Marketing i Biznes Biznes Founder w poszukiwaniu sensu

Founder w poszukiwaniu sensu

Czy kiedykolwiek miałeś tak, że nie do końca umiałeś określić sens swojej biznesowej drogi? Ja tak miałem, okresowo, ale z pewnością były takie chwile. Momenty, które poddają sens prowadzenia przez nas biznesu, chcemy wtedy wszystko rzucić, a motywy są od bardzo poważnych do błahych. Taka jest nasza ludzka natura. Niektórzy ugną się w mniej skomplikowanych sytuacjach, inni z kolei wytrzymają pod naporem trochę więcej, albo nawet bardzo dużo. Naszym "wałem przeciwpowodziowym", zaporą, która odgradza nas przez "zalaniem" wszystkiego, na czym nam zależy, jest nasza psychika.

Founder w poszukiwaniu sensu
Wiesz, że prawdopodobnie na etacie zarabiałbyś więcej, a już na pewno regularnie, więc szukasz sensu w biznesie, a czasami on jest za rogiem. Pracuję nad swoimi projektami ponad dekadę i czasami podobnie jak Ty, tracę sens tego, co robię. Nie będą idealizował bycia founderem, gloryfikował, że to jedyna słuszna droga, bo nie wiem, nie jestem pewny czy to jest słuszne i czy to jest dla każdego. Gdzie zatem szukać sensu w życiu przedsiębiorcy i motywacji? Czy czasami jedynym rozwiązaniem jest... odpuszczenie?

Nieformalne spotkanie dla przedsiębiorców

Sprawdź Founders Beer!

Psychika foundera w obliczu porażki

Szukając sensu, bardzo trudno jest przywołać te chwile, z których w biznesie jesteśmy po prostu dumni. Ciężko jest też powiedzieć „Nie poddawaj się, nie takie gówno przechodziłeś, więc dasz radę i tym razem”.

Pracuję nad swoimi projektami ponad dekadę i czasami podobnie jak Ty, tracę sens tego, co robię. Niepłacący na czas klient, strategia biznesowa, która okazała się bezsensowna, brak product-market fit, czy błahostka w stylu nie wyspałem się i naprawdę nic mi dziś nie wychodzi.

Gdy nic nie wychodzi, wystarczy nauczyć nasz umysł, że to jest element gry. Jeżeli nie wychodzi z niewyspania — najlepiej odpuścić ten dzień, ale poprzez odejście od komputera, wyłączenie się permanentne, obciążanie zmęczonego umysłu nic nam pożytecznego nie da.

Wiesz, że prawdopodobnie na etacie zarabiałbyś więcej, a już na pewno regularnie, więc szukasz sensu w biznesie, a czasami on jest za rogiem. Nie oceniam, też mam swoją presję, dzieci, żonę, wynajmowane mieszkanie, swoje koszty życia. Czasami sensownie jest poddać się, aby wyjście z potencjalnych kosztów było mniejsze.

Sztuka odpuszczania — ile jest warta?

Rozmawiałem ostatnio z ex founderem Metrixo, Szymonem Szymańskim, po genialnym podcaście u Michała Sadowskiego. Czasami tym poszukiwanym sensem powinno być przyzwolenie sobie na odpuszczenie. Odpuszczenie bowiem nie definiuje nas jako tych złych, najgorszych i w ogóle. W niektórych przypadkach pokazuje wręcz naszą roztropność. Na jednego husltera, któremu się udało, przypada dziesiątki, a może setki osób, które skończyły z długami, bo zbyt długo próbowało walczyć, nie mając do tej walki kompetencji.

Czasami poszukiwanym sensem jest walka z cashflow. Budujesz go, drapiesz się po tej ścianie i cyk, spadasz dwa piętra w dół, albo wręcz lądujesz pod ziemią. Pragniesz wtedy, aby telefon i mail nie wybuchły od nadmiaru przypomnień z opóźnionymi rzeczami, a przecież mogłeś być w korpo i mieć wszystko w dupie. W takich chwilach szczególnie łatwo przychodzi Ci poszukiwanie sensu.

Nie będą idealizował bycia founderem, gloryfikował, że to jedyna słuszna droga, bo nie wiem, nie jestem pewny czy to jest słuszne i czy to jest dla każdego. Nie będę też pisał, że robię to dla poczucia tej adrenaliny, która mnie napędza do działania, bo to nie prawda.

Cel w życiu przedsiębiorcy

Sensem w moim wypadku jest poczucie niezależności, ale będąc uczciwy w stosunku do Ciebie, jeszcze takiej niezależności i wolności nie czuję w mojej firmie, nie osiągnąłem tego pułapu, ciągle jestem w trakcie budowania, o czym będę na pewno informował na bieżąco na moim Linkedin, albo we wpisach.

Poszukiwany przeze mnie sens w biznesie stanowi zbudowanie czegoś, co może mieć impact i naprawdę realnie wpłynie na biznesy innych. Szukam takiego rozwiązania, na które rynek zareaguje w stylu — „Michał Bąk faktycznie zrobił biznes z dużym przełożeniem na losy naszej firmy, on faktycznie zmienił moją organizację”. Nie chcę zabrzmieć patetycznie, ale naprawdę wierzę, że to możliwe.

Moim wymarzonym stanem, tym wspomnianym sensem jest poukładanie w ten sposób firmy, aby pracowała jak dobrze naoliwiona maszyna, wyłącznie z ludźmi, przy których się rozwijam, z klientów, którzy dają nam nie tylko środki do życia, ale też ogromną satysfakcję.

Sensem życia przedsiębiorcy — mnie jako foundera — jest otaczanie się A-Playerami, osobami, które karmią mój mózg poprzez intelektualną podróż czy zdrowe chalange’owanie — takie pozbawione presji, wyśmiewania i kibicowania, aby czarny scenariusz się ziścił.

Motywacja foundera — gdzie jej szukać?

Przeszedłem fazę, w której pieniądze stanowiły największy sens prowadzenia firmy (żeby nie było, nadal są bardzo ważne) i bardzo się cieszę, że ta dolina śmierci jest już za mną. Dzięki temu mogę skupić się bardziej na rzeczach, które mnie rozwijają. Coraz częściej traktuje zarabianie jako grę i „produkt uboczny” budowania organizacji. Trochę jak podczas grania w gry z serii Tycon, najpierw budujesz, bo potrzebujesz pieniędzy, potem gdy miasto/miasteczko czy inna organizacja wygląda sensownie, budujesz dla satysfakcji.

Borykając się z wyzwaniami, dobrze jest wracać pamięcią wstecz do momentów, kiedy byliśmy najwyżej, karmić mózg rzeczami, które określiliśmy sobie jako nasz sens i które odpowiadają na pytania: „dlaczego to robimy” i „dlaczego wstaję z łóżka„.

A Ty, dlaczego wstajesz z łóżka, dlaczego dziś budujesz swoją firmę/swój produkt?

P.S Jeżeli chcesz jechać w przyszłym roku na wyjazd dla founderów, którzy także szukają lub znaleźli sens w swoich firmach, wypełnij niezobowiązującą ankietę.

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl