15 cytatów, które pozwolą Ci zrozumieć prowadzenie biznesu

28.11.2016 AUTOR: Michał Bąk

Z racji tego, że jestem miłośnikiem hip-hopu, ale również tworzenia firm (wspieram je, dzieląc się darmową wiedzą w postaci publikacji, czasami chodząc na jakieś wydarzenie, a czasem w zwykłej rozmowie), to chciałem się z Wami podzielić cytatami hip-hopowymi, które mogą opisywać firmy na wczesnym etapie rozwoju (prowadzenie biznesu to nie lada wyzwanie). Zapraszam do tej lektury.

1. Psy szczekają głośno, dostaną po kagańcu, szlachetnych jest niewielu podadzą Ci dłoń, cały czas jest o co walczyć, chwytaj za broń.

Robiąc biznes, zwłaszcza w początkowej fazie, musisz być świadomy, że osób, które staną przeciwko Twojej organizacji jest więcej, niż tych, które będą Ci pomagały, mentorowały i chroniły przed błędami. Ale to nie znaczy, że już na początku batalii możesz złożyć broń, wręcz przeciwnie, firma, która dopiero powstała, wymaga szczególnej opieki zanim stanie silnie na nogach. Musisz więc walczyć o najlepszych ludzi i ciekawe zlecenia (osobiście dostrzegam silne powiązanie pomiędzy dobrymi ludźmi i ciekawymi zleceniami).

2. Wciąż czekamy na coś, wciąż nie mamy za co nabyć tych marzeń, ale nie damy zabić tych marzeń wciągani w wir wydarzeń.

W początkowej fazie rozwoju własnego biznesu nie mamy za co nabyć rzeczy, o których marzymy. Mój start z działalnością gospodarczą  zaczął się od minus 2000 zł, które pożyczyłem na laptopa marki Toshiba. Ale już od pierwszej fazy, gdy moja firma była zalążkiem, a ja nie miałem pojęcia o prowadzeniu biznesu, chciałem stworzyć organizację, która coś znaczy. Ciężko zachować te marzenia, gdy codziennie pracujesz, aby związać koniec z końcem, gdy wir codzienności odrywa nas od ideałów, ale najważniejsze jest to, aby nasze marzenia były pielęgnowane.

3. Dla uczciwych tutaj droga jest ciężka, ale gdy osiągasz coś z trudem duma słodsza niż zemsta.

Utarło się, że pierwszy milion trzeba ukraść, a niepowodzeniom winny jest ustrój, partia polityczna albo Tusk. Najczęściej są to wymówki, które sobie stawiamy, aby rozliczyć swoje porażki lub brak zaangażowania w walkę.  Ci przedsiębiorcy, którzy jednak prą do przodu, systematycznie stawiają sobie realne KPI i je realizują, mogą zaznać słodyczy, jaka płynie z sukcesu.

4. I Just really wanna get smart, until i feel like a genius.

Tłumacząc na polski: „Chcę się uczyć, dotąd aż nie poczuję się geniuszem”. Co oznacza nic mniej, nic więcej, jak po prostu nieustanne doskonalenie siebie. Jakiś czas temu myślałem, że przedsiębiorczość to uczenie się wyłącznie na własnych błędach. Otóż nie. Warto czytać odpowiednią literaturę, serwisy, czy przemyślenia innych przedsiębiorców. Analizować studium przypadków rzeczy, które wydarzyły się w naszej branży, po to, aby się doskonalić. Przedsiębiorczość to bycie zaradnym i umiejętność radzenia sobie w różnych sytuacjach, które dyktuje rynek. Można nauczyć się owej zaradności, analizując, nabierając doświadczenia prowadząc żywy organizm, jakim jest własna firma, a także w rozmowach z bardziej doświadczonymi osobami, które już przechodziły przez podobne problemy.

5. Skończył mi się świat. Brat po prostu idą zmiany.

Często wydaje nam się, że skończył się świat. Wtedy poddajemy się, rezygnujemy z powodu jednej sytuacji. Prawda jest taka, że nie umiemy zmierzyć się z danym problemem. Być może wyolbrzymiamy owy ambaras, a tak naprawdę po prostu przychodzą zmiany. Może to nie koniec naszej firmy, a tylko sygnał, że potrzeba nam pivot-u?

6. Choć nie wierzy w ciebie nikt oprócz ciebie, gdy nie masz nic oprócz siebie, jedziesz. Nie zrobi tego nikt lepiej oprócz Ciebie. Czym jest Twoja walka, oprócz Ciebie nikt tego nie wie.

Pracujesz nad rozwojem innowacyjnego produktu i wszyscy mówią Ci, że to nie ma sensu? Na ogół, jeżeli są to osoby doświadczone, warto przeanalizować ich argumenty, ale wyobraź sobie, że mnie dotknęła podobna historia. Gdy rezygnowałem z etatu na państwowej posadzce, mój ojciec był zirytowany moją „bezmyślnością”. Jego argument: „Komputery i ten cały marketing nie dadzą Ci chleba”. Dziś, po 6 latach od tamtej rozmowy czuję, że postąpiłem dobrze i mam ogromną satysfakcję, że się nie złamałem (co nie znaczy, że ojciec we mnie zaczął wierzyć). Te 6 lat było dla mnie cholerną walką, od długów poprzez euforię, emocjonalne peak-i. Oprócz mnie nikt tego nie wie, oprócz mnie nie rozumie tego nikt.

7. Im więcej kopów w du***, tym wyżej lecę, im więcej syfu w oczach tym widzę lepiej.

Są dwa typy ludzi. Pierwsi to ci, których gdy kopniesz, wywalą się i zaczną płakać, po czym zrezygnują. Drugim typem ludzi są osoby, odporne na porażkę, uczące się na niej i wyciągające wnioski. Możesz ich kopać, próbować przeszkodzić, a oni nie tylko dalej działają, ale są mocniejsi. Dzięki takim cechom ich doświadczenie wzrasta z każdą porażką, każdym fuck-upem.

8. Tu gdzie hajs jest jak Ufo, jednych porwał, drudzy nie widzieli tu go.

„My nie musimy zarabiać” – wymówka wielu startupowców, którzy po prostu nie potrafią monetyzować swojego produktu/usługi. Po drugiej stronie mamy z kolei CEO i founderów, którzy są tak sfokusowani na pieniądzach, że dawno zatracili miłość do przedsiębiorczości, tworzenia czegoś nowego i kreowania.

9. Saldo robi salto i pada na plecy, dobre czasy odchodzą jak tapety, nic się nie klei.

Kiedy jest dobrze, myślimy, że tak będzie zawsze, że zawsze będziemy mieli wspaniałe czasy, gdzie zamówienia spływają do nas szerokim strumieniem. Też wpakowałem się, dwa razy, podczas swojej kariery w takie myślenie. Było dobrze, bo były pieniądze, więc nie szukałem nowych zleceń. Problem był taki, że zapomniałem, iż mieliśmy jednego klienta, który odpowiadał za 60% naszego przychodu, zgadnij jakie turbulencje przeżyłem, gdy od nas odszedł?

10. Mama nie lubi mnie już, dziewczyna gubi się już, bo chce dziecko a ja nie zarobię nawet na pół.

Robimy startupy i jest fajnie. No niezupełnie. Przychodzi taki czas, że otoczenie zaczyna od nas wymagać. Mama pokazuje rachunki, dziewczyna chce stać się żoną i urodzić potomka (a nas to dziwi, bo mamy dopiero 30+ ). Prawda jest taka, że to my nie potrafimy przejść na wyższy poziom zobowiązań, bo nas na to nie stać, a jak mówi stare przysłowie „jeżeli firma nie pokrywa Twoich zobowiązań to ją zamknij”.

11. Ekonomia? Jak co druga skarpeta dziurawa.

Ekonomia to przedmiot, który przynajmniej w formie zabawy powinien być już w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Dziwimy, że zespoły ludzi siedzą kilka miesięcy w piwnicach, paląc swój czas i pieniądze, na koniec wypluwając produkty, które nawet nie mają stworzonego modelu biznesowego, lub, co gorsza, mówią, że nie muszą na tym zarabiać. Brak myślenia ekonomicznego to jedna z bolączek naszego systemu edukacyjnego.

12. Śmiać się czy płakać, wstać czy się zapaść, chlać czy się ciachać?

Sytuacje bez wyjścia? Przeżyłem takich w życiu, co najmniej, kilkanaście. Niepotrzebne nerwy, brak harmonii w podejmowaniu decyzji, co nie zrobię, to będzie źle.

13. Życie wali do drzwi jak komornik, ale ch*** mogę mu dać.

„Puk, puk.” „Kto  tam?” „Życie, przynoszę podatki, leasingi i mam dla Ciebie kilka innych wyzwań dorosłości.” Przychodzi taki moment, że niestety musimy zweryfikować, czy możemy dalej bawić się w firmę i robienie startupu, czy jednak trwa to zbyt długo i powinniśmy pójść na etat, mimo że przecież wszyscy wokół mają swoje startupy.

14. Dla tych co mówili, że to pier***, dekadę temu mówiliście to samo.

To bardzo intrygujące, bo z jednej strony ze świata dochodzą głosy wybitnych ekspertów i słowa takie jak „Software eating the world”, ale z drugiej strony w pamięci mamy bańkę dotcomów z roku 2000. Nie mniej należy pamiętać, że to co działo się latach 2000-2001 było czymś zgoła innym, niż to co dzieje się teraz. Nie wątpliwie jest ogromny hype na startupy, a inwestorzy wyceniają je na więcej, niż są warte, natomiast jestem daleki od mówienia, że to bańka podobna do tej z czasów dotcomów.

15. Po co iść wytartą ścieżką, nie szło, leciałem ze szlaczkiem.

Bezmyślne kserowanie 1:1 powoduje, że dochodzimy do momentu, w którym „kradzież” pomysłu nie sprawdza się. Oczywiście coraz częściej świat mówi o kopiowaniu pomysłów, zwłaszcza z bardziej rozwiniętych rynków, jednak może to być pułapką i wiele osób niestety już w nią wpadło. Często przy „kserowaniu” nie uwzględniamy różnych innych czynników, takich jak odmienność konsumenta na rodzimym rynku w stosunku do rynku, z którego kradniemy pomysł. Błędów przy kopiowaniu, lub niepoprawnym naśladownictwie jest cała masa, dlatego dużo bezpieczniejsze jest budowanie czegoś w oparciu o wiedzę, niż tworzenie kalki.

Wszystkie giphy pochodzą z portalu http://giphy.com/

Czytaj również:

 

W reklamie nie pieniądze są najważniejsze

Jak budować społeczność wokół e-sklepów?

Do góry!

Polecane artykuły

27.11.2020

Jaki powinien być program kadrowy?

26.11.2020

Ładowarka do samochodów elektrycznych – jak wybrać model odpowiedni dla miejsc ...