Marketing i Biznes Biznes Jeśli chcemy równości powinniśmy promować osoby z niepełnosprawnościami w biznesie

Jeśli chcemy równości powinniśmy promować osoby z niepełnosprawnościami w biznesie

Sylwia Błach to prawdziwa kobieta renesansu. Pisarka, programistka, blogerka, influencerka, a także aktywistka i modelka. Jako osoba z niepełnosprawnością, uświadamia i edukuje Polaków, że ta nie powinna definiować człowieka, ale również nie może go wykluczać z życia prywatnego czy zawodowego. Sylwia opowiada o przeszkodach, jakie napotykają osoby z niepełnosprawnościami, organizacji wyborów Miss Polska na Wózku, swoim sposobie na życie i przekonaniu Żabki do przystosowywania swoich autonomicznych sklepów, aby te nie wykluczały klientów.   

Jeśli chcemy równości powinniśmy promować osoby z niepełnosprawnościami w biznesie
Z czym borykają się osoby niepełnosprawne na co dzień? Nigdy nie odczułam, żeby ktoś traktował mnie gorzej lub “inaczej” z powodu niepełnosprawności Jeśli chcemy żyć w kraju, w którym każdy jest równy, powinniśmy promować zatrudnienie osób z niepełnosprawnościami Co to jest tzw. narzędzie dostępności na stronach www?

Przyglądając się Twojej działalności, trudno jest znaleźć taki właściwy punkt zaczepienia, bo zajmujesz się naprawdę wieloma rzeczami. Jesteś autorką książek i opowiadań, programistką, blogerką, influencerką, a dodatkowo aktywistką. Jak znajdujesz na to wszystko czas?

Wierzę w dobrą organizację, ale też szanowanie swoich potrzeb. Nauczyłam się mówić sobie samej “nie” i rozsądnie gospodarować czasem, tak by mieć go na wypoczynek i dla bliskich. Jednocześnie należę do tego typu ludzi, którzy są najbardziej wydajni, mając określone deadline’y i złożoną listę zadań. Gdy mam za mało na głowie wszystko zajmuje mi dwukrotnie dłużej. (śmiech) Na pewno pomaga mi też fakt, że lubię pracować, sprawia mi to przyjemność, więc gdy mam wolną chwilę i się nudzę – mogę usiąść na przykład do pisania opowiadania. Jednak pamiętajmy: w naszych czasach mamy manię produktywności, a prawda jest taka, że to, co widać w mediach społecznościowych, to tylko wycinek naszego życia. I te wszystkie moje działania tak naprawdę są rozłożone w czasie, pisanie książki trwa latami, a programowanie jest moim etatem. Pokażę trochę tego, trochę tego, przy okazji akurat pojawi się jakaś publikacja sprzed miesięcy albo gdzieś wyjadę realizować nowy projekt i nagle się wydaje, że ja to wszystko robię już, teraz, naraz! (śmiech)

Jesteś osobą niepełnosprawną, nie wstydzisz się tego, otwarcie o tym mówisz i edukujesz. Powiedziałaś jednak kiedyś, że jeśli ktoś definiuje siebie poprzez niepełnosprawność, to coś jest nie w porządku – co konkretnie masz przez to na myśli?

Przepraszam, ale czego miałabym się wstydzić? Choroby genetycznej? Odpowiem Ci anegdotycznie: regularnie dostaję wiadomości od obcych osób w mediach społecznościowych. To jest w porządku, lubię poznawać ludzi, choć ostatnio wolę przenosić relacje do “reala”. I wyobraź sobie, że są dwa typy ludzi z niepełnosprawnościami: ci, którzy po prostu się przedstawią, napiszą kilka słów o sobie, może co ich do mnie sprowadza… I ci, których pierwsza wiadomość składa się z krótkiego prostego komunikatu: “cześć, ja też jeżdżę na wózku!”. Sorry, ale nie czuję więzi z obcą osobą, tylko dlatego, że oboje doświadczamy ograniczeń ruchowych, zwłaszcza że choroby też są przeróżne.

Mogą Cię zainteresować

Ostatnio na warsztatach z liderstwa zastanawialiśmy się, kim jesteśmy, w znaczeniu przynależności do grup społecznych, plemion czy ról życiowych. I ja jestem kobietą, pisarką, programistką, partnerką… i osobą z niepełnosprawnością. Jednak mam wiele ról i pasji, a niepełnosprawność jest tylko moją cechą – tak jak kolor skóry czy włosów – ale nie definicją. Jeśli ktoś widzi w sobie tylko niepełnosprawność albo uważa ją za swoją główną cechę, to mam wrażenie, że tej osobie brakuje pewności siebie… Może dała się wcisnąć w społecznie narzuconą rolę bycia biednym i chorym? A może tak została wychowana, że tylko niepełnosprawność się liczy? Ale moje obserwacje są takie, że definiowanie siebie wyłącznie przez pryzmat niepełnosprawności zawsze prowadzi do patologii.

Na swojej stronie piszesz, że chodziłaś do “normalnej” szkoły, a Twoi rodzice mieli wobec Ciebie wymagania naturalne dla osób w Twoim wieku. Jednak jak wskazujesz – kiedy dorosłaś, zrozumiałaś, że nie każdy miał tyle samo szczęścia, co Ty. Z czym zatem borykają się osoby niepełnosprawne na co dzień?

To niestety temat rzeka. Wyobraź sobie trudności “przeciętnej osoby wkraczającej w dorosłość” i pomnóż je razy milion. Wyjazd na studia do obcego miasta nie wiąże się tylko ze znalezieniem mieszkania i dostaniem na uczelnię – musisz znaleźć przystosowane mieszkanie, dowiedzieć się jak wygląda dostępność poszczególnych uczelni, jeśli jesteś osobą niesamoobsługową – znaleźć asystentkę bądź asystenta, zorientować się, czy komunikacja miejska jest przystosowana… To są tematy, o których zdrowy młody dorosły nie myśli – najwyżej zamówi Ubera. Ja sama, choć jestem przebojową osobą, zdecydowałam się na studia zaoczne, bo znalezienie przystosowanego do mojej choroby mieszkania na wynajem praktycznie graniczy z cudem, a do tego dochodził temat asystentek na całą noc…

Wyprowadzka od rodziców, poza powyższymi, może wiązać się też z murem niezrozumienia. Niektórzy rodzice wstydzą się swoich niepełnosprawnych dzieci, zamykają je w domach. Dla niektórych niepełnosprawne dziecko istnieje tylko po to, by zabierać mu rentę i gdy takie “dorosłe dziecko” z niepełnosprawnością mówi, że chciałoby pracować i iść na swoje, słyszy ogrom strasznych słów o tym, że ktoś się dla niego poświęcił, a teraz ono jest egoistą. A tak naprawdę wszystko rozbija się o kasę. O przemocy domowej nie wspomnę – wiem, że każdemu jest ciężko wyrwać się z patologicznej sytuacji rodzinnej, ale osoba sprawna może uciec do przyjaciół, szukać pomocy w stowarzyszeniach, w najgorszym razie zwiać z domu. Jeśli jesteś niesamoobsługowy, jesteś dosłownie przywiązany do rodziny. I dlatego staram się podkreślać, że ja mam cudownych bliskich, ale nie każdy ma tyle szczęścia…

Wróćmy jeszcze do kwestii finansowej – uważam, że w dzisiejszych czasach każdy jest w stanie znaleźć pracę dla siebie, przy każdym rodzaju niepełnosprawności, trzeba tylko uwolnić się od myślenia, że praca to musi być etat od do. Ale jednocześnie wiem, że zdrowa nastolatka pójdzie zrywać truskawki albo dorobi, sprzedając lody, a osoba ze znaczną niepełnosprawnością ma mniej możliwości. One są, trzeba to podkreślać, ale nie tak łatwo dostępne, jak dla osoby sprawnej. Poza tym w dorosłości nie jest łatwiej – nieprzystosowane uczelnie, biurowce, firmy, które nie chcą zatrudnić osoby z niepełnosprawnością, bo boją się, że będzie ciągle na chorobowym… A przecież wiele niepełnosprawności nie wiąże się z dodatkowymi problemami zdrowotnymi! Ja akurat mam taki organizm, że bardzo rzadko łapie mnie choćby zwykłe przeziębienie, a na regularne L4 zaczęłam chodzić odkąd przyjmuję Spinrazę, czyli od roku, i jest to zaledwie kilka dni w roku!

Czy w takim razie kiedykolwiek byłaś wykluczona w biznesie z powodu swojej niepełnosprawności?

I tak, i nie. Nigdy nie odczułam, żeby ktoś traktował mnie gorzej lub “inaczej” z powodu niepełnosprawności. Jedyne co dostrzegam, to że czasem ludzie bardziej idą mi na rękę w kwestii zarządzania czasem czy możliwości pracy zdalnej. Uważam to za dobre, ponieważ różne typy niepełnosprawności wiążą się z różnymi utrudnieniami i problemami zdrowotnymi, a ja nie zawsze mam ochotę tłumaczyć się z tego, dlaczego danego dnia wolałam pracować zdalnie. Jednak jednocześnie zawsze uczciwie podchodzę do swojej pracy i korzystam z takiej elastyczności tylko wtedy, gdy naprawdę jej potrzebuję. Akurat moja niepełnosprawność nie wiąże się na przykład z tym, że po godzinie siedzenia muszę się położyć, więc pracuję raczej w typowym trybie.

Natomiast regularnie spotykam się z wykluczeniem architektonicznym i projektowym. Gdy szukałam pracy w branży gier, często odbijałam się od schodów – ludzie chcieli mnie zatrudnić, ale nie miałam jak wejść do biura. Nawet w firmie, w której teraz pracuję i która ma bardzo dobrze przygotowany budynek, spotykam się z trudnościami – na przykład w windzie przyciski są zbyt wysoko i zawsze chodzę z selfie kijem, by mieć jak odbić kartę. A przecież winda powinna służyć właśnie osobom o ograniczonej mobilności!

Z danych z 2019 r., dowiedziałem się, że wskaźnik zatrudnienia takich osób wynosi 26,8%, a aktywności zawodowej 28,8%. Z kolei 7,2% niepełnosprawnych pozostaje bezrobotna. Choć uważam, że są to dobre wyniki, to wiele jeszcze można by poprawić. Zwłaszcza że  osoby niepełnosprawne, które są aktywne zawodowo, mają stopień lekki. Co Ty zauważasz w zmianie względem niepełnosprawnych na rynku pracy?

Przepraszam, ale co jest dobrego w tych wynikach? W 2019 r. współczynnik aktywności zawodowej osób sprawnych w wieku produkcyjnym wynosił 81,0%, wskaźnik zatrudnienia 78,4% a stopa bezrobocia 3,4%. Różnica między wskaźnikiem zatrudnienia osób sprawnych a niepełnosprawnych w wieku produkcyjnym wyniosła 51,6 p. proc. a między stopą bezrobocia tych dwóch grup – 3,8 p. proc. (źródło: http://niepelnosprawni.gov.pl/p,80,rynek-pracy) . Jeśli chcemy żyć w kraju, w którym każdy jest równy, powinniśmy promować zatrudnienie osób z niepełnosprawnościami, a także zakładanie przez nich biznesów. Mamy XXI wiek, czasy internetu i w końcu rosnącą popularność pracy zdalnej. Powstają szkolenia i kursy adresowane do osób z niepełnosprawnościami. Ostatnio byłam ambasadorką projektu “Różnorodność w IT” prowadzonego przez Future Collars i wiem, że wśród nagrodzonych, znalazły się osoby niepełnosprawne ruchowo, które otrzymały stypendium na rozwój umiejętności technologicznych. Ostatnio Wojtek z LifeOnWhlz, który jest osobą całkowicie niesamoobsługową, podpisał umowę o pracę z BNP Paribas. Ale to tylko krople w morzu potrzeb!

Prawda jest taka, że dużo więcej osób z niepełnosprawnościami może być aktywna zawodowo, tylko żyją w domach, w których zabrania im się pracy albo ograniczono im dostęp do edukacji, mają wyuczoną bezradność, bo ciągle słyszą, że ktoś coś za nich zrobi, choć byliby w stanie zrobić to sami. Spotykam się z hejtem, gdy to tłumaczę, bo jest to ogromne wyjście ze strefy komfortu dla kogoś, kto zawsze słyszał, że jest biedny i poszkodowany, ale dopóki będzie w tym kraju panować narracja, że niecałe trzydzieści procent to niezły wynik, nic nie zmienimy. A pamiętajmy, że każda osoba z niepełnosprawnością i wyuczoną bezradnością, żyjąca wyłącznie z zasiłków albo mieszkająca w DPS-ie  – choć gdyby otrzymała wsparcie np. asystenckie, mogłaby żyć samodzielnie – ma wpływ na ogólne finanse państwa. Nie mówiąc już o wszystkich badaniach, które wykazują, że praca ma niebagatelny wpływ na nasze samopoczucie, daje poczucie sprawczości i jest po prostu niezbędna do zdrowego funkcjonowania psychiki!

Co zatem e-biznes mógłby zrobić dla osób niepełnosprawnych?

Zatrudniać, przede wszystkim! Wyzbyć się uprzedzeń i stereotypów, a zamiast opierać się na swoim ogólnym wyobrażeniu o niepełnosprawności – zadawać pytania dotyczące potrzeb. Warto wprowadzać tryb pracy zdalnej, a także nienormowane godziny pracy — w miarę możliwości w danej firmie, oczywiście. Moje doświadczenie z branży IT jest takie, że w wielu miejscach, w których nie dopuszcza się pracy zdalnej, nie ma żadnych ku temu przesłanek poza czyimś lękiem przed zmianą.

Poza tym, gdy mówimy o e-biznesie, warto podkreślać znaczenie tworzenia dostępnych aplikacji i stron internetowych. Najbardziej podstawowe funkcje czyniące strony bardziej dostępnymi: powiększenie czcionki czy zmiana kontrastu – są dostępne z poziomu prostych wtyczek, które można z łatwością dodać w WordPressie. Ja na przykład używam One Click Accessibility.

Ważne jest też, by po prostu mówić o dobrych praktykach, dostępności czy projektowaniu uniwersalnym. Bardzo się cieszę, że dziś tutaj rozmawiamy, bo to drobne, a bardzo znaczące działanie, które e-biznes może zrobić na rzecz osób z niepełnosprawnościami.

Zauważyłem, że na Twojej stronie jest tzw. narzędzie dostępności, które pozwala, chociażby zwiększyć rozmiar czcionki, kontrastu, tła itp. I przyznam szczerze, że pomimo tego, jak olbrzymi kładzie się obecnie nacisk na UX przy budowaniu stron, to ciągle mało jest takich, które ułatwiają korzystanie z nich przez osoby z niepełnosprawnościami. Jak możemy edukować o tej potrzebie?

Jak o każdej: rozmawiając, rozmawiając, rozmawiając. I edukując, w szczególności osoby, tworzące strony internetowe. Ja na przykład od jakiegoś czasu trzymam się zasady, że robiąc stronę WWW dla klienta, zawsze instaluję narzędzie dostępności, chyba że klient nie wyrazi zgody, oczywiście. Nigdy nie miałam sytuacji, by komuś to przeszkadzało, a wręcz taka propozycja cieszy się pozytywnym odbiorem. Zwykle właśnie te najprostsze działania są najskuteczniejsze, trzeba tylko pamiętać, że na grupę docelową dowolnej strony WWW składają się różnorodni odbiorcy.

Jesteś też jedną z organizatorek Miss Polski na Wózku — mogłabyś opowiedzieć o tej inicjatywie?

Pracowałam w Fundacji Jedyna Taka w latach 2014-2016, zaczynając od wolontariatu. Głównym działaniem Fundacji była organizacja pierwszych w Polsce wyborów Miss Polski na Wózku. Każda edycja to było gigantyczne przedsięwzięcie, ściągające do Warszawy finalistki na warsztaty i galę finałową. Organizowaliśmy sesje zdjęciowe, pomagałam przy stronie internetowej, finalistki uczyły się choreografii, miały zajęcia z coachem, sesje do kalendarza – produktu podsumowujące każdą edycję… To był zawsze bardzo intensywny czas, a finalistki miały niesamowite historie, które dzięki nam mogły opowiedzieć w mediach. Głównym celem wyborów była zmiana wizerunkowa osób z niepełnosprawnością ruchową, w szczególności kobiet. Mówiłyśmy dużo o pięknie, byłyśmy trochę takimi przedstawicielkami ruchu ciałopozytywnego, zanim to się stało modne. (śmiech) W to wszystko wplatał się temat seksualności, związków, ogólnie obalałyśmy multum stereotypów. To było naprawdę ważne działanie! W trakcie któregoś z finałów dziewczyny wjechały na motorach pod scenę… To był prawdziwy czad!

Potem pracowałam przy początkach Miss Świata na Wózku, ale odeszłam z Fundacji. To także był niesamowity projekt: do Polski zjechały Miss z całego świata i walczyły o tytuł tej najpiękniejszej.

Wybory to oczywiście nie były jedyne działania Fundacji Jedyna Taka: odpowiadałam za integracyjną agencję modelek Butterfly Agency Models, nasze modelki wystąpiły kiedyś w sukniach Paprocki&Brzozowski, a także wzięły udział w pokazie Agnieszki Jaworskiej. Mieliśmy też projekt Jedyna Taka Mama skierowany do matek na wózkach, pokazujący, że niepełnosprawność nie skreśla seksualności i macierzyństwa. Bardzo dużo dobrego się działo w tamtych czasach!

Jak technologia pomaga osobom niepełnosprawnym w życiu biznesowym?

Już sama możliwość pracy zdalnej jest olbrzymim ułatwieniem! Ponadto powstaje coraz więcej aplikacji umożliwiających korzystanie z komputera przy różnych typach niepełnosprawności, choćby umożliwiające sterowanie wzrokiem lub za pomocą głosu. Mówiąc o technologiach, nie mogę pominąć znaczenia coraz lepszych, bardziej zaawansowanych wózków, protez i innych sprzętów ułatwiających codzienne funkcjonowanie. Gdybym nie miała wózka elektrycznego, siedziałabym cały dzień w domu, nie mogąc się nigdzie ruszyć samodzielnie. Osobiście zachwyca mnie trend na miniaturyzację komputerów – dopiero niedawno znalazłam odpowiednio lekki i wydajny laptop, bym mogła zabrać go ze sobą – MSI Prestige 14, który waży trochę ponad kilogram, a ma dobrą kartę graficzną, a nie jak wszystkie inne ultrabooki – zintegrowaną. Nadal czekam na komputer poniżej kilograma z mocną baterią, bym mogła biznesowo być w pełni niezależna.

Jakiś czas temu napisałaś na LinkedInie post o nowym sklepie autonomicznym Żabki, który został zbudowany ze schodami. Skrytykowałaś ten pomysł, wskazując na to, że wyklucza on szerokie grono konsumentów, którzy mogliby mieć problem z użyciem owych schodów. Post wywołał niemałe zamieszanie na LinkedInie. Czy Żabka jakoś zareagowała?

Tak, oczywiście. Nie spodziewałam się, że wokół mojej wypowiedzi rozpęta się małe piekło. Ale to dobrze — po raz kolejny przekonałam się o sile mediów społecznościowych i przypomniałam sobie, że razem możemy zmieniać świat! Żabka najpierw się tłumaczyła ograniczeniami architektonicznymi i tym, że się “nie dało”. Ale po kilku dniach podjazd został zamontowany, co także opublikowałam na swoim profilu. Ta sytuacja ma wiele wątków, ale najmocniej wybrzmiewa brak projektowania uniwersalnego. O dostępności dla osób z ograniczeniami ruchowymi często się myśli jako o “dostosowaniu” – czyli najpierw coś zrobimy, żeby było ładnie, a potem wykombinujemy jak dopasować się do przepisów. I, jako estetka dodam, że na ogół potem nie jest ładnie. Gdyby od początku myśleć o projektowaniu uniwersalnym, można by rampę od początku uwzględnić w projekcie – byłoby i dostępnie, i estetycznie. Oczywiście dotyczy to miejsc tworzonych od zera tak jak innowacyjny sklep od Żabki. Albo Apartamentów na Wydmach w Międzywodziu, które, choć są nowoczesnym, luksusowym osiedlem, są niedostępne. Nocowałam tam w ramach weekendowego wyjazdu i musiałam wchodzić przez garaż, po dużej pochyłości. Dlaczego? Architekt, zamiast zaprojektować estetyczny podjazd prowadzący do klatek schodowych, umieścił na schodach platformę. Taką, której osoba na wózku sama nie obsłuży, która blokuje całe przejście i na której utknęłam na godzinę, ponieważ źle zaprojektowana elektronika wysadziła korki w całej inwestycji. 

Polecamy również

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl