Rozmowa z Michałem Sikorskim – przewodnik po rzeczywistości

02.04.2017 AUTORZY: Michał Bąk, Michał Sikorski,

Cześć Michał, chciałbym abyś w pierwszej kolejności przedstawił się, swój kanał oraz to czym się zajmujesz na co dzień, opowiedział o swoim stylu życia.

Jest taka technika autoprezentacji, nazywa się ,,Elevator pitch”, czyli krótkie, przygotowane wcześniej zdanie, które ma w błyskawiczny sposób zainteresować rozmówców własną osobą, nawet jeśli  wasza rozmowa będzie trwała tyle co jazda windą z jednego na drugie piętro. Jeśli ktoś na przykład zajmuje się wodociągami, na pytanie „czym się zajmujesz?” może odpowiedzieć „dostarczam ludziom to bez czego nasze życie byłoby prawdziwym koszmarem”, albo „dzięki mnie mógł Pan wziąć dzisiaj rano prysznic”, po czym wręcza rozmówcy wizytówkę.

Ja nie lubię tak bardzo się streszczać. Dlatego właśnie moje filmy na YouTube, choć to, z marketingowego punktu widzenia, kompletnie niepraktyczne, są dużo dłuższe niż większość produkcji publikowanych w tym serwisie. Uważam, że każdy film powinien mieć wstęp, rozwinięcie, zakończenie i pokazywać różne sposoby patrzenia na dany temat. Świat nie jest czarno-biały, a prawdziwy sens kryje się w odkrywaniu odcieni szarości – tych wszystkich barw, które kryją się między bielą, a czernią.

Tego właśnie dotyczą filmy na moim kanale – na zgłębianiu otaczającej nas rzeczywistości, a także zgłębianiu siebie, ponieważ wszystko z czym spotykamy się w naszym życiu zaczyna się w nas samych. Napisałem i samodzielnie wydałem „Przewodnik po rzeczywistości” – książkę, która również dotyczy tego o czym tutaj mówię. W ciągu 10 miesięcy od jej wydania rozszedł się niemal cały nakład, jest ona natomiast jeszcze dostępna na mojej stronie internetowej www.michalsikorski.com.pl/ksiazka

Czym się więc zajmuję na co dzień? Tym co mnie interesuje. Absolutnie nie widzę siebie jako pracownika etatowego, ale i bycie typowym przedsiębiorcą, dla którego głównym celem jest zarabianie i pomnażanie pieniędzy nie jest czymś do czego dążę. Wychodzę z założenia, że jeśli robi się coś co się chce robić, to cała sztuka tkwi w tym żeby jeszcze zarabiać na tym pieniądze, przy jak najmniejszym chodzeniu na kompromisy z samym sobą. Dla niektórych samo zarabianie pieniędzy jest pasją – bez względu na to w jaki sposób to robią. Dla mnie pieniądze są tylko środkiem. Jednocześnie dobrze tych środków mieć jak najwięcej… I oczywiście – pod każdym „chcę” zawsze kryją się jakieś „muszę”. Jednak te wszystkie obowiązki smakują dużo bardziej kiedy nad tym wszystkim jest wyższy cel.

Mam 25 lat. To wiek, w którym wiele osób chce się już jednoznacznie określić. Tymczasem ja nie zamierzam zamykać siebie w jednej definicji. Kiedy więc ktoś w windzie spyta się mnie: „Kim jesteś?”, nie odpowiem „socjologiem (skończyłem studia socjologiczne), pisarzem, twórcą filmów na youtube, czy pasjonatem sztuki perswazji i komunikacji… Odpowiem: jestem Michał Sikorski. Po prostu. Liczę , że przyjdzie moment, że to będzie mówiło samo za siebie.

W jednym z odcinków swojego programu, dotyczącą podróży do Lwowa, powiedziałeś, że żałujesz, iż w Polsce nie stawia się na taką różnorodność restauracji jak właśnie w tym ukraińskim mieście. Jak myślisz, czy w Polsce takie restauracje patriotyczne, czy obsługiwane przez karłów miałyby racje bytu?

Nie wiem co zadecydowało o tym, że akurat we Lwowie jest aż tak dużo restauracji koncepcyjnych. Z tego co słyszałem, wszystko zaczęło się od otworzonej w 2007 roku popularnej, jak również kontrowersyjnej „Kryivki” – knajpy stylizowanej na kryjówkę partyzancką, w której nie brakuje symboli gloryfikujących UPA i Banderę. Odwoływanie się do symboliki sprawców rzezi wołyńskiej może budzić w Polakach uzasadniony sprzeciw, dla Ukraińców są to jednak przede wszystkim symbole walki o niepodległość i antysowietyzmu, a sam lokal niewiele ma wspólnego z jakąś ideologią. To co trzeba Ukraińcom przyznać to fakt, że potrafią ze swoich symboli narodowych i patriotyzmu stworzyć atrakcję, która przyciąga turystów z całego świata. 

Właściciele Kryivki poszli za ciosem i w ciągu 10 lat otworzyli wiele innych koncepcyjnych lokali, np. knajpę żydowską, w której klient musi żydowskim zwyczajem negocjować ceny oferowanych dań, knajpę ku czci wynalazcy Ignacego Łukasiewicza, w której można napić się kolorowych nalewek wprost z probówek, czy też lokal stylizowany na lożę masońską. Oprócz tego we Lwowie nie brakuje innych klimatycznych lokali, takich jak przywołująca na myśl czasy dwudziestolecia międzywojennego Restauracja Baczewskich, w której można posłuchać Mieczysława Fogga. Ale i mniej „kultowe” lokale są interesujące. Właściwie każde miejsce ma w sobie coś unikalnego i klimatycznego. Rozważam zamieszkanie we Lwowie na kilka miesięcy, żeby wczuć się w knajpiany i przedwojenny klimat tego miasta. Przysiąść sobie rano w ciekawej kawiarni, otworzyć laptopa i ot, choćby zacząć pisać kolejną książkę…

Pomyślałem o tym, kiedy wracając ze Lwowa wysiadłem w Warszawie… rozejrzałem się… I wszystko wydało mi się takie bez wyrazu… Miałem wrażenie, że nie wróciłem do Polski, tylko właśnie z Polski wyjechałem. Wygląda na to, że w ostatnich latach tak bardzo zapatrzyliśmy się w Zachód, że zaczęliśmy tracić własną tożsamość. Podróże na Kresy Wschodnie pozwalają lepiej tę tożsamość zrozumieć….

Jestem przekonany, że gdyby ktoś w Polsce chciał otworzyć lokal podobny do „Kryivki” tylko odnoszący się do polskich symboli narodowo-wyzwoleńczych to niektóre środowiska z miejsca próbowałyby taki lokal zdyskredytować jako nacjonalistyczny, szowinistyczny i passe. W naszym kraju wciąż próbuje się tworzyć klimat tego, że polskość jest powodem do wstydu. Patrząc jednak chociażby na modę, na odzież patriotyczną, ten kierunek zdaje się zmieniać.  

Uważam, że wobec wszechobecnej bezbarwności warto postawić na wyrazistość, przejrzystość i bezkompromisowość w swoich przedsięwzięciach, także tych biznesowych. Pewien amerykański miliarder, który niedawno został prezydentem największego mocarstwa świata jest tego najlepszym przykładem…

YouTube

Obserwujesz życie i kulturę naszych wschodnich sąsiadów. Czy zauważyłeś jakieś różnice w podejściu do biznesu, między Polską a właśnie krajami Rosji, Ukrainy, Białorusi?

Z pewnością na wschodzie jest większa korupcja, choć na Ukrainie podobno zaczęli mocno z tym walczyć, a oszczędności w dolarach trzyma się pod poduszką, zamiast w banku. Jednocześnie z perspektywy krajów Europy Wschodniej system w Polsce zdaje się być mniej ludzki i oderwany od rzeczywistości. Jakiś czas temu głośno było o sytuacji, w której starsza kobieta dostała mandat w wysokości 200 zł, ponieważ chcąc zarobić na spłatę długów (nasz niezastąpiony ZUS nie przyznał jej emerytury) sprzedawała kanapki po złotówce w centrum Warszawy. Tymczasem na Ukrainie, Białorusi czy w Rosji bardzo często możemy natknąć się na babcie, które na przykład rozkładają na ulicy świeżo oskubanego kurczaka na sprzedaż. Choć oficjalnie to nielegalne, władza przymyka na to oko. Każdy i tak wie, że taki kurczak, choć nie spełniłby żadnych norm SANEPiD-u, jest dużo zdrowszy i pewniejszy niż nafaszerowany hormonami drób, który przeszedłby zapewne wszelkie unijne kontrole.

Przechadzając się po Lwowie, Grodnie czy Kaliningradzie, możemy przenieść się w czasie do lat 90. i nie uważam, żeby było w tym coś złego. Przeciwnie – sądzę, że w Polsce od kiedy weszliśmy do Unii Europejskiej wiele rzeczy zdaje się zmierzać w niewłaściwym kierunku. Rządzą nami urzędnicy i oderwane od rzeczywistości przepisy. Nasze życie staje się sterylne i pozbawione spontaniczności. Dzieci bawią się w ogrodzonych placach zabaw. Uczą się, że od wolności ważniejsze jest bezpieczeństwo. Ludzie przestają myśleć i brać pełną odpowiedzialność za swoje życie. Przecież myśli za nich państwo…

Niedługo ruszamy z serią pomysłów biznesowych. Czy myślisz, że są pomysły biznesowe, które mogłyby połączyć polsko-wschodnie terytoria. Tzn. prowadzone przez Polaków, ale na terenie Białorusi, Rosji, bądź Ukrainy? W pierwszej kolejności przychodzi mi do głowy tematyczne biuro podróży.

Mnie również w pierwszej kolejności przyszło do głowy biuro podróży. Niedawno pewien Polak z Brześcia skarżył mi się w mailu, że choć tereny dzisiejszej Białorusi to polska historia, dziedzictwo i kultura, wciąż niewielu jest tam turystów z naszego kraju. Paradoksalnie do ośrodków agroturystycznych (których na Białorusi jest dużo i są dobrze rozwinięte) przyjeżdżają głównie turyści z Rosji. Wychodzi na to, że Rosjan bardziej interesuje polska historia niż Polaków…

Białorusini nas bardzo lubią, szanują nasz wspólną historię, są do Polaków nastawieni życzliwie i interesują się Polską. Dla nas natomiast jest to wciąż kraj egzotyczny, nieodkryty, zapomniany. Myślę, że może się to zmienić. Tak jak w pewnym momencie popularnym kierunkiem podróżniczym wśród naszych rodaków stała się Gruzja i okazało się, że przyjeżdża tam najwięcej turystów właśnie z Polski, tak samo może stać się z Białorusią.

Półtora roku temu nagrałem mój reportaż z podróży pt. „Białoruś – jak tam jest naprawdę”. Dzisiaj ma on ponad 650 tys. wyświetleń. Od tamtej pory bezustannie dostaję wiadomości od Polaków, którzy chcą jechać na Białoruś, ale nie za bardzo wiedzą jak. Wspomniany wcześniej właściciel biura turystycznego z Brześcia mówił również, że polskie biura podróży nie są zbyt chętne do współpracy. A uważam, że nie ma się czego bać. Tym bardziej, że Białoruś otwiera się na turystów, niedawno znosząc wizy na 5 dni do Grodna lub drogą lotniczą do Mińska. Uważam, że nasz wschodni sąsiad ma duży potencjał turystyczny – jest to kraj czysty, bezpieczny, a ludzie są bardzo przyjaźni. Paradoksalnie Białoruś zdaje się być obecnie bezpieczniejsza niż kraje zachodnie, w których wciąż słyszy się o atakach terrorystycznych. Coraz więcej osób boi się jechać na Zachód i coraz więcej osób już na Zachodzie była. Może więc zainteresuje się naszym wschodnim, słowiańskim bratem?

YouTube

Czy Twoje liczne podróże inspirują Cię biznesowo? Pokazują, że dzięki tym doświadczeniom, możesz żyć według własnych reguł, zarabiać na pasji, albo na wiedzy, którą posiądziesz w trakcie podróży?

Chyba obecnie nic mnie tak w życiu nie inspiruje jak podróże. Podróże kształcą, ale tylko jeśli odpowiednio się do nich podejdzie. Kiedy jestem w innym miejscu staram się chłonąć całym sobą wszystko co mnie otacza, zgłębiać wszystkie podobieństwa i różnice. Uważam, że każda podróż w inne miejsce jest tak naprawdę podróżą w głąb siebie. Tak naprawdę nieważne gdzie się pojedzie – czy zwiedzi się Tajlandię, czy własną miejscowość. Najważniejsze jest to, co się z takiej wyprawy wyciągnie.

YouTube

Na zakończenie, może zdradzisz jakie są Twoje plany na najbliższą przyszłość: kanał, projekty etc?

Mam w planach wydanie kursu audio dotyczącego rozwoju osobistego oraz planuję napisać drugą książkę. Ostatnio byłem w Tajlandii i bardzo wciągnął mnie klimat głębokiej Azji, dlatego chcę jeszcze w tym roku tam polecieć. Myślę o Filipinach. Chcę również pojeździć więcej po Polsce. W głowie mam film-reportaż z podróży po naszym kraju, w którym będę mógł spojrzeć z dystansem na miejsce, w którym żyjemy. Wciąż nie brakuje mi pomysłów na nowe filmy na YouTube i nie zawaham się ich zrealizować! A tak, poza tym, to nie jestem zwolennikiem planowania wszystkiego. Sztuką jest  dostrzegać i wykorzystywać możliwości, które bezustannie się wyłaniają…

Czytaj również: 

Branża retail. Wszystko co musisz wiedzieć

Jak maksymalizować zyski poprzez kampanie rabatowe?

Produkt niezgodny z opisem. Co robić?

Do góry!

Polecane artykuły

04.12.2019

Pakiety Kurierskie dla ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam