Pomysły na klienta touroperatorów – krótki przegląd last minute

25.04.2017 AUTOR: Urszula Poszumska

Sezon wakacyjny tuż-tuż. Kto lubi planować zawczasu, pewnie dawno już zaklepał urlop u szefa, wykupił wycieczkę lub wczasy, zarezerwował hotel lub apartament, kupił lot lub obliczył koszty benzyny na dojazd własny. Pozostali czekają na fajne last minute lub liczą, że dopisze pogoda w kraju i zorganizują spontaniczny wypad w góry lub nad morze. Biorąc pod uwagę polski klimat, jak i ceny w sezonie nad Bałtykiem czy w Tatrach, oraz obłożenie rodzimych ośrodków wczasowych – ta ostatnia grupa to desperaci albo niepoprawni optymiści. W każdym razie, wszyscy z nas coraz intensywniej myślą o wakacjach.

reklama biur turystycznych

Jak bardzo intensywnie można już powoli wnioskować na podstawie pierwszych przebłysków informacji o ilości rezerwacji imprez turystycznych w 2017 roku. Polski Związek Organizatorów Turystyki poinformował w połowie kwietnia, że nastąpił wzrost sprzedaży imprez o 33,1% rok-do-roku („W biurach podróży: Zeszłoroczni maruderzy nadrabiają straty”, Rzeczpospolita, 12/04/2017). Czym zatem tak skutecznie kuszą Polaków w tym roku biura podróży? Przyjrzyjmy się pokrótce strategiom marketingowym i ofertom na rok 2017 u trzech największym touroperatorów – Itaki, TUI oraz Rainbow. 

W tym roku Rainbow reklamuje się hasłem – „wakacje dla odmiany”. Chodziło o to, by zachęcić klientów do oderwania się od codzienności, przełamania rutyny i zarezerwowania wakacji na „jednej ze słonecznych plaż”. Pomysł dość prosty – wakacje per se są stanem odmiennym od normalnej, szarej rzeczywistości. Co konkretnie w ramach tej odmiany proponuje operator? Po pierwsze swoją flagową egzotykę – kontynuuje akcję „przepis na egzotykę”, oferując atrakcyjne cenowo i pełne benefitów pakiety wyjazdowe do Kenii, Indii, Ameryki Płd. czy innych odległych destynacji. W tym roku dodano nową opcję „egzotyka light” – dla osób, które bardziej niż survivalowe przedzieranie się przez puszczę, interesuje trochę zwiedzania i dużo relaksu gdzieś na krańcu globu. Hitowym pomysłem Rainbow jest jednak swojska oferta: Polskie strefy. Wypróbowana przez tydzień w 2016 roku w lokalizacji w Grecji opcja, w tym roku zostanie rozszerzona na dodatkowe 6 miejsc w Grecji oraz w Chorwacji.  W specjalnej strefie codziennie oferowane są rozrywki dla Polaków – karaoke, dyskoteki, filmy, quizy, gry itd. Idea dość kontrowersyjna z punktu widzenia społecznego: Polacy jako naród nie mają opinii zbyt otwartych na inność, a Rainbow proponuje odizolowanie się od miejscowych i obcokrajowców podczas zagranicznego wyjazdu, czyli  jednej z nielicznych szans na spotkanie obcej kultury i oswojenie się z nią. Jednak pod względem marketingowym to strzał w dziesiątkę. Zwłaszcza w dzisiejszych niepewnych czasach, gdy przybierają na sile nastroje nacjonalistyczne, na pewno znajdzie się szerokie grono osób chętnych do spędzenia czasu z Polakami, przy polskiej komedii, popijając polskie piwo…tylko nie przy polskiej pogodzie.

reklama biur turystycznych
Biznes w turystyce

Reklama tegorocznej oferty Itaki to miks wariacji na temat greckiego motta Carpe Diem, viralowych klipów z ludźmi spontanicznie tańczącymi w miejscach publicznych oraz kiczowatej muzyki disco lat 80. Czyli – piloci wycieczek, animatorzy i turyści szaleją w rytm hitu Kool & the Gang „Celebrate”, a wieńczy to slogan: „Wakacje. Celebruj każdą chwilę”. Miły obrazek z wpadającą w ucho muzyką i skorelowanym z nią trafnym hasłem. W kwestii ofert Itaka już tak kreatywna nie jest. Dzieli je na standardowe grupy typu Last Minute, No Limits, City Breaks czy Dwa w Jednym. Istniejąca od 1989 roku Itaka stawia raczej na jakość obsługi, stabilność marki i bezpieczeństwo podczas urlopu, niż na fajerwerki w ofertach. Ale też ten touroperator nie potrzebuje  agresywnej promocji. Jest liderem rynku i z każdym rokiem coraz bardziej ucieka konkurencji. W 2016 liczba jego klientów przekroczyła 600 tys., prawie o połowę więcej niż wicelidera Rainbow. Operator planuje dalszy rozwój biznesowy poprzez zwiększenie sieci swoich biur o 20% (ma aktualnie największą sieć w kraju) oraz kolejną akwizycję zagranicznego partnera. Zanosi się więc na to, że żółtej koszulki lidera rynku turystycznego prędko nie odda.

Polska gałąź potentata turystycznego TUI niestety żadnego kolorowego spotu czy chwytliwego hasła nie przygotowała na obecny rok. Na ich stronie Youtube możemy odnaleźć  kilkanaście filmików reklamujących konkretne kraje, ale bez spójnego przekazu. Być może uznano, że oferta obroni się sama. A w ofercie i na stronie internetowej widać sporą ekspozycje wakacji z dojazdami własnymi, które w tym sezonie są bardzo modne. Znajdziemy oczywiście i Last Minute, ale także dużo propozycji First Minute, czyli coś dla tych, którzy myślami są już przy zimie. TUI ogólnie wygląda jakby dało się ponieść panującej za oknem zimnej aurze, bo w nowościach proponuje też wyjazdy na…narty. Poza tym obecna aktualnie w każdym szanującym się biurze egzotyka i pakiet hoteli koncepcyjnych z animatorami i artystami zabawiającymi gości. W porównaniu do krzykliwego i buzującego pomysłami Rainbowa, czy nawet spokojniejszej, ale jednak przejawiającej pewną kreatywność – przynajmniej w reklamach – Itaki, TUI wypada nader blado. Ich celem jest podobno trafienie do młodych ludzi, ale wydaje mi się, że obecna forma strony internetowej, FB czy kanału YT bardziej przemówiłaby do emerytów.

Czytaj również:

Czy czeka nas spór Wedel kontra Biedronka runda druga?

Sukces z dostawą do domu – historia Pyszne.pl

Do góry!

Polecane artykuły

09.10.2019

Grupa SARE zmienia nazwę na Digitree Group i przedstawia nowy ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam