Strach przed niepowodzeniem, uczenie się zarządzania firmą już w trakcie jej działania oraz nieuniknione błędy – to kilka z wielu cech ryzykownego kroku jakim jest rezygnacja z etatu na rzecz własnej agencji. Przy szczęściu do współpracowników oraz wierze w swój produkt, może się jednak okazać, że krok ten od początku był tym właściwym, nawet jeśli wykonanym trochę pod prąd.

Nie takie trudne początki

Każdy, kto rozważał założenie firmy wie, że decyzja ta nierozłącznie wiąże się z podjęciem ryzyka. Mnie dorastanie do jego podjęcia zajęło pięć lat, ale nie był to czas stracony. Pracowałam w tym czasie w trzech agencjach marketingu internetowego, zaczynając od stanowiska asystenckiego, na kierowniczym kończąc. Miałam okazję przyjrzeć się od środka sposobom zarządzania firmami dziś konkurencyjnymi, a także w tym zarządzaniu uczestniczyć.

Jednocześnie zawsze ceniłam sobie niezależność, stąd od początku mojej kariery w SEO poza etatem pracowałam nad projektami po godzinach. Projekty te z czasem okazały się na tyle rentowne, by ułatwić mi podjęcie ryzyka. Wiedziałam, że…

…teraz, albo nigdy

W lutym 2015 sprawy nabrały tempa. Byli klienci, była idea i decyzja o odejściu z etatu. Przed oficjalnym założeniem firmy została wyłącznie kwestia nazwy i zbudowanej wokół niej komunikacji. To często niedoceniany etap tworzenia biznesu, znacząco wpływający na dalszy odbiór marki. Pomysłów było sporo, mocno zależało mi jednak na posiadaniu „brand hero”. Mimo że początkowo myślałam o pracy bardziej freelancerskiej, niż o perspektywach kilkunastoosobowej spółki, chciałam, aby marka na wstępie posiadała odpowiednie cechy wizerunkowe.

Podczas kreatywnej burzy mózgów przy winie z przyjaciółmi, wypisaliśmy cechy potrzebne do bycia dobrym SEOwcem: spryt, intuicja, przebiegłość w walce z konkurencją. Jak nic, LIS.

Strategy natomiast oddaje cechy równie ważne, pokazujące moje podejście do marketingu: strategiczne myślenie, długofalowe planowanie i trzymanie się swoich wartości (o których za chwilę). Tak powstała nazwa Fox Strategy, a z niej slogany reklamowe:

  • Sprytny plan na Twój marketing online,
  • Przechytrzymy Twoją konkurencję.

Przy braku budżetu na identyfikację wizualną, uratowały mnie…  serwisy stockowe 😉 Logo stworzyłam w oparciu
o gotowy, zakupiony wektor, dodając do niego ulubiony font. Stronę internetową również postawiłam sama. Lisi pomarańcz jako motyw przewodni identyfikacji, wyrażający energię i determinację był już naturalnym wyborem.

Wartości spójne z wizerunkiem

Wiedziałam, że jako marka chcę odciąć się od złych skojarzeń związanych z pozycjonowaniem oraz zadbać o stabilność finansową firmy (nie miałam inwestora czy wielkich budżetów na start). Postanowiłam od początku unikać:

  • Robienia z SEO szarlataństwa na zasadzie „Kliencie, my mamy swoje tajemne know-how, więc nie możemy pokazać Ci, czym się zajmujemy”. Działamy wręcz przeciwnie. Klient ma możliwość uczestniczenia w procesie pozycjonowania, otrzymuje od nas konkretny zakres usług, określoną ilość odnośników i godzin konsultingu, dokładnie wie, nad czym pracujemy.
  • Wiązania ze sobą klientów na zamknięty okres czasu. Nie mogę powiedzieć, że nie rozumiem agencji, które podpisują umowy na rok-dwa-trzy lata i mają zapewnione wynagrodzenie przez cały ten czas. Moralnie jednak nie mogę się na to zgodzić. Chcę pracować z klientami, którzy chcą pracować z nami i którzy są z tej współpracy zadowoleni.
  • Handlowców. Sprzedaż usługi SEO jest trudna. Nie będzie tanio, nie będzie szybko i szczerze trzeba powiedzieć, że nie ma na nic gwarancji. Spotkani do tej pory handlowcy niestety przekonali mnie, że nikt nie sprzeda pozycjonowania bardziej uczciwie, niż Specjalista, a na tej uczciwości bardzo mocno mi zależało. Do tej pory zresztą jeździmy z Kasią (o której więcej parę akapitów dalej) na spotkania ofertowe i to my musimy wywiązać się z obietnic, które złożyłyśmy klientowi. Nie wykluczam, że w przyszłości konieczne będzie zatrudnienie osoby odpowiedzialnej stricte za sprzedaż, ale musiałaby ona posiadać bogate doświadczenie w SEO.
  • Prowadzenia projektów SEO masowo. Podchodzimy indywidualnie do każdego projektu i nie mamy gotowych strategii działania. Trudno jednak jest angażować się w biznes klienta, jeśli prowadzi się tych projektów kilkadziesiąt. Z tego powodu od początku zależało mi, aby jeden Specjalista prowadził nie więcej niż 6-8 serwisów, co też oznaczało, że nie możemy zejść poniżej pewnego poziomu wynagrodzenia od klienta.
  • I… niepłacących kontrahentów. Mam przekonanie, że świadczymy usługi na wysokim poziomie, zawsze frontem do klienta i za te usługi należy nam się wynagrodzenie, tak po prostu. Z tego względu, gdy opóźnienie w płatnościach przekracza 30 dni, a klient nie jest otwarty na rozmowę to rozwiązujemy współpracę ze skutkiem natychmiastowym. Dzięki temu odsetek niezapłaconych faktur w firmie jest bliski zeru, a my mamy płynność finansową.

Te wartości towarzyszą nam do dziś i od początku wiedzieli o nich…

Pierwsi pracownicy

W pierwszych miesiącach działania firmy było jeszcze za wcześnie na zatrudnienie etatowego pracownika, więc rozpoczęłam poszukiwania współpracowników do działań linkbuildingu. Jest to jeden z ważnych elementów działań pozycjonowania, a jednocześnie pracą trudna i żmudna, prowadząca w większości przypadków do szybkiego znużenia. Z mojego doświadczenia wynika, że zazwyczaj czas pracy przy linkbuildingu wynosi mniej niż rok, stąd we własnej firmie postanowiłam przetestować współpracę z ludźmi poszukującymi pracy dorywczej. Bez doświadczenia w SEO, ale zdeterminowanych, by zarobić.

Pierwsza rekrutacja zakończyła się fiaskiem. Chłopak, z którym współpracowałam zaledwie 5 tygodni zrezygnował z dnia na dzień, a ja nadrabiałam po nocach, w międzyczasie szukając kolejnej osoby… Kolejna współpraca należała już do udanych i trwała „statystyczny” rok. Sama formuła sprawdziła się na tyle, że pomimo dość naturalnej rotacji utrzymujemy na ten moment w miarę stały zespół linkbuilderów i wciąż poszukujemy kolejnych do nowych projektów.

Niemniej jednak SEO to przede wszystkich wyzwania związane z optymalizacją serwisu oraz obsługą klienta, a tych przybywało więcej, niż byłam w stanie samodzielnie poprowadzić. We wrześniu 2015 zaczęłam poszukiwania pierwszego pracownika. Ta rekrutacja była trudniejsza od poprzedniej – szukałam osoby z doświadczeniem w SEO, ale do pracy zdalnej (na tym etapie nie mieliśmy jeszcze biura) w nowej firmie, stąd potencjalni pracownicy nie traktowali mnie poważnie. Miałam szczęście, na rozmowę przyszła ciekawa i wartościowa osoba. Pojawiła się fajna chemia i szybko – zaufanie, które zaprocentowało.

Nasze pierwsze szkolenie, jeszcze w wynajętej sali konferencyjnej – wciąż nie mieliśmy biura

Pierwsza połowa 2016 roku była dla nas okresem stabilnego rozwoju. Oprócz poleceń, stopniowo zaczęły do nas napływać również zapytania ofertowe z wyszukiwarki (nie mogliśmy przecież zapomnieć o pozycjonowaniu własnej strony 😉 ). Nadeszło nieuniknione zderzenie z rynkiem. Nasza oferta nie należała i nadal nie należy do najtańszych, więc konieczna była praca u podstaw – już w pierwszym kontakcie chciałam przekonać klienta, że podchodzimy do tematu SEO z dbałością i uczciwością. Do tej pory nieustannie doskonalimy nasz proces sprzedażowy, wciąż bez udziału handlowców.

Wtedy też pojawiły się sygnały, że praca zdalna w naszym przypadku się nie sprawdza. Pierwsze malutkie biuro wynajęliśmy w centrum Wrocławia. Miało ono wystarczyć jedynie na 3-osobowy zespół, linkbuilderzy do dziś pracują zdalnie.

W tamtym czasie wszystko działo się tak szybko, że aż zaczęło mnie przytłaczać. Stricte seowa praca z największymi klientami agencji, zarządzanie firmą, zespołem, sprawy administracyjne – wszystko to na mojej głowie. Znowu jednak miałam szczęście – odezwała się do mnie Kasia Baranowska. Z Kasią pracowałam w pierwszym etapie mojej kariery w SEO i od początku uważałam ją za fantastycznego Specjalistę. Ja poszłam w kierunku zarządzania zespołem, a potem własnego biznesu, ona w tym czasie została „twarzą” firmy na konferencjach i wydarzeniach branżowych. Kasia spytała prosto z mostu, czy nie szukam wspólnika. Nie szukałam, ale nie mogłam nie zauważyć ogromnej szansy, jaką byłoby pojawienie się Kasi w firmie. Dla mnie osobiście była to też okazja na….

Podzielenie się odpowiedzialnością za rozwój biznesu

Intuicyjnie czułam, że to dobry kierunek. Nie chciałam jednak od razu oddać fragmentu firmy osobie, z którą nie współpracowałam przeszło kilka lat. Chciałam na wstępie zatrudnić Kasię i zobaczyć jak odnajdzie się w Foxie. Obie zaryzykowałyśmy. Kasia odchodząc z dużej, stabilnej firmy, w której pracowała ponad 6 lat, a ja naprawdę (naprawdę!) mocno uszczuplając budżet firmy. Duże ryzyko szybko okazało się jednak opłacalne.

W międzyczasie w firmie pojawił się klient z branży pożyczkowej, nasz wówczas największy kontrahent. Teraz już naprawdę nabraliśmy wiatru w żagle. W październiku 2016 Kasia oficjalnie pojawiła się w Fox Strategy i przejęła ode mnie temat sprzedaży, dodatkowo dopracowując naszą ofertę. Zaczęła również promować firmę na wydarzeniach branżowych, tym samym zabierając się za działkę, o której ja nie miałam za dużego pojęcia i na którą nie miałam wcześniej czasu.

W firmie zaczęły pojawiać się wolne środki, które zaczęliśmy inwestować w pracowników, wysyłając ich na konferencje, szkolenia, finansując zajęcia z języka angielskiego, coaching itp. Na przełomie roku powiększyliśmy również nasze biuro o kolejne pomieszczenie, stopniowo zwiększał się też nasz zespół.

Nasze pierwsze biuro (po lewej), od początku roku 2017 powiększone o salę konferencyjną (środek, po prawej)

Firmie stuknęły dwa lata, a my podjęłyśmy decyzję:

Zamieniamy się w spółkę z o.o.

Zaczęła się wycena firmy, papierologia i stres. Nasza księgowa i prawniczka pomogły nam przebrnąć przez ten trwający blisko 3 miesiące proces (niech żyje KRS!). Zmęczył on nas do tego stopnia, że w kwietniu, jeszcze w trakcie przekształcenia, do zespołu dołączyła Agata, która przejęła od nas sprawy administracyjne.

Portfolio klientów stale zwiększało się, budowane już nie tylko moją marką osobistą, ale również Kasi.

W maju wystąpiłyśmy obie na Festiwalu SEO w Katowicach, co było dla nas ogromnym wyróżnieniem, gdyż po raz pierwszy w historii wydarzenia scenę dzieliło dwóch prelegentów z jednej firmy. Wystąpienia były również początkiem coraz większej ilości obowiązków związanych z prezentacją firmy. Kolejne wydarzenia, publikacje, nowe, ciekawe projekty…

…a my nie nadążamy…

Jeśli mielibyście wyciągnąć tylko jedną lekcję z tego case’u – dbajcie o wewnętrzne szkolenie pracowników, choć wiem, nigdy nie ma na to czasu. Historia lubi się powtarzać, a ja wyraźnie nie nauczyłam się na poprzednich błędach. Ponownie zawiodła nas organizacja pracy zespołu. Z Kasią miałyśmy na barkach największe projekty, zarządzanie firmą i brakowało nam mocy przerobowych. Czerwiec i lipiec 2017 uświadomił nam, że konieczna jest przebudowa naszego zespołu. Postanowiłyśmy zainwestować w poprawę procesów wewnętrznych i – znów – zainwestować w specjalistów. To bowiem inwestowanie, a nie oszczędności są od zawsze podstawą rozwoju.

Zmiany w zespole nie były łatwą decyzją, muszę otwarcie przyznać, że mocno je przeżyłyśmy. Wyciągając jednak (w końcu) wnioski z przeszłości zatrudniłyśmy na wstępie wybranego spośród naszych linkbuilderów asystenta działu, a potem rozpoczęłyśmy naszą największą do tej pory rekrutację. Dzięki temu jesienią dołączy do nas dwóch doświadczonych Specjalistów SEO. Działania te pozwolą nam stopniowo ograniczać ilość projektów powadzonych przeze mnie i Kasię oraz zająć się zarządzaniem i promocją firmy. Taką przynajmniej mamy nadzieję.

Ciąg dalszy następuje…

W ciągu 2,5 roku Fox Strategy mocno się zmieniło. Klienci zaczynają rozpoznawać firmę, chcą pracować z Lisami, a nie tylko z Podrez i Baranowską. Uważam to za spory sukces w budowaniu świadomości marki. Pokazuje to, że wartości, które nam przyświecają, mają przełożenie na sukces firmy. Tym bardziej musimy pilnować standardów, poziomu każdego projektu, dbać o jakość usług.

Nadal mamy dużo obaw, a w głowach przerobiony każdy możliwy czarny scenariusz. Nie jest to najzdrowsze podejście do zarządzania firmą, ale pozwala nam podejmować rozsądne decyzje i stabilnie, krok po kroku rozwijać biznes 😉

Zespół Fox Strategy, na pierwszym zdjęciu od lewej: Kasia, Ewelina, Kamil, Agata i Oktawian

Z perspektywy czasu wiemy również, że opłacało nam się zmierzanie swoją drogą, nierzadko pod prąd. Przejrzyste umowy poskutkowały niewielkim odsetkiem wypowiedzeń. Brak działu handlowego przełożył się na wysoką skuteczność naszych ofert. Inwestycje w pracowników i od początku uczciwe warunki zatrudnienia, wracają pod postacią zaangażowania. Kobiecy, do niedawna, zespół w „męskiej branży” był traktowany przez klientów z zaciekawieniem, a codzienne przebywanie w biurze… psa jest odbierane wyłącznie pozytywnie. Przy nieustannej wierze w swoją usługę i sposób pracy zmniejsza się więc ryzyko niepowodzenia, nawet jeśli idzie się odrobinę pod prąd.

  • Izabela Wójcik

    Każdy, kto zna choć trochę Ewelinę wie, że nazwa jej firmy wiąże się też z ulubioną piosenką, rytualnie włączaną w piątkowe poranki, katującą uszy wrażliwych na piękno muzyki, osób. :-):-):-)

    • Takie to były te piątkowe SEO-poranki 😉 Na wszelki wypadek nie katujmy uszu czytelników 😛
      P.S. Zaskakująco żaden z Lisków nie chce jej teraz słuchać!

  • Lisi terror na rynku 😉

  • Miło obserwować Wasz rozwój – w szczególności fajnie wyglądacie pod katem aktywności w social media i jasnej komunikacji

  • Gratulacje dla was wszystkim <3 Czekam ze zniecierpliwieniem na wasz dalszy rozwój!

  • załączam pozdrowienia! 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=jofNR_WkoCE

    • ???? Pozdrawiamy również ????

Polecane Artykuły