Marketing i Biznes Biznes Osoba niepełnosprawna nie czeka na zasiłek od państwa. Bierze sprawy w swoje ręce i osiąga sukces

Osoba niepełnosprawna nie czeka na zasiłek od państwa. Bierze sprawy w swoje ręce i osiąga sukces

Szymon Karwasz to przedsiębiorca i ekspert od LinkedIn. Jak sam twierdzi - odkąd skończył 18 lat, wiedział, że będzie chciał otworzyć własny biznes. Szymon opowiada o swojej historii, o tym, co marki mogą zrobić dla osób niepełnosprawnych oraz o akcji Pełnosprawni. To już druga rozmowa z cyklu #BiznesNieWyklucza.

Osoba niepełnosprawna nie czeka na zasiłek od państwa. Bierze sprawy w swoje ręce i osiąga sukces

Jak reagowali Twoi odbiorcy czy klienci, kiedy dowiadywali się, że jeździsz na wózku? Co prawda nie jesteś to jakoś szczególnie ukryta informacja, ale nie wszyscy od razu muszą być tego świadomi.

Informacja o mojej niepełnosprawności co prawda przez jakiś czas widniała w moim profilu na LinkedIn i na stronie WWW, ale stwierdziłem, że jej nadmierne eksponowanie nie ma większego sensu. Przeważnie nie mam potrzeby dzielenia się nią z klientami, zwłaszcza przy pierwszym kontakcie, chyba że sytuacja tego wymaga. Nigdy też nie chciałem stawiać na pierwszym miejscu mojej niepełnosprawności. Myślę, że dla moich klientów także ważniejsze jest to, jakie problemy mogę rozwiązać w ich firmie niż fakt, że poruszam się na wózku. Definiuję więc swoją osobę w inny sposób, a niepełnosprawność jest na dalszym planie.

Mogą Cię zainteresować

Czy kiedykolwiek ktoś zrezygnował z Twoich usług przez wzgląd na to, kim jesteś?

Nawet jeśli takie sytuacje miały miejsce, to zazwyczaj i tak nie mógłbym się o tym dowiedzieć. Wydaje mi się, że kiedyś jeden trener personalny zapytał mnie o usługę prowadzenia profilu, a po chwili wrócił ze smutną emotikoną i natychmiast usunął mnie z sieci. Możliwe, że wczytał się w mój profil, w którym w owym czasie było to jasno napisane. W każdym razie nie żałuję, że nie doszło do tej współpracy. Widocznie nie pasowałem do profilu…jego działalności. (śmiech)

Internet i cyfrowa rewolucja zdają się nieco pomagać osobom, które nie wpisują się w standardowy schemat. Zdaje się, że dzięki pracy zdalnej i online, nie musisz być pełnosprawny czy „dobrze wyglądać”, aby chociażby skutecznie sprzedawać. Jakie Ty masz z tym doświadczenia? Czy e-biznes jest faktycznie bardziej tolerancyjny? 

Cyfrowa rewolucja rzeczywiście ułatwiła życie osobom niepełnosprawnym. Dzięki internetowi zyskały one możliwość pracy czy prowadzenia biznesu bez potrzeby wychodzenia z domu. Co więcej, biznes ten może być bardzo różnorodny. Dziś mamy tyle możliwości, że praktycznie każdy kto posiada ku temu chęci, może zarabiać pieniądze przez internet. To duża zmiana w porównaniu z tym, co było jeszcze kilkanaście lat temu. Oczywiście zdarzają się też niepowodzenia. E-biznes nie jest dla każdego. Kilka nieudanych prób może wywołać frustrację i obniżyć poczucie własnej wartości. Czasami więc łatwiej mieć stabilny etat niż odnieść sukces z własną firmą. Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji.

Pisałeś kiedyś na swoim profilu na LinkedIn, że odkąd skończyłeś 18 lat, to wiedziałeś, że będziesz przedsiębiorcą. Jak narodził się u Ciebie ten pomysł? Skąd ten pociąg do biznesu?

Moja przedsiębiorczość w dużej mierze jest podyktowana tym, że w życiu bardzo cenię sobie wolność. To kluczowa dla mnie wartość i od początku chciałem pracować na własnych warunkach. Myślę, że większość przedsiębiorców kieruje się podobnymi motywacjami. Lubię też dreszczyk emocji, który wiąże się z prowadzeniem firmy oraz to, że bardzo wiele zależy ode mnie. Jednego miesiąca mogę zarobić sumę X, a kolejnego kilka razy więcej. Pracując na etacie, taka natychmiastowa podwyżka jest raczej niemożliwa. Poza tym biznes daje możliwość rozwoju na różnych polach i wyboru tego, co chce się aktualnie robić. Nie mogę też pominąć kwestii niepełnosprawności – kiedy zaczynałem, bardzo trudno było o dobre oferty pracy dla niepełnosprawnych, zwłaszcza pracy zdalnej. Własna firma była więc dla mnie naturalną drogą.

Dlaczego postawiłeś akurat na LinkedIn i wokół niego stworzyłeś swój biznes?

Po pierwsze uważam, że LinkedIn to świetne miejsce do budowania biznesu. Dzięki niemu możemy skontaktować się z różnymi ludźmi. Są tu obecni właściciele firm, ale też przedstawiciele fundacji czy klubów biznesowych. Idealny klimat do nawiązywania cennych kontaktów. Po drugie, nadchodzi czas marek osobistych i autentyczności. Zauważ, że coraz mniej firm chowa się za logotypami. Zamiast tego widzimy dyrektorów i prezesów promujących swoje przedsiębiorstwa za pomocą osobistego profilu. LinkedIn działa również, gdy nie jesteśmy przedsiębiorcami. Nigdy nie wiadomo kiedy będziemy na przykład zmieniać pracę, a nowe kontakty mogą to tylko ułatwić. Dołączyłem do LinkedIn sześć lat temu, a w 2018 r. przeniosłem tam większość aktywności i uważam to za jedną z lepszych decyzji w życiu. Dodatkowo u mnie doszła potrzeba „wyjścia z szafy” i opowiedzenia o kilku ważnych rzeczach. LinkedIn jest do tego idealnym miejscem, bo spośród wszystkich mediów społecznościowych dyskusje są tu na najwyższym poziomie, a hejt zdarza się sporadycznie.

Teraz bierzesz udział w projekcie „Pełnosprawni”, którego jesteś zresztą inicjatorem – możesz opowiedzieć na czym on polega?

Akcja powstała latem ubiegłego roku. Pomysł zrodził się w mojej głowie spontanicznie – po prostu chciałem dać osobom niepełnosprawnym miejsce do publikowania swoich ogłoszeń. Tym miejscem był mój profil na LinkedIn ze względu na to, że mam wartościową sieć kontaktów oraz przyzwoite zasięgi. Jedynym warunkiem wzięcia udziału w akcji było napisanie kilku słów o swoich osiągnięciach zawodowych. To taki mały element aktywizacji ON. (śmiech) Ku mojej uciesze zgłosiło się sporo osób, które z pasją napisały o tym, co robią w życiu. Dzięki temu więcej ludzi ma szansę zobaczyć, że osoby niepełnosprawne są pełne życia i odnoszą sukcesy zawodowe. Przy okazji chciałbym przypomnieć, że akcja nadal trwa! Wystarczy zgłosić się do mnie z gotową wiadomością, a na pewno opublikuję post na swojej tablicy.

Popraw mnie, jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że marki w Polsce niekoniecznie wprowadzają do swojej komunikacji wsparcie dla osób niepełnosprawnych ani też nieszczególnie ją do nich kierują. Czy uważasz, że powinny one częściej rozmawiać na ten temat?

Moim zdaniem należy pokazywać osoby niepełnosprawne jako normalnych ludzi. Często myśli się o nas, że jesteśmy bardzo wrażliwi na swoim punkcie i rozmowa z nami to ryzyko urażenia naszych uczuć. Prawda jest zupełnie inna. Zazwyczaj takie osoby nie oczekują niczego specjalnego – najlepiej czują się, gdy traktuje się ich jak w pełni sprawnych ludzi. Ważnym elementem jest też eksponowanie sukcesów. Pokazywanie, że osoba niepełnosprawna nie jest tą, która tylko czeka na zasiłek od państwa. Wręcz przeciwnie – bierze sprawy w swoje ręce i osiąga w życiu to co sobie zaplanuje. Jeżeli marki będą pokazywały tych ludzi w takim świetle, to wyjdzie z korzyścią dla jednych i drugich. Już teraz są firmy, które szczycą się zatrudnianiem osób niepełnosprawnych. Ważne, by opierało się to na realnych wartościach i potrzebach tych ludzi, a nie było podyktowane chęcią poprawy wizerunku firmy.

Dzięki Ekipie Friza, a konkretniej osobie Mini Majka, świadomość Polaków – zwłaszcza tych młodych – o osobach niskorosłych znacząco się poprawiła. Ty z kolei poprawiasz nieco tę świadomość w świecie biznesu. Czy uważasz, że dzięki historiom takim jak Twoja bądź Mini Majka, więcej osób wyłamujących się z tego schematu „przeciętnego Polaka”, będzie zainspirowana do dążenia do sukcesu?

Co prawda nie jestem fanem Ekipy, ale nie sposób docenić sukcesu, jaki osiągnęli. Sam Mini Majk mówi o tym, że kiedy stał się rozpoznawalny ludzie na ulicy przestali go postrzegać przez pryzmat niskiego wzrostu. Teraz jest dla nich po prostu Mini Majkiem. Dzięki temu, że jest członkiem Ekipy, realnie wpłynął na świadomość publiczną, do czego w znacznym stopniu przyczyniły się ich zasięgi. To dowodzi dużej roli influencerów w szerzeniu wiedzy na temat różnego rodzaju typów niepełnosprawności. Myślę, że bardzo ważne jest by tego typu tematy, były omawiane w debacie publicznej. To zagwarantuje możliwość dotarcia do szerokiego grona odbiorców, zwłaszcza ludzi młodych, którzy kształtują przyszłość nie tylko polskiego biznesu, ale ogólnie społeczeństwa.

Twoim zdaniem tolerancja w biznesie jest w ogóle istotna? Mam tu na myśli tę w stosunku do osób niepełnosprawnych, niskorosłych, nieheteronormatywnych itd. Czy może biznes jednak w ogóle nie powinien się na nich skupiać, a koncentrować na kapitale?

Kapitał jest istotny, bo daje duże możliwości, choćby jeśli chodzi o tworzenie kampanii społecznych. Wartości też są ważne w biznesie, bo idą za nimi emocje, te jak wiadomo, przydają się przy budowie zainteresowania każdym produktem. Nie uważam, by firmy miały obowiązek wypowiadania się na każdy wrażliwy społecznie temat, ale dobrze, jeśli będą zwracać uwagę np. na mniejszości, które do tej pory nie były zauważane. Jestem przekonany, że już wkrótce będziemy świadkami kolejnych świetnych kampanii społecznych. Myślę, że firmy powinny się w nie zaangażować, a nawet być ich inicjatorami. Zyski wizerunkowe są oczywiste, nie mówiąc już o korzyściach dla samych zainteresowanych.

Co według Ciebie polski biznes mógłby zrobić dla osób niepełnosprawnych, aby te nie czuły się wykluczone?

Nie wiem, czy wchodzimy właśnie w erę jeszcze większej aktywizacji zawodowej osób z niepełnosprawnościami, ale z pewnością zaczyna się o tym dużo więcej mówić, a to już bardzo dobry sygnał. Kolejnym pozytywem jest też fakt, że firmy coraz częściej myślą o osobach niepełnosprawnych podczas projektowania swoich usług czy produktów. Przykładem jest choćby InPost, który dostosowuje swoje paczkomaty do potrzeb osób na wózkach. To krok w dobrym kierunku. Teraz czas na kolejne!

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl