Marketing i Biznes Biznes Pierwsze pieniądze na biznes zdobył w… Kole Fortuny. Dziś robi kursy, które generują nawet 500 tys. zł przychodu

Pierwsze pieniądze na biznes zdobył w… Kole Fortuny. Dziś robi kursy, które generują nawet 500 tys. zł przychodu

Patryk Czerniejewski to aktor po PWST w Krakowie. Jednak poza deskami teatralnymi postawił również na własny biznes, na rozkręcenie którego pierwsze pieniądze zdobył w teleturnieju Koło Fortuny. Jego ostatni kurs, który nagrał w ramach platformy Chcę Zostać, wygenerował ponad 500 tys. zł. 

Pierwsze pieniądze na biznes zdobył w… Kole Fortuny. Dziś robi kursy, które generują nawet 500 tys. zł przychodu
Skąd pomysł na kurs o szkoleniu psów? Co spowodowało, że akurat ten kurs tak dobrze się sprzedał? Jak dobierać specjalistów do kursów online? Dlaczego nagranie “psiego kursu” kosztowało aż 100 tys. złotych?

Na przełomie 2018 i 2019 roku Patryk przeżywał gorszy okres zawodowy. Doszedł wtedy do wniosku, że nie chce przez całe życie zależny od wyborów dyrektorów, reżyserów castingów itd. Wtedy też pierwszy raz trafił w sieci na platformę MasterClass, na której zrobił szkolenie aktorskie z Kevinem Spacey. 

– Po tym szkoleniu stwierdziłem, że to jest genialne. Poza aktorstwem całe życie grałem również w piłkę nożną na dość wysokim poziomie. Mam poczucie, że gdyby ktoś właściwie pokierował mnie w życiu, to być może byłbym dziś piłkarzem. Gdyby tylko była jakaś osoba, która dałaby mi konkretne wskazówki… Pomyślałem też, że może obecnie gdzieś w Polsce jest jakiś młody chłopak, który czeka właśnie na takie wskazówki. Spotkałem wtedy Tomka Frankowskiego, trzeciego najlepszego strzelca w historii polskiej ekstraklasy i zaproponowałem mu, żebyśmy połączyli siły i zrobili szkolenie piłkarskie online – wspomina Patryk.

Tomek Frankowski stwierdził, że to świetny pomysł, jednocześnie uświadomił Patrykowi, że nakręcenie takiego materiału kosztuje, a ten na tamten moment nie miał pieniędzy. Jednak młody aktor ani myślał się poddawać, ten pomysł wiercił u niego za dużą dziurę w brzuchu. Zapisał się więc do wszystkich możliwych teleturniejów, jakie tylko istnieją w Polsce i dostał zaproszenie do Koła Fortuny. Wieczorami studiował wszelkie możliwe amerykańskie artykuły, w których opisywano jak rozwalić bank w Kole Fortuny. Zebraną wiedzę ułożył w strategię gry i… rozbił bank. Dostał się do finału i wygrał odcinek. Tak zarobione 17 tys. złotych dały początek jego firmie Chcę Zostać

– Pierwsze szkolenie było dużo tańsze, bo w realizacji pomogli mi koledzy z branży. Kiedy udało mi się zrealizować szkolenie w temacie piłki nożnej, zrozumiałem, że nie chcę tego zatrzymywać, że w Polsce możemy mieć swój MasterClass, a jeśli ktoś ma to zrobić, to dlaczego nie ja!? Oczywiście o biznesie nie wiedziałem kompletnie nic, mało tego nawet nie wiedziałem jak pracować w Excelu. Jednak pojawiło się we mnie coś na tyle silnego, że postanowiłem napisać biznesplan i poszukać osoby, która wejdzie ze mną w spółkę i zasili ten projekt finansowo. W końcu któreś drzwi okazały się otwarte, ktoś powiedział “Patryk, to jest dobry pomysł, wchodzę w to”. Wtedy już wiedziałem, że to będzie moja wieloletnia przygoda biznesowa – dodaje Patryk.

Chcę Zostać to platforma, na której pojawiają się kursy online z różnych dziedzin. Do każdego z odcinków Patryk zaprasza starannie dobranego specjalistę w danym obszarze. Spółka powstała w 2019 roku, a do tej pory powstało osiem kursów, a dwa kolejne pojawią się w maju i czerwcu. Ostatni kurs Patryka o szkoleniu psów wygenerował 520 tys. złotych przychodu w przedsprzedaży i sprzedaży. Już za kilka dni rusza kolejne okno sprzedażowe, a przedsiębiorca liczy na to, że pobije ostatni rekord i finalnie psie szkolenie wygeneruje ponad milion przychodu. Rozmawiamy z Patrykiem o tym jak zarabiać na kursach online i co według niego przyczyniło się do tak dużego sukcesu ostatniego materiału.

Skąd pojawił się pomysł na kurs skierowany do właścicieli czworonogów?

Był to przypadek. Przed kursem Wychowanie Psa mieliśmy kurs Twoja Pierwsza Książka z Marcinem Osmanem. Marcin w ramach promocji tego materiału nagrał wywiad ze mną, w którym sam wspomniał o Michale Dąbrowskim, który podobnie jak ja jest zawodowym aktorem, ale również biznesowo robi coś więcej, bo jest również behawiorystą psów. Ktoś wspomniał Michałowi, że w tym wywiadzie była mowa o nim i ten do mnie napisał. 

Co napisał?

Napisał, że gratuluje mi i że słuchał wywiadu ze mną i było mu miło, że wspomnieliśmy o nim. Tak się poznaliśmy. Potem zorientowałem się, że Michał ma bardzo zaangażowaną społeczność, wokół tego co robi z psami. Tak więc spontanicznie zaprosiłem go na kawę, wtedy jeszcze kawiarnie były otwarte. Zaproponowałem mu na tym spotkaniu, żebyśmy zrobili mini walidację pomysłu o zrobieniu kursu o wychowaniu psów. Poprosiłem go, żeby na Instagram na Stories zadał pytanie, jakie są największe problemy jego społeczności w temacie wychowywania psa. Byłem bardzo ciekawy odzewu.

Jaki był?

Okazało się, że ogromny. Odpowiedzi napływały lawinowo. To dało nam do zrozumienia, że problem istnieje. Bardzo możliwe, że wiele osób w dobie pandemii postanowiło odnaleźć radość w psiaku. Postanowiliśmy więc zrobić przedsprzedaż tego szkolenia, żeby finalnie zwalidować, czy rzeczywiście jest to dobry pomysł. Przedsprzedaż potwierdziła to, bo w jej ramach wpłynęło około 80 tys. złotych. Z tych pieniędzy zresztą zrealizowaliśmy nagrania. Potem okazało się, że temat bardzo mocno zażarł. 

Mogą Cię zainteresować

Jak uważasz, co było powodem takiego sukcesu?

Myślę, że wpłynęło na to kilka czynników. Po pierwsze to, jaką osobą jest Michał. Mam tu na myśli fakt, że ma mocno sprecyzowane poglądy, jeśli chodzi o wychowywanie psa, które oparte są o pozytywne metody bez ciężkich i skomplikowanych kar. Po drugie z racji zawodu Michał ma łatwość w przekazywaniu wiedzy, potrafi mówić spójnie, logicznie i skutecznie zaciekawiać społeczność. Po trzecie Michał przez długi czas przed kursem na swoich social mediach karmił odbiorców wartością. Więc myślę, że te czynniki złożyły się na to, że efekt był tak bardzo dobry.

Czy w jakiś sposób wzmacnialiście pozycję Michała, jako specjalisty?

Mogę powiedzieć, co zaobserwowałem w przypadku Michała. Zrozumiałem, że jest ogromna różnica pomiędzy fanami, a społecznością. Fani to osoby, które mówią “jesteś cudowny i wspaniały, kochamy Cię” i kropka, ale niekoniecznie są to osoby, które chcą pójść w ślady tego idola. Natomiast społeczność, to osoby, które są bardzo zaangażowane, czerpią wiedzę od danego eksperta i wykorzystują ją w swoim życiu. W przypadku kursu z Michałem ta różnica była bardzo mocno zauważalna przy sprzedaży. Michał mówi o rzeczach, które każdy może w swoim życiu implementować, jeśli chodzi o wychowywanie psa. A co my zrobiliśmy, żeby podbudować jego markę przed sprzedażą? Po pierwsze zdobyliśmy opinie o Michale, których nie brakowało, zresztą Michał już wcześniej je zdobywał na poczet swojej książki, która również lokowała go w pozycji eksperta, bo napisanie książki to jest taki pierwszy poziom bycia ekspertem. Druga rzecz, to cały czas staraliśmy się zachować wysoką jakość nawet w webinarze przedsprzedażowym. Mimo że były pewne ograniczenia sprzętowe, bo każdy był w swoim domu, staraliśmy się, żeby ten webinar był dobrej jakości, bo chcieliśmy mieć pewność, że każdy wszystko zobaczy i usłyszy. Zresztą to nasz długoterminowy cel, tworzenie szkoleń w takiej jakości, jakiej w Polsce jeszcze nie ma. Chciałbym, żebyśmy zostali zapamiętani jako ci, którzy tworzą szkolenia w filmowej jakości i żeby sami eksperci się do nas zgłaszali, którzy chcieliby mieć content na takim poziomie wizualnym

Czyli jeśli ktoś chciałby robić to co Ty, to powinien szukać ekspertów, którzy mają własną społeczność?

To jest must have. Myślę, że bez zaangażowanej społeczności jest bardzo ciężko sprzedać jakiekolwiek szkolenie. Mówię to z doświadczenia twórcy, który pomagał innym również poza projektem Chcę Zostać. Jeśli dochodzi potrzeba edukowania społeczności, kim jest dany ekspert, to kilkakrotnie zmniejsza się sprzedaż, bo wielu odbiorców nie zdąży się przekonać i zaufać. Ten etap zaufania jest o wiele łatwiejszy i szybszy w przypadku, kiedy mamy do czynienia z osobą, która jakiś już czas działa w social mediach i wrzuca tam wartościowe treści. Dodam jeszcze, że zauważyliśmy, że lajki nie sprzedają.

Co masz na myśli?

Twórca może mieć 200 tys. obserwujących na Instagramie, ale nie mieć społeczności. Finalnie może się okazać, że ktoś, kto ma 20 tys. obserwujących i dużo mniej lajków pod postami niż ta pierwsza osoba, będzie lepiej sprzedawać. Liczy się jakość, a nie ilość.

Na co jeszcze zwrócić uwagę szukając ekspertów do szkoleń online?

Trzeba sprawdzić, w jaki sposób taka osoba mówi. Ludzie przed kamerą potrafią zachowywać się bardzo nieoczekiwanie. Zdarza się, że kiedy włącza się kamera, włącza się też stres. Nagle taka osoba uświadamia sobie, że to nagranie pójdzie dalej w świat i zaczyna się blokować. Michał jest aktorem, więc od początku wiedziałem, że w jego przypadku nie będzie z tym żadnego problemu. Jest to bardzo ważna rzecz, bo ktoś może być wspaniałym człowiekiem, dobrym specjalistą, a przy włączonej kamerze, może mieć problem z płynnym mówieniem, Dlatego warto zrobić jakąś próbę z kamerą, jeśli zapraszamy do nas eksperta. Już za moment na naszej platformie będzie już 10 szkoleń. Mamy więc już jakąś pulę materiałów, na podstawie których możemy wyciągać wnioski. Tworzymy więc awatar naszego idealnego specjalisty i dokładamy do niego kolejne warunki, które musi spełnić, żebyśmy mogli go zaprosić.

Jakie to warunki?

Posiada zaangażowaną społeczność, potrafi przekazać wiedzę i jest fajnym człowiekiem. Warstwa ludzka też jest dla nas bardzo ważna, bo z naszą ekipą filmową mamy rodzinną atmosferę na planie i chcemy pracować z osobami, które potrafią to uszanować i dołączyć do nas. 

W jaki sposób prowadzicie działania marketingowe?

Na początku uruchamiamy przedsprzedaż, która polega na tym, że zbieramy ludzi na webinar zapowiadający kurs, te zapisy podpieramy oczywiście płatną reklamą. Na tym webinarze po ponad godzinie soczystej wiedzy, opowiadamy o naszym kursie i mówimy, że w przedsprzedaży jest najlepsza cena i bonus (np. gratisowa książka). Przez trzy kolejne dni realizujemy sprzedaż, którą dopinamy również mailowo, bo osoby, które zapisały się na webinar, zostawiają nam swoje adresy. Następnie nagrywamy kurs, a w międzyczasie między przedsprzedażą a sprzedażą robimy dwie rzeczy. Po pierwsze puszczamy bezpłatnie nagranie webinaru, które jest dużą esencją merytoryki. Każdy, kto zostawi nam swojego maila, może to obejrzeć, więc cały czas rozbudowujemy bazę mailową i każdą osobę z tej grupy, cały czas karmimy treścią.

To znaczy?

Co dwa tygodnie wysyłamy merytoryczne newslettery. W przypadku kursu o psach to były na przykład informacje dotyczące pielęgnacji zwierząt. Chodzi o to, żeby osoba, która dostanie takiego maila czuła, że dostaje od nas wartość i żeby nabierała do nas zaufania. Jest to coś, co powtarzam jak mantrę: bez zaufania nie ma sprzedaży. 

Co dalej?

Kiedy kurs jest nagrany i mamy wszystko gotowe, około dwa tygodnie przed sprzedażą zaczynamy promocję kolejnego webinaru, Znów zbieramy jak największą ilość ludzi i maili. Na webinarze można kupić dostęp do kursu w promocji, która zwykle trwa do północy kolejnego dnia. Wtedy też rozpoczynamy system okna sprzedażowego. Przez kolejne siedem dni można kupić nasze szkolenie, a potem dopiero po pięciu miesiącach. Dodatkowo robimy wtedy dwie rzeczy. Tworzymy kampanię na Facebooku, plus wypuszczamy całą sekwencję dopracowanych i dopieszczonych maili, która łączy ze sobą wartość i sukcesywnie coraz więcej sprzedaży, szczególnie w tych ostatnich dniach, kiedy presja robi się coraz większa. Tu dodam, że tworzenie presji czasu i niedostępności jest dla nas oprócz webinaru najważniejszą rzeczą w sprzedaży, która dobrze działa. Poczucie straty sprawia, że ludzie postanawiają nam zaufać. Bardzo duży nacisk kładziemy również na informację o gwarancji satysfakcji.

Co to znaczy?

Uważamy, że jest to pewien bufor bezpieczeństwa. Nasze kursy kosztują 500 złotych, nie jest to mało. Dlatego mówimy naszym klientom, że jeśli nie będzie im się podobało, nie będą zadowoleni ze szkolenia, mają możliwość otrzymania zwrotu pieniędzy. To daje ludziom poczucie bezpieczeństwa. Jeśli taka osoba się zgłosi do nas po kursie, od razu otrzyma zwrot całej gotówki na swoje konto.

Do tej pory dużo było osób, które złożyło taką reklamację?

Z reguły jest to około 4 proc. społeczności, która pojawia się na danym szkoleniu. W przypadku szkolenia o wychowywaniu psów było mniej zwrotów w porównaniu do poprzednich. 

Ile czasu zajęło Wam przygotowanie tego szkolenia?

Przygotowanie dzieli się na kilka etapów. Stworzenie scenariusza, przeanalizowanie tematu, zapytanie klientów o ich bolączki w kontekście danego obszaru, samą realizację, czyli nagranie materiału, potem postprodukcja itd. Tak więc od pierwszej rozmowy z Michałem na kawie, o której wspominałem, do momentu zamknięcia materiału minęło około czterech miesięcy. 

Ile wydaliście na realizację tego kursu?

Jeśli chodzi o samą produkcję, to była to kwota między 80 a 100 tys. złotych. 

Skąd tak wysoka kwota? 

Taka wysoka kwota bierze się z naszego celu długoterminowego, o którym wspomniałem, czyli dostarczania produktu premium. Moją wielką inspiracją jest amerykański MasterClass. Z zawodu jestem aktorem, więc mam manię jeśli chodzi o wysoką jakość materiału filmowego. Najdroższe w tym wszystkim jest wynajęcie ekipy filmowej plus wynajęcie specjalistycznego sprzętu kamerowego oraz oświetleniowego. Korzystamy ze sprzętu, który pracuje na planach filmowych. Drugim bardzo drogim elementem jest postprodukcja. Montaż i kolor korekcja materiału, który trwa około dziewięciu godzin, to jest to już koszt, który sięga dziesiątek tysięcy złotych. 

Dziś wiele osób nagrywa filmy i relacje z telefonu. Konferencje, wywiady, eventy odbywają się zdalnie, gdzie uczestnicy łączą się ze swoich domów. Taki kurs również dałoby się zrobić o wiele, wiele taniej…

Tak, wiele osób powtarza mi, że mógłbym zrobić to samo sześciokrotnie taniej. Tak, to jest prawda, można to tak zrobić, jednak kosztem pewnej jakości, która docelowo ma być naszym wyznacznikiem. Chcę, aby w przyszłości każda osoba, która pomyśli o wysokojakościowych kursach online, od razu skojarzyła je z Chcę Zostać. Czy to jest dobry pomysł biznesowy? Mam nadzieję, że tak, aczkolwiek to zweryfikuje przyszłość i najbliższe lata.

Wydałeś 100 tys. złotych, a ile zarobiłeś na tym kursie?

W przedsprzedaży i późniejszym oknie sprzedażowym zarobiliśmy 520 tys. złotych. Natomiast od 6 maja rozpoczynamy kolejne okno sprzedażowe, które będzie trwało tydzień i moją wielką nadzieją jest, pobicie tego wyniku. Wierze w to, że po 15 maja łączna kwota ze sprzedaży tego szkolenia przekroczy próg miliona złotych.

Jesteś aktorem, skąd wiedziałeś, jak zostać przedsiębiorcą?

Żadna szkoła biznesowa nie dałaby mi tyle, ile nauczyłem się przez ostatnie dwa lata. Po pierwsze, przejechanie się na własnych błędach o wiele bardziej zapada w pamięć i daje trwalsze lekcje, niż analizowanie ich na przykładach. Po drugie, uczyłem się cały czas, biorąc udział w szkoleniach online, konferencjach i rozmawiając z innymi przedsiębiorcami. Cały czas czułem, że nic nie wiem, mało tego to poczucie cały czas mi towarzyszy. Cały czas chcę wiedzieć więcej i wiem, że jest jeszcze ogrom wiedzy, której nie przyswoiłem. Była też pewna osoba, która pojawiła się na mojej drodze, czyli Mirek Burnejko, który bardzo dużo mnie nauczył. Mogę powiedzieć, że on był moim osobistym mentorem, dzięki któremu mój biznes wskoczył na zupełnie inny poziom, a ja stałem się świadomym przedsiębiorcą, mimo że czuję, że jeszcze bardzo dużo przede mną jeśli chodzi o edukację. 

Masz już pomysł na kolejny kurs?

Tak. Zauważyłem, że ludzie są w stanie zainwestować w swoje relacje czy to z innymi ludźmi, czy ze zwierzętami. Dlatego dwa kolejne kursy, które już nagraliśmy to Zrozumienie Kota oraz Wychowanie Dziecka w wieku 1 – 6 lat. Teraz uruchamiamy drugie okno sprzedaży kursu o psach, zaraz po nim uruchomimy pierwsze okno sprzedaży o kotach i następnie o dzieciach. Tak więc mamy teraz bardzo intensywny okres.  

Dlaczego zdecydowałeś się na okna sprzedażowe, a nie ciągłą sprzedaż?

Jeżeli nie ma żadnej presji czasu, to dlaczego klient ma dziś kupić nasz kurs, jeśli może to zrobić jutro? 

Jak myślisz, jak będzie wyglądała przyszłość branży kursów online w Polsce?

Ostatnio czytałem amerykańskie artykuły, w których było napisane, że w najbliższym roku będzie największy boom na szkolenia online. Ja natomiast uważam, że jeśli chodzi o tę branżę w Polsce, to jest to ostatni moment, żeby się w nią wstrzelić. Mamy coraz więcej twórców, którzy dochodzą do wniosków, że nie chcą promować czyichś produktów i wybierają stworzenie własnego kursu, by mieć 100 proc. utargu z danego produktu. Druga kwestia jest taka, że wciąż próg wejścia w tę branżę jest stosunkowo niski. Jakby nie patrzeć wystarczy mieć społeczność i kamerę. Całą resztę rzeczy można delegować.

Pandemia pomogła tej branży?

W mojej ocenie kiedy tylko znów będzie taka możliwość, ludzie wypłyną na ulice z ogromną potrzebą integracji i bycia w społeczności. Z drugiej strony nie wiemy, co będzie w przyszłych latach, a ostatni rok pokazał nam, że nie tylko możemy edukować się online, ale i że biznes online jest bezpieczniejszy niż taki tradycyjny. Tak więc uważam, że pandemia dała ludziom do zrozumienia to, że nic nie jest pewne, więc umiejętność szybkiego podejmowania decyzji jest arcyważna w dzisiejszym świecie, który zmienia się jak w kalejdoskopie. Reasumując, uważam, że pandemia pomogła wszystkim branżom, które działają online, jednak uważam też, że ta sytuacja nauczyła nas czegoś o wiele więcej, w szerszym niż tylko biznesowym kontekście.

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl