Marketing i Biznes E-commerce Ogromne wzrosty to wyzwanie. Jak rośnie rynek e-commerce?

Ogromne wzrosty to wyzwanie. Jak rośnie rynek e-commerce?

Paweł Szukalski, członek zarządu Comperia.pl SA odpowiedzialny za rozwój usług dla e-commerce (takich jak platforma Comfino) przekonuje, że przed nami dalszy czas wzrostu polskiego rynku e-commerce. Ostrzega jednak, że to nie jest też dobry czas na to, żeby tylko cieszyć się z rosnących cyferek. Rewolucja, którą przeszła branża e-handlu napędzana pandemią, wymusza dalsze zmiany. Szukalski wskazuje na co powinni uważać przedsiębiorcy z branży e-commerce, pokazuje rozwiązania, a także komentuje czy Amazon szybko zastąpi polskie Allegro.

Ogromne wzrosty to wyzwanie. Jak rośnie rynek e-commerce?
Sprzedaż produktów online zwiększyła się w 2020 roku o 35 proc. w porównaniu do poprzedniego Wolimy słyszeć i mówić o “dynamicznym wzroście”, zamiast przezornie przyglądać się temu “co może pójść nie tak” Gwałtowny wzrost i utrzymujące się zwiększone obroty to - paradoksalnie - wyzwania Rozwijać się będą wszelkiego rodzaju platformy marketplace Przyszłością w Polsce są płatności przy pomocy kodu QR

Jaki jest stan polskiego e-commerce po szczytowych etapach pandemii? To, że segment zakupów przez internet rósł jak na drożdżach słyszymy niemal na każdym rogu.

To, że podczas pandemii branża e-commerce siłą rzeczy odnotowała dynamiczny rozwój, choćby przez ograniczenie naszego przemieszczania się czy wzrost popularności bezgotówkowych płatności – powiedzieli już wszyscy. Z raportu PwC dowiadujemy się, że sprzedaż produktów online zwiększyła się w 2020 roku o 35 proc. w porównaniu do poprzedniego (PwC, „Strategie, które wygrywają. Liderzy e-commerce o rozwoju handlu cyfrowego”). 

Kto zyskał najbardziej?

Ogromne wzrosty zanotowały segmenty takie jak sprzedaż odzieży, akcesoriów, książek, płyt – czyli relatywnie tanich artykułów – w porównaniu np. do RTV. Pokazuje to, że Polacy przestali się bać tej formy zakupów, nauczyli się z niej świadomie korzystać, np. dokonując darmowych zwrotów, czy kupować za pomocą nowych form finansowania, jak płatności odroczone.

Mogą Cię zainteresować

W tym specyficznym zeszłorocznym okresie, do którego już nikt nie ma ochoty wracać, bardziej niż e-sklepy skorzystali chyba tylko producenci plastikowych rękawiczek, maseczek czy żelów do dezynfekcji. Mówię oczywiście jedynie o korzyściach biznesowych. 

Papierkiem lakmusowym dla naszej branży było raczej to, czy nowe przyzwyczajenia zakupowe utrzymamy. I to się udało. E-commerce należy do najszybciej rozwijającego się segmentu handlu. Do tego wciąż z dużymi perspektywami na dalszy wzrost. Widzą to światowi gracze, tacy jak np. Klarna, którzy wchodzą do Polski.

Pandemia wymusiła szybsze zmiany. Które etapy rozwoju udało się przeskoczyć znacznie szybciej niż pierwotnie planowano?

Pandemia spowodowała, że zmiany wprowadzane drogą ewolucji musiały zostać wprowadzone drogą rewolucji. Pojawiły się nowe rozwiązania, szczególnie usługi w logistyce, niekonieczne dostrzegalne przez finalnego kupującego, ale za to bardzo usprawniające i automatyzujące proces po stronie sprzedającego.

Technologie, które widzimy jako kupujący, a z “tymczasowych” mają szansę stać się standardem, to m.in. zwiększenie bezpieczeństwa w całym łańcuchu dostaw (np. kody odbioru zamiast ręcznych podpisów), zachęcanie do płatności bezgotówkowych, stosowanie kodów odbioru przy zwrotach, odbiór towaru bez kontaktu z kurierem czy dostawcą np. poprzez usługę „towar pod drzwiami”.

W związku z tak dynamicznym rozwojem, czy są jednak jakieś zagrożenia, które mogą później odbić się na e-commerce, bo coś kolokwialnie mówiąc zrobiono “po łebkach”?

To bardzo dobre pytanie, które nie pojawia się lub zbyt rzadko pojawia się w dyskusji o stanie e-commerce. Chyba wolimy słyszeć i mówić o “dynamicznym wzroście”, zamiast przezornie przyglądać się temu “co może pójść nie tak”. A takie obszary jak najbardziej są i wiążą się przede wszystkim z koniecznością dostosowania sklepów do szybszego niż planowano wzrostu. 

Na co więc powinni baczniej zwracać uwagę specjaliści zajmujący się e-handlem, aby uniknąć przykrych niespodzianek? 

Przede wszystkim to dostępność towaru, szczególnie kiedy fabryki notują przestoje. Powinniśmy też sprawdzać czy jest większe zapotrzebowanie ze strony konkurencji. 

Musimy zadbać o sprawną logistykę. Z tym wiąże się potrzeba zwiększenia powierzchni magazynowej czy zatrudnienie odpowiedniej liczby pracowników, a także wziąć pod uwagę, że zapotrzebowanie na usługi kurierskie nie maleje. 

Ciągle należy rozwijać, a w wielu przypadkach też zreorganizować dział obsługi klienta, który musi przystosować się do wymagań klientów internetowych. Działy sprzedaży muszą też pamiętać o tym, że świat zakupów internetowych nie znosi próżni, a więcej zamówień to w konsekwencji też potrzeba rozbudowania asortymentu o kolejne produkty. I na końcu polityka cenowa. Musi być przemyślana i uwzględniać wzrost kosztów. 

Czyli czas wzrostu całej branży nie oznacza, że przedsiębiorca może tylko dziś spijać śmietankę.

Gwałtowny wzrost i utrzymujące się zwiększone obroty to – paradoksalnie – wyzwania, a ta nowa rzeczywistość wymaga dostosowania firmy. Brak zaplanowania powyższych elementów może narazić przedsiębiorstwo na wysokie koszty w przyszłości, np. przez źle ustawione procesy, priorytety, zasoby.

Polski e-commerce odstaje od światowych trendów, a może je wyznacza?

Raczej się wyróżniamy niż odstajemy. A odznacza nas właśnie wspomniany szybki wzrost i dobre perspektywy, oznaczające miejsce dla dużych graczy. I znów: zamiast przytaczać kolejne “nudne” w gruncie rzeczy cyferki i predykcje, wspomnę tylko o tym, że muszą to widzieć tacy potężni gracze jak Klarna czy Amazon, którzy widzieli zalety wejścia na polski rynek.

Czy po około pół roku działalności w Polsce można już pokusić się o pierwszą ocenę wejścia Amazonu na nasz rynek? Czy będzie w stanie zagrozić Allegro?

Należy pamiętać, że e-commerce’owy tort do podziału jest naprawdę duży. Moim zdaniem wejście Amazona jeszcze bardziej przyczyni się do popularyzacji zakupów i sprzedaży na platformach typu marketplace. 

Allegro nie tylko stanowi silną markę w świadomości Polaków, ale też wydaje się być bardziej elastyczne w stosunku do rozwiązań proponowanych klientom. Tymczasem Amazon wyznacza trendy, staje się wzorem do naśladowania dla innych na całym świecie – więc wkrótce pewnie także w Polsce.

Niemniej jednak w ciągu najbliższych kilku lat wróżę Allegro niezagrożoną pozycję, chociaż z drugiej strony e-commerce rozwija się tak szybko, że kilka lat wydaje się całą epoką.

To może mniej wróżenia z fusów. Gdzie polski e-commerce będzie za rok?

O ogólnym dalszym wzroście już mówiliśmy. Zwróciłbym uwagę na rozwój sprzedaży internetowej konkretnych usług i branż, takich jak ubezpieczenia, rezerwacje (wydarzeń kulturalnych, boisk czy kortów etc.), zamówienia jedzenia czy sprzedaż samochodów on-line (ale taka kompleksowa, włącznie ze sprawdzeniem ich stanu, certyfikatami jakości, płatnościami online). Tu wciąż sporo jest do poprawy i patrząc na Zachód dopiero równamy do najlepszych. 

Rozwijać się też będą wszelkiego rodzaju platformy marketplace, ale nie mam tu na myśli jedynie gigantów takich, jak ci wspomnieni na literę “A”, ale też branżowych, z konkretnymi usługami. Specjalizacje traktowałbym jako zaletę, nie wadę. Mamy już świetnie radzące sobie marketplace’y do sprzedaży opon i felg – Oponeo.pl, czy usług medycznych – Kliniki.pl. Z tymi drugimi zresztą współpracujemy jako dostawca płatności ratalnych, co wymieniłbym jako kolejny trend.

Jak Comfino może pomóc polskiemu sektorowi e-commerce?

Comfino powstało jako usługa mająca pomóc klientom sfinansować ich zakupy w najwygodniejszy dla nich sposób. Równocześnie umożliwiamy sklepom zwiększenie sprzedaży oraz zmniejszamy odsetek porzuconych koszyków zakupowych. Sklepy internetowe, które skorzystają z naszego rozwiązania, zyskują dostęp do wygodnych dla kupujących form zapłaty.

Działacie na zasadzie… marketplace

Comfino to właśnie pierwszy finansowy marketplace, który oferuje klientom indywidualnym i biznesowym (B2C/B2B) szeroki wachlarz płatności. Dostarczają je czołowe instytucje finansowe w Polsce. 

Klienci indywidualni mogą skorzystać obecnie z płatności odroczonych, rat 0%, wygodnych rat RRSO, a już wkrótce z odnawialnego limitu kredytowego. Klienci biznesowi mogą skorzystać z faktoringu, płatności odroczonych, kredytów na finansowanie zakupów. Nasze rozwiązanie polega na oferowaniu klientowi sposobu płatności dopasowanego do jego potrzeb lub zdolności kredytowej. Jeżeli dany dostawca finansowania nie posiada oferty dla klienta (np. ze względu na jego zdolność kredytową), zaproponujemy klientowi innego dostawcę lub inną opcję finansowania.

Istny win-win. Klient finansuje swoje zakupy. Sklep nie traci klienta, który nie musi szukać dogodnej formy finansowania u konkurencji. Bank lub instytucja finansująca zyskuje klienta.     

Popatrzmy jeszcze raz w przyszłość Jakie metody płatności w Polsce dopiero zyskają na znaczeniu, bo są jeszcze mało popularne, ale są jednocześnie ciekawym rozwiązaniem?

Analizując przyszłość rynku płatności lubię odnosić się do rynków, które są dla Polski swoistym trendsetterem. To na pewno Niemcy  czy Wielka Brytania. Z pewną dozą pewności można stwierdzić, że jeżeli płatności odroczone (buy now, pay later) odpowiadają dziś u naszych zachodnich sąsiadów za X procent rynku, to za 4-5 lat podobny segment zajmą i u nas. Z uwagą przyglądałbym się więc działalności wspomnianej Klarny, Allegro Pay, Twisto czy PayPo – nawet, jeśli obecnie odpowiadają jedynie za ułamek rynku.

Przyszłością w Polsce – bo na rynkach azjatyckich raczej codziennością – są płatności przy pomocy kodu QR. Użytkownik skanuje specjalnie wygenerowany kod QR, co powoduje automatyczne wyświetlenie na ekranie telefonu danych niezbędnych do przelewu. Dzięki temu cały proces zakupowy jest znacznie szybszy. Kilka lat temu wydawało się, że QR jako taki nie przyjął się w Europie, jednak technologia oparta na skanowaniu aparatem kodu chyba przeżywa swój renesans, m.in. dzięki usprawnieniom technologicznym. Nie trzeba już ściągać zewnętrznej aplikacji do skanowania QR, zazwyczaj taka funkcja wbudowana jest w aparat fotograficzny.

Paweł Szukalski – członek zarządu Comperia.pl SA odpowiedzialny za rozwój usług dla e-commerce (takich jak platforma Comfino), wielokanałowej sprzedaży (omnichannel) oraz nowe metody płatności (ratalne i odroczone, tzw. Buy Now Pay Later). 

Od 14 lat zajmuje się rynkiem sprzedaży internetowej. Pełnił rolę country dyrektora estońskiego fintechu Creditstar Group AS. W latach 2012-2017 zarządzał należącym do Naspers Group Mall.pl (jako dyrektor handlowy portalu, country manager i członek zarządu). Pracował dla irlandzkiego oddziału firmy PayPal oraz eBay. Zakładał polskie biura Google, a potem rozwijał kilkudziesięcioosobowy zespół sprzedaży Google na rynkach polskim, czeskim, słowackim oraz węgierskim. Pasjonat historii konfliktów XX wieku i czechofil.

Polecamy również

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl