Rozmowa z Martą Fudali, koordynatorką we wrocławskim klastrze nowych technologii ITCorner.

Zacznijmy od podstaw – co to w ogóle są klastry?

Z definicji to grupa przedsiębiorstw, które działają na jednym obszarze geograficznym i prowadzą biznes w podobnych sektorach. Można powiedzieć, że główną zasadą funkcjonowania takich organizacji jest łączenie sił, uzyskanie takiego efektu we współdziałaniu, który nie byłby osiągalny dla poszczególnych członków działających samodzielnie.

Jak to się odbywa?

To oczywiście zależy od struktury organizacji i sposobu zarządzania. Natomiast uzyskanie tego dodatkowego efektu wynikającego ze współpracy bierze się przede wszystkim stąd, że – zwłaszcza przy dużych projektach – każdy z członków klastra może zaproponować jakąś oryginalną wartość, w postaci wiedzy, technologii czy po prostu finansowania. Jednak przede wszystkim musi istnieć wspólny cel i sprawny przepływ informacji – nie jest to proste, ale to dzięki nim można właściwie ukierunkować środki i działania.

No właśnie, mamy w końcu do czynienia z firmami, które często konkurują ze sobą na rynku o klienta. Jak to możliwe, że są w stanie ze sobą współpracować?

Duże znaczenie ma tutaj zaufanie, które w stowarzyszeniach firm komercyjnych musi być budowane od samego początku. Służą temu: przejrzyste zasady przyjmowania nowych członków, jasny i zrozumiały statut, no i dobra strategia komunikacji w samej organizacji. Integracja i zaufanie buduje się poprzez spotkania managerskie (spotkania właścicieli i dyrektorów firm), wspólne wyjazdy szkoleniowe czy też różnego rodzaju projekty w mniejszym gronie – niekoniecznie pomiędzy wszystkimi członkami klastra. Ta elastyczność w dobieraniu partnerów do działań jest bardzo ważna. Kiedy ma się kilkudziesięciu członków, to nie każdy projekt musi być ciekawy dla wszystkich w tym samym stopniu.

Zatrzymajmy się na chwilę przy spotkaniach managerskich. W jaki sposób budują zaufanie?

Spotykamy się regularnie w ostatnie czwartki miesiąca i większość czasu poświęcamy na wymianę doświadczeń. Spotkania są poszerzone o prelekcje, wykłady gości z zewnątrz czy miniszkolenia. Zaletą jest kameralna atmosfera i możliwość podzielenia się firmowymi problemami i skorzystania z doświadczenia innych. Bardzo często okazuje się, że firmy mają te same problemy, chętnie dzielimy się rozwiązaniami, dzięki temu nie musimy wyważać otwartych drzwi. To bardzo pomocne przy prowadzeniu biznesu. Spotkania nie zawsze muszą być stricte biznesowe. Mogą na przykład dotyczyć inspirujących lektur, spraw miasta, działalności społecznej. Te pozornie oderwane od codziennej działalności klastra tematy budują kulturę stowarzyszenia.

Jak jeszcze wygląda współpraca w klastrach? Rozumiem, że nie ogranicza się do networkingu.

Oczywiście że nie. Jednak budowanie zaufania to etap bez którego żaden projekt by się nie udał. Klaster to jednak nadal stowarzyszenie firm, które potencjalnie ze sobą konkurują. Jednak dobrze ukierunkowana współpraca oparta na zaufaniu może procentować w trakcie realizacji projektów większych niż spotkania i szkolenia.

Możesz podać przykłady?

Klastry IT są przede wszystkim zainteresowane działaniami w obszarze biznesu i nowych technologii. Równie ważna jest współpraca międzynarodowa, ponieważ w tej branży firmy są bardzo zainteresowane wychodzeniem naprzeciw kontrahentom i współpracownikom z zagranicy.  Ważnym elementem jest też współpraca przy udziale w programach państwowych jak i lokalnych, jak pozyskiwanie funduszy, udział w projektach miejskich czy konferencjach. No i współpraca z uczelniami, to ważny element działania klastrów z sektora IT, w którym w ostatnich latach coraz trudniej o pracowników.

Eksperci coraz częściej mówią, że rynek polski zaczyna być rynkiem pracownika. Że to firmy coraz częściej muszą być stroną aktywną, wychodzącą mu naprzeciw. Jak to wygląda z punktu widzenia klastra?

To już nie tylko trend, każdy członek naszego klastra doświadcza tego zjawiska. Rynek specjalistów IT to rynek pracownika. Moim zdaniem to pozytyw, bo mobilizuje firmy do ciągłego rozwoju i podnoszenia standardów. Z reguły małe i średnie firmy IT mają do zaoferowania ciekawą kulturę pracy, płaską strukturę organizacyjną, możliwość bezpośredniego uczestnictwa w projektach – pracownik ma realny wpływ na produkt i funkcjonowanie firmy. Jest to ciekawa alternatywa dla anonimowości w korporacji, bo ważne, by mieć wybór. Jednym ze sposobów w jaki stowarzyszenia IT mogą pozyskiwać nowych pracowników są programy stażowe organizowane przy współpracy z uczelniami.

Jak to wygląda?

Kilkadziesiąt firm z sektora IT jakie może zrzeszać klaster to bardzo wiele technologii i obszarów działania, czyli potencjalnie duży wybór dla studentów. Jeżeli w program stażowy zorganizowany we współpracy z uczelnią zaangażuje się chociaż 10 procent firm z klastra, to już pozawala skonstruować bardzo ciekawy program stażowy. Kolejnym atutem jest umożliwienie studentom pracy w konkretnych projektach biznesowych i bezpośredni koordynator, który nadzoruje cały program stażowy.

Dobrze, ale takie działania mogą zagwarantować wszystkie firmy, czym takie programy mogą się wyróżnić?

Przede wszystkim współpraca z uczelnią może zacząć się jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem stażu. Może mieć formę wykładów dla studentów prowadzonych przez specjalistów z firm członkowskich. Daje to uczestnikom lepszy wgląd w to czym zajmują się firmy, a także możliwość poznania ludzi, z którymi będą mogli potencjalnie współpracować oraz zapoznać się z projektami i technologiami, których będą używać. Poza tym firmy, inwestując w program stażowy czas koordynatora oraz środki finansowe, traktują to jako wkład w szkolenie przyszłego pracownika. Moja organizacja zatrudnia średnio 75% procent uczestników każdego kolejnego programu. To realna szansa dla młodych ludzi na ciekawą pracę od razu po studiach.

Wróćmy do pytania o współpracę w klastrze. Jak pogodzić interesy tylu właścicieli firm?

Nie zawsze jest to łatwe (śmiech). Mają mało czasu i są zawsze zabiegani. Dlatego jako koordynatorka muszę brać to pod uwagę. Staram się nie naciskać, ale stawiam też jasne warunki w momentach kiedy to ważne dla klastra jako całości. Są to jednak ludzie z dużą pasją, więc jak już uda się ich w coś zaangażować, robią to z pełnym oddaniem.

A jak taka koordynacja wygląda od strony technicznej?

W klastrze można np. wyznaczyć obszary biznesowe i przydzielić im odpowiednich koordynatorów. Mogą to być osoby z firm delegowane na ustalony okres do pracy dla stowarzyszenia, albo osoby z zewnątrz zatrudnione bezpośrednio w nim. Każdy taki koordynator odpowiada za określoną liczbę zadań i ma możliwość bezpośredniego kontaktu z wszystkimi właścicielami firm członkowskich. Można to załatwić na kilka sposobów, poprzez zwykłe kontakty telefoniczne i mailowe lub programy jak np. Slack czy Trello. W sumie najważniejsze jest, żeby współpraca była oparta na zasadzie pełnego partnerstwa. Jeżeli jeden z koordynatorów zwraca się do kogoś z ekspertów z firm członkowskich o pomoc w załatwieniu jakieś sprawy, to powinien otrzymać jasną informację zwrotną. I może ona być oczywiście negatywna – w sensie odmowy zrobienia czegoś z powodu np. braku czasu. Jednak ważne, żeby się pojawiała. Wtedy zapytanie może być skierowane do kolejnej osoby.

Podsumowując, klastry mogą firmom członkowskim przynieść realne biznesowe korzyści. Czy tak można sformułować długofalowy ich cel?

Tak, ale również możliwość bycia znaczącym podmiotem, który ma wpływ na procesy, które dzieją się w najbliższym otoczeniu, np. współpracując z władzami miasta, albo uczelniami. Klastry w tym niewątpliwie pomagają.

Dziękuję za rozmowę.

 

CONTENT MARKETING DLA SOFTWARE HOUSE’ÓW

Do pięciu razy sztuka, czyli historia sukcesu firmy PayPal

Wywiad z Filipem Duszczakiem – czasem trzeba też pozwolić pracownikowi uderzyć w ścianę, żeby poczuł jak to boli

 

 

 

 

Polecane Artykuły