Wywiad z Karolem Zielińskim – Paylane

29.05.2016 AUTORZY: Karol Zielinski, Michał Bąk,

Wyobraź sobie, że na łamach naszego portalu możesz dokonać w kilku zdaniach pitchu Waszego produktu Paylane. Jakby on wyglądał?

Jest taka scena w serialu Silicon Valley, gdzie wszyscy pitchują na Techcrunch Disrupt używając tych samych sformułowań i określeń. Ja zrobię tak samo… w PayLane zmieniamy świat na lepsze poprzez oferowanie biznesom, które sprzedają swoje produkty i usługi w sieci, płatności, którymi chcą płacić ich klienci. Na chwilę obecną obsługujemy firmy z 24 krajów europejskich, które to sprzedają w blisko 200 krajach świata. I robimy to naprawdę dobrze.

Jesteś doświadczony przedsiębiorcą, co daje Ci tworzenie własnego autorskiego contentu, podczas gdy wielu osobom na Twoim miejscu, po prostu by się tego nie chciało robić.

Wierzę w to, że dobro wraca J Sam uczę się wiele z contentu tworzonego przez innych ludzi. Skoro sam więc posiadam wiedzę, którą mógłbym się podzielić z innymi – nie widzę powodu, żeby się nią z nimi nie dzielić. Zresztą tyczy się to nie tylko contentu, który tworzę, ale również i innych moich „projektów”. Na przykład od dwóch lat (w tym roku będzie po raz trzeci) organizuję akcję #dladzieciakow, w którą angażuję osoby robiące biznes w sieci lub mające po prostu coś z Internetem wspólnego. Robię to, bo mogę. Czasem też mi się nie chcę, czy nie mam siły. Wtedy po prostu zaciskam zęby i lecę do przodu. Powtarzam sobie, że marudzeniem nic nie zdziałam, a aktywnością – nawet i tą najmniejszą – mogę zrobić coś dobrego dla innych (czy to nauczyć ich czegoś nowego, czy choćby pomóc dzieciakom z domów dziecka).

Poza tym, co chyba nie mniej ważne – lubię to robić.

W podcaście Pawła Sieczkiewicza powiedziałeś, że dużo łatwiej „dealuje” Wam się z podmiotami zagranicznymi. Powiedź jak wygląda struktura sprzedaży na rynki zagraniczne? Macie lokalnie handlowców w każdym kraju, a może udaje się sprzedawać produkt poza Polskę poprzez spotkania na skype?

Nie mamy i nigdy nie mieliśmy sprzedawców poza Polską. Wszystko robimy z Polski, z Gdańska. Nie chciałbym generalizować, ale jednak mimo wszystko muszę przyznać, że z biznesami zagranicznymi trochę łatwiej się dogadać, ponieważ tam panuje trochę inna mentalność. Zarówno partnerów biznesowych, jak i klientów przekonuję do współpracy mówiąc im o wspólnej przyszłości, niekoniecznie opieram się o to, co było lub jest.

Podam prosty przykład… gdy idę do polskiego banku i mówię, że chciałbym byśmy nawiązali współpracę w ramach polskich pay-by-linków, to słyszę pytanie: ile transakcji macie i ile z tego robią klienci z naszego banku? Gdy idę z podobną propozycją do banku dajmy na to z Holandii, to słyszę pytanie: co chcecie zrobić, jak miałaby wyglądać w tym nasza rola i czego byście od nas oczekiwali? Z kolei gdy rozmawiam z potencjalnym klientem, często od Polaka słyszę: czemu tak drogo? Tymczasem od zagranicznego: rozumiem, że działacie w takim segmencie rynku, więc siłą rzeczy macie też stawki odpowiadające temu segmentowi. Pytanie co nam da wdrożenie właśnie waszych płatności i jak to się przełoży na wzrost sprzedaży w naszym biznesie?

Przeglądając Twoje wypowiedzi w sieci, można dojść do wniosku, że nie masz problemu, aby poświęcić swój czas, w celu pomagania innym. Nie obawiasz się, że tracisz w ten sposób czas, podczas gdy mógłbyś go poświęcaj na rzeczy związane z rozwojem firmy PayLane?

Absolutnie nie. Ja wychodzę z prostego założenia… robiąc coś fajnego, czy dobrego dla innych – jesteś odbierany pozytywnie. A gdy Ty jesteś pozytywnie odbierany, to i tak samo odbierana jest firma, którą prowadzisz. Ma to swoje dobre i złe strony, ale prawda jest taka, że jeśli prowadzisz biznes internetowy, to wszystkie Twoje aktywności w sieci gdzieś tam prędzej, czy później na firmie się odbiją. Jeśli robisz dobre rzeczy – odbiją się pozytywnie, jeśli złe, to negatywnie. Moje inne aktywności – niby niekoniecznie z PayLane związane – również poniekąd więc wpływają na rozwój PayLane.

Z racji tego, że moja firma wyrosła na content marketingu, natomiast widzę, że jest to także forma, która u Ciebie zaskarbiła sobie szczególne względy chciałbym zapytać w jakie formy najchętniej wchodzicie, dlaczego uważacie, że w Waszym przypadku content jest szczególnie ważny?

Pamiętam jak w 2010 roku jeździłem na konferencje związane z biznesem internetowym. Nikt wtedy nie wiedział czym jest chargeback, czym jest refund, czym jest płatność subskrypcyjna, po co mają dawać możliwość płacenia kartami płatniczymi w swoich SaaSach, czy sklepach internetowych. Wtedy zauważyłem jak bardzo brakuje contentu, który mógłby ludzi tego typu rzeczy nauczyć. Między innymi stąd właśnie pomysł, by tak mocno uderzyć w content marketing. Stąd nasz blog, stąd książki, które napisaliśmy (czy to papierowe, czy ebooki), stąd whitepapery. Od niedawna również webinary. Stawiamy na content edukacyjny, bo uważamy, że bardziej świadomy człowiek jest w stanie robić lepszy biznes, sprzedawać więcej. A gdy już będzie wiedział więcej, to i uświadomi sobie dlaczego to akurat my powinniśmy go obsługiwać, a nie nasza konkurencja.

Z kolei jeśli o mnie chodzi, to ja coraz mocniej wchodzę w video. Zarówno na YouTubie, jak i na Snapchacie. Na content video w PayLane jeszcze gotowi się nie czujemy, ale zaczynam przecierać szlaki sam, aby i tej formy contentu w końcu spróbować.

Mówisz o sobie, że nie potrafiłbyś się skupić na jednej rzeczy, aktualnie po godzinach realizujesz swój własny start-up. Gdzie widzisz siebie za 5 lat, a gdzie za kolejnych kilka. Inwestowanie? Start-upowanie, mentoring, a może jeszcze inna ścieżka.

Uwielbiam tworzyć nowe rzeczy… firmy, produkty, startupy. Gdzieś w tym obszarze siebie właśnie widzę za kilka lat. Raczej jako człowieka, który aktywnie coś buduje lub ewentualnie wspomaga budowę czegoś z tylnego siedzenia. W jakiej formie będę to robił – to się jednak dopiero okaże. Póki co każdy kolejny dzień przynosi nowe wyzwania, a ja to uwielbiam. Gdy zacznę się nudzić, pewnie poszukam sobie innej drogi, którą mógłbym podążać 😉

 

Czytaj również:

https://marketingibiznes.pl/marketing/wywiad-z-pawlem-tkaczykiem-midea

Wywiad z Filipem Duszczakiem – czasem trzeba też pozwolić pracownikowi uderzyć w ścianę, żeby poczuł jak to boli

 

Do góry!

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail