W ostatniej chwili zrezygnowali z inwestora i zrobili biznes za swoje. Dziś Surfer przynosi 300 tys. dolarów miesięcznie

Michał Suski jest Co-founderem w Surferze. Wraz ze wspólnikiem stworzył rozwiązanie, które automatyzuje procesy związane z SEO stron internetowych. Firma powstała w 2017 roku, a dziś odnotowuje 300 tys. dolarów comiesięcznych wpływów i posiada 4500 stałych klientów. W rozmowie z nami Michał opowiada między innymi o swojej drodze zawodowej oraz o tym, dlaczego nie zdecydowali się na inwestora, mimo że było już o włos od pierwszej transzy.

W ostatniej chwili zrezygnowali z inwestora i zrobili biznes za swoje. Dziś Surfer przynosi 300 tys. dolarów miesięcznie

Od redakcji: Michał Suski będzie prelegentem podczas najbliższej edycji Founders  Mind – konferencji o przedsiębiorcach i dla przedsiębiorców.

Ukończyłeś Akademię Rolniczą w Krakowie. Kiedy postanowiłeś zawodowo zająć się branżą SEO?

Zupełnie przypadkowo trafiłem do branży SEO. Podczas studiów zacząłem pracować w IT jako tester. Kiedy musiałem odejść z firmy, w której wtedy pracowałem, odezwał się do mnie mój dobry znajomy, Sławek Czajkowski. Prowadził wtedy Agencję Kampanie SEO. Zaproponował mi współpracę przy pozycjonowaniu. I tak to się zaczęło.

Czy budowałeś w jakiś sposób swoje doświadczenie zawodowe w tym obszarze?

Nie. Do Sławka przyszedłem zupełnie zielony. Zaczynałem od pisania treści na “precle”. Z czasem na tyle mi się to spodobało, że sam zacząłem się dokształcać nie tylko w pracy, ale również na własną rękę i po pewnym czasie zostałem team leaderem, a finalnie skończyłem jako head of SEO.

Kiedy pojawił się pomysł na Surfera?

Pracowaliśmy w oparciu o metodykę, polegającą na analizie wyników wyszukiwania. Ta analiza była wykonywana manualnie. Sławek wymyślił taką taktykę pracy i wpoił ją nam. Jednak na pewnym etapie stwierdziliśmy, że dobrze byłoby ten proces przyspieszyć, ponieważ nie jesteśmy w stanie zatrudnić więcej specjalistów – byliśmy niewielką agencją, która mieściła się w małej wiosce na Podkarpaciu, więc pula talentów w okolicy była mocno ograniczona. Stwierdziliśmy, że musimy coś z tym zrobić i zautomatyzować ten proces. Początkowo zbudowaliśmy wewnętrzne narzędzie do kampanii SEO. Ostatecznie doszliśmy do wniosku, że ciekawiej i bardziej perspektywicznie będzie sprzedawać produkt, niż wykonywać usługi dla klientów. 

Co było dalej?

Połączyliśmy siły z moim bratem Lucjanem, który jako CTO tego projektu, pomógł nam zbudować wersję beta. Wypuściliśmy ją na rynek w 2017 roku w listopadzie.

Na jakim etapie jest obecnie Wasza firma?

Dziś mamy ponad 300 tys. dolarów comiesięcznych wpływów z subskrypcji. Mamy około 4500 klientów, którzy regularnie używają naszego narzędzia, a zespół liczy około 25 osób. Firma została zbudowana ze środków własnych i mamy 100 proc. własności w niej.

Nigdy nie szukaliście inwestora?

Było bardzo blisko. Powiedziałbym, że o włos od podpisania umowy inwestycyjnej.

Dlaczego zatem do niej nie doszło?

Opóźniła się pierwsza transza. My w międzyczasie wypuściliśmy wersję beta na rynek i zaczęliśmy sprzedawać produkt. Okazało się, że tak dobrze idzie, że zrezygnowaliśmy z tej inwestycji i postanowiliśmy spróbować zrobić to sami. Powiedzieliśmy sobie, że jak nam nie wyjdzie, to wrócimy z podkulonym ogonem i weźmiemy te pieniądze. Natomiast nie było takiej potrzeby, więc zostaliśmy sami.

Jak rozumiem, nie żałujecie tej decyzji?

Absolutnie nie. Cały czas odzywają się do nas różni inwestorzy, również ze Stanów i Europy. Rozmawiamy z nimi, natomiast nie jest to nic wiążącego, a raczej kwestia poszerzania sieci kontaktów. Być może, kiedyś znajdzie się ktoś mega dopasowany do naszego stylu prowadzenia firmy i wtedy być może zdecydujemy się na współpracę. Jednak na ten moment nie jest to nasz cel prowadzenia tych rozmów.

Mogą Cię zainteresować

W 2017 roku, na dwa tygodnie przed Black Friday, postanowiłeś stworzyć stronę docelową, która ściągnie ruch organiczny na sklep klienta z branży odzieżowej. Strona stała się jedną z najlepszych 20 podstron w dużym sklepie internetowym z odzieżą damską, a fraza weszła do top 10 fraz najefektywniej ściągających ruch w tym okresie. Jak udało Ci się to zrobić?

To teraz nieźle mi przypomniałaś tamtą historię! To było jeszcze za czasów, kiedy byłem w agencji i pracowaliśmy nad wersją beta Surfera. Prowadziłem wtedy jednego z naszych największych, na tamten czas, klientów. Postanowiłem, że spróbujemy zrobić coś nietypowego. Okazało się, że są takie frazy jak Black Friday Online, które są mocno sezonowe. Niewiele osób, przynajmniej w tamtym okresie, się o nie biło. Więc to, co zrobiłem, to przygotowałem wytyczne dla copywritera w oparciu o analizę wsteczną konkurentów. Dzisiaj wykorzystałbym content editor i przygotowałbym to samo. Wtedy jeszcze było to robione na piechotę. Tak więc przekładając to na dziś, zrealizowałem ten sam proces, który obecnie robi za nas content editor. 

I to tyle? Tyle wystarczyło, by osiągnąć sukces?

Dodatkowo mocno podlinkowałem wewnętrznie z najmocniejszych podstron. Pamiętam, że Black Friday Online podlinkowałem z najmocniejszej podstrony Sukienki. To zdecydowanie zwiększyło moc tej podstrony, mimo że była ona świeża.

W przypadku Surfera, w porównaniu do innych podobnych projektów, analiza wychodzi od słowa kluczowego, a nie od domeny. To ponoć Wasza siła. Możesz więcej o tym opowiedzieć? Co to znaczy, dlaczego takie podejście jest lepsze?

Niedawno dołożyliśmy do naszego rozwiązania nową funkcję, która pozwala wyjść również od domeny i stworzyć dla niej plan contentowy. Natomiast jeśli chodzi o to drugie podejście, to chodzi tu przede wszystkim o to, że chcieliśmy złapać konkretne wzorce w obrębie stron, które pojawiają się wysoko w wynikach wyszukiwania na konkretne słowo kluczowe. Tak naprawdę każde słowo kluczowe będzie inne przez to, że ma inne wyniki wyszukiwania. Jeżeli chcemy być skuteczni w kontekście precyzyjnej optymalizacji strony pod dane słowo kluczowe, to konieczne jest wyjście właśnie od niego, żeby pobrać wyniki wyszukiwania na to słowo, porównać je z innymi adresami, wyciągnąć części wspólne i unikalne wartości w obrębie tych adresów, które stanowią o ich sile. I to właśnie robi Surfer.

Jakie są Twoim zdaniem najczęstsze błędy przy budowaniu SEO stron?

Nierealne oczekiwania. Ktoś wykupuje domenę, stawia prostą stronę i myśli, że za trzy miesiące będzie mógł ściągać ruch. O ile ruch na lokalne słowa kluczowe jesteśmy w stanie zrobić w tak krótkim okresie, to już przy frazie catering dietetyczny warszawa jest to nierealne, bo autorytet i pokrycie tematyczne w obrębie witryny, czy sam fakt jej młodego wieku, czynników behawioralnych i ruchu, który aktualnie generuje, są to rzeczy nie do przeskoczenia. Niestety klienci, którzy mają za słabe strony, by osiągać nierealne efekty, bardzo często zrażają się do SEO i stwierdzają, że to nie działa i nie będą wydawać na to pieniędzy. Wynika to z braku wiedzy. To tak jakbym chciał wejść jutro na Mount Everest, bo dziś byłem na Kasprowym. Tak to nie działa.

Co jest Twoim największym sukcesem zawodowym?

Wystąpienie na SEO Rockstars w 2020 roku na jesieni.

Będziesz jednym z prelegentów konferencji Founders Mind. Dlaczego zdecydowałeś się na udział w tym wydarzeniu?

Myślę, że mam dużo wiedzy do przekazania potencjalnym founderom startupów, którzy chcieliby wyjść poza Polskę. Można powiedzieć, że zjedliśmy już zęby na ekspansji. Więc jeśli mogę przekazać taką wiedzę, to chętnie to zrobię, bo chciałbym, żeby było więcej naszych startupów, które wychodzą na globalny rynek.

Na koniec powiedz, o czym będziesz mówił podczas konferencji.

Będzie to lista rzeczy, którą zrobiliśmy dla Surfera, które najlepiej sprawdziły się w wychodzeniu na globalny rynek. Przytoczę realne przykłady, omówię kanały marketingowe, sposób na rozwój produktu i rzeczy, które realnie wpłynęły na nasz sukces. 

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl