Jednoosobowa armia

24.06.2017 AUTOR: Piotr Trybalski

Jeśli czytaliście mój poprzedni artykuł to wiecie, że zachęcam Was do spróbowania sił w programowaniu bez względu na to czy czujecie się mocni w tematach ścisłych czy nie. Jeśli jeszcze o tym nie wiecie, to zachęcam Was do lektury tutaj. Ci którzy zdążyli się na tym portalu ze mną poznać, wiedzą już, że nie programowałem od zawsze, i że był okres w moim życiu gdzie o programowaniu miałem takie samo wyobrażenie, jak ciemne społeczeństwo w średniowieczu o kształcie Ziemi… dość płaskie.

A jedyne co w programowaniu jest płaskie to ekran, na który się patrzycie, ewentualnie blat biurka, na którym sobie stukacie w klawiaturę. Omawiana dziedzina jest tak kształtna i zróżnicowana, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Nie od razu wszyscy muszą programować sieć neuronową dla sztucznej inteligencji. Równie dobrze można nadawać życie elementom graficznym tworząc z nich finalną stronę internetową jakich widzimy dziesiątki każdego dnia, czy tworzyć mniej bądź bardziej animowane czy interaktywne elementy zwiększające atrakcyjność witryny. I choć przesuwanie przycisków o dziesięć pikseli w lewo czy w prawo może nie brzmi tak kozacko, jak wspomniane wcześniej, projektowanie sieci neuronowych czy bycie architektem sztucznej inteligencji, to obszar odpowiedzialny za wizualne doznania (czyli tzw. front-end) jest nie mniej rozbudowany i potrzebny na rynku pracy.

 

Ja swoją przygodę z projektami internetowymi zacząłem osiem lat temu w technikum jako grafik komputerowy z zacięciem handlowym. Wspólnie z kolegą, który zajmował się kodowaniem realizowaliśmy różne projekty, od stron-wizytówek, po złożone portale. Naszym największym sukcesem bez wątpienia była realizacja nowo powstałego serwisu pornograficznego, który możliwościami technicznymi nie ustępował ówczesnej wersji RedTube. Niestety serwis został zamknięty na krótko po jego uruchomieniu. Najprawdopodobniej właściciela przerosła konieczność rozpromowania posiadanego produktu.

W programowaniu ważna jest cierpliwość.  

Po około rocznej współpracy trzeba było zawiesić działalność z racji tego, że wspólnik poszedł na studia. Mimo niezłych zarobków jakie udało się nam osiągnąć, rozwój intelektualny na prestiżowej uczelni był dla niego ważniejszy. To był pierwszy raz, kiedy bardzo żałowałem tego, że nie potrafiłem programować. Posiadając tę umiejętność mógłbym nie tylko kontynuować pozyskiwanie zleceń, ale również przez ośmioletni rozwój… kto wie, może dziś prowadziłbym dobrze prosperującą firmę?

Byłem na tyle głupi, że nie zacząłem nauki ani wcześniej, ani wtedy, ani później, czego żałuję do dziś.

Ponad rok później wymyśliłem opiniotwórczą wyszukiwarkę gastronomiczną. Internet nie był wtedy nimi zapchany tak jak teraz. Właściwie, to w ogóle ciężko było o jakąkolwiek wyszukiwarkę gastronomiczną na naprawdę dobrym poziomie, więc poczułem się zobowiązany by taką stworzyć.

Miałem to szczęście, że uczęszczając do technikum informatycznego miałem dostęp do wielu utalentowanych programistów, dzięki czemu uruchomienie prac nad projektem nastąpiło szybko.

Tak nawiasem mówiąc to patrząc na ten okres z perspektywy czasu zastanawiam się, dlaczego nie wziąłem innego programisty na miejsce poprzedniego, który poszedł na studia, w momencie gdy miałem płacących klientów na realizację stron. Boże jaki człowiek był głupi i nieogarnięty za szczeniaka to się w  głowie nie mieści.

No, ale nic… zacząłem rozwijać wyszukiwarkę gastronomiczną ze zbyt utalentowanym programistą co wbrew pozorom wcale nie było korzystne ani dla mnie, ani dla projektu. Z bardzo utalentowanymi programistami jest taki problem, że nie są dobrzy w tym co robią tylko po to by komuś rozwijać projekt. Wielu z nich czuje potrzebę rozwijania również własnych, prywatnych projektów. Tak przynajmniej było w moim przypadku, jeśli nie masz kasy by zapłacić programiście i jego jedyną motywacją jest ewentualny zysk kiedyś tam w przyszłości, to taka sytuacja zmusza go do nadania realizowanym projektom priorytetów i nierzadko te prywatne otrzymują wyższy priorytet niż te robione dla kogoś.

Ciężko jest wykryć błąd w zaprogramowanym kodzie.  

Z czasem jak startup (wtedy po prostu próbowaliśmy rozkręcić firmę, nie było w tym nic hipsterskiego) się rozwinął, do zespołu dołączył drugi programista o dużo mniejszych kompetencjach, choć odpowiadającym potrzebom serwisu. Co ciekawe, mniej doświadczony programista wykazywał o wiele większe zaangażowanie z racji tego, że mój projekt był jego jedynym zajęciem. To cenna informacja, której wtedy w ogóle nie dostrzegałem, tak jak wielu innych rzeczy. Może dlatego po prawie trzech latach rozwijania projektu, działalność upadła.

Lista powodów, które potencjalnie mogły się przyczynić do upadku jest tak długa, jak kolejka ludzi do sklepu Apple po nowego iPhona w dniu premiery. Nie będę się tu rozpisywał o wszystkich powodach, bo jest to materiał na osobną startupową serię artykułów, więc jeśli ładnie poprosicie, a Marketing i Biznes pozwoli to poczytacie o tym w innym dziale, ale skupiając się na bardziej programistycznej kwestii to problemem było dość niskie zaangażowanie programistów (ogólnie) i powolna… ekhem, powolna… podkreślam poooowoooooolna realizacja projektu. Po ponad roku pracy zaczął się początek wysypu podobnych stron, gdybyśmy się pospieszyli, to moglibyśmy stać się liderami w branży. Niestety po raz kolejny byłem na łasce fachowców, będąc lokomotywą próbującą ciągnąć pociąg bez niezbędnego paliwa. Znów odniosłem wrażenie, że mogłem zdziałać więcej gdybym wziął się za robotę sam. Pod taką ideologię można podpiąć każdą dziedzinę, nie tylko programowanie. Co prowadzi do wniosków, że na początku trzeba się znać trochę na wszystkim. I choć nie jestem zwolennikiem przedsiębiorców typu “jednoosobowa armia”, to jednak coś z tego trzeba w sobie mieć. I wszystkich tych, którzy mają zacięcie przedsiębiorcze i pragną wziąć los w swoje ręce zostawiam z tą refleksją do następnego artykułu w tej serii.

Artykuł powstaje dzięki:

CONNECTIS_

+48 22 222 5000
[email protected]

Złota 59
00-120 Warszawa

CONNECTIS_ jest spółką technologiczną świadczącą usługi z zakresu outsourcingu specjalistów, zespołów projektowych oraz procesów IT.


CONNECTIS_
łączy wyjątkowe doświadczenie, kompleksową znajomość branży oraz kompetencje specjalistów z klientami, aby pomóc im usprawniać projekty informatyczne i zwiększać wydajność procesów biznesowych.

Współpracujemy na szeroką skalę z liderami branżowymi w całej Europie z sektora m.in. finansowego, IT, konsultingowego, ubezpieczeniowego, energetycznego oraz telekomunikacyjnego. Codziennie wspieramy ich ponad 350 specjalistami w strategicznych projektach informatycznych.


Coders Lab

Łącząc doświadczenie edukacyjne ze znajomością rynku pracy IT, Coders Lab umożliwia szybkie i efektywne zdobycie pożądanych kompetencji związanych z nowymi technologiami. Skupia się się na przekazywaniu praktycznych umiejętności, które w pierwszej kolejności są przydatne u pracodawców.

Wszystkie kursy odbywają się na bazie autorskich materiałów, takich samych niezależnie od miejsca kursu. Dzięki dbałości o jakość kursów oraz uczestnictwie w programie Career Lab, 82% z absolwentów znajduje zatrudnienie w nowym zawodzie w ciągu 3 miesięcy od zakończenia kursu.


Czytaj również:

Prasówka IT i nowe technologie #1 – mobilny dowód osobisty coraz bliżej?

Fuckup story# 2 VidAngel, czyli o losach pruderyjnych piratów filmowych

Wywiad z Michałem Molendą – w programowaniu najważniejsza jest systematyczność!

 

Do góry!

Polecane artykuły

19.08.2019

Rekrutacja programistów. Jak pozyskiwać talenty do zespołu IT ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam