Sukces z dostawą do domu – historia Pyszne.pl

25.04.2017 AUTOR: Marcin Sędek

Siedzieliście kiedyś na niespodziewanym spotkaniu towarzyskim i czuliście się głodni? – Zamawiamy coś? – Dobra, zamawiamy, ale ja nie dzwonię… – ile razy słyszeliście podobną rozmowę? Od ładnych kilku lat nie trzeba dzwonić, ale można zamówić jedzenie przez sieć.

Historia serwisu pyszne.pl zaczęła się w 2008 roku, gdy Arkadiusz Krupicz i jego kolega Piotr Czajkowski byli na praktykach w Karlsruhe. Serwis do zamawiania jedzenie wydawał się dobrym pomysłem, konkurencja w Polsce dopiero raczkowała i można było swobodnie podpatrywać portale zagraniczne.

Pomysł jest, ale kto za to zapłaci?

Obu panom udało się uzyskać dofinansowanie z unijnego programu Innowacyjna Gospodarka – było to ok. 380 tysięcy złotych. Kolejne 300 tysięcy dołożyli ze środków własnych, rodziny i przyjaciół. Wreszcie serwis wystartował w lutym 2010.

Dla użytkownika obsługa byłą prosta: podajesz adres, po chwili dostajesz kilka restauracji do wyboru – widoczny jest rodzaj kuchni, czas dostawy i jej koszt. Płatności dokonuje się online lub gotówką. Restauracje współpracujące wyposażone są w terminal, informujący o zamówieniu i umożliwiający podanie czasu dostawy. Dowóz zapewniany jest przez restauratora, a Pyszne.pl pobiera za każde zamówienie prowizję.

Na początku przedsiębiorcy budowali bazę wśród okolicznych przedsiębiorców, działających we Wrocławiu i okolicach. Po latach jednak biznes rozrósł się do wielkich rozmiarów – w samej warszawskiej bazie dostępnych jest 600 punktów z jedzeniem. Krupicz i Czajkowski przyznają, że średnio co trzecia nowopowstająca restauracja zwraca się do nich z ofertą współpracy.

Sukces serwisu Pyszne.pl nie przeszedł bez echa. Już po dwóch latach funkcjonowania wspólnicy zaczęli szukać inwestora. Szybko zainteresowała się nimi grupa kapitałowa yd. Yourdelivery, której sprzedano 100% udziałów w portalu. Jak podkreślają twórcy, Yourdelivery dało im przede wszystkim know-how oraz pozwoliło na optymalizację wielu procesów. Większość załogi, mimo zmian właścicielskich, pozostała na kierowniczych stanowiskach.

– Rynek zamówień z dowozem w Polsce oceniam na 500 mln Euro – mówił w 2012 Arkadiusz Krupicz. Biorąc pod uwagę, że głównymi graczami w tamtym okresie było właśnie Pyszne.pl i Pizzaportal, nietrudno zgadywać, że serwis był bardzo przyszłościowy.

Kolejne przejęcie

Dwa lata później doszło do kolejnej transakcji  Pyszne.pl trafiło w ręce holenderskiego giganta Takeaway.com, który przejął całą grupę. Firma jest liderem rynku zamówień online w Holandii, Niemczech, Belgii, Austrii i Polsce. Portal współpracuje z 30 tysiącami restauracji, obsługując miesięcznie miliony zamówień. Wartość transakcji nie została niestety ujawniona.

Takeaway.com uważa Polskę za rynek strategiczny. W ubiegłym roku sieć obsłużyła niemal 50 milionów zamówień, zaliczając wzrost o 46%.  Serwis ma najmocniejszą pozycję w Niemczech i Holandii, natomiast na rynkach takich jak Austria, Belgia i Polska w 2016 roku zanotował wzrost przychodów z 10,8 mln euro do 19,6 mln euro.

Jak w tej wyliczance wygląda polski kawałek tortu? Bardzo obiecująco. W 2015 roku na rynku polskim serwis zanotował wzrost o 185%. Od pewnego czasu widać dofinansowanie z Holandii – w telewizji widoczne są spoty reklamowe serwisu, dzięki którym może trafić do kolejnej grupy docelowej. Wbrew pozorom, najczęściej zamówień online nie dokonują single, ale grupy 2-3 osób. Z sukcesu pyszne.pl cieszą się także współpracujące restauracje – zdaniem założycieli, najlepsze z nich potrafiły zwiększyć zarobki o 50, a nawet 80 tysięcy złotych miesięcznie. Jak można się domyślać, najpopularniejsze są potrawy kuchni włoskiej, tureckiej i azjatyckiej.

Konkurencja nie śpi

Przed Pyszne.pl stoi jednak kolejne wyzwanie – na warszawski rynek szturmem wchodzi UberEats. Aktualnie usługa jest w fazie początkowej i nie obejmuje nawet całej stolicy, ale znając mechanizmy działania twórców Ubera, gdy tylko wyczują, że system działa jak trzeba, dojdzie do ekspansji na inne miasta.

Jaka jest różnica między zamawianiem jedzenia przez Pyszne.pl  a UberEats? Przede wszystkim, w portfolio Ubera znajdują się restauracje, które nie mają własnej floty dostawców, mają to być także inne lokale niż te z pizzą czy kebabem. Poza tym koszt dostawy to zawsze 7,99, a jej czas nie powinien przekraczać 30 minut. Klienci mają też dostęp do śledzenia trasy dostawcy. Potężną różnicą w obecnej postaci Pyszne.pl i Ubera jest jednak obszar działania.

UberEATS co prawda rozwinął zasięg od startu w lutym, ale nadal obejmuje tylko Warszawę. Z kręgów władzy dochodzą także sygnały, że rząd zamierza uporządkować rynek przejazdów – jako, że jest to główna działalność Ubera, nie wiadomo, na ile rykoszetem dostaną także inne gałęzie. Prace nad nową ustawą transportową są w toku – milion użytkowników aplikacji zapewne sprawi, że polskie władze będą musiały zastanowić się, jak pogodzić interesy użytkowników Ubera i „zwykłych” taksówkarzy. Jakie będzie to miało przełożenie na rozwój UberEATS? Na dziś trudno to przewidzieć.

Wracając do Pyszne.pl: firma cały czas rozwija swą działalność i poszerza ofertę, zarówno pod kątem liczby restauracji, jak i obszaru działania. Musi jednak czujnie spoglądać za siebie, bo konkurencja na pewno nie śpi.

Czytaj również:

Prosty pomysł, spektakularny sukces – historia sukcesu Snapchata

Optymalizacja prawna i podatkowa w firmie

Historia sukcesu firmy Amazon.com – cierpliwość to podstawa

Do góry!

Polecane artykuły

07.11.2019

Kontrolki – rzeczy, które musisz mierzyć ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam