Marketing i Biznes Luźne Stand-uper Adam Van Bendler wraz z zespołem tworzy aplikację 112 dla zwierząt. Na zrzutka.pl zebrał już ponad 100 tys. zł

Stand-uper Adam Van Bendler wraz z zespołem tworzy aplikację 112 dla zwierząt. Na zrzutka.pl zebrał już ponad 100 tys. zł

Adam Van Bendler znany publiczności stand-upowej chce zbudować aplikację, która będzie dla zwierząt tym, czym dla ludzi jest numer 112. W związku z tym uruchomił akcję w serwisie zrzutka.pl. Jednak zebrane pieniądze nie zostaną wydane na budowę aplikacji, bo szczęśliwie znaleźli się już programiści, którzy podjęli się tego zadania bez wynagrodzenia. Zebrane środki pójdą więc na dalszy rozwój projektu.

Stand-uper Adam Van Bendler wraz z zespołem tworzy aplikację 112 dla zwierząt. Na zrzutka.pl zebrał już ponad 100 tys. zł
Marzenie o stworzeniu fundacji dojrzewało we mnie przez całe życie Osoby, które są świadkami wypadków z udziałem zwierząt, w panice nie wiedzą, gdzie mają dzwonić po pomoc Pojawi się możliwość zgłoszenia zwierzaka, który w naszej ocenie żyje w nieodpowiednich warunkach lub ktoś się nad nim znęca Znaleźli się programiści, którzy zgodzili się stworzyć aplikację bez wynagrodzenia Koszty tego projektu będą ogromne. 105 tys. złotych to absolutne minimum żeby stworzyć centralę zgłoszeń, przeszkolić pracowników i przetestować apkę w jednym województwie

Adam Van Bendler to polski stand-uper, który znany jest z ciętego żartu. Widząc go na scenie można odnieść wrażenie męskiego twardziela. Adam ma jednak coś, o czym może nie wszyscy wiedzą, a konkretnie ogromne serce dla zwierząt. Choć obecnie z powodu licznych wyjazdów związanych z jego zawodem, nie może sobie pozwolić na własnego pupila, jednak wolne chwile poświęca zwierzętom. Komik założył fundację Psia Krew w ramach, której pomaga czworonogom, a teraz wraz z Pawłem Gebertem z fundacji OTOZ Animals, podjeli się wyzwania, jakim jest budowa aplikacji Animal Helper. Będzie to odpowiednik numeru 112 ale dla zwierząt. Rozmawiam z Adamem o tym, na jakim etapie jest projekt i jak aplikacja będzie działała w praktyce.

Na scenie twardziel, a poza nią wrażliwy facet, który ratuje zwierzęta. Jak to się stało, że postanowiłeś założyć fundację?

Marzenie o stworzeniu fundacji dojrzewało we mnie przez całe życie. Od dzieciaka wychowywałem się ze zwierzętami w domu. Od najmłodszych lat miałem pieska, mieliśmy też koty. Moja mama była bardzo empatyczną osobą i to chyba po niej odziedziczyłem tę wrażliwość. Dziś jestem w bardzo komfortowej sytuacji zawodowej, bo moja praca dostarcza mi dużo radości a przy tym niezłe zarobki. Trzy lata temu nadszedł moment, w którym  mogłem pozwolić sobie na to, by zrobić od siebie coś więcej dla świata i założyłem Fundację Psia Krew. Dzięki niej czuję się również szczęśliwszym i bardziej odpowiedzialnym człowiekiem.

Mogą Cię zainteresować

Kolejnym pro zwierzęcym projektem, w który się zaangażowałeś, to stworzenie aplikacji Animal Helper, która będzie czymś na kształt numeru 112 dla zwierząt. Skąd ten pomysł i kto poza Tobą za nim stoi?

Razem z Pawłem Gebertem z OTOZ Animals, spotkaliśmy się w zeszłym roku, aby przygotować wspólny plan działań w oparciu o środki zebrane z kolejnego meczu charytatywnego Komicy vs Raperzy (wydarzenie ostatecznie odwołane z wiadomych przyczyn). Mecz ten to organizowany był corocznie od 2018 roku w na stadionie w Gdyni. Wydarzenia były współorganizowane przez moją Fundację Psia Krew oraz firmę Stage Production, należąca do mojego przyjaciela Macieja Wilka. Łącznie, dzięki wszystkim imprezom udało się nam zebrać ponad 360 000 zł. Mega sprawa. W pierwszym roku z zebranych środków fundacja kupywała tony karm, leków, suplementów i środków czystości. Rok później staraliśmy się  remontować całe sektory schronisk. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy z Pawłem o różnych technologiach, które mogłyby przyspieszyć reakcję służb na zdarzenia zagrażające życiu zwierząt. Główny problem brzmiał – jak wyeliminować spychologię, która jest uskuteczniania konsekwentnie między oddziałami interwencyjnymi? I tak doszliśmy do wniosku, że potrzebna byłaby jakaś ogólnodostępna aplikacja na smartfona, która z pomocą centrali zgłoszeń, przyjmuje owe zawiadomienia i rozdziela je do odpowiednich podmiotów reakcyjnych. Po naszej rozmowie zwróciłem się do Macieja Wilka, z którym działamy od lat. Następnie zawiązaliśmy ekipę z Pawłem Waszkiewiczem z Show World oraz Magdą Wałdoch. I z czasem zaczęliśmy mozolne działania nad promocją zbiórki i prototypem aplikacji. Początki nie były lekkie. Szczęśliwie jesteśmy teraz na bardzo dobrej drodze, a nasz skład poszerza się dynamiczne, co bardzo cieszy. Chcemy by powstało coś innowacyjnego, co będzie służyło zwierzętom na lata. Coś na wzór numeru 112 dla zwierząt. I tak postawała idea aplikacji ANIMAL HELPER.

Rzeczywiście w Polsce nie mamy ujednoliconego sposobu reagowania w sytuacjach wypadkowych z udziałem zwierząt. Kiedy z Tobą rozmawiam, aplikacja Animal Helper wydaje się być oczywistym rozwiązaniem. Jak to jest, że nikt do tej pory nie wpadł na podobny pomysł?

W mojej ocenie nikomu po prostu nie chciało się odpowiedzieć na takie wyzwanie, bo to kupa pracy i olbrzymia odpowiedzialność. Pamiętajmy również, że zbudowanie aplikacji to dopiero pierwszy krok. Trzeba stworzyć odpowiednie struktury. Przepływ informacji między lecznicami, schroniskami czy organizacjami charytatywnymi w danym regionie jest ograniczony lub w ogóle go nie ma. W tym zakresie będzie trzeba wywrócić system do góry nogami i zregionalizować konkretne grupy interwencyjne. Cały czas w Polsce mamy do czynienia z jednym wielkim chaosem komunikacyjnym. Osoby, które są świadkami wypadków z udziałem zwierząt, nie wiedzą, gdzie mają dzwonić. Człowiek będący świadkiem wypadku z udziałem zwierzęcia, w stresie dzwoni głównie na policję. A ci najczęściej odbijają piłeczkę i cedują odpowiedzialność na inne podmioty. Futrzak cierpi, a tu jest uskuteczniania wieczna spychologia.

Jak ta aplikacja będzie działać?

Będzie to aplikacja na smartfon, dzięki której będzie można szybko zgłosić każdy przypadek, gdy będziemy świadkami zagrożenia życia lub zdrowia zwierzęcia. Będzie ona do pobrania nie tylko na telefony z Androidem czy IOS, ale też będzie możliwość odpalenia jej w wersji webowej na komputerach stacjonarnych. Aplikacja ma być darmowa oraz bardzo prosta w obsłudze, zatem interfejs będzie uproszczony do minimum. Dzięki ANIMAL HELPER będzie można natychmiast zgłosić np. potrącenie drogowe zwierzaka oraz oznaczyć dokładnie lokalizację, dzięki czemu powiadomione służby przyjadą szybciej na miejsce zdarzenia. Wiadomo, że w przypadku gdy zwierzę się wykrwawia, liczy się każda minuta. Zgłoszenia kierowane będą przez formularz lub telefonicznie, a pracownicy centrali przekażą sprawę do odpowiednich służb. Wszystkie zgłoszenia docelowo mają być przyjmowane całodobowo. Zależy nam aby obieg informacji był jak najkrótszy i jak najszybszy, aby poszkodowane zwierzę otrzymało pomoc na czas.

W jaki sposób taka informacja będzie docierać do odpowiednich służb?

Zgłoszenie będzie trafiało do naszej centrali, tu nasz pracownik będzie analizował sprawę i przekazywał ją dalej do odpowiedniej władzy. Tak, aby na przykład nie fatygować policji czy inspekcji weterynaryjnej do sytuacji, gdzie nie są potrzebne. Naszym zadaniem będzie przekazanie takiego zgłoszenia do bezpośrednio zainteresowanych służb.

W aplikacji będzie można zgłaszać tylko wypadki?

Będzie można zgłosić wszystkie sytuacje, w których zwierzę jest w tarapatach. W tym również przetrzymywanie ich w opłakanych warunkach, głodzenie czy bicie. I co ważne będzie można zrobić to oficjalnie lub anonimowo. Bardzo zależy nam na tym, by zadbać o komfort psychiczny osoby zgłaszającej takie sytuację. Jednocześnie należy pamiętać, żeby nie bać się osób patologicznych, bo to one są problemem, a nie osoba martwiąca się o zdrowie czy życie bezbronnego przecież zwierzęcia.

Czy obecnie jest jakaś wersja beta?

Mamy wersję beta, jednak ona cały czas się zmienia, bo każdego dnia wprowadzamy coś nowego w naszych funkcjach, których będzie coraz więcej, a o których na ten moment jeszcze nie mogę opowiedzieć. Dlatego postanowiliśmy, że na ten moment nie będziemy pokazywać wersji beta, bo wiemy, że ostatecznie finalna apka będzie wyglądała nieco inaczej.

Obecnie prowadzicie zbiórkę na portalu zrzutka.pl i na dzień dzisiejszy zebraliście 100 580 złotych a Wasz cel to 105 000 zł. Na co przeznaczycie te środki?

Na starcie, kiedy rozpoczynaliśmy akcję w serwisie zrzutka.pl, myśleliśmy, że pieniądze, które zbierzemy, przeznaczymy tylko na samo postawienie aplikacji. Jednak w międzyczasie udało nam się nawiązać współpracę z Porta Drzwi i BinarApps. Wspaniali programiści, którzy zdecydowali się tę pracę wykonać za darmo. Dlatego możemy zebrane dotąd środki wykorzystać na realizację kolejnych kroków, a więc stworzenie centrali czy zatrudnienie i przeszkolenie pracowników, którzy będą te zgłoszenia przyjmować.

Czy możesz powiedzieć coś waszym zespole?

Za samo programowanie odpowiedzialna jest firma Porta Drzwi, która tworzy trzon aplikacji, następnie jest firma BinarApps, która zajmuje się aplikacją mobilną, firma Show World, która koordynuje budowę aplikacji i firma mojego przyjaciela Macieja Wilka Stage Production, która jest wsparciem merytorycznym dla nas. Poza tym jest też firma Kavaha i jest to agencja prawnicza, która wspomaga nasz projekt.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że jeśli zbierzecie odpowiednią kwotę, programiści wykonają swoje zadanie w 3 miesiące. Środki na samą aplikację, jak powiedziałeś, nie będą potrzebne. Czy aplikacja będzie od razu na całą Polskę?

Bardzo chcielibyśmy zacząć testy gotowej aplikacji, kiedy będziemy mieli przeszkolonych pracowników i wbudowaną centralę. Wtedy rozpoczniemy testy w woj. pomorskim. Będziemy chcieli zebrać jak największy feedback i udowodnić, jak bardzo aplikacja jest potrzebna w naszym kraju. Informujemy, że Animal Helper jest w pełni darmową aplikacją, by jak najwięcej osób z niej skorzystało. Im więcej użytkowników tym więcej zgłoszeń. A im więcej zgłoszeń i pro zwierzęca świadomość społeczeństwa, tym większa szansa na uratowanie życia i zdrowia bezbronnych istnień.

Co dalej jeśli chodzi o finansowanie? Domyślam się, że na 105 tys. złotych się nie skończy, to bardzo ambitny, ale i kosztowny projekt…

Przede wszystkim te 105 tys. złotych to absolutne minimum, żeby postawić aplikację, stworzyć centralę zgłoszeń i przeszkolić pracowników. Jednak, jak słusznie powiedziałaś, koszty tego projektu będą ogromne. W przyszłości będziemy starali się pozyskać sponsorów i darczyńców oraz będziemy korzystać z kolejnych zbiórek.

Co w tym procesie jest najbardziej kosztowne?

Najbardziej kosztowne będzie utrzymanie operatorów. Docelowo biuro zgłoszeń ma funkcjonować przez siedem dni w tygodniu i całodobowo. Będziemy musieli zatrudnić bardzo dużo osób, które te informacje będą przyjmować i przekazywać je dalej. Będzie to odpowiedzialne stanowisko, więc budowa tego zespołu będzie wyzwaniem.

Czytałam, że w aplikacji będą też porady zoopsychologiczne, prawne, czy weterynaryjne. Myśleliście o tym, żeby w przyszłości wprowadzić na przykład płatny dostęp do treści premium?

Nie. Nie myślimy o tym. Chcemy przede wszystkim, żeby aplikacja była dostępna dla każdego. W pierwszej kolejności jest dobro zwierząt. Zobaczymy, jak nasze działania wyjdą w praktyce, ale nie myślimy w tej chwili o żadnym płatnym kontencie.

Jakie są Twoje dalsze plany związane z działalnością pro zwierzęcą? Czego Ci życzyć?

Chciałbym ukształtować w tym kraju współpracujące ze sobą, pro zwierzęce społeczeństwo, mające świadomość jak wielki mamy wpływ na życie i zdrowie naszych bezbronnych przyjaciół. Chciałbym, żeby ludzie nie byli obojętni i żywo reagowali na krzywdę zwierząt, a różne instytucje nie cedowały na siebie odpowiedzialności w sprawach udzielania pomocy. A to jest tylko pierwsza sprawa. Jest ich więcej. Zwalczanie patologii to nie tylko karanie zwyrodnialstwa, ale przede wszystkim edukowanie ludzi, że zwierzęta mają takie same prawa do godnego traktowania jak my. A niestety ludzka ambiwalencja w tym zakresie jest wciąż widoczna gołym okiem. Widzę ile jest do poprawy, ale dostrzegam też gigantyczne światło w tunelu. Potrzebujemy tylko dotrzeć z naszą ideą do świadomości ludzi w całym kraju. Ciężko na to pracujemy z całym zespołem. Uważam, że w Polsce jest wystarczająco dużo empatii społecznej wobec zwierzaków, aby ANIMAL HELPER mogło funkcjonować ponad podziałami poglądowymi i politycznymi. Potrzeba tylko kogoś, kto wyznaczy wspólny kierunek działań. Głęboko wierzę, że przy odpowiednim nastawieniu, jesteśmy w stanie ludziom tę drogę wskazać.

Najpopularniejsze

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl