Marketing i Biznes IT O lekarce, która została programistką. “Dla niektórych porzucenie medycyny jest jak porzucenie seminarium duchownego”

O lekarce, która została programistką. “Dla niektórych porzucenie medycyny jest jak porzucenie seminarium duchownego”

Ukończyła medycynę, a później przez prawie dwa lata pracowała na oddziale onkologicznym. Dziś jest szczęśliwą programistką, która nie żałuje żadnej swojej decyzji. Poznajcie Klaudię Bęczkowską - kobietę, która w pewnym momencie odważnie zdecydowała o swojej przyszłości, drastycznie zmieniając ścieżkę kariery.

O lekarce, która została programistką. “Dla niektórych porzucenie medycyny jest jak porzucenie seminarium duchownego”

Jak wyglądały początki Twojej medycznej kariery? 

Jak to się stało, że w ogóle poszłam na medycynę? Zaczęło się od tego, że w liceum bardzo lubiłam biologię i chemię. Po maturze dostałam się na medycynę. Nie miałam żadnego znajomego w tej branży, więc zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, jak wyglądają realia bycia lekarzem. Na medycynie lekko nie było, wiadomo, jak wymagające są to studia. Jednak zarówno przedmioty, jak i zajęcia były dla mnie bardzo ciekawe – przez to skończyłam te studia i zaczęłam pracę jako lekarz rezydent w Centrum Onkologii w Warszawie.  Już w czasie stażu nie do końca się odnajdywałam w tej dziedzinie – ciężko było mi wybrać, na jaką specjalizację chcę pójść. Padło na specjalizację Radioterapia Onkologiczna, która zawiera dużo technicznych aspektów – m.in. planowanie terapii dla pacjenta odbywa się przy pomocy specjalistycznego oprogramowania. 

Było Ci łatwo odnaleźć się na onkologii?

Pracowałam tam ok. półtora roku. Wiadomo, jak to w pierwszej pracy, nie było lekko, jednak miałam nadzieję, że z czasem, gdy zdobędę więcej doświadczenia, poczuję się lepiej i pewniej. Czas upływał, a ja nie do końca czułam się dobrze w tym, co robię. Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to zmiana specjalizacji. Jednak żadna z nich nie podobała mi się aż tak, żeby ją wybrać i kontynuować pracę lekarza.     

Trzeba powiedzieć, że praca na oddziale onkologicznym jest psychicznie obciążająca…

Stanowczo. Umiejętność radzenia sobie z własną psychiką była dla mnie najtrudniejsza w tym zawodzie. Starsi lekarze mówili “z czasem się przyzwyczaisz”. Ja jednak się nie przyzwyczaiłam i moja kondycja psychiczna się pogarszała. Zauważyłam, że z czasem robiłam się obojętna na różne sprawy, co nie do końca mi się podobało. Jest to oczywiście mechanizm obronny mózgu. Jeżeli ktoś pracuje w tym zawodzie X lat, musi w sobie to wypracować, bo inaczej będzie się bardzo męczył. 

Mogą Cię zainteresować

Kiedy nastąpił ten przełomowy moment, gdy zaczęłaś szukać innego zajęcia? 

Pewnego dnia przyszłam do domu i opowiedziałam o wszystkim mojemu bratu, który jest programistą. Ten rzucił pół żartem pół serio, hasłem: może nauczysz się programować? Moja reakcja była taka, że zaczęłam się z tego śmiać. Jednak po jakimś czasie, gdy zaczęłam szukać dla siebie innych perspektyw, zapisałam się na darmowy kurs programowania i zaczęłam się tego uczyć. Co ciekawe, to zaczęło mi się podobać. Byłam na tyle zmotywowana, że po całym dniu ciężkiej pracy, siadałam do komputera i kształciłam swoje umiejętności w zakresie programowania. Później wzięłam bezpłatny urlop od pracy w szpitalu, żeby się zastanowić nad tym, co dalej.  Otworzyła się przede mną zupełnie nowa perspektywa. Gdy pomyślałam o tym, że tak mogłaby wyglądać moja praca, gdzie siedzę i programuję – było to dla mnie coś wspaniałego. Ale podjęcie decyzji o zmianie, po tych wszystkich latach ciężkich studiów, a później pracy w szpitalu – nie było łatwe. Dla niektórych porzucenie medycyny jest jak porzucenie seminarium duchownego. Medycyna jest postrzegana jako zawód dla elity, dlatego nie wszyscy rozumieją moją decyzję o porzuceniu tej dziedziny. Na ten moment można powiedzieć, że przekreśliłam tę ścieżkę, jednak mi nikt nie odbierze tego, czego nauczyłam się podczas studiów.

Jaka  była reakcja Twoich rodziców na porzucenie zawodu lekarza?  

Rodzice na początku pytali mnie, czy przemyślałam wszystkie możliwe rozwiązania i czy nie chcę zmienić specjalizacji. Wtedy im opowiedziałam o tym, jak się czuję i że nie wyobrażam sobie tak pracować przez całe życie w zawodzie, który nie sprawia mi przyjemności. Nie była to łatwa decyzja i oni doskonale o tym wiedzieli. Dlatego też, gdy zrozumieli, przez co przechodzę, zaczęli mnie w niej wspierać. Znaczyło to dla mnie bardzo wiele, bo nie każdy rodzic by się tak zachował.

Co było potrzebne, aby zostać programistką? Szkolenia? Kursy? Szkoła? 

Miałam o tyle szczęście, że wspierali mnie mój brat i chłopak. Ja zajmuję się taką działką programowania, jaką jest frontend. Oni zajmują się innymi specjalizacjami, ale zawsze mogłam  poprosić ich o pomoc. Jeśli na czymś utknęłam, mogłam liczyć na ich wsparcie. Jeśli chodzi o wejście w tę branżę – na początku opierałam się na wszelkich materiałach dostępnych za darmo w sieci – internetowych kursach programowania. Wtedy też branża IT była mniej popularna i dużo łatwiej było dostać się na stanowisko Juniora. Teraz programowanie jest bardzo na topie, dlatego powstało dużo płatnych kursów. Ja miałam to szczęście, że mogłam korzystać z darmowej wiedzy oraz wskazówek doświadczonych programistów. Jeżeli nie miałabym takich możliwości to pewnie wybrałabym bootcamp, ponieważ taki poza nauką programowania umożliwia także nawiązanie kontaktów z ludźmi z branży. Obecnie jestem opiekunem w programie mentoringowym, który nazywa się DareIT – jest skierowany do kobiet, które chcą się przebranżowić i dostać do IT. 

Szybko znalazłaś pracę?          

Sam proces szkolenia trwał 3 miesiące – po tym czasie znalazłam pracę jako stażysta, jednak nie na takim stanowisku, które sobie wymarzyłam. Moim celem była praca na stanowisku frontend developera, a tutaj zaproponowali mi rolę level designera w grze komputerowej na VR – więc zupełnie coś innego, ale postanowiłam, że skorzystam z tej okazji. Ten staż pozwolił mi na przejście pierwszego szoku, który nastąpił po tym, jak z lekarki stałam się nagle programistką. Nauczyło  mnie to bardzo dużej pokory, ponieważ dotarło do mnie, że zaczynam od zera. Na stażu byłam z ludźmi młodszymi ode mnie – było to dla mnie bardzo trudne. Na początku pojawiły się myśli: co ja robię? W szpitalu miałam już swoją pozycję, a tutaj jestem stażystą, w dodatku wiem bardzo mało. Mimo to nie załamałam się, kiedy pomyślałam o tym, że mam do wyboru: wrócić do swojej poprzedniej pracy albo zostać na tym stażu – stwierdziłam, że spróbuję, bo inaczej się nie dowiem. Po kilku miesiącach pracy jako stażysta, przeszłam na ścieżkę bardziej interesującą dla mnie i dalej już jakoś poszło. Przyznam, że pierwsza praca po zmianie branży to najtrudniejszy do przejścia krok – jest też bardzo ważne, do jakiej pracy trafimy, ponieważ można się zniechęcić.

Miałaś furtkę powrotu do medycyny? 

Ta furtka nadal pozostaje otwarta. Oczywiście nie mogłabym kontynuować swojej specjalizacji, ale zawsze mogę wrócić do etapu po studiach i zacząć od nowa. Jeżeli za kilka lat będę chciała wrócić do medycyny, to będę musiała powtórzyć roczny staż, który trzeba odbyć i następnie zacząć działać. 

Dajesz sobie możliwość powrotu do medycyny? 

Nie zamykam się na to, że może kiedyś wrócę do tego. Póki co jest mi tak dobrze w branży IT, że w ogóle o tym nie myślę. 

Łatwo jest być kobietą programistką? 

Wydaje mi się, że teraz jest coraz więcej kobiet w branży IT, więc stereotyp programisty jako mężczyzny – odludka ubranego w koszulę w kratę, który siedzi w piwnicy i programuje już powoli zanika. Będąc programistą, należy mieć również umiejętności miękkie, co bardzo ułatwia pracę. Koniec końców, w każdym zawodzie współpracuje się z ludźmi, z którymi trzeba się komunikować – jak nie z zespołem, to z klientem lub partnerem biznesowym. Komunikatywność jest kluczową umiejętnością, nad którą każdy powinien pracować. Dla mnie dość zaskakująca była liczba spotkań, jakie programista musi odbyć w ciągu czasu pracy – im wyższe stanowisko, tym jest ich więcej. 

Mogą Cię zainteresować

Jak wygląda Twoja codzienna praca? 

Obecnie pracuję w software house i od dłuższego czasu skupiam się nad jednym projektem od klienta z USA. Codziennie razem z moim zespołem mam spotkania, na których omawiamy, czym będziemy się zajmować w danym dniu. Większość czasu wygląda tak, że po prostu zanurzam się w kodzie i programuję. Raz w tygodniu mamy spotkanie z naszym klientem, podczas którego prezentujemy mu efekty naszej pracy i planujemy kolejny tydzień. Po godzinach natomiast rozwijamy z narzeczonym własną aplikację mobilną.

Jakbyś mogła cofnąć czas, wybrałabyś się na kierunek związany z IT czy zostałabyś przy medycynie?   

Myślę, że wybrałabym tę drugą opcję, ponieważ gdybym nie spróbowała medycyny, do końca życia bym tego żałowała. W tamtym momencie wydawało mi się, że to jest to, co chcę w życiu robić. Na medycynie poznałam wspaniałych przyjaciół, z którymi utrzymuję kontakt do dziś. Myślę, że studia medyczne pomogły mi w szybkim uczeniu się nowych rzeczy – w czasie studiów było bardzo dużo wyzwań, takich jak dużo materiału w szybkim czasie i kiedy człowiek myślał, że nie da rady, okazywało się, że można się wszystkiego nauczyć. Tak samo było z programowaniem – czas i cierpliwość to dwa główne aspekty w procesie uczenia się tej dziedziny. Jestem przekonana, że wszystko musiało się tak potoczyć.

Co powiedziałabyś osobom, które boją się wykonać kroku ku lepszemu i tkwią w zawodzie, który im nie odpowiada? 

Jeżeli będziemy tkwić w tym zawodzie, z czasem będzie nam trudniej coś zmienić i nauczyć się czegoś nowego. Jak dla mnie perspektywa tego, że mam pozostać w zawodzie, w którym  jestem nieszczęśliwa do końca życia, jest bardzo motywująca do działania. Trzeba coś zmienić, bo inaczej będzie tak samo. Na początek warto wykonać nawet mały krok, ale w stronę zmiany. Można poszukać jakiejś możliwości lub ścieżki, która może być interesująca. Jeśli coś nas kręci, łatwiej znaleźć siłę i energię po naszej zwykłej codziennej pracy do tego, aby przysiąść i się pouczyć.      

 

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl