wychodził z biura.

20. Większe biuro, więcej ludzi

zespol

Czemu ja tak późno przeczytywałem „Rework”? Tam właśnie tak bardzo mądrze opisują, że aby ludziom imponować nie powinniśmy zatrudniać więcej ludzi, czy mieć większe niż nasza potrzeba biura. To nonsens. To ogromny nonsens, który każe nam zwiększać ciągle zatrudnienie, nawet jak tego nie potrzebujemy, lub tak jak w moim przypadku 2 lata temu, nie dorośliśmy do tego.

biuro

21. Quality

Jakość bo wszyscy zginiemy! Strasznie jest mi przykro, że tak późno wziąłem się za pracę nad sumiennością, dokładnością i analizą jakości. Dziś, gdy pyta mnie klient dlaczego jesteśmy tacy drodzy, mogę powołać się na jakość, pokazać portfolio, które dokumentuje te słowa. Co do jakości, to jest to jeden z elementów, który będę chciał najbardziej rozwiać w 2017.

22. Brak stałej pensji

Jest takie mądre przysłowie, że lider jada na końcu. Tak, to oczywiste, bo dajemy swoją postawą przykład, ale to nie znaczy, że nie zasługujemy na stałe zarobki + ewentualne premie od dobrej pracy. Od niedawna przydzielam sobie skromną pensję. Wcześniej moje życie wyglądało tak, że jak była potrzeba na kino w weekend to przelewałem sobie 200 zł, jak była impreza u kumpla to przelewałem sobie 300 zł, jak jechałem gdzieś w Polskę to przelewałem sobie 600-700 zł. W konsekwencji wydawałem znacznie więcej niż bym wydawał, gdybym miał stałą pensję. Stała pensja zwiększa motywację oraz poczucie stabilizacji.

23. Sukces klienta, to wzrost mojej firmy

Sukces klienta, zwłaszcza w agencjach takich jak moja przekłada się na wzrost wydatków na reklamę w naszej firmie. Widać to było gdy prowadziliśmy działania PPC, ale widać to również dzisiaj, gdy jesteśmy agencją content marketingową. Zbyt późno uświadomiłem sobie ten fakt, a jest to przecież takie basic.

24. Za bardzo wierzyłem, że ktoś coś zrobi jak obiecał

Wiara i zaufanie jest elementarnym czynnikiem w każdej działalności i powinna nam towarzyszyć na każdym kroku. Nadal tak twierdzę pomimo różnych przejść, ale trzeba weryfikować prawdomówność i dotrzymywanie deadlineów, ustaleń etc. Wiele razy miałem doświadczenia, gdy ktoś obiecywał coś (niekoniecznie dla naszych klientów) i nie dotrzymywał słowa. Po latach nauczyłem się to weryfikować na bardzo wczesnym etapie, bo jest to naprawdę do zweryfikowania.

25. Nie przygotowywałem się do rozmów kwalifikacyjnych

Gdy nie pracowałem dla siebie, tylko sam chodziłem na rozmowy kwalifikacyjne dużo czasu poświęcałem, aby się do nich przygotowywać. To właśnie powodowało, że zaginałem tych, którzy mnie rekrutowali, ja po kilku latach serio czułem się lepszy od nich. Dlaczego więc nie przygotowywałem się do rozmów kwalifikacyjnych, gdy ktoś ubiegał się o pracę u mnie? To naprawdę idiotyczne, ale serio tak robiłem. Często odbywało się to na zasadzie drukowania cv 15 minut przed rozmową. Klepałem wówczas standardowe formułki „jak się Pan widzi w naszej firmie” bla, bla, bla. Jak chcesz przedsiębiorstwo takie jak każde inne to powodzenia, rób schematyczne rozmowy kwalifikacyjne.

26. Ślepa wiara w hasła motywacyjne

Teksty motywacyjne, zwłaszcza te dotyczące przedsiębiorczości zawsze miały we mnie podatny grunt. Tak byłem jak prosty chłop, któremu można było wmówić coś lub poprawić humor hasłem ala  „kołczowie” motywacyjni. Dziś wiem, że muszę się motywować wewnętrznie a nie odpalając youtube na hasło „filmik motywacyjny”.

27. Uparcie się na własną firmę

Zbyt wcześnie założyłem firmę, tak na dobrą sprawę od niedawna jestem na nią gotowy. Gdybym poczekał kilka lat oszczędziłbym na błędach i różnych wpadkach, które popełniłem tyle by spokojnie kupić za to kawalerkę w Warszawie. Nie żartuję wszystkie moje błędy wyceniam na blisko ćwierć miliona złotych.

28. Co powiedzą najbliżsi

Nie miałem wsparcia od swojego ojca (choć on do dziś twierdzi, że mnie wspierał zawsze i kibicował). Na początku prowadzenia firmy strasznie się przejmowałem. Nerwy nade mną panowały, blokada umysłowa, że nie mam wsparcia w najważniejszej na tamten czas osobie wśród moich bliskich. To niestety jest nagminne, że młodych przedsiębiorców, zwłaszcza takich, którzy wytwarzają wirtualne dobra, rodziny nie wspierają. U mnie było kilka takich osób, choć tata był szczególnie „uparty” w dokuczaniu mi.

29. Brak planu dnia

Dziś dzień staram się rozpisywać z wyprzedzeniem, dzięki temu lepiej w nim funkcjonuję, mam czas na rozmowy z klientami, ale także na pisanie postów na Marketing i Biznes, uczenie się, analizę i inne aspekty. Nie zawsze jednak rozbijałem dzień na poszczególne etapy działań.

30. Brak procesów

Brak uporządkowania jak wygląda projekt, co go definiuje i jak osoby za niego odpowiadają. Brak podziału co wolno robić w firmie, a czego nie. Wiem, że zabrzmi to ultra nieprofesjonalnie ale nadal pracujemy nad procesami. Procesy w firmie to cholernie ważny aspekt. Każda osoba jest trybikiem maszyny, gdy nie ma spójności maszyna się tnie. Brzmi jak gadka mentora i być może wydaje się proste, ale dopiero jak zaczniesz układać procesy w firmie zobaczysz, że to zabawa na wiele miesięcy.lean1

31. Głuchy na feedback

Tak byłem głuchy na feedback. Mam kilku mentorów jeżeli chodzi o prowadzenie firmy. Reprezentują różne gałęzie od prowadzenia projektów po sprzedaż. Każdy z nich wytykał mi palcami „dziury” w firmie, ja to lekceważyłem, byłem głuchy. Podobnie głuchy byłem na feedback klientów, a to największy grzech jakiego można się dopuścić.

32. Przepychanki z konkurencją

Ach, było się kiedyś buńczucznym młokosem, no było się. Lekceważyłem konkurencję, wypowiadałem się o nich niepochlebnie, a w konsekwencji wchodziłem w niepotrzebne przepychanki, także publicznie. Ale mi wstyd jest za to, o matko!

33. Brak lojalności w stosunku do kontrahentów

Podwykonawca, który robił dla nas tyle czasu podwyższa stawkę, a ja szukam innego, albo szukam za jego plecami wykonawcy projektu, słabo nie? No ale niestety ja tak kiedyś robiłem. Jest to bardzo nieetyczne i możesz do tego dojść, tylko jeżeli masz coś takiego jak kręgosłup moralny.

34. Zbyt długo nie potrafiliśmy podziękować niektórym klientom

Wiesz, że nie przyjmujemy niektórych zleceń i nie współpracujemy z niektórymi klientami? Tak są tacy, którzy działają toksycznie na naszą organizację. Są, a właściwie byli dlatego, że nie współpracujemy z jednostkami, z którymi się nie dogadujemy albo ich projekty są dla nas nierentowne. Nie chwytamy każdego zlecenia, za każdą stawkę, byle tylko je mieć w portfolio.

35. Za mało walczyliśmy o niektóre projekty, klientów, ludzi

Oh, brak walki to kolejny bród na mojej karierze przedsiębiorcy. Nie walczyłem do końca o niektóre projekty, porzucałem je gdy sytuacja była kiepska, zamiast je ciągnąć. To samo tyczy się ludzi, nie walczyłem o ich zatrudnienie jak słyszałem w słuchawce „dostałem lepszą ofertę pracy”. Firmę buduje się na ludziach, dlatego trzeba znaleźć rozwiązanie, w którym pieniądze to nie jedyna karta przetargowa.

36. Brak asertywności

Jak brak umiejętności odmawiania, zwłaszcza klientom dał mi w kość. Pan zrobi jeszcze te i te poprawki. Nie ma ich w umowie, ale zrobię je dla Pana w drodze wyjątku. Nie ma drogi wyjątku. Zasady są po to, aby trzymały w ramach firmę i jednostki.

37. Brak automatyzacji procesów

Automatyzacja procesów. Ja naprawdę nie powiem, że był czas gdzie do bazy kilku tysięcy rekordów pisaliśmy ręcznie maile, zamiast wysłać je z narzędzia, które do tego służy. Takich głupich rzeczy, których sobie nie po automatyzowaliśmy było dużo, lista jest długa.

38. Robienie z ‚gęby dupy’

Dziś gdy się z kimś na co umawiam, staram się za wszelką cenę dopinać warunki, na które się umówiliśmy. Nie zawsze tak było, niestety.

39. Zrobienie zleceń na ‚gębę’

Wstyd się przyznać, jak dużo realizacji robiłem na przysłowiową „gębę”. Jak wiele razy tego żałowałem to wiem tylko ja. Wiesz, że do dziś klienci nie wypłacili mi łącznie blisko 20 tysięcy złotych, bo nie zabezpieczyłem się odpowiednimi umowami.

40. Realizacja projektów dla znajomych, po znajomości

Na szczęście już z tym skończyłem, ale robienie dla znajomych, często po taniości również kilka razy wyszło mi bokiem. Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi. Nie ma wyjątków, nie ma zmiłuj, jeżeli chcesz profesjonalną usługę, profesjonalnie mnie za to wynagrodź. Jeżeli chcesz po koleżeńsku, to chodźmy na piwo.300x250

41. Sprzedaż zamiast budowania relacji

Trafia do nas lead, kiedyś od razu chciałem sprzedać, dziś na szczęście jestem mądrzejszy, wiem jak budować relacje, jak się zabrać za odpowiednie wyedukowanie „leada”, a właściwie na tym etapie to już często znajomego.

42. Za wszelką cenę chęć edukacji klientów, którzy „wiedzą wszystko najlepiej”

Jestem ogromnym zwolennikiem edukowania. Chcę każdego kto myśli o obsługiwaniu przez nas wyedukować. Wyedukowany klient jest zawsze lepszym klientem, podejmującym decyzje w sposób świadomy i racjonalny. Ale po tylu latach, podobnie jak posiadam lejki sprzedażowe, tak mam też lejki edukacyjne. Część przedsiębiorców, po prostu „wie lepiej” i nie chcę ich oduczać. Dzięki temu, nie tracę energii i mogę poświęcić się w projekty edukacyjne dla tych, którzy po prostu tego potrzebują. Gdy ktoś podchodzi do rozmów „ale ja nie mam czasu się uczyć”, albo „ale ja to wiem, nie mam po prostu czasu tego wdrążyć” czy jakkolwiek inaczej, to wiem, że nie warto to kontynuować.

43. Zatrudnianie niesamodzielnych osób, współpraca z wysoce niesamodzielnymi osobami

Ile ja straciłem włosów na głowie, czasu i …dobrych ludzi, tylko przez to, że zatrudniałem niesamodzielne osoby. To one są najlepszym, najskuteczniejszym hamulcem dla Was i dla tych, którzy potrafią zrobić swoją pracę w sposób niezależny.

44. Nadmierna niecierpliwość. Tu i teraz chcę mieć dużą firmę, podpisać umowę, zakończyć projekt

Nadal chcę, a może nawet teraz bardziej, stworzyć dużą firmę. Ale kiedyś niecierpliwość powodowało ogromną frustrację. Jak firma nie zmieniała się z dnia na dzień, to ja stawałem na głowię, by coś się zmieniało. Często bezsensownie. Cierpliwość, gdy idziemy na szczyt jest bardzo ważna.

45. Unikanie problemów i ich lekceważenie

Problemy to takie coś, co jak je lekceważysz, odkładasz na potem albo unikasz to one sobie tak rosną. Rosną w takiej ciszy, że Ci pierdzielną w najmniej odpowiednim czasie. Nie zapłacona faktura, komornik, albo inna tego typu zabawa, nigdy się nie spodziewasz gdy to nieszczęście nadejdzie. Najgorzej jak kilka na raz wyskoczy w tym samym momencie.

46. Brak zdrowego stylu życia

„Szlachetne zdrowie nikt się nie dowie jako smakujesz aż się zepsujesz”. Nie doceniałem wiele razy swojego zdrowia. Często się to na mnie mściło. Nerwy łatwiej puszczają, pracuję mniej efektywnie, jestem wolniejszy. Ja, ten który powinien być najważniejszą jednostką w tej firmie.

47. Nie obserwowałem świata, inspiracji szukałem tylko w branży, hermetycznym środowisku

Nasza branża jest bardzo hermetyczna, zamknięte środowisko. Gdybyś tylko ją obserwował, nie byłbyś wstanie wymyślić niczego nieszablonowego. Ja bardzo długo patrzyłem tylko i wyłącznie na własne podwórko. Dobry obserwator, osoba, która czerpie z otaczającego świata garściami zawsze będzie lepszym przedsiębiorcą, bardziej innowacyjnym.

48. Wydawałem za dużo na rozwijanie firmy (często inwestując zbyt agresywnie), zapominając o wydatkach na własny rozwój

Tak, inwestowałem agresywnie, czasem bezsensownie w rozwijanie firmy, zapominając, że moja niewiedza i brak umiejętności może spowodować, że nie będę potrafił zarządzać nią w takiej postaci. Dziś znacznie więcej wydaje na siebie. To drobnostka, w perspektywie tego co piszę, ale cegła, która buduje finalnie twierdzę.

49. Chciałem zatrudniać ziomków, rodzinę i tych, których CV obiecywało dobrego człowieka

Tak, zatrudniałem rodzinę, ziomków, ale to prawda, że z nimi wychodzi się zazwyczaj dobrze tylko na zdjęciach. Bardzo często ciężko jest wyznaczyć granice, nie każdy potrafi podporządkować się dowodzeniu przez swojego brata, czy kolegę. Niestety tutaj dużo robi mentalność.

50. Zbyt często byłem zbyt miękki w stosunku do podwykonawców, kontrahentów ale też bliskich. Tolerowałem patologiczne warunki współpracy i toksyczne relacje.

Pisze do mnie podwykonawca, czy może dostać wcześniej pieniądze bo on nie ma na mieszkanie, czasami nie ma na jedzenie, albo chce sobie kupić komputer czy coś jeszcze innego. Bardzo często ulegałem, miałem zbyt miękkie serce. O ile nie ma problemu gdy to jest jednorazowe wydarzenie o tyle staje się ono problem, gdy ktoś nagminnie to wykorzystuje, a wręcz otwarcie mówi, że celowo chce wejść Ci na psychikę i wykorzystać Twoją dobroć do osiągnięcia własnego celu.

51. Brak nabywania do firmy odpowiednich kompetencji

Firma to organ, który musi nabywać i kupować kompetencje. Jak to robi? Zatrudnia odpowiednie osoby, lub szkoli te, które są w niej. To właśnie błąd, że bardzo długo nie prowadziłem zapisów tego, jakich kompetencji nam w firmie potrzeba i które musimy zlecić na zewnątrz, a które musimy mieć na stałe w firmie.

52. Zawsze chciałem być krok do przodu, niż moja organizacja mogła na ten czas. Powodowało to „zadyszkę”

„Zadyszka” to moja definicja szybszego biegu/rozwoju niż jest odpowiedni. Nadawanie takiego tempa jest niezdrowe, powoduje, że możemy się wykoleić. Zbyt nierealne KPI demotywuje, sprawdzone info.

53. Brak odpowiedniego zaplecza technicznego

Ja jestem humanistą, a przynajmniej tak sobie wmówiłem. Wiele lat nie wiedziałem jak dobierać komputery, jak organizować sobie serwery, a już o zabezpieczaniu stron to ja w ogóle nie miałem pojęcia. W 2017 roku dobór odpowiedniego zaplecza IT jest dla mnie jednym z ważnych priorytetów i chciałbym to rozwijać już od pierwszego kwartału roku 2017.

54. Brak analizy danych

Dane są ropą każdej organizacji, bez ich analizy nie pojedziemy zbyt daleko, a oszukiwanie się, mówiąc, że nasza firma nie ma co analizować jest dużą głupotą i krzywdą, którą możecie sobie wyrządzić sporo nieszczęścia. Ja również nie analizowałem, nie analizowałem dlaczego w sierpniu mamy mniej pracy, a w czwartym kwartale mamy zapchane moce przerobowe, nie analizowałem skąd przychodzą do nas zapytania ofertowe, nie miałem stworzonej buyer persony. Kulało wszystko.

55. Podniecałem się nic nieznaczącymi sukcesami

Nadal tak mam, choć już znacznie rzadziej. Podniecałem się nic nieznaczącymi sukcesami, traciłem energię na „onanizowanie” się jakimiś rzeczami, które może i są miłe np. faktura powyżej 10 tysięcy złotych, ale które powinny być dla mnie normą, a nie „sukcesem”.

56. Nie mówiłem nikomu o planach, pomysłach na rozwój

Tak, skrywanie się ze swoimi pomysłami, czy planami to również błąd. Wiele osób, które mam w swoim otoczeniu często przeszło już przez owe problemy, mogliby mi je wyperswadować. Oczywiście gdybym im o tym powiedział, nie mówiłem niestety.

57. Transparentność, tak późno do niej dorosłem

Ja myślałem, że jak w treściach, które coraz częściej piszę będę mówił jak coś zrobiłem, jak do czegoś doszedłem to wyjawię tajemnicę, którą wykorzystają moi konkurencji. No to tak nie działa, muszę Ci to powiedzieć. Transparentność jest bardzo zdrowa dla całego rynku, rozwija go, dynamizuje. Dlatego właśnie jest ona taka istotna w moim obecnym, lepszym życiu :).

58. Wiecznie na moim

Decyzje muszą być takie jak ja sobie tego życzę, zawsze musi być na moim, to przecież oczywiste. No nie zupełnie. Są ludzie, którzy wniosą coś świeżego, ale musisz ich wysłuchać. Poza tym ja jestem za głupi, aby wszystko wiedzieć. Know how też można delegować.

59. Odrzucanie pomocnej dłoni

Tak często ktoś chciał mi pomóc, czy to był ktoś bliski, czy może kolega, a nawet klient. Duma nie pozwalała mi przyjmować pomocy, ja chciałem wszystko pokonywać samemu, nawet gdy nie wiedziałem w jaki sposób.

60. Zbyt późno wdrożyłem ekonomię wdzięczności

Oj tak, stanowczo zbyt późno wdrożyłem u siebie ekonomię wdzięczności. To teoria, w której stajesz się życzliwy i tak zwyczaje po prostu chcesz pomagać, także biznesowo. Twórcą ekonomii wdzięczności jest Gary Vernerchuk i to on nauczył mnie mówić „dziękuję”, „przepraszam” etc. Banał, banał, banał. Być może tak, ale życzliwe podejście, gdy zawsze wszystko robiłem na chłodno, było czymś co bardzo zmieniło nie tylko moje życie zawodowe, ale przede wszystkim prywatne.

61. Bałem się stabilizacji, a ona najbardziej poprawiła kondycję mojej organizacji

nawyki

Na ogół nie mówię o moim życiu prywatnym publicznie, nie lubię mieszania spraw zawodowych z tym, co u mnie w domu, ale ma to ogromne znaczenie w kontekście mojej firmy. Od 19 roku życia spotykam się z jedną kobietą, długo zwlekałem aby się ożenić a to był bardzo poważny błąd. Cała zmiana życia, odcięcia się od starych złych nawyków, ta zmiana spowodowała, że dziś mam bardziej spokojną głowę, wychodzę o czasie z biura i wiele innych rzeczy wykonuję lepiej, bardziej odpowiedzialnie.

62. Mówiłem o swoich prywatnych poglądach, polityce i podobnych aspektach. Zapomniałem, że niektóre moje poglądy mogą urazić kogoś myślące inaczej

rekordowe-kolejki

Tak, kilka razy drwiłem sobie w mediach społecznościowych z różnych tematów tabu, takich jak poglądy polityczne, patriotyczne czy sprawy wiary. Ja mam do tego duży dystans, podobnie jak do wszystkiego, ale też szanuję to, że są osoby, które wolą, abym nie żartował z niektórych spraw. Takie głupie ujawnianie swoich poglądów kilka razy spowodowało, że dochodziło do niepotrzebnego zaburzenia relacji z moimi klientami i współpracownikami.

63. Delegowałem na zewnątrz rzeczy, które powinny być realizowane przez nas wewnętrznie

Strategia, kluczowe decyzje. Wiesz, że ja nawet takie procesy próbowałem delegować na zewnątrz? Kazałem copywriterom myśleć, jak powinna wyglądać strona WWW, proces komunikacji itd. Rzeczy, które powinny być przegadywane w firmie, wśród najbliższych współpracowników. Nie wszystko powinno się delegować, nie wszystko.

64. Wymagajcie od siebie, nawet jak inni od Was nie wymagają

Bywało nie raz tak, że klient nie wymagał od nas jakiś nadzwyczajnych rzeczy w projekcie, po prostu stwórzcie mi teksty na bloga, jakość nie musi być najwyższa, bo to pod SEO. Nie stawiał od nas wymagań i moglibyśmy stworzyć byle jakie teksty. Tak się nie stało, sami określaliśmy swoją poprzeczkę.

750x300

65. Urlopy nie istnieją, komórka i laptop towarzyszą mi wszędzie

Trochę jak work life balance, ale z innej strony. Jadąc na urlop masz przeżywać, delektować się i wyjść z nieustannego fokusu. Wystarczy, żebyś kilka dni pobył bez laptopa, abyś zapomniał o swoim naturalnym środowisku pracy. To bardzo zdrowe dla naszego mózgu, pozwala wypocząć i efektywniej wykonywać swoje zadania w przyszłości.

66. Mobilność. Tak, późno zrobiłem prawko

Wstyd, wstyd i hańba. Tak to, że zrobiłem prawko dopiero w wieku 25 lat jest dla mnie dużą ujmą. Firma zwłaszcza w początkowej fazie rozwoju potrzebuje być mobilna, dynamiczna. Tego nie da się osiągnąć bez możliwości poruszania się własnym transportem.

67. Za bardzo fokusowałem się na organizacjach innych (kolegów, ludzi z branży)

To prawda, żeby nigdy nie oglądać się na innych. Oni mają swoje zmartwienia i swoje sukcesy, gdybym ja wszedł w ich buty, na pewno nie osiągnąłbym tych samych sukcesów, ale być może nie poniósłbym też tych porażek. Za dużo gdybałem, za bardzo obserwowałem w sposób niezdrowy.

68. Oszczędzałem na rzeczach, na których nie powinienem

Nie wszędzie powinno się oszczędzać, chociaż sam proces oszczędzania jest jak najbardziej zdrowy i rozsądny. Są jednak rzeczy, które wpływają na komfort pracy, które nie mogą być niskiej jakości, na nich nie można oszczędzać. Ja tego nie przestrzegałem, w konsekwencji tracąc dużo więcej.

69. Oszczędzanie na specjalistach, negocjacje umów do granic opłacalności

Wiesz dlaczego oszczędzanie na specjalistach i negocjowanie warunków współpracy do granic opłacalności dla jednej ze stron, nie jest wcale Twoim sukcesem? Dlatego, że jeżeli  opłacalność będzie znikoma, podwykonawca w pierwszej możliwej komplikacji wycofa się z realizowania zadania, zostawiając Cię na lodzie. Ja to przeżywałem, chciałem negocjować do granic możliwości ze specjalistami, a to nie znaczy, że jestem mistrzem negocjacji. Czasami po prostu sytuacja ich zmusza do dumpingowania cen, ale nie koniecznie czują, że chcieliby za taką kwotę pracować.

70. To nie mogło się udać, nikt nie stawiał na mnie grosza, a co gorsza, sam nie wierzyłem w cuda

Tak, nikt nie wierzył w jakiekolwiek powodzenie mojej firmy, ale co gorsza sam momentami w to nie wierzyłem. Wyobrażasz sobie, CEO nie wierzy, że się uda.

71. Niekorzystne bartery

Gdy zaczynałem prowadzić swoją własną orkę, ulegałem starszym przedsiębiorcą, którzy nakłaniali mnie do niekorzystnych, z mojej perspektywy barterów. Co prawda nigdy nie wplątałem się usługę za długopisy (chociaż miałem i taką propozycję) ale już np. wykonanie usługi w zamian za powierzchnię reklamową w nic nieznaczącym portalu. Nie mówię, że bartery są złe, wręcz przeciwnie, ale bardzo ważne, aby kalkulować je i analizować ich opłacalność.

72. Brak pomysłu na firmę i siebie w firmie

To częsty problem ludzi na początku ścieżki przedsiębiorcy. Zakładamy firmy, bo nas media (zwłaszcza internetowe) mamią, że własna firma, chrzanić pracę dla kogoś itd. Często zakładamy bez klientów, zamówień i co gorsza, pomysłu na funkcjonowanie firmy i siebie w tej organizacji. Ja też tak miałem.

73. Szewc bez butów chodzi, to niekorzystne wizerunkowo

To element strategii, który spędza mi sen z powiek do dziś. Jesteśmy agencją contentową, gloryfikujemy słuszność prowadzenia działań contentowych, ale sami nie mamy prowadzonych działań contentowych w sposób systematyczny. Potrafimy robić cuda w contentcie, ale nie prowadzimy swoich działań od kilku miesięcy. To się zmieni bo obiecałem sobie, że musimy ten temat zdrowo przycisnąć. Co z tego będzie, zobaczymy już niedługo. Ten punkt jest chyba najbardziej zaniedbanym elementem, który musi być wyeliminowany.

74. Jeździłem na nic nieznaczące spotkania

Trochę jak z konferencjami. Umawiałem się na spotkania, bo ktoś zaproponował mi wspólny biznes, albo udziały w firmie, albo jeszcze inne gruszki na wierzbie. Ostatni raz uległem miesiąc temu takiemu spotkaniu, nie wiem czego się spodziewałem, że nagle odmienią losy mojej firmy?

75. Brak kontroli kosztów projektu

Bolączka jak stąd do Pekinu. Nie jest to łatwe, bo powinno się liczyć nie tylko koszt poszczególnych podwykonawców, ale także nasz czas na prowadzenie projektu, czas na accounting klienta, czas na tworzenie briefów i całego background-u. My tego nie robimy i to chyba najbardziej oddalony plan poprawy.

76. Ambicjo, Ty suko!

Oj tak, od dziecka wpaja nam się, że trzeba być ambitnym, że trzeba pchać do przodu etc. Tak to prawda i w zdrowych proporcjach, nie ma w tym nic złego. Ambicja jednak każe Ci pracować, gdy jest czas na odpoczynek, każe Ci robić w weekendy, testować non stop nowe rozwiązania, sprawdzać gdzie jest konkurencja, jeździć na konferencje, poznawać nowych ludzi. Mi sprawia duży ból do dziś odmawianie sobie niektórych rzeczy.

77. Nerwowość w działaniach

Nerwy tworzą chaos, który bardzo szybko zaraża kolejne osoby biorące udział w projekcie. U nas w firmie też walczymy z tym, aby wszystko było wykonywane ze spokojem. „We were fucked” będzie rzadziej gościło wówczas w naszych ustach.

78. Haters gonna hate

Pracując w branży internetowej musisz liczyć się z tym, że zawsze trafi się ktoś kto się nie zna, ale się wypowie, dotnie Ci, albo będzie próbował Cię urazić. Hejterzy to naturalny element działalności internetowej, wręcz środowisko. Kiedyś bardzo mi to podcinało skrzydła, robiło sieczkę z mózgu, ale nie potrzebnie. Nie była to gra warta świeczki.

79. Ja jestem CEO

Tak przyznaję się bez bicia, kilka razy użyłem argumentu „ale to ja jestem szefem”, aby się bardziej nie kompromitować w Waszych oczach, przerwę w tym miejscu.

80. Wypuszczanie w świat niedopracowanych projektów

Niby chodzi tu o jakość, ale rozwinę ten aspekt. Kilka razy ogłaszaliśmy projekty zbyt wcześnie, że można z nich korzystać. Przez to pracowaliśmy na swoją niekorzyść. Ludzie się zniechęcali i zapominali o tych inicjatywach.

81. Pieprzona papierologia, biurokracja

Olewałem papirologię, nie umiałem i nie odnajdywałem się w niej. Nadal tak jest, choć już na znacznie mniejszą skalę. Dużo lepiej komunikuje mi się dziś z moim biurem rachunkowym, niż jeszcze dwa lata temu.

82. Popełnianie tych samych błędów

Tylko głupek popełnia dwa razy ten sam błąd, nie dokonując żadnej korekty w swoich działaniach, myśląc, że efekt będzie inny. Tak jestem tym głupkiem, który nie ominął wielokrotnego popełniania tych samych „wykroczeń”.

83. Agresywna sprzedaż zamiast doradztwa

Agresywna sprzedaż to zło, to coś co powoduje, że klient ma do Ciebie awersję. Teraz to wiem, dlatego staram się doradzać. Nie jest to łatwe, bo nie każdy chce słuchać rad, ale wychodzimy z założenia, że klient musi być naszym partnerem, a nie chodzącym portfelem.

84. Fake it til you make it

Tak zdarzało mi się blefować przed klientem, mówić, że jesteśmy więksi, czy lepsi niż faktycznie byliśmy. Takie myślenie jest krótkofalowe, bo ktoś powie w pewnym momencie „sprawdzam”.

85. Robiłem startup zamiast firmę

Teraz jest boom robienia startup-ów. Biznesy szybko skalowalne,  jednorożce, Dolina Krzemowa. Cały ten blichtr sprawia, że ja też chciałem robić startup, zamiast skupić się na czynnikach, które wskazują wzrost firmy, żyłem planami tego gdzie mogę być i co robić za 2-3 lata.

86. Brak zapisu o zakazie konkurencji, NDA i podobnych klauzul

Pomimo zaufania do ludzi, którzy pracują z Tobą, w niektórych przypadkach warto jest zabezpieczyć firmę NDA, lub inną podobną klauzulą. Kilka lat temu (bodajże 6) miałem sklep SEO, robiliśmy linkowania, teksty, wpisy w katalogach i inne tego typu rzeczy. Współpracowałem z człowiekiem, który był tak jakby co-founderem, bez mojej wiedzy, bez żadnego skrupułu założył konkurencyjny podmiot, tym samym doprowadzając nasze przedsięwzięcie do bankructwa.

87. Zbyt wcześnie cieszyłem się z pieniędzy, które nie pojawiły się jeszcze na koncie, a co gorsza „wydawałem” te pieniądze

Tak, to również był mój problem. Cieszyłem się jak klient się decydował, mówił, że startujemy od nowego miesiąca. Co robiłem w tym czasie? Zaczynałem wyścig zbrojeń, dobierałem wykonawców, kupowałem nowe rzeczy do biura, a gdy miało dochodzić do startu kampanii, klient znikał, nie odbierał telefonów, nie odpisywał na maile. Nie powiedział, co się stało, nie wyjaśnił, po prostu go nie było. Za to ja byłem z dużym problemem zakupienia usług i rzeczy, które były mi zbędne.

88. Bałagan w biurze to bałagan w organizacji

dobrobyt-w-biurze

To rzecz, której coraz bardziej wymagam od siebie w biurze, ale również w życiu prywatnym. Bałagan w miejscu pracy, jest zły i to bardzo zły. Nie wierz w bajki w stylu „twórczy nieład” albo „jeżeli bałagan na biurku świadczy o bałaganie w głowie, to o czym świadczy puste biurko”. To mity, które sobie wmawiamy, aby usprawiedliwić nasze niechlujstwo.

89. Podział rodzina-praca

Nie masz wartości rodzinnych, bo jesteś drugim Muskiem? Też tak myślałem, myślałem, że praca to jedyne czego mi potrzeba w życiu, wartości rodzinne i sama rodzina jest bardzo potrzebna przedsiębiorcy, na co dzień możesz być twardy, walczyć itd., ale gdzieś musisz przystanąć, nabrać dystansu, najlepszym miejscem tego typu jest właśnie dom rodzinny.

90. Zbyt długo byłem rzemieślnikiem, zamiast zarządcą. Rada ojca była zła

Mój tato, którego kocham, żeby nie było (z tonu mojej wypowiedzi tego nie widać, bo ciągle psioczę) powiedział mi, że jak masz mniej pracy, to zamieniasz się w rzemieślnika i sam robisz zlecenia, a nie je delegujesz, aby oszczędzić. To największa pułapka mentalna w jaką wpadłem. Tata powiedział mi, że jak nie mam pracy to mam zakasać rękawy i sam pracować. I ja tak robiłem, zamiast szukać pracy, zleceń dla firmy to pracowałem. To błąd, bo moja organizacja potrzebowała nowych wyzwań jak tlenu, a ja jej zabierałem tlen realizując rzeczy, zamiast delegować ten proces i zająć się rozwojem.

91. Wyjebane na wszystko

Tak, brzmi brutalne ale faktycznie do niedawna miałem taki stosunek permanentnie. Odchodzi klient, a trudno, odchodzi pracownik – a trudno. Jestem chory leżę w łóżku tydzień, a trudno. To powodowało, że często nie wyciągałem wniosków z błędów, a także  negatywnie nastawiałem ludzi, którzy byli wokół nas.

92. Stworzyłem organizację, w której każdy każdego rozpraszał. Śmieszki-heheszki

Przyjęło się, że agencja interaktywna to luźno powiązana ze sobą grupa ludzi, niby praca, ale heheszki-śmieszki, darcie ryja i zabawa. Faktycznie długo byłem przekonany, że moja firma musi taka być. Widziałem w sobie mad mena, króla wesołej pracy, do czasu jak nie zaobserwowałem, że jesteśmy organizacją inwalidów, których prześcigają młodsze podmioty, mniej doświadczone ale bardziej poukładane. Wiesz jak to bolało moją ambicję? Bolało tak, że darłem ryja, ale na siebie (poważnie, zamykałem się w pokoju i darłem się na siebie, że jestem idiotą, że do tego doprowadziłem). Dziś obecni współpracownicy nie mają tak łatwo, jak kiedyś, jest bardziej smutno.

heheszki

93. Za bardzo chciałem współtworzyć ogromny rynek, zamiast zbudować własny niszowy

Tak, chciałem prowadzić agencję interaktywną, takich, których w kraju jest tysiące. Dziś każdy kto ma kompa i minimum skillów komputerowych może mieć „agencję interaktywną”. Dziś nie tylko prowadzę wyłącznie agencję contentową, ale bardzo wąsko się profiluję. Corem naszego biznesu są treści dla podmiotów b2b, zwłaszcza z branż, które rozumiemy czyli e-commerce, startupy.

94. Spółka matka finansuje nierentowne dzieci

Zawsze w przyrodzie jest tak, że matka finansuje dziecko. I tutaj nie ma żadnego problemu, bo jesteśmy niesamodzielni, aby podjąć pracę, uczymy się etc. I ja chciałem ten model za wszelką cenę przełożyć na firmę. Elivo jako spółka rentowna zbyt często podnosiła nasze inicjatywy, które były nierentowne, nawet jak nie było nas na to stać. Pomijam fakt rozproszenia, ale takich rzeczy nie powinno się robić.

95. Język angielski, na co mi to skoro działam lokalnie

Kolejny mój głupi błąd, który sobie wmówiłem. Skoro działam lokalnie to po co mi język angielski. Jak to po co? W dobie globalizacji, gdzie 20-30% naszych klientów już w tej chwili pyta nas o wsparcie contentowe poza granicą, lub już działa globalnie. Ale to tylko część. Innym ważnym szczegółem jest, że większość dobrej jakości materiałów jest w j. angielskim i wręcz powinno się go uczyć, nawet jak aktualnie nie czuje się takiej potrzeby. Ja mam kilka lat w plecy, a chcę umieć mówić i pisać płynnie, więc to jest dla mnie też ważny element w tym i przyszłym roku.

96. Brak systematyczności

W szkole nauczyciele powtarzają nam, że najważniejsza jest systematyczność. Tak, to podstawa, jeżeli chcemy osiągnąć sukces. Podobnie jest w przedsiębiorczości. Nie raz miałem tak, że zajarałem się jakimś CRM-em, którego uzupełniałem miesiąc lub dwa, po czym lekceważyłem i przerywałem. Systematyczność jest też ważna w analizach danych, cashflow i innych czynnikach.

97. Nie spisywałem pomysłów

Masz dobry pomysł? Więcej niż pewne, że zaraz go zapomnisz. Z jednej strony mówi się, że egzekucja jest ważniejsza niż sam pomysł (i tu święta racja!) ale z drugiej strony, jak będziesz gubił wszystkie dobre pomysły, to nie będziesz miał czego robić. Wiesz ile rzeczy mi uciekło, bo nie chciało mi się ich zapisać, jadąc autobusem czy w jakiejkolwiek innej sytuacji

98. Brak podejścia na chłodno, najlepiej z kalkulatorem w ręku

Często było tak, że jarałem się jakąś rzeczą, rozwiązaniem czy nawet fakturą, która do nas spłynęła, zamiast na chłodno działań i robić dalej. Często jarałem się też dużym dealem, który przez to, że nie przekalkulowałem ile nas będzie kosztował, okazywał się kulą u nogi. Nie życzę Tobie takiego stanu rzeczy, ale jest on niezwykle częsty, zwłaszcza wśród młodych ludzi, którzy zarabiają swoje pierwsze, poważne pieniądze w życiu.

99. Masa innych nieopisanych fuck-upów

Chociaż chciałbym, aby te opisane powyżej problemy były jedynymi, które popełniłem na swojej drodze, tak niestety nie jest. Niech ten niedopisany punkt 99 symbolizuję masę innych problemów, które miałem.

Podsumowując jak śpiewał Jay-Z  I got ninety nine problems but a bitch ain’t one. 😉

szymon-sz

Chciałem podziękować masie ludzi, którzy doprowadzili mnie do tego miejsca, w którym jestem teraz. Szczególnie Konradowi Latkowskiem, Szymonowi Szymańskiemu, Jackowi Zychowi i genialnym sprzedawcom Bartkowi Majewskiemu i cholernie zdolnemu gówniarzowi – Maćkowi Janiszewskiemu.

Czytaj również:

O przypadkowym pomyśle, który podbił cały świat – GetResponse

  • Ania

    Bardzo dużo literówek w tym tekście, zdarzają się błędy ortograficzne, interpunkcyjne, stylistyczne. Autor reprezentuje swoją firmę – agencję specjalizującą się w content marketingu, a po przeczytaniu tego wpisu takiej firmie bym w życiu nie zaufała w kwestii tworzenia treści..

    • Maciek

      wyluzuj dziewczyno 🙂 to nie tekst promocyjny a przemyślenia, zresztą bardzo udane. Gramar Nazi nie jest tu potrzebny

      • S.

        Warto przyjmować feedback. Po przeczytaniu tego tekstu też zdziwiłem się, że jest tak niechlujnie napisany, szczególnie biorąc pod uwagę, w jakiej branży pracuje Autor. A sporo przemyśleń trafnych.

  • No, mało kto się tak otworzy przed publiką.
    Kilka punktów rzeczywiście mnie uderzyło, przy kilku kolejnych kiwałem głową z szyderczym uśmiechem… listę być może bym skrócił, bo są niekiedy truizmy i powtórzenia, ale ona jest Twoja, taka trochę „spowiedź przedsiębiorcy” (może to lepszy tytuł niż używanie języka obcego?)

  • Ciekawie się czytało, a najbardziej momenty gdzie czytasz o samym sobie. Sam jestem właśnie na starcie firmy, jednak wiedząc że nie będzie łatwo skorzystałem z okazji 2 lata szkoliłem się u boku znajomego, który z niejednego gówna już wyszedł 😀 Wiedza bezcenna bo pokazana w praktyce Polskich realiów. Naprawdę dobrze przestawiony tekst, mogę śmiało powiedzieć, że bez bicia 1/2 pkt. została zaliczona… Oraz pochwalić że przy nie których dzięki właśnie „złotemu znajomemu” znałem się na rzeczy. Dużo by pisać, można tylko podziękować, oraz zaprosić tatę do przeczytania pkt. 28 tylko w moim przypadku również mamę.

    Pozdrawiam

  • Piotr Majewski

    Dobry tekst. Trudno sie z czyms nie zgodzic.

  • Lalo

    Tekst dodaje otuchy tym, ktorzy tak, jak Ty popełnili wiele błędów. Punkty otwieraja oczy, smiesza i utrwalaja to co przeciez wiemy… Wykazales sie wielka odwaga publikujac na forum swoja „spowiedz” z grzechami wcale nie tak odleglymi. Wiele w tej tresci jest planow na nowy rok. Życze Ci i wszystkim czytelnikom, abyscie zrealizowali 1 najwazniejszy plan: byc sumiennym i konsekwentnym. Jak zrealizujecie ten plan to wszystkie zalozenia stana sie rzeczywistoscia a nie tylko zapisanymi zdaniami. Refleksja na koniec: mimo, ze popelniasz mase bledow, zrażasz często do siebie ludzi i sam na siebie krzyczysz – osiagnales sukces. Porazka nie przekresla Twojego celu. Mozesz go osiagnac mimo przeciwnosci. Pozdro600

  • Fakt, jak piszesz – większość błędów wynika z niewiedzy i bardzo dziwnego podejścia do zarządzania finansami. Ale widać też, że autor wiedzy nadal specjalnie nie pogłębia. Słowo „controling” nie oznacza kontroli, tylko dział firmy, który najprościej można określić jako predykcja finansów i cash flow firmy.

    Dla mnie zdecydowana większość wymienionych tu błędów jest po prostu absurdalna. Jednocześnie artykuł pokazał mi jak dużo dają tak bardzo wyśmiewane studia z Zarządzania. Właśnie dzięki nim kwestia kontroli cash flow i delegowania obowiązków była dla mnie oczywista. Oczywiście jest tam trochę błędów, które sama popełniłam, ale zdecydowanej większości uniknęłam i dla mnie szczerze mówią brzmią absurdalnie.
    Konsumpcjonizm zabiły we mnie same studia, nauczyły zarządzania finansami i oszczędności, bo na studiach, nie ważne jak bogatych masz rodziców – każdy ma problem z kasą.
    Dużo podpunktów odnosi się do zwykłego braku szacunku do innych.

    Czy można do błędów zaliczyć brak wsparcia ze strony bliskich? Czy to jest błędem i można było w tej kwestii zrobić coś inaczej? Nie, to nie jest błąd. To jest fakt. Trzymajmy się tematu.

    Tym, co również mnie mocno zdziwiło to to, że autor nie wyciągał wniosków ze swoich błędów. Skoro raz czy drugi kontrahent nie zapłacił, bo umowa była „na gębę”, czemu kontynuował realizację zleceń bez umowy? Mi dwa razy klient nie zapłacił. Dostałam nauczkę, która kosztowała mnie mniej niż 1000zł. Wyciągnęłam wniosek i zmieniła system tak, żeby to się więcej nie powtórzyło. Autor jest stratny na 20 tysięcy złotych. WTF?!

    Poza tym w artykule są merytoryczne powtórzenia i literówki.

    Co to jest pivot? Bo dla mnie to obracający się monitor.

  • Fajny teksty – czyta się go z przyjemnościa.

  • Michale, bardzo fajny tekst. Z 30 punktów mógłbym wypisać jako wspólne i dołożyć kolejne 69 🙂 Brawo za odwagę!
    Moja uwaga jest taka, że powinieneś teraz napisać to w czym czujesz się dobry! Dla mnie twoją największą zaletą jest otwartość na kontakty (łatwość), ale przy zachowaniu wysokiej merytoryki komunikacji.

  • Punkt 100 – notoryczny brak kawy w ekspresie 😉

  • Cezary

    Osobiście jako osoba(lat 25), która posiada własną firmę w branży IT i zatrudnia kilka osób nie jestem w stanie uwierzyć jakim cudem udało Ci się utrzymać firmę popełniając aż tyle i takich oczywistych błędów. Domyślam się, że to przez brak wykształcenia i obycie w jakichkolwiek innych poważnych organizacjach. Przyznajesz to w którymś punkcie, że zbyt wcześniejsze założyłeś firmę. W mojej 2 letniej karierze prowadzenia firmy miałem już okazje pracować z takimi „startup-owcami” co zwykle kończyło się źle. Nie rozumiem, też w ogóle tego parcia na szkło i jaranie się wszystkim na FB. Pomimo tego co napisałem cieszę się z twojego sukcesu i z tego, że nie jest to artykuł pod tytułem „99 rzeczy, które doprowadziły moją firmę do upadku”

    • Pikusix

      Wiesz… każdy jest inny. Jedni jarają się małymi sukcesami i wrzucają je na facebooka, inni czekają na te większe by się nimi pochwalić, a część pewnie ma to wszystko gdzieś.

  • Korektorka/korektor na urlopie?
    Odpoczynek ważniejszy, niż kilka litrówek 😉

    #hasztag_GrammarNazi

  • Pingback: Content marketing na nowo - jak stworzyć wirusowe treści? - START UP MY LIFE()

  • Pingback: Co zrobić jeśli ludzie nie chcą komentować i udostępniać Twoich postów -()

Polecane Artykuły