Super mamy w biznesie – wywiad na kilka głosów

30.06.2017 AUTOR: Urszula Poszumska

Czasy, kiedy mąż zarabiał, a kobieta pilnowała dzieci i kuchni minęły – przynajmniej dla większości społeczeństwa – bezpowrotnie. Współczesne kobiety nie tylko pracują i nieźle zarabiają, ale też coraz częściej biorą karierę w swoje ręce i rzucają bezpieczne posadki na etacie, aby otworzyć własne biznesy. Co więcej, godzą własną działalność z byciem mamą. Zapytałam sześć takich Supermam z własną firmą o to, jakie są blaski i cienie takiego rozwiązania. Wypowiedzi udzieliły mi:

Sylwia Krysa, prezes Arego sp. z o.o., pomaga freelancerom i właścicielom małych firm budować stabilne biznesy, mama nastolatka.

Liliana Poszumska, właścicielka Centrum Języka Hiszpańskiego La Mancha i tłumacz przysięgły hiszpańskiego, mama 2,5-letniej Gabrysi.

Mika Szymkowiak, fotografka, właścicielka Mika Szymkowak Fotografia, mama 4,5-letniego Leona.

Agata Bilińska, trenerka fitness i zumby, właścicielka klubu Barbell Gdynia, mama 7-letniego Kuby i 5-letniej Marcelinki.

Anna Gustowska, architektka, współwłaścicielka sklepu z wyposażeniem wnętrz Pełna Chata, mama 2-letniej Zosi.

Marta Jagodzińska, psycholog i psychoterapeuta, prowadzi Centrum Wspierania i Rozwoju Rodziny Familion, Kreatywne Centrum Rodzinne Familion i Alternatywny Punkt Przedszkolny Empatia, mama trójki dzieci: Nina – lat 6, Gustaw – lat 4  i Leon – 1,5 roku.

 mamy w biznesie
sylwia krysa

Czemu zdecydowałyście się założyć własną firmę?

Sylwia: Powody były dwa. Po pierwsze potrzeba wolności i samostanowienia. Począwszy od pierwszej pracy, zawsze kierowałam ludźmi, zarządzałam coraz większymi projektami i przedsięwzięciami – to mnie kręciło. Drugim powodem był apetyt na „więcej” oraz odrobina irytacji, że realizując projekty na etacie, w portfelu zostaje stosunkowo niewiele w porównaniu z tak dużymi budżetami, którymi zarządzałam.
Anna: To po prostu naturalna kolej rzeczy. Po jakimś czasie ma się chrapkę na „coś więcej”.
Mika: Zdecydowałam się na swoją działalność w momencie, kiedy mój synek miał dwa lata. To było maksimum moich możliwości siedzenia w domu. Nie chciałam jednak wracać do korporacji na etat, codziennie robić tego samego, bo mam za dużo energii w sobie.
Marta: Kilka powodów: chęć realizowania siebie i swoich wizji zawodowych, praca w mniejszym wymiarze i bycie własnym szefem.

 mamy w biznesieby Mika Szymkowiak
Liliana Poszumska

Jakie są największe zalety prowadzenia własnego biznesu, gdy jest się jednocześnie matką?

Agata: Jeśli o mnie chodzi to praca, która daje mi możliwość spędzania z dziećmi więcej czasu. Szkoła, do której chodzi mój syn, jest zmianowa – raz idzie na rano, raz na 12. Mogę ustawiać sobie tak pracę, by nie posyłać go do świetlicy
Lila: Zalety to nienormowany czas pracy, sama jesteś sobie szefem i dyktujesz warunki, dzięki temu możesz w ciągu dnia spędzać więcej czasu z dzieckiem.
Marta: Wydaje mi się, że największym plusem jest to, że realizuję swoje pomysły, buduję w sobie poczucie sprawstwa i satysfakcję z własnego życia. Pozwala mi to również na sprawne łączenie opieki nad trójką dzieci i realizowania się na polu zawodowym.

Na jakie wady takiego rozwiązania zwróciłybyście uwagę?

Marta: Trudność z utrzymaniem płynności finansowej i świadomość, że wszystkiego muszę dopilnować osobiście. Wadą jest również to, że o własnym biznesie myśli się dużo. Z pracy na etat łatwiej się wychodzi i „przełącza” na życie.
Anna: Przy rozkręcaniu firmy człowiek stara się wypaść jak najlepiej, zrobić jak najwięcej i po prostu staje przed wieloma wyborami: czasami mam wyrzuty sumienia, że zamiast bawić się z córką, muszę rozmawiać przez telefon albo odpisywać na maile.
Agata: Nie istnieje u mnie coś takiego jak czas dla siebie. Albo jestem w pracy, albo z dziećmi w domu. Wieczorami też pracuje, co ma kolejne minusy: nie jestem z dziećmi, kiedy idą spać i potrzebują matczynej miłości.
Lila: Mając własną firmę, nigdy się nie odcinasz i zawsze jesteś w pracy. Przez to zdarzają się też przykre sytuacje dla mnie jako mamy, kiedy na przykład Gabi podczas zabawy mówi do lalki: „idź spać, bo mama musi teraz popracować”. Wiem, że mówi tak, bo słyszy to ode mnie. Walka z wyrzutami sumienia to ciągła walka mamy z własną firmą. Plus nienormowane dochody, co przy tym, ile kosztuje dziecko, ma znaczenie.

 mamy w biznesie
Mika Szymkowiak

Największe wyzwania?

Anna: Największym wyzwaniem jest czas, który nie jest z gumy i logistyka godzenia pracy i domu.
Agata: Dla mnie najgorszym wyzwaniem tej pracy jest zmęczenie fizyczne. Wykonuję pracę fizyczną; dodatkowo przy dzieciach i w domu też często są zajęcia wymagające ruchu. Zdarza się, że siadam tylko przy obiedzie. A to zmęczenie przekłada się na moje życie w domu. Nie mam siły ani chęci iść z dziećmi pograć w piłkę itp. W gry planszowe z nimi gram na leżąco, bo bolą mnie nogi i jest to jedyny czas, kiedy mogę się położyć.
Sylwia: Wraz z totalną wolnością, którą daje mi biznes, pozbyłam się „bacika” szefa, a niestety bywa, że czasem mam lenia. Dużej samodyscypliny wymaga ode mnie to, żeby pracować w ustalonym przez siebie rytmie, wyznaczać sobie bardzo konkretne plany, cele i trzymać się obranej strategii.
Jakie są źródła największej satysfakcji?
Lila: Satysfakcja to pewnie, jak udaje się pogodzić jedno i drugie: firmę i dziecko. Ciężko o taką harmonię i tym bardziej jest satysfakcja, jak się udaje ją wprowadzić i utrzymać.
Mika: Satysfakcja to oczywiście zadowolenie i pozytywny feedback od klientów; kiedy polecają mnie dalej albo wracają na kolejne sesje.
Marta: Źródłami największej satysfakcji zawodowej jest świadomość bycia w odpowiednim miejscu.

 mamy w biznesie
agata bilińska

Czy rozważyłybyście powrót do pracy na etacie?

Mika: Jak sobie pomyślę, że musiałabym wrócić na etat, to aż przechodzą mnie ciarki. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała podjąć takiej decyzji.
Lila:  Nie wróciłabym już na etat. Czasami myślę o tym w chwilach zwątpienia, ale zaraz mi przechodzi. Potrzebuję być w ruchu i być sobie sama sterem, żeglarzem i okrętem, nawet za cenę braku pewności co do stałości wynagrodzenia czy innych benefitów, które oferują korporacje.

Co wasz biznes daje Waszym dzieciom i jaki ma wpływ na życie rodzinne?

Sylwia: Sam fakt posiadania własnej firmy nie daje automatycznie możliwości godzenia życia prywatnego z zawodowym. Trzeba wyznaczyć sobie jasne granice – gdzie i kiedy jest dom, a kiedy praca. Myślę, że mój styl życia i prowadzenia firmy przenika całą rodzinę. Moje dziecko od małego ma zacięcie biznesowe – potrafi zarabiać i oszczędzać pieniądze i jestem z tego bardzo dumna. Poza tym wspólnie z mężem – także freelancerem – dajemy synowi autentyczny dowód na to, że można i warto żyć po swojemu, na własny rachunek i z sukcesem realizować swoje marzenia i pasje. To moim zdaniem jest bezcenne.
Anna: Ten biznes daje: niezależność, cudowną atmosferę w pracy, dobry humor, możliwość spotykania multum ciekawych ludzi. Nasze zadowolenie na pewno ma pozytywne przełożenie na życie rodzinne.
Lila: Drugim słowem Gabi było: La Mancha, nazwa mojej szkoły. Gabi uwielbia tam chodzić, dla niej to atrakcja, jak idzie z mamą do pracy. Poza tym myślę, że widzi mamę w różnych sytuacjach zawodowych i może być z niej dumna.
Mika: Codziennie mi się chce i to jest chyba najważniejsze. Dzięki temu mój synek również jest szczęśliwy i chciałabym wpoić Mu, że może wszystko, jeśli tylko będzie robił to, co kocha, z pasją i dużym zaangażowaniem. Mój mąż również jest ze mnie dumny i chyba mamy teraz o wiele lepsze relacje niż za czasów etatów, które lubiłam mniej lub bardziej.

 mamy w biznesieby Mika Szymkowiak
anna gustowska i wspólnicy z Pełna Chata

Wasze rady dla mam, które wahają się, czy warto pójść na swoje?

Sylwia: Jeśli masz pomysł na własną firmę, ale boisz się – polecam testowanie na mniejszej skali. Zanim zarejestrujesz działalność, znajdź samodzielnie pierwszego klienta, sprawdź, jak to działa. Następnie policz sobie swój biznes i nie opieraj się wyłącznie na intuicji i entuzjazmie. Konkretny biznesplan jest bardzo pomocny.
Marta: Polecam pozytywne myślenie. Snucie pozytywnych wizji przyciąga pozytywne wydarzenia. Patrzenie na życie przez pryzmat do połowy pełnej szklanki pomaga spotykać wyzwania, a nie problemy.
Mika: Ja zawsze powtarzam wszystkim kobietom, które spotykam na swojej drodze, że jeśli tylko macie pomysł: działajcie! Jasne – nie jest łatwo, ale naprawdę warto!
Anna: Trzeba znaleźć w sobie siłę. Złą energię zwalczyć pracowitością i zawziętością. Pomagać ludziom, bo wszystko do nas w życiu wraca.
Lila: Warto zawsze robić, to co się kocha i żyć tak, żeby się nie żałowało. Jeżeli intuicja mówi Ci, że chcesz robić coś na własny rachunek, to zrób to, nie wahaj się. Posłuchaj samej siebie, a reszta się ułoży. I pamiętaj: szczęśliwa i spełniona mama to szczęśliwe dziecko!

 mamy w biznesie
marta jagodzińska

Polecane artykuły

22.09.2020

Comarch e-Sale, jako e-commerce na dobry ...