Jazda bez trzymanki z InPostem

24.04.2017 AUTOR: Urszula Poszumska

Dotychczasowa historia InPostu przypomina trochę kino z dreszczykiem. Zwrotów akcji jest co niemiara. Spektakularne sukcesy mieszają się z niespodziewanymi klęskami. Na froncie z konkurencją toczone są regularne bitwy. Co rusz ktoś wieszczy rychły koniec tej marki, ale zawsze okazuje się, że przedwcześnie. InPost dalej walczy, każdą porażkę dzielnie znosi i obiecuje kolejne restrukturyzacje, które wreszcie wyniosą go na szczyt i pozwolą pokonać największego wroga – Pocztę Polską (PP).

Ostatnim pomysłem na rozwój firmy jest sprzedaż InPostu oraz jego głównego akcjonariusza Integer.pl w ręce AI Prime, spółki zależnej od amerykańskiego giganta private equity Advent International. Prezes obu firm – i założyciel InPostu – milioner Rafał Brzoska, choć sam nie ma zamiaru skupować akcji w wezwaniach i zostawić sobie tylko około 30-procentowy pakiet w Integer.pl, to nie ulega wątpliwości, że jest architektem najnowszego planu reformy grupy. Reformy, która zdaje się być dla niej ostatnim kołem ratunkowym. A jeszcze do niedawna wszystko wyglądało tak pięknie…

inpost - e-commerce
InPost ma kolejne kłopoty?

InPost pojawił się na ogólnopolskim rynku w listopadzie 2006 roku, kiedy akurat miał miejsce strajk listonoszy PP. Trudno było o lepszy moment na debiut dla firmy, która od początku ambitnie zapowiadała walkę z państwowym monopolistą. Wielu pukało się wtedy w czoło – molocha jakim jest PP nie da się wygryźć z rynku. Ciężko będzie nawet ugryźć mu kawałek tortu. W tamtym czasie prawo pozwalało na doręczanie listów do 50 gramów jedynie PP. InPost wpadł więc na spektakularny pomysł dorzucania do listów małych metalowych blaszek, tak by zwiększyć wagę przesyłek. To było jak rzucenie rękawicy PP, która odpowiedziała falą pozwów i skarg do wszystkich możliwych instytucji. Batalię o blaszkę ostatecznie przegrała w 2012 roku. A InPost tryumfował: do 2012 udało mu się przejąć 16% udziału w rynku. Z pomocą przyszło państwo, bo od 2013 zliberalizowano wreszcie przepisy pocztowe.

Pod koniec 2013 roku branża przeżyła szok, gdy InPost wygrał przetarg na dostarczenie przesyłek sądowych wart 0,5 miliarda złotych. W szoku zapewne była też sama spółka, która zwyczajnie na taki kontrakt nie była przygotowana. Tym bardziej, że miała na to zaledwie parę tygodni. Od stycznia 2014 zaczęła dostarczać przesyłki, ale często towarzyszył temu chaos i dezorientacja klientów. InPost na szybko budował sieć punktów we współpracy m.in. z Ruchem. Kolejny przetarg na przedłużenie kontraktu już przegrał z PP. Po latach grubych nastąpiły lata chude. Przybity porażką w sądowym przetargu InPost postanowił w ogóle wycofać się z rynku listów od sierpnia 2016. Ogłosił też masowe zwolnienia, redukcje oddziałów oraz wypowiedzenie nierentownych umów.

InPost ma kolejne kłopoty?

Według spółki decyzje o porzucenie dostarczania listów to przemyślana część strategi, a nie poddanie się w walce z PP. Ale inwestorzy nie do końca to kupili i ceny akcji, zarówno InPostu jak i Integer.pl, zaczęły drastycznie spadać. Firmy odnotowywały też wielomilionowe straty. W obliczu zagrożenia utraty płynności, Brzoska nakreślił prosty plan – schodzimy z giełdy, spłacamy długi, skupiamy się na paczkomatach i kurierach, rozwijamy rynek. Razem z AI Prime zaoferował w wezwaniu 9,5 złotych za akcję InPostu (a przy debiucie w listopadzie 2015 roku cena wynosiła ponad 24 zł) oraz 41,1 złotych za akcję Integer.pl (kiedyś chodziły nawet po 170 zł). Wezwania opublikowano w lutym, skup zaczął się w marcu, a już przed świętami ogłoszono podwyżki. Podobno po rozmowach z inwestorami – czytaj: chętnych za wiele nie było, trzeba było więc podbić ofertę do 11 zł za InPost i 49 zł za Integer.pl. Czy przyniosło to rezultat, dowiemy się już niedługo – terminy wezwań właśnie upłynęły.

InPost ma kolejne kłopoty?Kai Kowalewski Kowa

InPost stawia wszystko na jedną kartę. Oferuje co prawda też usługi kurierskie bezpośrednie, ale nie oszukujmy się – to paczkomaty są ich flagowym produktem. Do sieci ponad 2 tys. punktów firma chce w tym roku dołożyć kolejne tysiąc. PP ma punktów paczkowych ponad 7 tys. i planuje dobić do 10 tys., poprzez m.in. współpracę z Lotosem. I jest jeszcze francuskie DPD, które także planuje mieć 2 tys. partnerskich sklepów do końca 2017. Konkurencja jest więc spora. InPost ma lekką przewagę w postaci kontraktu z Allegro. Jednak gdyby spółce podwinęła się noga, Allegro płakać z pewnością nie będzie – strona oferuje też inne formy dostawy. Są jeszcze rynki zagraniczne, w tym brytyjski, z którym InPost wiązał wielkie nadzieje. Rozwój tam idzie jednak wolniej niż zakładano i firma przegrywa na razie w szrankach z Amazonem.

W przypadku fiaska wezwań InPost i Integer.pl pewnie splajtują. Ale nawet skuteczne przeprowadzenie restrukturyzacji według ambitnego planu nie gwarantuje sukcesu. Jeśli jednak komuś ma się udać, to wydaje się, że właśnie Brzosce. Człowiekowi, który nie uznaje porażek, nie boi się ryzyka, potrafi dostosować się do okoliczności i ma niezachwianą wiarę w to, co robi. W końcu nie na darmo krąży o nim pogłoska, że nad drzwiami biura ma motto kierowcy wyścigowego Mario Andrettiego: „Jeśli wszystko jest pod kontrolą, to znaczy, że jedziesz zbyt wolno”. Proponuję Państwu zapiąć pasy.

Czytaj również: 

Pomysły na klienta touroperatorów – krótki przegląd last minute

Czy czeka nas spór Wedel kontra Biedronka runda druga?

Sukces z dostawą do domu – historia Pyszne.pl

Do góry!

Polecane artykuły

18.11.2019

3×3 = więcej

13.11.2019

Dlaczego projekty, organizacje i firmy ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam