Kiedy w 2011 roku żona Sebastiana Maśki wróciła z niczym od fryzjera (okazało się, że na tę sama godzinę były umówione dwie osoby), Sebastian postanowił rozwiązać problem żony. Efektem rozmyślań co z tym fantem można byłoby zrobić jest założona wspólnie z Pawłem Kantyką firma Versum, która dostarcza kompleksowe rozwiązanie do zarządzania salonami urody. Obecnie lider na rynku hair&beauty. Panowie przez pierwsze 4 lata budowali firmę bez żadnego inwestora.

Dziś ich narzędzie obecne jest w 30 krajach na świecie, korzysta z niego 21 tys. specjalistów, a firma w przeciągu ostatniego roku podwoiła liczbę pracowników z 30 do 70. Ich serwis przyjmuje 17 milionów rezerwacji rocznie o wartości 1,7 miliardów! Postanowiłam udać się do Bielska Białej, by poznać Pawła i Sebastiana. Przywitali mnie w nowym biurze, które może pomieścić 150 pracowników, jak widać nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w kwestii rozbudowy firmy.


Marta Wujek, Marketing i Biznes: Zaczęliście jeszcze na studiach – skąd pomysł?

Sebastian Maśka, Co-Founder & CEO at Versum: Tak, zgadza się. Pomysł wziął się z mojego prywatnego życia, a dokładniej – od mojej żony. Kilka lat temu Marysia umówiła się do fryzjera. Poszła na wizytę, ale wróciła do domu nieobsłużona. Okazało się, że na tę samą godzinę zapisane były dwie klientki. Potrafisz wyobrazić sobie niezadowolenie mojej żony?

Oczywiście, jestem kobietą, wiem jak ważna jest wizyta u fryzjera.

No właśnie, więc ja byłem tą osobą, która musiała oglądać rozgoryczenie mojej żony. (śmiech)

Postanowiłeś więc rozwiązać problem żony?

Pracowałem wtedy z Pawłem przy innym projekcie. Obaj czuliśmy technologie. Pomyślałem sobie: „To musi się dać rozwiązać. Przecież to jest prosty problem.” Poszliśmy tym tropem i zaczęliśmy sprawdzać rynek, analizować jego potrzeby. Wszystko konsultowałem z Pawłem, który już wtedy miał duże doświadczenie w tworzeniu oprogramowania.

A co to był za projekt?

Z Pawłem znamy się od liceum, a współpracę rozpoczęliśmy w czasie studiów przy projekcie, do którego szukałem programisty. Z wykształcenia jestem finansistą po Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, realizowaliśmy więc mój pomysł z branży finansowej. To był ten moment, kiedy spotkaliśmy się z Pawłem na gruncie biznesowym. Największą korzyścią tamtego projektu było to, że powstało Versum.

Miałeś więc pomysł i doświadczonego kolegę i co dalej?

Zrodziła się koncepcja, by zrobić prosty terminarz. Było dla nas czymś absolutnie oczywistym, że każdy salon powinien mieć i chciałby mieć możliwość rejestracji wizyt online. Przyjęliśmy założenie, że elektroniczny kalendarz w Versum będzie lepszy niż kalendarz papierowy. Wierzyliśmy, że możemy śmiało wejść do każdego salonu i powiedzieć, że jeżeli właściciel przełączy się na kalendarz Versum, to będzie szybciej umawiać wizyty. Paweł jest świetnym programistą, terminarz, który stworzył był naprawdę dobry. Planując go wzorowaliśmy się na najlepszych rozwiązaniach, które istniały. Sprawdziliśmy jak one działają i stworzyliśmy naprawdę bardzo szybki i wydajny kalendarz z opcją rezerwacji online i…

I?

…i okazało się, że salony wcale nie chcą udostępniać swoim klientom rezerwacji usług online! Salony nie chciały tego rozwiązania, nie widziały takiej potrzeby. Zaczęliśmy drążyć temat. Przekonaliśmy kilka osób do przetestowania Versum. Myślę, że mimo błędnych założeń początkowych, uratowała nas jakość techniczna produktu – bo pracownicy salonów faktycznie po 2-3 dniach korzystania z Versum, umawiali wizyty szybciej i bez pomyłek. Wtedy okazało się, że klienci, których udało się nam pozyskać potrzebują innych funkcji niż rezerwacja usług online i zaczęli nam to wprost komunikować.

zarządzanie salonem
marketing i biznes

Jakich funkcji?

Oni chcieli czegoś do zarządzania biznesem. Duże salony, które wtedy rozpoczęły z nami współpracę tak naprawdę pomogły nam stworzyć to rozwiązanie. Większość obecnych funkcji Versum jest naszą odpowiedzią na zgłaszane przez nich potrzeby. Wszystko, co jest w systemie jest efektem konsultacji z klientami.

Z iloma osobami z branży beauty rozmawialiście?

Było to przynajmniej kilkanaście osób. Poza tym już na etapie kodowania, znaleźliśmy w naszym otoczeniu kogoś, kto prowadził salon urody. Byliśmy więc w stanie na bieżąco konsultować to, co robimy. Ta osoba bardzo nam pomogła i finalnie jest klientem Versum.

Jak szybko pierwsza wersja była gotowa?

Po niespełna 2 miesiącach kodowania, mieliśmy wersję, którą mogliśmy pokazać potencjalnym klientom. No i muszę przyznać, że na początku zdarzało nam się prezentować klientom system, w którym nie wszystkie elementy działały już poprawnie.

Czyli rekomendujesz wypuszczanie na rynek formy testowej produktu? Jak się u was to sprawdziło?

Zdecydowanie lepiej jest zaprezentować klientom niedoskonały produkt możliwie szybko. Kiedy my mieliśmy pierwszą wersję, pojechaliśmy na targi branżowe. Paweł kodował, a ja szukałem potencjalnych klientów. Byliśmy umówieni już na pierwszą prezentację, a produkt jeszcze nie do końca działał. Miałem spotkanie z panią Dorotą Dudą, właścicielką salonu Ce-Ce Beauty Clinic. Pokazywałem system, a Paweł wcześniej wskazał mi, gdzie mam nie wchodzić, bo wyskoczy błąd. Więc sprytnie te miejsca omijałem, aż w pewnym momencie dostałem od Pawła smsa: „jest OK”. I wtedy powiedziałem: „Jeszcze zapomniałem pokazać pani, że mamy to i to”. Oczywiście teraz to jest zabawna historia, ale wtedy naprawdę nie było mi do śmiechu.

Ile czasu trwało dopracowywanie ostatecznej formy?

Wydaje mi się, że nigdy nie będzie sytuacji, w której powiemy, że produkt jest w 100 proc. gotowy. Możemy powiedzieć, że w tym półroczu osiągnęliśmy taki poziom, że mamy wszystkie funkcje, które wypada mieć w takim systemie. Wszystko sprawnie działa. Teraz możemy pozwolić sobie na to, aby inwestować w bardziej wyszukane funkcjonalności, automatyzację czy ładniejszy wygląd. Myślę, że to będzie ciągły rozwój – zarówno w górę i w dół.

Górę i dół?

Uważam, że projekt trzeba rozwijać pod kątem funkcjonalności, a przy tym upraszczać jego działanie. Rynek dynamicznie się zmienia, więc musimy cały czas się do niego dostosowywać.

Podasz jakiś przykład?

Przykładem może być funkcja, pomagająca salonom, tym które oferują swoje usługi w portalach zakupów grupowych, w umawianiu wizyt i rozliczaniu kuponów. To było w czasie, gdy był wielki boom na zakupy grupowe i powstało wiele portali tego typu. Mieliśmy wtedy klientów, którzy potrafili w ciągu jednego dnia sprzedać 700 karnetów na 10 usług każdy – czyli mieli do obsłużenia 7 tys. wizyt!

Wyobraź sobie, że 5-osobowy salon sprzedał 7 tys. wizyt. Fryzjerzy i kosmetyczki zamiast pracować, odbierali telefony od osób, które zakupiły karnety. Żeby usprawnić ten proces w ofertach wystawianych w tego typu portalach pojawiała się informacja, że jest ona ważna tylko przy zapisie online. Więc wszystko przechodziło przez rezerwację online w naszym systemie, który jednocześnie zbierał i sprawdzał kody. To rozwiązanie było potrzebne kiedyś, teraz zakupy grupowe nie są już tak popularne, możliwe więc, że za jakiś czas pomyślimy o usunięciu tej funkcjonalności.

zarządzanie salonem
marketing i biznes

Czyli tak naprawdę cały czas musicie obserwować co dzieje się na rynku?

Tak, trzeba obserwować rynek i cały czas analizować potrzeby klientów, bo one się zmieniają. A wraz z nimi powinien zmieniać się produkt.

Podpatrywaliście zagraniczne rozwiązania?

Tak, i to z różnych branż. Przykładowo, gdy chcieliśmy zbudować bazę klientów, to analizowaliśmy najlepsze CRMy. Gdy zastanawialiśmy, jak powinien wyglądać nasz kalendarz przyglądaliśmy się jak działa kalendarz Google, kalendarz w MS Outlook lub iCal. Staraliśmy się sami wymyślić jak to zrobić, ale ucząc się od najlepszych.

Dlaczego na CRMy?

Ponieważ rynek oprogramowanie beauty nie był wystarczająco zaawansowany.

Jaki był wynik Waszego badania rynku?

Przyglądając się zarówno rozwiązaniom dedykowanym branży beauty jak i systemom przeznaczonym dla pokrewnych branż, doszliśmy do wniosku, że jesteśmy w stanie przygotować dużo lepszy produkt, w dodatku działający w chmurze – wtedy oprogramowanie działające przez przeglądarkę internetową nie było tak popularne jak dzisiaj.

Słyszałam opinię, że nie należy zakładać biznesów z przyjaciółmi – co o tym myślisz?

Myślę, że jeśli dopuszczasz osoby z Twojego bliskiego otoczenia do biznesu, to trzeba na samym początku ustalić zasady współpracy. Zdarzało mi się zatrudniać znajomych na stanowiskach konsultantów. Zawsze wtedy rozdzielałem przyjaźń od biznesu. Za każdym razem pytałem taką osobę o to, czy jeśli coś pójdzie nie tak na gruncie zawodowym, to czy dalej będzie chciała umówić się ze mną na prywatne spotkanie. Z doświadczenia wiem, że nie wszyscy są w stanie poradzić sobie w takiej sytuacji. Founderzy tak wiele czasu spędzają razem w firmie, że niekoniecznie muszą być ze sobą blisko w życiu prywatnym (śmiech). To oczywiście nie wyklucza dobrej znajomości.

Jednak z Pawłem znacie się od lat. Jak sobie radzicie?

Mamy kilka zasad, których pilnujemy. Na przykład żadna rozmowa nie może zostać niedokończona. Zdarza się, że któryś z nas mówi: „dzisiaj nic dobrego z tej rozmowy raczej nie będzie, wrócimy do tego jutro”. I zawsze wracamy, nigdy nie zamiatamy problemów pod dywan. Kiedy emocje rosną, przerywamy rozmowę i wracamy do niej później.

Inna zasadą, którą stosuję to niewysłany mail. Gdy już mam ochotę powiedzieć coś niemiłego drugiej osobie, to wtedy piszę maila, ale go nie wysyłam. Ustawiam sobie w kalendarzu przypomnienie na następny dzień, żeby do tego tematu wrócić. Nigdy takiego maila nie wysłałem w takiej samej formie, w jakiej napisałem go za pierwszym razem. Do Pawła też kilka takich napisałem, choć nie wysłałem (śmiech).

A jakie zasady stosujesz w stosunku do całego zespołu?

W zespole mamy między innymi zasadę, że nikt z nas nie powinien się zastanawiać, co druga osoba ma na myśli. Czyli jeżeli nam nie powiesz, że coś Ci się nie podoba, to my uważamy, że Versum jest najlepszym miejscem do pracy jakie Ci się przytrafiło. Dzięki temu otwieramy komunikację w firmie, bo nasz team wie, że może przyjść do nas z każdą, najprostszą sprawą. Ta zasada działa również między pracownikami. To ważne, bo ułatwia komunikację. A przecież nieporozumienia bardzo często biorą się z naprawdę błahych powodów.

Na przykład ktoś zaczyna klikać długopisem, a Ty zamiast zwrócić uwagę tej osobie, zaczynasz się nakręcać. Może to trywialny przykład, ale uwierz, że z takich drobnych spraw potrafią powstać ogromne konflikty. Myślę, że są to zasady z życia codziennego, które warto przekładać na firmę.

zarządzanie salonem
marketing i biznes

Przez pierwsze 4 lata radziliście sobie bez inwestorów, skąd wzięliście pieniądze na pierwsze kroki?

Zarówno ja jak i Paweł pracowaliśmy w zasadzie od 15 roku życia, mieliśmy więc własne oszczędności. Jednocześnie mogliśmy liczyć na nasze rodziny, które pomogły nam, gdy było ciężko.

Jakie to były kwoty?

Nie chciałbym mówić o konkretnych kwotach.

A rząd wielkości?

Rząd wielkości taki, że nawet gdybyśmy obydwoje pracowali na pełen etat, nie bylibyśmy w stanie zarobić takiej sumy w ciągu roku.

Jakie błędy biznesowe popełniliście w tamtym okresie?

Na pewno jedną z rzeczy, której żałuję to fakt, że zbyt późno zaczęliśmy zatrudniać zespół sprzedażowy. Gdybym mógł cofnąć czas na pewno szybciej zacząłbym zatrudniać sprzedawców.

Byłoby Was na to stać na początku?

Możliwe, że wymusiłoby to szybsze finansowanie z zewnątrz. Jednak mam wrażenie, że mogliśmy zrobić to zdecydowanie wcześniej.

A ile osób mieliście na samym początku?

Byliśmy sami z Pawłem. Pierwszych 150 klientów pozyskałem sam. Potem zatrudniliśmy drugą osobę do sprzedaży oraz 2 programistów. Następnie pojawił się Kuba, który zajął się obsługą klienta – czyli łącznie 6 osób.

Czyli w którym momencie zdecydowałbyś się na większą liczbę pracowników?

W momencie, w którym zorientowaliśmy się, że produkt jest na tyle dobry, że rozwiązuje już kilka podstawowych problemów naszych klientów. Wydaje mi się, że był to drugi rok naszej działalności. Pierwsze dwa lata skupialiśmy się głównie na marketingu. Dopiero po jakimś czasie zauważyliśmy, że jesteśmy w stanie generować potrzebę i to był ten moment. Jeżeli produkt jest gotowy i potrafi rozwiązać realny problem to trzeba zrobić wszystko, aby go sprzedawać i wdrażać u możliwie dużej liczby klientów.

Coś jeszcze byś zmienił?

Ja bardzo skupiam się na zespole. Na pewno szybciej szukałbym managerów. Dość długo szukaliśmy specjalistów, którzy się rozwijali i awansowali u nas. Jednak od pewnego momentu przeszliśmy na tryb szukania osób, które już mają doświadczenie w zarządzaniu i są w stanie wnieść dodatkową wartość do firmy.

zarządzanie salonem
marketing i biznes

A były jakieś fuckupy?

Po jakimś czasie, gdy Versum już dobrze działało, próbowaliśmy wejść z tym samym rozwiązaniem w inną branżę. Zrobiliśmy dokładną kalkę systemu, ale dedykowaną innej grupie. Zainwestowaliśmy czas i kilkadziesiąt tysięcy złotych i okazało się, że w tej nowej branży rozwiązanie kompletnie się nie sprawdza. Nie zbadaliśmy dobrze rynku i potrzeb potencjalnych klientów.

A ile czasu daliście sobie na tę nowa branżę?

Około 3 miesiące.

Może trzeba było dłużej poczekać na efekty?

Mieliśmy zbyt dużo pracy przy udoskonalaniu systemu dla branży beauty. Chcieliśmy się skupić na jednej grupie docelowej i być dla niej rozwiązaniem numer 1. Odpuściliśmy więc kolejne branże.

Byliście pierwszym tego typu rozwiązaniem na polskim rynku?

Kiedy wchodziliśmy na rynek działały konkurencyjne projekty, choć teraz w zasadzie już ich nie ma. To były bardzo proste rozwiązania, służące tylko do zapisywania wizyt. Jeśli chodzi o kompleksowe zarządzanie salonem, nie było takiego narzędzia. To na pewno pomogło nam na rynku polskim.

Ciężko było przecierać szlaki?

Cały czas to robimy. Dlatego między innymi uruchomiliśmy Akademię Versum i staramy się edukować rynek. W takim modelu działa też nasza sprzedaż – edukujemy klienta, dajemy mu możliwość przetestowania narzędzia, żeby uświadomił sobie korzyści jakie uzyskuje i zobaczył rozwiązanie, które na początku trudno sobie wyobrazić. Jesteśmy obecni w gazetach, na targach, robimy prelekcje. Masę czasu włożyliśmy w rozwój rynku, głównie dlatego, że pierwsze pytanie jakie często stawiali klienci brzmiało: „ale po co mi to”. Oczywiście to powoli się zmienia. Wysiłek się opłacił. Dziś zdarza się, że w ofertach pracy na recepcjonistę salonu widzimy wymóg umiejętności obsługi naszego systemu. Versum powoli zaczyna być standardem rynkowym w branży i to jest dla nas bardzo miłe (uśmiech).

Kiedy stało się to standardem?

Myślę, że z początkiem zeszłego roku. Widzę to po przyrostach klientów. Od tego czasu mogę śmiało powiedzieć, że jak dzwonimy do kogoś, to klienci wiedzą już, co to jest Versum.

Jak pozyskaliście wspomnianych pierwszych 150 klientów?

Od samego początku skupiłem się na promocji w kanałach internetowych. Wyszukiwarka, drobne artykuły, mailingi. To pozwoliło pozyskać nam pierwszych klientów. Dość szybko pojawił się temat Akademii Versum, to była końcówka 2 roku działalności. Wtedy też zauważyłem, że pokrywamy wszystkie zapytania w Google. W AdWords nasze reklamy pokrywają 97 proc. zapytań na frazy, które nas dotyczą. Zdałem sobie więc sprawę, że na tym polu już nie urosnę. Zacząłem więc szukać innych fraz typu: jak urządzić salon urody, problemy prawne w salonie, wychodząc z założenia, że osoby, które zaczynają myśleć o takich problemach (prawo, sanepid, zarządzanie personelem, konflikt w zespole) są na wyższym poziomie percepcji biznesu.

Organizowaliśmy również warsztaty offline. To się świetnie sprawdziło, jednak skala była za mała. Organizacja kongresów jest natomiast trudna pod względem finansowym. Bez sponsorów jest to praktycznie niemożliwe. Poza tym, na pierwszym organizowanym przez nas szkoleniu pojawiły się osoby, które mają już nasz produkt, a na drugim spotkaniu pojawiły się te same osoby.

A tych 150 pierwszych klientów?

To efekt mojej komunikacji w kanałach internetowych. Poza tym jeździłem do Warszawy i osobiście odwiedzałem klientów. Pobudka o 4 rano, pociąg do Warszawy, 4-5 spotkań i powrót o 23 do domu. Te wizyty pomogły mi podjąć decyzję, że będziemy sprzedawać zdalnie i nie będziemy odwiedzać salonów. Za dużo spotkań się nie odbywało i było to bardzo frustrujące. Zdarzało się, że umówiłem 4 prezentacje w Warszawie, z czego odbyły się tylko 2, a zdobyłem tylko 1 zamówienie. 

zarządzanie salonem
marketing i biznes

Jak dobierałeś salony, które odwiedzałeś?

Szukałem najlepszych salonów w Warszawie i Krakowie przez Internet. Rozmawiałem z nimi online, jeśli klient okazywał się wstępnie zainteresowany, to umawiałem spotkanie offline. Oczywiście mimo początkowego entuzjazmu klienta, nie zawsze dochodziło do sprzedaży.

Jaki klient jest najlepszy?

Najlepszym dla nas klientem jest manager lub właściciel salonu, który ma doświadczenie w zarządzaniu firmą w innej branży. Zazwyczaj tacy managerowie są przyzwyczajeni do korzystania z systemów wspomagających zarządzanie i doceniają zaawansowane funkcjonalności jakie oferujemy.

Macie silną konkurencję w postaci Booksy, czym się od nich różnicie?

Przede wszystkim podstawowa różnica pomiędzy Versum, a Booksy jest taka, że Versum jest systemem do zarządzania salonem z funkcją rezerwacji online. Booksy to system rezerwacyjny online, z drobnymi funkcjami zarządczymi. Nacisk na pomoc w zarządzaniu salonem jest zupełnie inaczej rozłożony.

Dlaczego nie reklamujecie się jak Booksy?

Booksy wchodziło na rynek w zupełnie inny sposób i w innym momencie niż my. Gdy wprowadzaliśmy Versum konkurencja była słaba, a Booksy wchodziło wtedy, kiedy większość najlepszych salonów były już u nas. Co więcej, my rozwijaliśmy się finansując rozwój z własnych środków, a Booksy od samego początku wspierane jest przez fundusze inwestycyjne.

A jak prowadzicie marketing poza granicami Polski?

W tej chwili poza granicami kraju działamy jedynie online. Tam robimy to również stricte edukacyjnie. Mimo, iż zachodnie rynki są zdecydowanie bardziej zaawansowane, to dalej większość salonów nie ma oprogramowania. Inwestujemy więc w content i edukację, bo jest wiele firm, którym można odmienić życie.

Oczywiście działania na zachodnich rynkach są droższe i bardziej czasochłonne, ale widzimy, że mimo mocnych konkurentów, rynek jest duży i bardzo chłonny. W planach mamy uruchamianie kolejnych wersji językowych systemu.

Który rynek był pierwszy?

Mając jedynie wersję polską, pojawiliśmy się w Szkocji.

Szkocja?

W Szkocji byli Polacy, którzy szukali narzędzia takiego jak Versum. To było w 3 roku naszej działalności.

Czyli postanowiliście dotrzeć do Polonii na Wyspach?

Nie planowaliśmy tego. Nagle okazało się, że wielu Polaków w Szkocji wykorzystuje nasze rozwiązanie. Więc pierwszymi naszymi większymi rynkami była właśnie Szkocja i Wielka Brytania.

zarządzanie salonem
marketing i biznes

Czemu akurat ten kierunek jako pierwszy?

Wielka Brytania to zaraz po USA najbardziej konkurencyjny rynek oprogramowania na świecie. Wyszliśmy z założenia, że jeśli będziemy w stanie sprzedawać Versum na tak konkurencyjnym rynku, to na każdym kolejnym będzie nam łatwiej. Jednocześnie z pragmatycznego punktu widzenia obsługa klientów na Wyspach Brytyjskich nie nastręcza większych trudność – niewielka różnica stref czasowych oraz możliwość komunikacji w języku angielskim.

Dlaczego jest to trudny rynek?

Ponieważ wszyscy kluczowi dostawcy systemów do zarządzania salonami są tam obecni. To powoduje, że koszty działań marketingowych i sprzedażowych są bardzo wysokie. Między innymi z tego właśnie powodu zamierzamy uruchomić kolejne wersje językowe w mniej popularnych językach.

To nie lepiej było zacząć od prostszych rynków?

Od samego początku budowaliśmy zespół w taki sposób, by był on w stanie obsługiwać klientów anglojęzycznych. Dlatego też zaczęliśmy od tego rynku. Budowanie zespołu marketingowo-sprzedażowego komunikującego się w mniej popularnych językach wymaga więcej czasu i nie chcieliśmy od tego zaczynać.

Który rynek postawił przed Wami wyjątkowe trudności?

W Stanach Zjednoczonych mieliśmy problem z kulturą napiwków, która jest tam bardzo mocno rozwinięta. Nasz produkt w początkowej fazie nie miał modułu rozliczania napiwków i okazało się, że było to dużą przeszkodą w sprzedaży.

Jesteście obecni w 30 krajach na świecie, przy czym w ostatnim roku znacząco rozpędziliście się z ekspansją (w 2016 w 12 krajach). Jak udało się Wam w tak krótkim czasie, wejść na tyle rynków zagranicznych? Skąd takie przyśpieszenie?

To niewątpliwie zasługa rozwoju zespołu i środków od inwestorów. Koszty pozyskania klienta za granicą są wielokrotnie wyższe niż w Polsce. Natomiast, ponosimy te koszty teraz, aby mieć wpływy w dłuższym horyzoncie czasowym – tak działa model SaaS. Mamy dobry produkt, doceniany przez wielu klientów na świecie, dlatego jesteśmy spokojni, że klienci z nami pozostaną.

Jak szukaliście inwestora?

Zdecydowaliśmy się na pozyskanie inwestora dość późno, więc byliśmy w nieco specyficznej sytuacji jak na rundę seed. W pierwszej kolejności skupiliśmy się na wybraniu funduszy inwestycyjnych posiadających doświadczenie we współpracy z projektami podobnymi do Versum. Następnie poprosiliśmy znajomych z branży, aby pomogli nam skontaktować się z partnerami zarządzającymi funduszami, które nas interesowały. Pierwsze spotkania odbyły się dość szybko, a zainteresowanie inwestycją w Versum było duże. Po serii rozmów dość mocno skróciliśmy listę rozważanych funduszy.

Dlaczego?

Zależało nam nie tylko na pozyskaniu pieniędzy, ale również partnerów, którzy pomogą nam rozwinąć firmę.

Myślicie o kolejnej rundzie?

Tak, na przełomie roku, a dokładnie do końca pierwszego kwartału 2018 planujemy zorganizować kolejną rundę inwestycyjną w związku z dalszą ekspansją zagraniczną.

Dobra Kosmetyczka – jak doszło do przejęcia?

W portalach typu marketplace kluczowym czynnikiem jest pozyskanie ruchu konsumenckiego, a to wymaga czasu. Po uruchomieniu naszego portalu rezerwacyjnego Moment.pl zaczęliśmy konkurować w wyszukiwarce z serwisem dobrakosmetyczka.pl. Nawiązaliśmy więc kontakt z właścicielami i zapytaliśmy o ich plany. Myśleliśmy o współpracy partnerskiej, natomiast okazało się, że z drugiej strony pojawiła się propozycja przejęcia przez nas serwisu. Po sprawdzeniu całego projektu i negocjacjach zdecydowaliśmy się na ten krok. Obecnie trwają już prace techniczne nad połączeniem tego portalu z Moment.pl

Co jest Wasza najsilniejszą stroną?

To co nas wyróżnia to zespół. Wszystkie firmy tak mówią, ale nasz zespół to naprawdę pasjonaci i oni wierzą w to, co robią. Prowadzimy w firmie otwartą komunikację, jako zarząd informujemy o wynikach, o planach na przyszłość i to sprawia, że ludzie czują się zaangażowani. Trzon zespołu, który pojawił się na samym początku – to było 10 osób – pozostał z nami do tej pory. Oznacza to, że nie mieliśmy większych problemów rekrutacyjnych na początku, z czego jesteśmy bardzo dumni. Poza tym u nas prawie w ogóle nie ma rotacji.

zarządzanie salonem
marketing i biznes

A co z problemem milenialsów na rynku pracy o którym tyle się obecnie mówi?

Nie mamy tego problemu. Mamy w zespole osoby, które mają 19, czy 20 lat i to jest świetna grupa wiekowa, osoby mocno nastawione na cel, chcące się rozwijać – im się po prostu chce. Absolutne przeciwieństwo tego, co się słyszy o millenialsach. Może to kwestia, że działamy w mniejszym mieście.

Ale ostatnio naprawdę wszyscy narzekają na ludzi. Jak docieracie do takich zaangażowanych pracowników?

Może to kwestia tego, że od 4 lat mamy w zespole psychologa. Sylwia ocenia dopasowanie poszczególnych osób do zespołu. Jednocześnie weryfikuje nowe osoby już na etapie rekrutacji pod kątem ich predyspozycji. Czasami zdarza się tak, że na rozmowie trafia się nam fantastyczny człowiek, ale widzimy, że pod kątem osobowości on zdecydowanie nie nadaje się na to stanowisko, na które aplikuje. Przykładowo mamy w zespole dziewczynę, która zajmuje się sprzedażą, choć aplikowała na stanowisko administracyjne. Podczas pierwszych rozmów twierdziła, że nie chce pracować w dziale sprzedaży, a my widzieliśmy, że ma potencjał jako sprzedawca.

Jakie jeszcze macie plany?

Rynek konsumencki, czyli mocny rozwój portalu Moment.pl, w tym integracja z serwisem dobrakosmetyczka.pl. Planujemy też wdrożenie kilku nowych funkcjonalności usprawniających działanie salonów oraz publikację aplikacji mobilnej Versum do zarządzania salonami.   

Jeżeli chodzi o zagranicę, to planujemy uruchomić kolejne wersje językowe systemu. W tej chwili pracujemy nad wersją hiszpańską. Powoli budujemy zespół, przygotowujemy strategię promocji i tłumaczenie systemu. Rozważamy też, kolejne przejęcia…

  • codecalm

    bardzo fajny artykuł, gratulacje 🙂

Polecane Artykuły