Artur, jesteś doskonałym przykładem, że warto prowadzić blog ekspercki. Wiele firm nie docenia tego faktu, bo o ile świadomość posiadania www jest prawie u każdego przedsiębiorcy, to problem z blogiem jest ciągle spory. Z czego to wynika?

Blogi i blogerzy mają złą prasę. Spójrz, w jakim kontekście pojawiają się w mediach. „Zarobił kilkadziesiąt tysięcy na jednym wpisie”. „Dostaje za darmo prezenty od firmy”. „Jak zostać blogerem i zarabiać na stylizacjach” (w domyśle: na niczym trudnym). Media pokazują blogosferę od celebryckiej i merkantylnej strony, przez co odbiorcy niezaznajomieni z tematem tracą z pola widzenia to, co stanowi – głęboko w to wierzę – wartość blogosfery: wiedzę, autentyczność, pasję, chęć do dzielenia się z innymi swoim światem.

Potem taki przedsiębiorca słyszy, że miałby prowadzić blog firmowy i być może rezygnuje, bo źle mu się to kojarzy. Mimo całej listy racjonalnych argumentów – pozycjonowanie, budowanie wizerunku eksperta, generowanie leadów – odpuszcza, bo „bloger” nie brzmi dumnie.

To oczywiście tylko taka moja mała teoria i dotyka pojedynczego aspektu sprawy, która jest zdecydowanie bardziej skomplikowana i obejmuje też listę powodów prozaicznych. Na przykład brak czasu, nieumiejętność pisania w interesujący sposób, i tak dalej. Wydaje mi się jednak, że to interesujący wątek.

Ostatnio poinformowałeś, że rezygnujesz z pewnego etatu i idziesz w stronę freelance. Opowiedz w kilku słowach jakie były poszczególne etapy do podjęcia takiej odważnej decyzji. Być może Twoja historia zainspiruje kolejne osoby do pracy w tym kierunku.

Przymierzałem się do tej decyzji długo. Tak naprawdę jedną nogą na swoim byłem od lat. Realizowałem po godzinach zlecenia, zbierając doświadczenie, budując portfolio, nawiązując kontakty. Swoją karierę zaczynałem w agencjach reklamowych i zawsze lubiłem w tej pracy przede wszystkim różnorodność. Jednego dnia reklamowało się podpaski, drugiego ekskluzywne wino (śmiech).  Jako freelancer znów mogę cieszyć się różnorodnością na co dzień.

Co do etapów podejmowania decyzji… powiem tak: nigdy nie myślałem o sobie jako o człowieku, który chciałby być freelancerem czy w przyszłości tworzyć własną firmę. Ale przez lata to się zmieniło i w ten sposób jestem teraz w takim, a nie innym miejscu. Różnego rodzaju zleceń zaczęło się pojawiać tyle, że nie sposób było dłużej łączyć ich z pracą na etacie – musiałem wybrać, w którym kierunku chcę się rozwijać. Ciężko było się rozstać z fantastycznym zespołem, z którym miałem przyjemność przez ostatnie lata pracować. Niemniej jestem bardzo zadowolony z decyzji.

Sam do siebie śmieję się, że nic się nie zmieniło tak naprawdę. Pracuję jak pracowałem – od wczesnego rana do późnych godzin wieczornych. Marzącym o frilansie polecam między bajki włożyć romantyczne wizje o spaniu do południa i tak dalej – telefony od klientów skutecznie wybudzają od 8:01. Ale ja oczywiście bardzo się cieszę, że dzwonią, żeby nie było! (śmiech).

Jak to jest, że po takim czasie nadal chętnie, często nawet darmowo, nadal dzielisz się swoją wiedzą?

Bo to po prostu lubię! Nic mnie tak nie cieszy, jak wiadomość lub telefon od czytelnika/słuchacza, który chce po prostu powiedzieć, że moje teksty, polecane narzędzia czy rada udzielona mejlowo pomogła mu w pracy. Daje mi to mnóstwo pozytywnej energii i motywacji do działania. Gdybym tego nie uwielbiał, znalazłbym efektywniejsze sposoby wykorzystania czasu, który zajmuje blogowanie, występowanie na konferencjach czy organizowanie wydarzeń takich jak TEDx Toruń czy SIM Toruń.

Edukacja według Jabłońskiego. Jak Ty dbasz o swój autorozwój?

Oczywiście mówimy tutaj o zdobywaniu wiedzy inaczej niż w boju? Z tym jest zawsze największy problem. Obiecuję sobie codziennie, że będę poświęcał więcej czasu na samokształcenie, ale życie bardzo szybko weryfikuje tego typu plany. Niemniej staram się jak najwięcej czytać (dzień zaczynam od prasówki), wymieniać doświadczeniami z innymi marketerami, oglądać materiały z interesujących konferencji. Gdzie tylko mogę, jeżdżę pociągiem, by czas podróży wykorzystać na lekturę – chyba że WiFi dobrze działa i nie mam wymówki, żeby nie pracować (śmiech).

 

Czytaj również:

Chcę być fair wobec czytelników! – wywiad z Arturem Jabłońskim (Jeszcze Jeden Blog)

Prasówka #13 – odbierając paczkę u kuriera InPost zapłacisz kartą, McDonald’s testuje nową aplikację do zamówień online

Jak założyć sklep internetowy? 4 decyzje do podjęcia na start

Polecane Artykuły