Jeszcze kilka lat temu europejski rynek data center miał kilka oczywistych lokalizacji.
Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż i Dublin tworzyły grupę określaną skrótem FLAP-D. To właśnie tam koncentrowała się infrastruktura, operatorzy telekomunikacyjni, klienci i duża część nowych inwestycji.
Dzisiaj przewaga tych lokalizacji coraz częściej zderza się jednak z ograniczeniami fizycznymi.
Centra danych potrzebują ogromnych ilości energii, a europejskie sieci elektroenergetyczne nie zawsze są w stanie rozwijać się w takim tempie jak popyt na nowe moce obliczeniowe.
W efekcie lokalizacja data center przestaje być wyłącznie decyzją nieruchomościową.
Coraz częściej staje się decyzją energetyczną.
Data center można wybudować szybciej niż podłączyć do sieci
To dobrze pokazuje skala różnicy między procesem budowlanym a energetycznym.
Według materiału Polcom centrum danych można wybudować w około 18–24 miesiące, podczas gdy w największych europejskich hubach czas oczekiwania na przyłączenie do sieci ma wynosić średnio 7–10 lat, a w części analiz sięga nawet 13 lat.
Oznacza to, że inwestor może mieć gotowy budynek, infrastrukturę techniczną i klientów, ale nadal nie być w stanie uruchomić obiektu z pełną mocą.
To fundamentalnie zmienia sposób oceny lokalizacji.
Jeszcze niedawno najważniejsze były:
-
cena gruntu,
-
dostępność światłowodów,
-
bliskość klientów,
-
koszty pracy,
-
podatki,
-
dostępność operatorów.
Dzisiaj coraz częściej pierwsze pytanie brzmi:
ile megawatów można otrzymać i kiedy?
Polska może zyskać na przeciążeniu zachodnich hubów
Na tym tle Polska zaczyna być postrzegana jako potencjalna alternatywa dla części inwestycji.
Nie dlatego, że posiada najbardziej rozwiniętą infrastrukturę energetyczną w Europie.
Znaczenie ma przede wszystkim niższy poziom nasycenia rynku data center i mniejsze obciążenie sieci przez tego typu obiekty.
Według materiału Polcom średni czas oczekiwania na przyłączenie centrum danych w Polsce wynosi obecnie około trzech lat. Na części rynków FLAP-D może to być od siedmiu do nawet 13 lat.
Dla inwestora różnica kilku lat może mieć większe znaczenie niż niższy koszt gruntu czy budowy.
Opóźnienie uruchomienia centrum danych oznacza bowiem również opóźnienie przychodów.
Przewidywalny termin uruchomienia staje się przewagą
Zmiana jest widoczna również w pytaniach zadawanych operatorom.
– Klienci coraz rzadziej pytają wyłącznie o cenę czy lokalizację geograficzną. Pytają przede wszystkim o to, kiedy realnie mogą uruchomić swoją infrastrukturę – zwraca uwagę Mateusz Borkowski, Zastępca Dyrektora Technicznego Data Center w Polcom.
To dobrze pokazuje zmianę priorytetów.
W data center liczy się oczywiście cena.
Ale równie ważna staje się przewidywalność.
Jeżeli jeden rynek oferuje tańszy grunt, ale na zasilanie trzeba czekać dziesięć lat, a drugi pozwala uruchomić infrastrukturę znacznie szybciej, klasyczna przewaga kosztowa może stracić znaczenie.
Polski rynek data center podwoił moc w trzy lata
Rosnące zainteresowanie Polską ma już znajdować odzwierciedlenie w skali inwestycji.
Według materiału krajowy rynek centrów danych podwoił swoją moc w ciągu ostatnich trzech lat, a do 2030 roku może ją potroić.
To pokazuje, że Polska nie jest już wyłącznie rynkiem peryferyjnym dla europejskiej infrastruktury cyfrowej.
Coraz większa liczba projektów sprawia jednak, że również tutaj dostępność energii może z czasem stać się problemem.
Dlatego obecna przewaga nie jest dana raz na zawsze.
AI dodatkowo zwiększa zapotrzebowanie na energię
Jednym z najważniejszych czynników napędzających rynek data center jest rozwój sztucznej inteligencji.
Modele generatywne, chmura, usługi cyfrowe i rosnąca ilość przechowywanych danych wymagają coraz większej infrastruktury obliczeniowej.
A infrastruktura obliczeniowa potrzebuje energii.
Materiał Polcom wskazuje, że rosnące zapotrzebowanie związane z chmurą i AI sprawia, że operatorzy sieci w całej Europie coraz bardziej selektywnie przyznają nowe przyłączenia.
To oznacza, że boom na AI ma również bardzo fizyczny wymiar.
Nie wystarczy wybudować kolejnej hali z serwerami.
Trzeba jeszcze zapewnić jej dziesiątki albo setki megawatów mocy.
Dlaczego rynki FLAP-D zaczynają tracić przewagę?
Największe europejskie huby przez lata rosły dzięki efektowi skali.
Im więcej było centrów danych, tym bardziej opłacało się rozwijać kolejne.
Powstawała infrastruktura telekomunikacyjna, przybywali operatorzy, a klienci wybierali lokalizacje, w których cały ekosystem był już gotowy.
Ten sam mechanizm stworzył jednak nowe ograniczenie.
Duże skupiska data center zaczęły pobierać tak dużo energii, że lokalna infrastruktura sieciowa przestała nadążać za kolejnymi projektami.
W rezultacie niektóre z najbardziej atrakcyjnych lokalizacji inwestycyjnych stały się jednocześnie miejscami, w których najtrudniej zdobyć nowe moce przyłączeniowe.
Dublin jako ostrzeżenie dla innych rynków
Jednym z najbardziej znanych przykładów jest Irlandia.
Według materiału w 2021 roku Commission for Regulation of Utilities wstrzymał wydawanie nowych warunków przyłączenia w rejonie Dublina, gdzie centra danych odpowiadały już za znaczącą część krajowego zużycia energii.
Moratorium formalnie zniesiono pod koniec 2025 roku, ale część gotowych projektów nadal czeka na fizyczne podłączenie. Materiał szacuje wartość zamrożonych inwestycji na blisko 6 mld euro.
Irlandzki przypadek dobrze pokazuje problem.
Rynek może rozwijać się tak szybko, że w pewnym momencie ograniczeniem przestaje być popyt inwestorów.
Ograniczeniem staje się infrastruktura.
Amsterdam również zderzył się z brakiem mocy
Podobny problem ma dotyczyć Amsterdamu.
Według materiału rozwój nowych dużych obiektów został tam w praktyce ograniczony, a kolejne wnioski mają być rozpatrywane dopiero w dalszej perspektywie ze względu na brak wolnych mocy i wieloletni czas rozbudowy sieci.
To kolejny przykład pokazujący, że słynny adres nie gwarantuje już możliwości szybkiego uruchomienia inwestycji.
W data center coraz bardziej liczy się nie to, gdzie inwestor chciałby zbudować obiekt, ale gdzie rzeczywiście może zapewnić mu zasilanie.
Problem dociera także do krajów nordyckich
Przez lata rynki nordyckie były przedstawiane jako naturalna alternatywa dla przeciążonych hubów Europy Zachodniej.
Dostęp do chłodnego klimatu i relatywnie dużych zasobów energii tworzył atrakcyjne warunki dla operatorów.
Jednak również tam zaczynają pojawiać się ograniczenia.
Według materiału w rejonie Sztokholmu czas oczekiwania na przyłączenie może przekraczać pięć lat.
To wzmacnia argument, że problem energii dla data center ma już charakter europejski, a nie lokalny.
Grunt pod data center bez energii traci na wartości
Zmiana sytuacji wpływa również na sposób oceny nieruchomości.
Działka może mieć świetną lokalizację, dobry dostęp do światłowodów i atrakcyjną cenę, ale jeśli nie ma realnej ścieżki uzyskania odpowiedniej mocy, jej wartość dla inwestora data center gwałtownie spada.
Dlatego jednym z kluczowych elementów due diligence staje się dziś nie tylko analiza prawna gruntu, ale także:
-
dostępna moc,
-
warunki przyłączenia,
-
termin rozbudowy sieci,
-
możliwość budowy własnych źródeł,
-
potencjał magazynowania energii,
-
możliwość stworzenia mikrosieci.
To przesuwa część przewagi konkurencyjnej z rynku nieruchomości w stronę sektora energetycznego.
Operatorzy zaczynają inwestować we własną energetykę
Materiał wskazuje, że operatorzy coraz częściej inwestują we własne źródła wytwórcze, magazyny energii i mikrosieci.
To logiczna odpowiedź na rosnące ryzyko związane z publiczną siecią.
Dla centrum danych ciągłość zasilania ma znaczenie krytyczne.
Własne źródła energii i magazyny mogą więc pełnić kilka funkcji:
-
zwiększać bezpieczeństwo energetyczne,
-
ograniczać zależność od sieci,
-
pomagać zarządzać szczytowym poborem,
-
ułatwiać wykorzystanie OZE,
-
poprawiać przewidywalność kosztów.
Wraz ze wzrostem skali centrów danych infrastruktura energetyczna może więc stawać się coraz bardziej integralną częścią samego projektu.
130 GW wniosków do PSE? Ta liczba wymaga kontekstu
Jedną z najbardziej spektakularnych liczb pojawiających się w materiale jest blisko 130 GW mocy we wnioskach o wydanie warunków przyłączenia dla centrów danych, które miały trafić do Polskich Sieci Elektroenergetycznych.
Nie należy jednak interpretować tej wartości jako 130 GW centrów danych, które na pewno zostaną w Polsce wybudowane.
Sam materiał zaznacza, że część projektów może być:
-
na bardzo wczesnym etapie przygotowania,
-
składana z dużym wyprzedzeniem,
-
albo mieć charakter spekulacyjny.
W praktyce jeden inwestor może próbować zabezpieczyć możliwość realizacji projektu, zanim podejmie ostateczną decyzję inwestycyjną.
Dlatego liczba wniosków jest przede wszystkim sygnałem ogromnego zainteresowania rynkiem, a nie prognozą realnej mocy przyszłych obiektów.
Polska może mieć ten sam problem co Dublin
Obecna przewaga Polski wynika częściowo z tego, że rynek nie jest jeszcze tak nasycony jak największe huby Europy Zachodniej.
Jeśli jednak liczba projektów będzie szybko rosła, ta przewaga może zacząć znikać.
Polcom wskazuje, że centra danych odpowiadają obecnie za około 4% krajowego zużycia energii elektrycznej.
Jednocześnie według przytoczonych w materiale szacunków PSE zapotrzebowanie sektora może wzrosnąć z niespełna 2 TWh do około 29 TWh rocznie do 2040 roku.
Jeśli taki wzrost się zmaterializuje, problem infrastruktury energetycznej stanie się znacznie poważniejszy.
Polska może więc dzisiaj korzystać z trudności innych rynków, ale powinna jednocześnie uniknąć powtarzania ich błędów.
Czy centra danych zabiorą energię innym odbiorcom?
To pytanie będzie pojawiało się coraz częściej wraz ze wzrostem skali inwestycji.
Centrum danych może potrzebować mocy porównywalnej z dużym zakładem przemysłowym, a największe projekty mogą osiągać setki megawatów.
Konkurencja o dostęp do sieci może więc dotyczyć nie tylko innych operatorów data center.
O tę samą moc mogą ubiegać się:
-
zakłady przemysłowe,
-
magazyny energii,
-
producenci wodoru,
-
infrastruktura transportowa,
-
nowe osiedla,
-
projekty OZE wymagające przyłączenia.
Dlatego zarządzanie kolejką przyłączeniową stanie się jednym z kluczowych problemów dla rozwoju całej gospodarki.
Szybkość przyłączenia może być ważniejsza od ceny energii
Na pierwszy rzut oka inwestor data center powinien przede wszystkim szukać rynku z najtańszą energią.
W praktyce równie ważna może być możliwość jej otrzymania.
Tańsza energia dostępna za osiem lat może być mniej atrakcyjna niż droższa energia dostępna za trzy.
Dla projektu infrastrukturalnego czas ma bowiem swoją wartość finansową.
Każdy rok opóźnienia oznacza:
-
zamrożony kapitał,
-
brak przychodów,
-
ryzyko utraty klientów,
-
zmianę warunków technologicznych,
-
wzrost kosztów finansowania.
Dlatego przewidywalność energetyczna może stawać się jednym z najważniejszych parametrów konkurencyjności państw w walce o inwestycje cyfrowe.
Czy Polska może zostać europejskim hubem data center?
Polska ma kilka argumentów przemawiających za dalszym rozwojem sektora.
To m.in. duży rynek wewnętrzny, położenie geograficzne, rozwijająca się infrastruktura telekomunikacyjna oraz obecnie relatywnie korzystniejsza sytuacja w zakresie terminów przyłączeniowych niż w części Europy Zachodniej.
Jednocześnie nie należy zakładać, że sama trudna sytuacja Frankfurtu, Dublina czy Amsterdamu automatycznie zapewni Polsce sukces.
Utrzymanie przewagi będzie zależeć przede wszystkim od:
- rozbudowy sieci elektroenergetycznej,
- zwiększania dostępnych mocy,
- rozwoju nowych źródeł energii,
- OZE,
- magazynów energii,
- mikrosieci,
- oraz sprawnego zarządzania wnioskami przyłączeniowymi.
To właśnie te elementy wskazuje materiał jako warunek utrzymania polskiej przewagi w kolejnych latach.
Wyścig o data center staje się wyścigiem o energię
Rozwój AI sprawia, że zapotrzebowanie na infrastrukturę obliczeniową prawdopodobnie nadal będzie rosło.
Ale za każdym nowym modelem AI, usługą chmurową i aplikacją stoi fizyczna infrastruktura.
Serwery.
Chłodzenie.
Sieci.
I przede wszystkim energia.
Dlatego europejski wyścig o centra danych coraz mniej przypomina klasyczną rywalizację o inwestora szukającego taniej działki.
Coraz bardziej przypomina wyścig o dostępne megawaty.
Polska ma dziś możliwość wykorzystania ograniczeń występujących na bardziej dojrzałych rynkach.
Ale jeśli chce zachować tę przewagę na dłużej, musi rozwijać infrastrukturę energetyczną co najmniej tak szybko, jak rośnie popyt na centra danych.
W przeciwnym razie za kilka lat inwestorzy mogą zadawać Polsce dokładnie to samo pytanie, które dzisiaj zadają w Dublinie czy Amsterdamie:
kiedy właściwie będzie dostępna energia?
FAQ – data center w Polsce i Europie
Co oznacza skrót FLAP-D?
FLAP-D oznacza pięć tradycyjnie najważniejszych europejskich rynków centrów danych: Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż i Dublin. Przez lata to właśnie tam koncentrowała się duża część europejskich inwestycji data center.
Dlaczego w Europie brakuje energii dla data center?
Centra danych zużywają bardzo duże ilości energii, a rozwój chmury i sztucznej inteligencji zwiększa zapotrzebowanie na nowe moce. Jednocześnie rozbudowa sieci elektroenergetycznych trwa znacznie dłużej niż budowa samych obiektów.
Jak długo czeka się na przyłączenie data center?
Według materiału Polcom na największych europejskich rynkach czas oczekiwania może wynosić od 7 do 13 lat, podczas gdy dla Polski wskazano średnio około trzech lat.
Ile trwa budowa centrum danych?
Materiał wskazuje czas rzędu 18–24 miesięcy dla samej budowy obiektu. To znacznie krócej niż czas oczekiwania na zasilanie na części najbardziej przeciążonych rynków europejskich.
Dlaczego Polska może przyciągać inwestycje w data center?
Jednym z argumentów jest obecnie krótszy i bardziej przewidywalny proces uzyskiwania zasilania niż na części rynków Europy Zachodniej. Znaczenie ma również niższy stopień nasycenia polskiego rynku centrami danych.
Czy w Polsce powstanie 130 GW centrów danych?
Nie można wyciągnąć takiego wniosku. Materiał mówi o wnioskach przyłączeniowych o łącznej mocy bliskiej 130 GW, ale jednocześnie zaznacza, że część projektów może znajdować się na wczesnym etapie albo mieć charakter spekulacyjny.
Jak AI wpływa na rynek data center?
Rozwój sztucznej inteligencji zwiększa popyt na moc obliczeniową, a tym samym na centra danych i energię potrzebną do ich zasilania. Według materiału rosnący popyt związany z AI i chmurą powoduje, że europejscy operatorzy sieci coraz bardziej selektywnie przyznają nowe przyłączenia.
Co może ograniczyć rozwój data center w Polsce?
Głównym ograniczeniem może stać się dostęp do mocy. Utrzymanie obecnej przewagi będzie zależało od rozbudowy sieci, nowych źródeł energii, magazynów, OZE i lokalnych mikrosieci.
Zostaw komentarz