Po 11 latach rzuciła posadę naczelnej magazynu papierowego i… przeniosła się do Internetu!

07.05.2018 AUTOR: Marta Wujek

Daria Kostera po 11 latach pracy na stanowisku redaktor naczelnej tradycyjnego, papierowego magazynu, postanowiła przenieść się do Internetu. Stworzyła portal oraz bloga, którego również nazywa portalem, bo jak sama mówi, nie jest on jedynie o jej życiu. Swoją twórczość kieruje do kobiet 40+, które chce zarażać energią i pasją do życia.


Marta Wujek, Marketing i Biznes: Kiedy powstał twój blog?

Daria Kostera, autorka bloga Hedonistki.pl: Blog stworzyłam w 2016 roku. Był to przełom w moim życiu. Zawsze byłam bardzo internetowa, jednak przez 11 lat pracowałam jako naczelna w magazynie drukowanym. Moje doświadczenie pokazało wówczas, jak ludzie przestają czytać magazyny drukowane, na korzyść mediów społecznościowych i portali internetowych.

Dlatego postanowiłaś przenieść się do Internetu?

W Internecie chciałam być zawsze. Czułam go i z roku na rok coraz bardziej odczuwałam jego moc. Internet daje dużo możliwości, bez ponoszenia znacznych  kosztów. Wystarczy 100 zł aby wykupić domenę i utrzymanie na serwerze. Reszta to twój czas i dzielenie się tym, co dla ciebie ważne. Natomiast dotarcie jest nieograniczone. W Internecie nie ma granic.

Poza blogiem prowadzisz również portal. Najpierw był blog, czy portal Scanner?

Jako pierwszy powstał portal scanner.com.pl. To była kontynuacja mojej kilkunastoletniej pracy  w magazynie drukowanym. Stworzyłam go z pasji, tylko po to, aby zostać w kontakcie z ludźmi z branży. W dwa tygodnie zbudowałam z mężem stronę i zaczęłam działać. Nie myślałam wówczas o zarabianiu. To bardziej była chęć pozostania w kontakcie. Okazało się jednak, że moi przyjaciele z branży chcą mi płacić za moje działania. I tak zaczęłam swoją działalność w Internecie.

blog
fot. mat. pras.

Jak wpadłaś na pomysł i czym twój blog miał się różnić od innych lifestylowych blogów?

Tak naprawdę nie nazywam go blogiem, bo nie mówi on tylko o moim życiu. Portal hedonistki.pl powstał z potrzeby serca. Marzył mi się portal dla kobiet 40+. Chciałam się z nimi szczerze dzielić tym, że życie zaczyna się w pewnym wieku. Chciałam je buntować przeciwko normom. Chciałam pokazać, że są nadal młode, piękne i niezależne, a jeżeli nie są, to wystarczy się ładnie pomalować i ubrać.

To dość konkretnie sprecyzowana grupa odbiorców. Na pewno badałaś rynek pod tym kontem. Czy dużo jest blogów dla kobiet 40+? Mogłoby się wydawać, że to grupa, która nie żyje online.

Hmm, czterdziestolatki nie żyją on-line? Statystycznie, 90 proc. moich koleżanek, rówieśniczek korzysta z netu, więc nie wiem skąd masz te dane? Abstrahując od wszystkiego, badania i analizy, to domena korporacji, a z takowej uciekłam. Miałam skończone 40 lat i po prostu zaczęłam pisać i dzielić się doświadczeniem.

Czy od początku zakładałaś, że będziesz na blogu zarabiać?

Nie, celem była zabawa. Jestem z natury społecznikiem, jednak wiem też, ze za każdą pasją wcześniej czy później pójdą profity. Zarobkowo działałam na portalu branżowym scanner.com.pl i to dzięki niemu mam na waciki. Hedonistki.pl były bardziej realizacją marzenia o byciu naczelną portalu dla bab. Nigdy nie traktowałam go zarobkowo. Za kasą idzie niestety zobowiązanie. Jeśli jakaś marka wykupi banner – bardzo proszę – ale nie walczę o liczbę wejść. Dojrzałam do etapu, gdy nie pędzę, gdy nie gonię za statystykami. To ja wybieram często firmy, które chcę promować i robię to dla przyjemności i kilku fajnych prezentów.  Dlatego bardzo często są u mnie startupy, młode firmy, o których jeszcze nikt nie słyszał. Pisze o ludziach z pasją.

Jak wyglądało pierwsze płatne zlecenie?

Byłam ambasadorką marki Kontigo. Genialna współpraca. Żadnych nacisków, miły kontakt, obustronne zadowolenie. A ja? Ja miałam to, co kocham najbardziej – stałą dostawę kosmetyków w dużych ilościach.

Firma, która Ci je zleciła sama odnalazła twój blog, czy to ty intensywnie szukałaś zleceń?

Marka Kontigo to sieć sklepów, które powstały w tym samym roku co Hedonistki.pl. To oni sami mnie znaleźli, mimo że działałam zaledwie kilka miesięcy. Cudowni ludzie, genialne produkty. Gdy wchodziłam do ich sklepów, Panie mnie poznawały. Czułam się fantastycznie. Nasza współpraca była bardzo przyjacielska – bez dąsów, liczb i rozliczania … Na takiej współpracy mi zależy najbardziej.

Wiesz jak Kontigo cię znalazło?

Nigdy nie zadałam im tego pytania (śmiech). Wiem, że jestem skuteczna w robieniu szumu, więc pewnie się rozniosło szybko, że powstał nowy portal.

Jakie konkretne rady dałabyś początkującemu blogerowi, który szuka pierwszych zleceń?

To trudne pytanie. Wszystko zależy od tego dlaczego ktoś stworzył bloga. Jeśli z pasji – niech robi to, co kocha i jak kocha, a kasa sama przyjdzie. To, na co warto zwrócić uwagę, to jak wygląda strona, czy nie ma na niej błędów, czy jest miła w oglądaniu. Nie róbmy ze strony bałaganu i miejsca na pokazywanie wszystkiego, co się dostanie za darmo. Obecnie bloga może mieć każdy. I dobrze. Niech każdy, kto chce prowadzi go. Tylko, ze względu na to, że większość z nas skończyła jakieś tam szkoły (śmiech), może warto zadbać o język także na naszych stronach.

blog
fot. mat. pras.

Jak stworzyć swój cennik?

Poza blogiem, który prowadzę, prowadzę też profesjonalny portal i z doświadczenia wiem, że cennik, to nie pierwszy krok w działalności internetowej. Może dlatego, że chyba nigdy się go nie trzymam. Do każdego klienta podchodzę indywidualnie. Cena za wsparcie zależy od wielu czynników. Lubię podzielić się swoim doświadczeniem, aby akcja miała jak najlepszy efekt. Jestem typowym marketingowcem z ogromną liczbą pomysłów. Moi klienci najpierw dzwonią, mówią co mają, a ja przygotowuję dla nich kampanię. Cena to rzecz wtórna, abstrahując, że zawsze moje prace wyceniają wyżej niż ja.

Kwestia wyceny swojej pracy jest bardzo trudna, zwłaszcza w czasach gdy wiele osób pracuje jako freelencerzy, a zleceniodawcy nie mówią ile zapłacą za daną pracę, ale pytają ile zleceniobiorca chce dostać. Masz jakiś klucz, radę na wycenianie swojej pracy?

Mam umiejętności w odwracaniu procesu sprzedaży. Najpierw przedstawiam klientowi korzyści, nie namawiam do współpracy. Moi klienci zazwyczaj trafiają do mnie z rekomendacji, albo dlatego, że obserwują mnie od jakiegoś czasu. Skoro więc sami podejmują decyzję o współpracy, to wiem, że rozmowy będą łatwiejsze. Zazwyczaj to ja „wyciągam” informację o budżecie. Odpowiedzi typu: „nie mamy zaplanowanych wydatków”, ripostuję pytaniem: „to jak sobie państwo wyobrażają współpracę?” Suma sumarum musi paść jakaś kwota. Czy się na nią godzę? To zależy od tego na ile mogę być uczciwa wobec moich czytelniczek, promując ją. Nie „sprzedam się” nawet za duże pieniądze firmie, której produktu nie czuję.

Czy możesz powiedzieć ile zarabiasz na blogu?

Co do kwot wolałabym się nie wypowiadać, żeby potencjalni klienci haków na mnie nie mieli. Powiem tak. Gdy odchodziłam z wydawnictwa, gdzie miałam ciepłą posadkę i fajną pensję, założyłam, że nie mogę zarabiać mniej. Teraz zarabiam dużo więcej. I to mnie cieszy. A że kocham to, co robię, to tak naprawdę pieniądze mam za darmo.

W jaki sposób pozyskujesz nowych czytelników?

Obecnie przekierowania na stronę głównie pochodzą z mediów społecznościowych. To tutaj buduję bazę moich wirtualnych koleżanek. Dobry profil i wierni fani zagwarantują polecenia i nowych czytelników.

Chyba wszystkie media online i blogerzy głównych czytelników pozyskują z mediów społecznościowych. Da się jeszcze w jakiś inny sposób przyciągać czytelników? 

Wydaje mi się, że niestety możliwości jest coraz mniej. Znaczy są, ale wymagają nakładów finansowych. Bardzo dobrą formą jest współpraca z telewizją i radiem. Ze względu na mocne cięcia budżetowe, media te szukają różnych speców, którzy za darmo przyjdą do TV i wypowiedzą się na jakiś temat. Jeśli widzowie wtedy pokochają Cię, na pewno także odwiedzą Twoją stronę.

Czy popełniłaś jakieś błędy w prowadzeniu bloga, których z perspektywy czasu żałujesz, a które mogą być cenną radą dla innych blogerów?

Teraz żałuję, że mam tak mało czasu na bloga. Ale mam obecnie jeszcze przyjemniejsze rzeczy do robienia. W końcu jestem hedonistką po 40.

Jak często publikujesz nowe wpisy?

Kiedyś robiłam to często – co drugi dzień. Teraz niestety mam kilka innych przyjemności w życiu realnym, więc za wszelką cenę nie publikuję wpisów. To zapewne błąd, ale tak jak mówiłam – przede wszystkim liczy się zabawa.

Ile czasu średnio zajmuje ci przygotowanie wpisu?

Czas poświęcony na stworzenie dobrego tekstu, zrobienia fajnych zdjęć, a może i nakręcenie filmów zależy od tego, o czym piszę. Czasem stworzę wpis w 15 minut, a czasem trwa to kilka dni. 

Może masz sprawdzone patenty na to, jak znaleźć czas na napisanie nowego wpisu i jak zmusić się do regularności? Bo chyba z tym blogerzy mają bardzo często problem?

Do niczego nie można się zmuszać. Blog jest pasją i zabawą. Sztuczność bardzo szybko wyłapią czytelnicy. Jeśli jednak komercyjnie postanawiasz, że to ma być główne źródło zarobku, to gwarantuję, że kontrakty zmotywują Cię do pracy.


Ten wywiad powstał dzięki BuyBox w ramach cyklu Zarabianie na blogu. Tutaj znajdziesz wywiad z Katarzyną Barczyk, Lady Pasztet.

 

Do góry!

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail