Rynek e-commerce na Słowacji

06.09.2016 AUTOR: Paulina Wawrzyczek

Dość asekuracyjnie podchodzimy do naszych południowych sąsiadów. Stereotypowo myśląc dla wielu Polaków te kraje „pod” nami, to przecież Czechy i… No właśnie, Słowacja. Mają euro (i to od 2009 roku), mają coraz lepsze „miejsce” na arenie międzynarodowej, zyskują coraz więcej w oczach turystów, którzy doceniają krajobrazy, historię, kuchnię, a przy okazji nie zostawiają tam majątków.

Słowacja prowadzi całkiem prężnie działający eksport i import handlowy, szczególnie z Niemcami, Czechami, Francją i Rosją, a wśród głównych partnerów jest także Korea Południowa, a jeśli chodzi o PKB to cóż – jesteśmy w tyle, a pomiędzy nimi a nami jest jeszcze Estonia, Litwa i Węgry.

Słowacja głównie zarabia na rolnictwie, przemyśle i usługach, trudno więc się dziwić, że podobnie jak w innych, europejskich krajach, e-commerce zaczyna przeć do przodu również u naszych sąsiadów. To naturalna ewolucja, która każdego roku będzie umacniała swoją pozycję. Warto to również brać pod uwagę, jeśli chodzi o ekspansję rodzimych produktów, na inne rynki. Zatem sprawdźmy – co piszczy w e-handlu na Słowacji.

e-commerce słowacja

Wielkość rynku e-commerce

E-commerce na Słowacji to rynek mniejszy niż nasz. Według danych jego wartość szacowana jest na około 0,8 mld euro, a to prawie dziesięciokrotnie niższy wynik, niż w Polsce (według tego samego badania, polski rynek szacowany jest na 7,8 mld euro). Więc pierwsza różnica: skala. Okazuje się, że tych różnic pomiędzy sąsiednimi rynkami jest całkiem sporo. W perspektywach na dalsze lata, rynek e-handlu na Słowacji powinien zacząć rosnąć.

Analizując dane z drugiej połowy 2013 roku: sklepów internetowych na Słowacji jest ok. 6 tysięcy. Wydaje się, że to niezbyt wielka liczba, prawda? Cóż, trzeba jednak pamiętać, że Słowacja i Czechy mimo historycznego rozdzielenia wiele lat temu, nadal są krajami bardzo „tandemicznymi”. Objawia się to na wielu płaszczyznach, w tym także w handlu internetowym. Przykład? Największy słowacki serwis aukcyjny – Aukro.sk nie funkcjonuje już pod tą domeną, bowiem od razu zastajemy przekierowanie pod Aukro.cz. Czeski e-handel ma się nieco lepiej, niż „braterski”, po stronie słowackiej. Nikogo więc nie powinno zadziwiać to, że normalnym i naturalnym krokiem osób, które na Słowacji chcą korzystać z potęgi e-commerce, są Czechy. To właśnie czeskie platformy sklepowe są najpopularniejsze, a z czeskich serwisów branżowych sprzedający ze Słowacji czerpią wiedzę. Dla nich wielokrotnie większy rynek czeski jest po prostu wzorem.

Jak kupują Słowacy?

Jeśli chodzi o dane: 51% słowackich użytkowników Internetu odwiedza strony związane z e-commerce. Największa grupa wiekowa to osoby pomiędzy 25 a 34 rokiem życia (28%). Zderzając te dane z rynkiem polskim i czeskim, to u nas ok. 80% korzysta ze stron związanych z e-handlem, a w Czechach 54% osób. W Polsce najsilniejszą grupą wiekową jest ta pomiędzy 15 a 24 rokiem życia, zaś po czeskiej stronie dane te są bardzo równe. 23-24% osób z grup 12-24, 25-34, 35-44 lat. Najpopularniejszym asortymentem, który w Internecie kupują Słowacy, to elektronika i media (w Czechach podobnie). W Polsce od lat rządzi odzież i obuwie. Słowacy w Internecie szukają także produktów, które zamknąć można w kategorii hobby i zainteresowania, więc: zabawki, sport, ogród, dobra luksusowe, a odzież znajduje się dopiero na trzeciej pozycji. Wszystkie te trzy kategorie „mielą” się po europejskich rynkach w różnych konfiguracjach i na ogół są dominującymi, jednak w dużej mierze definiują zapotrzebowanie rynku, chociaż lepiej powiedzieć, że nie chodzi tu o samo zapotrzebowanie, a przepełnienie w pewnych gałęziach handlu.

Jeśli chodzi o najpopularniejsze słowackie sklepy, to głównie wymienia się Nay.sk, Alza.sk, Mall.sk, Datart.sk, Hey.sk i Kasa.cz (znowu .cz!). Słowaccy konsumenci chętnie korzystają z porównywarek cenowych (heureka.sk, najnakup.sk, pricemania.sk), stosują również narzędzia do monitoringu cen, produktów i opinii (heureka.sk). Na Słowacji ciągle popularnością cieszą się zakupy grupowe (Zlavomat.sk, Zlavadna.sk) i coraz ważniejsze są różnego rodzaju startupy, obejmujące e-commerce (M.DOT, Prizeo, Synopsi.tv).

W 2012 roku średnia wartość koszyka e-klienta wynosiła 212 euro. W 2013 – 244 euro. W zderzeniu z dużymi, europejskimi rynkami internetowymi nie można mówić o tym, że jest to ogromna suma, ale rynek słowacki jest coraz częściej brany pod uwagę przez gigantów sprzedaży internetowej.

Słowacki e-klient coraz odważniej korzysta z zakupów w Internecie. Nie jest jeszcze cwanym smart shoperem, ale wie, że e-zakupy mają przewagę nad takimi „zwykłymi”. Słowaccy klienci często korzystają z porównywarek internetowych, więc wchodząc na ten rynek warto postawić na reklamę właśnie tam. Szukają oni sklepów godnych zaufania. Jest jeszcze wiele branż, które da się zapełnić: kosmetyki, akcesoria fotograficzne, meble, AGD i ciągle odzież i obuwie. Wygrywamy także na tym, że Słowacja jest dla nas „bliska” terytorialnie.

Poczta, kurierzy, a może odbiór osobisty?

Jeśli chodzi o logistykę, to podobnie jak my, Słowacy cenią i wybierają na ogół dostarczanie przesyłek pod wskazany adres, ale podoba im się również rozwiązanie, które podejrzeli na polskim rynku, czyli paczkomaty. Liczy się dla nich szybka dostawa, ale – co często można spotkać na słowackich stronach – zakup na raty. Słowak lubi oszczędzać pieniądze, więc wybiera tańsze oferty (stąd taka słabość do porównywarek cenowych). My już jesteśmy pod tym względem w innej „lidze” i nie chodzi o to, by wartościować i puszyć się, bo „jesteśmy lepsi”, szczególnie, że jeszcze nie tak dawno cena i dla nas była głównym powodem, by robić zakupy online. My coraz częściej doceniamy inne wartości dodane. Słowacy – nadal szukają najlepszych ofert – jeśli chodzi o koszt. Co ciekawe – Czesi wybierają zakupy online przede wszystkim z powodu oszczędności… czasu! Bezpieczeństwo zakupów, również bardzo doceniane przez naszych sąsiadów, potwierdzane jest wieloma certyfikatami, między innymi ze stowarzyszenia SAEC czy AZIO. Słowacy boją się utraty prywatności, danych osobowych i nadużyć. Często też wskazują, że wolą obejrzeć i dotknąć towar przed zakupieniem, stąd takie zaufanie dla stowarzyszeń. Poza tym, ważny dla nich jest także szczegółowy i wyczerpujący opis produktów, dobra jakość ich wizualizacji i… dobre doświadczenia podczas zakupów (czyli opinie). Dostępność w magazynie, szeroka gama towarów i bezpłatna wysyłka też zachęcają.

Zatrzymajmy się jeszcze przy logistyce. Zarówno Słowacy, jak i Czesi, mają nieco inne, jeśli chodzi o resztę Europy, preferencje uiszczania płatności za towar, bowiem na ogół wybierają oni zamówienia za pobraniem. Z tej opcji korzysta aż 52% konsumentów (dane na 2010 rok). 25% korzysta z przelewów bankowych. Jeśli chodzi o dostarczanie przesyłek, to Poczta Słowacka zgarnęła 37% rynku, a firmy kurierskie 38% pozostałe to paczkomaty lub odbiór osobisty. Czas oczekiwania na paczki też mocno różni się od naszej „tolerancji”. Słowak może czekać od 4 do 6 dni (43%). 3 dni typowane jest przez 35% kupujących, a tydzień – 21%. My jesteśmy zdecydowanie bardziej niecierpliwi.

Jeśli zaś chodzi o częstotliwość e-zakupów, to 34% konsumentów dokonało 5 lub więcej transakcji w ciągu roku, 1/5 robiła zakupy dwukrotnie.

Jeśli chodzi o trendy w słowackim e-handlu, to są one okraszone pozytywnymi tendencjami. Preferowane produkty to telefony komórkowe, laptopy, telewizory, ale także akcesoria związane z hobby i sportem. Wśród trendów wskazuje się także mashopping, który łączy wirtualne i fizyczne zakupy, czyli e-sklepy i zwykłe sklepy. Dobrym tego typu rozwiązaniem jest sklep Martinus.sk.

Social media a e-commerce

Social media na Słowacji, to przede wszystkim Facebook, ale i Twitter. Szczególnie dobrze „mają się” na nich zakupy grupowe, które popularne są szczególnie w grupie 20-40 letnich Słowaków. To właśnie tam szukają oni najlepszych ofert. U nas bardzo popularne są serwisy aukcyjne. Na Słowacji to zaledwie 1/5 ogółu.

Dokładnie wiemy z jakim problemami boryka się słowacki e-commerce. Znamy to bardzo dobrze, bo sami przeszliśmy przez ten etap. Brak zaufania, szukanie wyłącznie promocji cenowych, duże wypełnienie niektórych gałęzi branżowych i brak wyboru, jeśli chodzi o towary niszowe… My to znamy, więc chcąc wejść na rynek słowacki, startujemy z ogromną wiedzą. Nie jesteśmy w stanie dokładnie przewidzieć kiedy Słowacy docenią inne wartości, niż tylko cenę, kiedy otworzą się bardziej na social media w kontekście sprzedaży i promocji, kiedy wejdą w boom mobilny, ale prędzej czy później te trendy obejmą i ten kraj. Możemy wejść z wiedzą ekspercką, którą zdobyliśmy u siebie.

źródła:

http://www.spidersweb.pl/2011/12/swieta-tuz-tuz-zobacz-gdzie-zakupy-robia-sasiedzi.html
http://evigo.pl/10149-raport-szybki-wzrost-e-commerce-europie-centralnej-polska-wsrod-liderow/
http://www.freepatentsonline.com/article/International-Journal-Business-Research/272511062.html
http://ecommercenews.eu/tag/slovakia/
http://di.com.pl/e-commerce-w-slowacji-dla-poczatkujacych-abc-e-commerce-w-europie-50522
https://ehandelmag.com/e-commerce-w-pigulce-slowacja,703

Czytaj również:

Rynek e-commerce w Wielkiej Brytanii

Rynek e-commerce w Rumunii

Paczkomaty zdobywają rynek e-commerce

 

Do góry!

Polecane artykuły

19.08.2019

Jak odnieść sukces w biznesie? Zainwestuj w motywację ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam